Kiedy w FSSPX Msza w języku pospolitym i twarzą do ludu?

Wkrótce pojawi się tłumaczenie listu otwartego x. Guépin (sedewakantysty) do x. de la Rocque (FSSPX) z 28 listopada 2009 roku, o którym wspomniałem tutaj, a który jest kolejnym ciekawym świadectwem o początkach katolickiego oporu wobec modernizmu w pierwszych latach posoborowej rewolucji we Francji. X. Guépin wspomina tam również o radzie udzielonej na początku 2007 roku przez x. de la Rocque w imieniu FSSPX, aby moderniści stopniowo przyzwyczajali ludzi do Mszy katolickiej, odprawiając Mszę „przejściową”, podobną jeszcze jednak bardziej do trydenckiej niż do Novus Ordo, w języku pospolitym i twarzą do ludu. Poniżej krótka wzmianka o tym z pisma Instytutu Matki Dobrej Rady „Sodalitium”. Czytaj dalej

Reklamy

Stary zwyczaj przepraszania za „grzechy Kościoła”

„Dobry papież Jan” z heretykami

Zwyczaj przepraszania za „grzechy Kościoła” kojarzy się zasadniczo z Janem Pawłem II. Nie on jednak go rozpoczął, w tym również szedł wiernie śladami swych modernistycznych poprzedników, Pawła VI i Jana XXIII, który ten zwyczaj zaczął jeszcze jako Patriarcha Wenecji. Podstawą oświadczeń i czynów idących w tym kierunku było jego ekumeniczne podejście do wszelkich heretyków i schizmatyków oraz jego obsesja na punkcie szukania zawsze raczej tego, co łączy, niż tego, co dzieli, nawet gdy chodzi o ateistów, masonów i innych wrogów Kościoła.

Temat ten omówiony jest w ósmej części dwudziestotrzyczęściowej serii artykułów x. Franciszka Ricossy poświęconych „Papieżowi Soboru”. Artykuły te opublikowane zostały w języku włoskim i francuskim w piśmie „Sodalitium” w latach dziewięćdziesiątych, a w wersji francuskiej pierwsze szesnaście można przeczytać także na stronie Instytutu Matki Dobrej Rady. Stanowią one nieodzowną wręcz lekturę o tym, który zmienił oblicze Kościoła mając w założeniu być tylko „papieżem przejściowym”. W przyszłości postaram się streścić je wszystkie, część po części. Dziś, z okazji pięćsetnej rocznicy rewolty protestanckiej, za którą moderniści także przepraszają, streszczę tylko ustęp dotyczący omawianej tematyki „meaculpizmu” modernistów, który za cel ma zniszczenie autorytetu Kościoła przez podważenie jego cech świętości, nieomylności i niezniszczalności. Czytaj dalej

Chodzenie na Mszę „una cum” i gdy kapłan ukrywa, że nie jest „una cum”

W poniższym artykule x. Franciszek Ricossa z Instytutu Matki Dobrej Rady odpowiada na wątpliwości wokół uczęszczania na Msze odprawiane przez tzw. potajemnych sedewakantystów, jakich podobno nie brak w Bractwie Świętego Piusa X a nawet i u indultowców. Pewnie w owych czasach (lata ’90) było ich tam więcej…

Przy okazji warto zapoznać się, albo przypomnieć sobie, tekst x. Cekady w tej materii, „Szczypta kadzidła. Sedewakantyści i msze una cum oraz artykuł, w którym bp Sanborn wyjaśnia, co oznacza sam zwrot „una cum”, zawarty w kanonie Mszy.

Pelagiusz z Asturii

Problem „una cum”: sprawa sumienia

Nasza redakcja otrzymała list, który, z uwagi na znaczenie kwestii, jaką porusza, zasługuje na opublikowanie wraz z właściwą odpowiedzią. Jeśli nasi czytelnicy będą chcieli zadać redakcji inne interesujące pytania, dotyczące wiary lub moralności, z przyjemnością odpowiemy w granicach możliwości, jakie daje nam nasz biuletyn. „Sodalitium” Czytaj dalej

Przemówienie Józefa Ratzingera w Wielkiej Synagodze w Rzymie

17 stycznia 2010 w rzymskiej synagodze

Jeszcze raz o jednym z czołowych modernistów doby Soboru Watykańskiego II, którego niestety tak wielu „tradycjonalistów” uważa za obrońcę tradycji, w tej chwili tęskni za nim, a niektórzy dotąd uważają za „papieża”. Nawet FSSPX chciało z nim „wzmacniać wiarę” w trakcie tzw. roku wiary.

Podobnie jednakże ma się rzecz z innymi faworytami „tradycjonalistów”, jak Gerhard „kardynał” Muller, który również wprost neguje niektóre prawdy wiary (cf. np. niedawny artykuł ze strony Novus Ordo Watch, ale o tym już było wcześniej wiadomo).

Jednym z najpoważniejszych dziś problemów jest zatrzymanie się wielu uczciwie zastanawiających się nad problemami w Kościele na pozorach i sprawach powierzchownych. Ratzinger, jak i inni moderniści, zaprzecza prawdom wiary i dlatego nie mógł posiadać władzy Chrystusowej, asystencji Ducha Świętego, nie mógł być Papieżem i Kościołem (Papież bowiem to Kościół).

Wynika to z braku znajomości tej wiary przez duchownych i świeckich oraz prawdziwej plagi fałszywych nauczycieli, którzy do swego postępowania dostosowują nauczanie Kościoła.

Czytaj dalej

Józef Ratzinger, Kościół katolicki i wolność religijna

Benedykt XVI i wolność religijna: nie tylko wierzący, ale i praktykujący (tu w Błękitnym Meczecie w Stambule)

Niedawno temu pewien Czytelnik przesłał mi tłumaczenie ciekawego artykułu z pisma Instytutu Matki Dobrej Rady „Sodalitium”.

Temat ważki, bowiem traktuje o najbardziej wyraźnej sprzeczności między soborowym i modernistycznym nauczaniem a niezmiennym, i w tej materii, nauczaniem Kościoła katolickiego.

Herezję wolności religijnej Benedykt XVI przywoływał jako „szczyt wszystkich wolności” niejednokrotnie. Choćby w Ecclesia in Medio Oriente (14 IX 2012) przeczytać można: Czytaj dalej

Historyczne źródła liturgicznej reformy Jana XXIII i teologiczne powody odrzucenia reform Piusa XII i Jana XXIII

Jan XXIII, ekumenista, który zaprowadził wielowymiarową rewolucję w Kościele

Poniższy artykuł omawia historyczne kulisy, a raczej co najmniej heterodoksyjne precedensy, reformy liturgicznej Jana XXIII (m.in. mszał z 1962), która przez wielu, zwłaszcza „tradycjonalistów” uważana jest, błędnie jak się okazuje, za szczyt przedsoborowej tradycyjnej liturgii rzymskiej. Jako tylko jeden z etapów pośrednich całościowej reformy nacechowana jest wszystkimi znamionami opisanej w XIX wieku przez Dom Guéranger „herezji antyliturgicznej”. Swoją drogą, sam kiedyś uczestniczyłem w wykładach pewnego kapłana FSSPX, erudyty w dziedzinie liturgii Kościoła, który wyjaśniał doskonałą zbieżność zasad „herezji antyliturgicznej” z zasadami stojącymi za liturgią Jana XXIII. (Kapłan ten oczywiście nie stosował się do niej, wbrew zasadom swego zgromadzenia i wyraźnym poleceniom abpa Lefebvre’a…)

W tym okresie Wielkiego Tygodnia, którego najświętsze obrzędy nie uniknęły niszczycielskiej ręki reformatorskiej, warto także przypomnieć sobie (lub dowiedzieć się), na czym polegała reforma z 1955 roku i jakie zasady jej przewodziły.

Szczególnie wart uwagi jest „Dodatek” do artykułu, wyjaśniający teologiczne powody odrzucenia zarówno reformy Piusa XII jak i reformy Jana XXIII, pomimo tego, iż nie istnieje ścisły dowód teologiczny wykazujący brak władzy papieskiej u Jana XXIII czy Piusa XII na którymkolwiek etapie ich pontyfikatów. Wielu bowiem sedewakantystów trzyma się dosłownie wszystkiego aż do chwili śmierci Piusa XII jak gdyby Kościół zamarzł tego dnia, często nie rozumiejąc złożoności sytuacji, lub niektórych jej aspektów (postawa ta nie jest zresztą obca i innym „szkołom” myśli). Istota tej sytuacji czyli wakatu Stolicy Apostolskiej polega na braku aktualnie sprawowanej najwyższej Władzy w Kościele, a to pociąga za sobą pewne skutki. Argument bpa Guérard des Lauriers za brakiem konieczności, w obecnej sytuacji, trzymania się niektórych praw kościelnych, np. pierwszych etapów reformy liturgicznej, przyjęty także przez wielu innych sedewakantystów, jest według mnie najściślejszy ze wszystkich przedstawionych dotychczas. Czytaj dalej

Odpowiedź na numer specjalny „La Tradizione cattolica” o sedewakantyźmie (Część piąta omawiająca zarzuty drugorzędne)

sodalitium-logosito

W pierwszej części przedstawianego tu artykułu x. Ricossa poddaje krytyce metodę autora artykułu z pisma „La Tradizione cattolica” włoskiego dystryktu FSSPX.

W drugiej omawia istotę poruszanego problemu oraz rozwiązanie, zwane „roztropnościowym”, proponowane przez oficjalne pismo FSSPX we Włoszech i często przez duchownych oraz władze Bractwa.

Część trzecia dotyczy historii oporu w różnych krajach i tego, kto naprawdę zerwał jedność „tradycjonalistów” oraz dlaczego. W niej x. Ricossa odpowiada na zarzut „La Tradizione cattolica” o późnym charakterze sedewakantyzmu, z którego TC wyciąga wniosek o jego fałszywości.

W części czwartej x. Ricossa omawia zarzuty ściśle teologicznej natury wysuwane przez bractwowe „La Tradizione cattolica” przeciwko sedewakantyzmowi w ogóle i tezie z Cassiciacum w szczególe.

W ostatniej, bardzo krótkiej, części Autor artykułu odpiera zarzuty natury zupełnie drugorzędnej, wykraczającej poza temat, ale, jak to już zwykle bywa, w FSSPX często zbacza się z tematu, gdy mowa o poważnych rzeczach, aby mówić o „zgorzkniałości” czy „stanie umysłu” przeciwnika. Czytaj dalej