Benedykt XVI, a z nim FSSPX, chce „odnawiać wiarę”. Czyli co tak naprawdę dzieli(ło) FSSPX i Ratzingera

Wczoraj odkryłem przedstawiający się ciekawie, otwarty, jak się okazuje, już pewien czas temu, nowy serwis FSSPX w Polsce: http://www.apologetyka.piusx.org.pl/. Rzeczywiście część filozoficzna jest bardzo dobrze wykonana, innych nie sprawdziłem, niewątpliwie są dobrze przygotowane (pewnie „tylko” parę błędów w dziedzinie eklezjologii i ograniczone pojęcie papieża, ale mniejsza o to). Gdy jednak zerknąłem na stronę przedstawiającą ów „projekt” (O projekcie), aby dowiedzieć się o ogólnych założeniach nowoodkrytego serwisu, znajazłem niepokojące odniesienie do niszczyciela Wiary katolickiej, Benedykta XVI (nie ważne, czy uznaje się go jako papieża, czy antypapieża, swego czasu abp Lefebvre nazwał kard. Ratzingera „żmiją”), o którego herezjach napisał całą książkę bp Tissier de Mallerais (nie ma co się łudzić, raczej FSSPX-Polska jej nie przetłumaczy):

Najgłębszym korzeniem obecnego kryzysu Kościoła, kryzysu jego wewnętrznej dyscypliny i zewnętrznej wiarygodności w świecie, kryzysu tożsamości katolików i powołań duchowych jest bez wątpienia zanik wiary katolickiej. „Stoimy w obliczu głębokiego kryzysu wiary, utraty zmysłu religijnego, który stanowi największe wyzwanie dla dzisiejszego Kościoła. Odnowa wiary musi być zatem priorytetowym zadaniem całego Kościoła naszych czasów”, mówił Ojciec św. Benedykt XVI dla uczestników zgromadzenia plenarnego Kongregacji Nauki Wiary (27.01.2012). 11 października 2012 r. rozpoczął się Rok wiary, ogłoszony przez Papieża. Otwarciem tego serwisu chcemy przyczynić się do tego wielkiego dzieła wzmacniania wiary w umysłach katolików współczesnych, jak również pomóc niewierzącym w odnalezieniu skarbów tej wiary. Przecież „to jest życie wieczne, aby poznali Ciebie, jedynego Boga prawdziwego i tego, któregoś posłał, Jezusa Chrystusa” (J 17, 3). (podkreślenia jak w oryginale)

Jak widać, Bractwo jest bardzo papieskie, kocha „Ojca świętego” i jest na bieżąco z jego wypowiedziami i inicjatywami. Głównym i najważniejszym wnioskiem powyższego akapitu jest jednak to, że FSSPX dzielą od Benedykta XVI i oficjalnego Kościoła Novus Ordo, którego jest głową, tylko kwestie drugorzędne. Skoro przytacza się słowa Benedykta XVI o „głębokim kryzysie wiary” oraz „odnowie wiary”, bez żadnych rozróżnień, bez najmniejszego wyjaśnienia co do samej wiary, to znaczy, że mowa o tej samej wierze.

Wiara jest tym, co w najwyższym stopniu łączy ludzi, bowiem każdy katolik wie, czy powinien wiedzieć (ale jeśli nie wie, to czy w ogóle jest jeszcze katolikiem?), że wiara jest sprawą absolutnie najważniejszą na ziemi, ponieważ konieczną do zbawienia. Bractwowy serwis przytacza słowa Ratzingera, jak gdyby podzielano jego pojęcie wiary i jego „troskę” o nią. Jeśli zatem ten „papież” tak dba o wiarę i zauważa pilną potrzebę jej „odnowy” jako „priorytetowe zadanie całego Kościoła naszych czasów”, to dlaczego w ogóle nie podporządkować się temu „papieżowi”? Najwyraźniej drugorzędne sprawy dzielą FSSPX i Benedykta XVI, a nie kwestie rzędu wiary, skoro wraz z nim FSSPX chce „przyczynić się do tego wielkiego dzieła wzmacniania wiary w umysłach katolików współczesnych, jak również pomóc niewierzącym w odnalezieniu skarbów tej wiary” obchodząc „rok (ratzingerowej, czyli modernistycznej) wiary”. Tak już na marginesie dziwi podtytuł styczniowego numeru pisma „Zawsze wierni”, „(m)rok wiary”, skoro przecież serwis FSSPX obchodzi ów „(m)rok wiary”. Ponadto, dziwi, że ta inicjatywą wzbudziła zainteresowanie, ale do Asyżu nie wysłano swych przedstawicieli w 2011 roku.

Benedykt XVI to po prostu modernista. Jako modernista nie uznaje możliwości pewnego poznania istnienia Boga czystym rozumem ludzkim (czemu dał świadectwo 6 IV 2006, „Istnienie Boga? Według Ratzingera kwestia niemożliwa do udowodnienia” oraz w przemówieniu w Asyżu w 2011 roku), w czym sprzeciwia się tezom zawartym w dogmatycznej konstytucji Dei Filius Soboru Watykańskiego I, przysiędze antymodernistycznej (którą sam składał) i innym orzeczeniom papieskim. Agnostycyzm, obok immanentyzmu, jest jednym z dwóch podstawowych założeń modernizmu, jak uczy Papież Pius X w swej encyklice Pascendi Dominici gregis. Skoro więc Ratzinger jest agnostykiem (istnienia Boga nie da się rozumowo udowodnić), ale przynajmniej publicznie twierdzi, że „wierzy” w Boga, podstawową drogę do Boga widzi gdzie indziej, czyli jak stary modernista w doświadczeniu (i tu wchodzi w grę immanentyzm). A skoro popada w herezję w tak fundamentalnej sprawie jak Bóg i jego istnienie, pewnikiem jest jego heterodoksja w kwestiach bardziej złożonych.

Wynika z tego kolejny wniosek: albo FSSPX przyjęło ratzingerowskie (modernistyczne) pojęcie wiary, albo pomija milczeniem istotne w wyznawaniu wiary różnice. W tym drugim jednak przypadku takie pomijanie sprzeczne jest z wyznawaną integralnie wiarą, wiarą bez uszczerbku. Dlatego wyżej przytoczony akapit stanowi świadectwo kompromisu dotyczącego wiary.

papa clown in green cap

„Jego Świątobliwość Papież Franciszek”, czyli „Namiestnik Jezusa Chrystusa, Następca Księcia Apostołów, Najwyższy Kapłan Kościoła Powszechnego, Prymas Włoch, Arcybiskup i Metropolita Prowincji Rzymskiej, Głowa Państwa Watykańskiego”, a tak naprawdę człowiek, który nawet nie zastanawia się, czy jest papieżem.

Pytanie co dalej. Skoro przełożeni Bractwa, pomimo wczesnych ostrzeżeń wobec osoby Bergoglio (w Polsce choćby „Franciszek Niepierwszy (modernista)” i „Habemus papam, qui papa esse non vult”), pochopnie i przedwcześnie chwalą jego „wiarę” (bp Fellay w maju b.r. w Lille: „Widzimy w jego kazaniach, że ma wiarę, […] czasem mówi bardzo dobre rzeczy; widać, że ma wiarę […]. Oczywiście, zgadzamy się.”) i bronią go przed uzasanionymi ostrzeżeniami przed jego wątpliwą wiarą („Papież i papiestwo” x. Karola Stehlina), można spokojnie pozwolić sobie na stwierdzenie, że FSSPX ma, jak z Benedyktem, tak i dziś z Franciszkiem wiele wspólnego.

Pelagiusz z Asturii

6 comments on “Benedykt XVI, a z nim FSSPX, chce „odnawiać wiarę”. Czyli co tak naprawdę dzieli(ło) FSSPX i Ratzingera

  1. Bł. Ona Sera Jorg pisze:

    Proroctwo ks. Ratzingera

    Kościół czeka poważny kryzys, który drastycznie ograniczy liczbę wiernych i jego wpływy. Odrodzony będzie niewielką, ale bardziej uduchowioną wspólnotą – brzmi proroctwo Josepha Ratzingera, dziś papieża Benedykta XVI, które przypomina Vatican Insider, prestiżowy portal związany z turyńskim dziennikiem “La Stampa”.

    Wizja przyszłości Kościoła zamykała cykl wypowiedzi, jakie ksiądz Ratzinger wygłosił w rozgłośni Hesji jeszcze w 1969 roku. W ostatnim odcinku, wyemitowanym na Boże Narodzenie, znany już wówczas teolog, mówił, że wspólnotę kościelną czeka poważny wstrząs, w wyniku którego Kościół odzyska bardziej duchowy wymiar, nie będzie flirtować – jak się wyraził prelegent – z żadną opcją polityczną; będzie ubogi i stanie się Kościołem najbiedniejszych.

    W tym momencie, przestrzegał przyszły papież, ludzie uświadomią sobie, ze ich egzystencja oznacza “nieopisaną samotność”, a zdając sobie sprawę z utraty z pola widzenia Boga, odczują grozę własnej nędzy”. Wtedy – i dopiero wtedy – “w małej owczarni wierzących odkryją coś zupełnie nowego: nadzieję dla siebie, odpowiedź, której zawsze szukali”, prorokował ponad czterdzieści lat temu Joseph Ratzinger.

    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2013/02/19/proroctwo-kardynala-josepha-ratzingera-z-1969-roku-kosciol-czeka-powazny-kryzys-odrodzony-bedzie-niewielka-ale-bardziej-uduchowiona-wspolnota/

    Proroctwo czy plan?

    • Cześć Jorge (wiem, że tak wolisz),

      Aldous Huxley i H.G. Wells też bardzo ciekawe rzeczy pisali o przyszłości. Gdy zbada się ich koligacje i znajomości oraz czego byli członkami, nasuwa się nieodparty wniosek, że to nie proroctwa, ale plan, dość dokładnie dziś urzeczywistniany.

      Śmiem twierdzić, że i tu mamy do czynienia nie z pierwszą możliwością, ale drugą, biorąc pod uwagę to, co wówczas Ratzinger głosił i pisał. Ciekawe, nie wiedziałem, że „prorokował” w 1969 roku „ubogi Kościół” i całkowitę przemianę katolicyzmu. Dziękuję za informację.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

  2. antoninuspius pisze:

    To wszystko jest chore, ciężko chore, zakażone pandemią Ebola i dziś mamy fazę końcową tej choroby. Jak uczył Ojciec Święty Benedykt XV (1914-1922)-,, Wiara Katolicka ma to do siebie że nie można do Niej ani nic dodać ani odjąć, albo się Ją przyjmuje całą albo całą odrzuca.” FSSPX w zasadzie niczym nie różni się od modernistów, ma tylko bardziej elegancki, trydencki format sprzed stu laty, podczas gdy Bergoglio uosabia modernizm prymitywny i odrażająco obleśny. Ostatnio na stronie Bractwa pojawiło się ogłoszenie o kolejnym tasiemcowatym wykładzie księdza Stehlina -,,Ekumenizm-wielkie zło w Kościele.” Jako katolik identyfikujący się ze wszystkimi następcami św. Piotra do Piusa XII włącznie pytam się : W którym kościele ma być to wielkie zło? Na pewno nie jest to zło w moim Kościele, ponieważ mój Kościół jest niepokalaną Oblubienicą Chrystusa i nigdy w swoich dziejach nie propagował jakiegokolwiek błędu, ponieważ mój Kościół i tylko On ma wieczystą asystencję Ducha Świętego. To ,, wielkie zło ” występuje w innym kościele, w innej religii-religii Novus Ordo. Wreszcie należy w tym miejscu wyjaśnić ważną kwestię: przy całym szacunku do wszystkich tradycjonalistów którzy dzielnie walczą o Wiarę i Kościół na całym świecie, przy jak największym szacunku do nielicznych duchownych którzy pracują za pięćdziesięciu, w kręgach tradycjonalistycznych panoszy się ciężki błąd stale powielany: NALEŻY ZAPRZESTAĆ MÓWIĆ O TZW. SOBORZE WATYKAŃSKIM I, NALEŻY ZAPRZESTAĆ MÓWIĆ O TZW. SOBORZE WATYKAŃSKIM II. NIE BYŁO ŻADNEGO Z TYCH SOBORÓW W CAŁEJ HISTORII KOŚCIOŁA!OSTATNIM SOBOREM KOŚCIOŁA BYŁ PRZERWANY WSKUTEK WOJNY FRANCUSKO-PRUSKIEJ W 1870 R. SOBÓR WATYKAŃSKI!. Wówczas ogłoszono min. dogmat o papieskiej nieomylnośći w konstytucji ,, Pastor Eaternus”, w czasie obrad nastąpiła schizma przeciwników tego dogmatu starokatolików, planowano kontynuowanie obrad kiedy nagle wojska francuskie , które gwarantowały papieską suwerenność wskutek ofensywy Prus musiały ruszyć na pomoc ojczyźnie.OBRADY ZOSTAŁY PRZERWANE, ŚWIĘTE ZGROMADZENIE ZOSTAŁO ROZWIĄZANE A OJCOWIE SOBOROWI ROZESZLI SIĘ NA CAŁY ŚWIAT. Wkrótce też Ojciec Chrześcijaństwa Jego Świątobliwość Pan nasz Pius IX Papież utracił wskutek bandyckich intryg wolnomularstwa należną mu z Prawa Bożego władzę świecką nad Rzymem i musiał na znak protestu zamknąć się do końca życia w watykańskich komnatach. SOBÓR ZOSTAŁ PRZERWANY I KAŻDY HISTORYK POWIE TO SAMO-OBRADY ZOSTAŁY NIEDOKOŃCZONE! Pamiętajmy że w historii mieliśmy sobory trwające długie lata, sesje bywały prznoszone w różne miejsca lub zawieszane do odwołania. Historia Świętego Soboru Trydenckiego ( 1545-1570) jest tego najlepszym przykładem. Wreszcie na początku lat 60′ zeszłego stulecia kumpel wszystkich Żydów i masonów, wiejski użyteczny głupek Giovani Roncalli alias tłusty Janek nr23 zwołał obrady tzw. Soboru Watykańskiego II. W HISTORII KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO NIGDY NIE BYŁO SOBORU WATYKAŃSKIEGO II! Na samym początku przed obradami przygotowywano schematy i konstytucje pisane w duchu wieczystego magisterium-Kuria Rzymska i wielu biskupów przygotowywało schematy potępiające komunizm , liberalizm, ateistyczny materializm, masonerię i wszystkie możliwe twory szatana. Arcybiskup Lefebvre miał w tym swoją wielka zasługę, kardynał Ottaviani , prefekt Świętego Oficjum opracował pierwszorzędny schemat konstytucji o relacjach między władzą świecką i duchową , o właściwie pojmowanej tolerancji, lecz wszystkie jego schematy zostały z miejsca odrzucone przez grupę Agostiono Bei. GDYBY WÓWCZAS KONTROLĘ NAD OBRADAMI MIAŁA PRZEZ CAŁY CZAS KURIA RZYMSKA MIELIBYŚMY DOKOŃCZENIE SOBORU WATYKAŃSKIEGO Z II POŁ. XIX WIELKU- BYŁBY TO TRYDENT XX STULECIA DAJĄCY W PERSPEKTYWIE EPOKĘ WIELKIEJ KATOLICKIEJ KONTRREWOLUCJI W SKALI GLOBALNEJ. TYMCZASEM BANDYCI W STROJACH DUCHOWNYCH KTÓRZY W TYM CELU POPRZYJMOWALI ŚWIĘCENIA I SAKRY BISKUPIE PRZEPROWADZILI OBRADY KTÓRE DAŁY NAM ANTYSOBÓR-REWOLUCJĘ MARKSISTOWSKĄ W ŁONIE KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO. DOKONAŁO SIĘ TO CO PRZEPOWIADAŁ PRZED WIEKAMI ŚW. PAWEŁ-PREKURSORZY ANTYCHRYSTA PRZEPROWADZILI PRZY CAŁEJ POMOCY PIEKŁA TOTALNĄ APOSTAZJĘ NARODÓW I SPROWADZILI KOŚCIÓŁ DO NAJGŁĘBSZYCH KATAKUMB W CAŁYCH DZIEJACH. A dziś mamy wszelkiej maści tradycjonalistów -począwszy od indultowców a skończywszy na sedewakantystach. Ci ostatni mają etykietkę ostatnich sekciarskich szumowin, morderców dusz i psychicznych zwyrodnialców. Prym w tego typu epitetach wiodą zagorzali felejowscy lefebryści. Oskarżają sedewakantystów min. że przyjęli wątpliwą ( ich zdaniem ) sukcesję od mającego psychiczne problemy Wietnamczyka, albo że wybierają sobie papieży ( i tu objawia się ich wielkie nieuctwo bo sedewakantyzm to co innego niż konklawizm) , albo że przyjmują święcenia od starokatolików i jeszcze inne rzeczy. Sedewakantyści to wg. lefebrystów sede-katolicy , sedesi, towarzystwo ,, lepszej Wiary”. Znam te epitety nie od dzisiaj. A niech teraz lefebryści wyjaśnią mi dlaczego uznajecie kodeks z 1983r. , dlaczego robicie sobie własny kodeks będący syntezą piusowsko-benedyktyńskiego z 1917. z wyżej wspomnianym wojtylianistycznym? Dlaczego uznajecie nowy ,, rytuał święceń” skonstruowany przez ,, Buana ” Bugniniego i jego protestanckich kumpli? Dlaczego uznajecie Novus Ordo za liturgię Kościoła Katolickiego a sami ogólnie wzbraniacie się go odprawić? Dlaczego wasi księża mówią że można swobodnie na niego uczęszczać? Śmiejecie się z Arcybiskupa Thuca i jego przygody z oszołomami z kościoła palmiariańskiego, wytłumaczcie mi więc dlaczego tak niechętnie wspomina się u Was o księdzu Juanie Fernandezie Krohnie, który 13 maja 1982 roku rzucił się z nożem na Wojtyłę ( którego pontyfikcję uznajecie za legalną ) a przecież ów Krohn zaliczył też przygodę w waszych szeregach . O ile mi się zdaje to Arcybiskup Lefebvre wyświęcił go nawet warunkowo, Jak to ? Arcybiskup wyświęcił zamachowca? O tym przecież nie wolno wspominać! Es ist verboten! POWIEDZMY SOBIE JASNO: DOPÓKI NIE DOCZEKAMY SIĘ PRAWDZIWEGO PIOTRA, BĘDZIEMY CIĄGLE TOCZYĆ TE WSZYSTKIE SPORY O TO KTO JEST MĄDRZEJSZY , BĘDZIEMY MIEĆ ,, PAPIEŻA -LIBERAŁA” I ,, PAPIEŻA ” Z MENZINGEN . NIE MA PAPIEŻA PRAWDZIWEGO, JEST DIABELSKA DEZORIENTACJA. CZEKAMY NA DOKOŃCZENIE SOBORU WATYKAŃSKIEGO PRZEZ NASTĘPCĘ PIUSA XII. DZIEŃ TEN NASTĄPI. MOŻE DOPIERO ZA 50 LAT. MOŻECIE SIĘ ŚMIAĆ HA , HA, HA! KIEDY NOE BUDOWAŁ ARKĘ CODZIENNIE SŁYSZAŁ OD MASY LUDZI ŻE NIE MA PIĄTEJ KLEPKI. CZAS JEDNAK POKAZAŁ KTO MIAŁ RACJĘ.DZIEŃ RESTAURACJI PAPIESTWA ZNA TYLKO SAM BÓG, JEST ON JEDNAK PEWNY JAK ŚMIERĆ KAŻDEGO Z NAS. ROSJA MUSI ZOSTAĆ POŚWIĘCONA. ADIUTORIUM NOSTRUM IN NOMINE DOMINI!

    • Dziadek z Wehrmachtu pisze:

      A dlaczego nikt nigdy nie exkomunikował tych wszystkich Roncallich,Pacellich,Wojtyłów i inych?Żaden z pp Piusów tego nie uczynił,ani tzw.inkwizycja(Officium)…znaczy oni też są winni bo nie rozpoznali heretyków(albo wręcz ich awansowali) i nic z tym nie zrobili,albo nie dostrzegli zagrożenia…tak czy siak pośrednio wszyscy przyczynili się do upadku Kościola?czyżby spisek sięgał głębiej?do średniowiecza albo i wcześniej?kto wtedy da gwarancje prawdy?sola scriptura?to już było…jako zwyczajny katolik ochrzczony po staremu w ostatnim roku funkcjonowania katolickiego obrzędu chrztu(co do ważności nowych sakramentow mam wątpliwości) jestem w rozterce…a takich problemów nie mają ortodoksi(prawosławni) w ich nauce Kościół apostolski trwa do dziś…a my katolicy?zwyczajni,bez studiów teologicznych,bez doktoratów z filozofii,po podstawówce i liceum,zdani na swego proboszcza i mury kościoła parafialnego,to co> do piekła ,potepieni na wieki?wiem jesteśmy zwiedzeni przez Goga,ale nasze dusze wołają o pomoc,
      Pozdrawiam Pana Pelagiusa ,zgadzam się z nim w kwestiach teologicznych ale nie praktycznych,ze swej strony jestem katolikiem na wygnaniu,nie mającym mozliwości dotarcia i rozpoznania ze swą małą wiedzą gdzie kosciół…gdzie kapłan…sedewakantyści w Polsce to jeden kapłan,a i tak z innej denominacji niż ta co znam z Niemiec..beznadziei…

      • Szanowny Panie,

        Temat poruszony przez Pana jest dość złożony, ale postaram się aby odpowiedź była jak najprostsza, nie pomijając jednak żadnego aspektu.

        Nie może Pan zaliczać Roncalliego, Pacelliego i Wojtyły do tego samego grona. Papież Pius XII (Pacelli) był otoczony wrogami Kościoła, wiedział o tym bardzo dobrze, nie ufał kardynałom, dlatego też sam sobie był sekretarzem stanu. Nie kreował kardynałów pod koniec swego pontyfikatu, co zresztą wykorzystali wrogowie i Jan XXIII wraz z Pawłem VI nakreowali ich mnóstwo, wiadomo jakich, powiększyli liczbę kolegium kardynalskiego (w ciągu 15 lat te dwa typy podwoiły maksymalną liczbę kardynałów), jednocześnie „dyskwalifikując” tych po osiemdziesiątce. W ten sposób dokonali prawdziwej „reformy” Kościoła, bowiem kardynałowie mają największy po papieżu wpływ na prowadzenie spraw tej instytucji.

        Walka z Kościołem trwa od czasów Chrystusa. Przybierała one różne formy, więc w historii Kościoła można z łatwością mówić o etapach tej walki. Jeszcze z protestantyzmem wróg był zasadniczo na zewnątrz. Po prostu władza kościelna odcinała zwyrodnialców, którzy i tak nie należeli już do Kościoła. Z modernizmem było i jest jednak inaczej. Taktyka modernistów polega na zachowywaniu wszelkich pozorów katolickości, aby nie dać się wykryć i pozostać w kościelnych strukturach tak długo, jak tylko się da. Taktyka ta zwyciężyła, ale powoli zdobywała sobie coraz większe wpływy. Wielkim ciosem im zadanym był pontyfikat św. Piusa X i jego encykliki Pascendi Dominici gregis. Koniecznie musi ją Pan przeczytać, a zrozumie Pan o czym piszę.

        Moderniści jednak się nie poddali i działali dalej, z pewnością za pomocą krzywoprzysięstwa też, skoro Piux X zobowiązał wykładowców seminariów, kaznodziejów i innych duchownych do składania przysięgi antymodernistycznej. Ich wielkim zwycięstwem było oficjalne rozwiązanie Sodalitium pianum założonego przez x. prał. Begniniego (nieco wspomniałem o tym w artykule „Czym jest ultramontanizm”). I tak dalej, i tak dalej. A że działali nadal ukrycie przesiąknęli poprzez żyły Kościoła aż po wszystkie jego członki na całym świecie. Zainfekowali organizm i ten organizm umiera. Mowa jest jednak tutaj o strukturach widzialnych Kościoła, proszę mnie dobrze zrozumieć. Mówię w ten sposób używając słowa „Kościół” analogicznie. Kościół jako taki, jako Nieskalana Oblubienica Chrystusa i Jego Mistyczne Ciało złożona z duchownych i świeckich pod przewodnictwem papieża wyznających tę samą wiarę nie może nigdy Chrystusowej wiary zanieczyścić błędem. Dlatego ci, którzy wyznają dziś modernizm w swej postaci soborowych herezji po prostu odpadli od Ciała Chrystusa, od Jego wiary i nie są już członkami Kościoła.

        Tak więc pozornie zwyciężają. Kościoła nie zniszczą nigdy. Jednak nie jest to powód do radości, bowiem wiele dusz przez swoje pozory katolickości sprowadzają na manowce błędu. Jedno jest pewne: Pan Bóg w swej miłości i sprawiedliwości dopuścił taką sytuację, aby Jego wybrani jeszcze lepiej się uświęcili. Każdy zawsze ma łaskę dostateczną (jest to opinia powszechna teologów). Każdy ma zawsze pomoc Bożą, aby swą duszę zbawić, nawet w naszych strasznych czasach.

        Prawosławni również mają swoje problemy. Po pierwsze odcięli się od owczarni Chrystusowej przez schizmę. A skoro są odcięci od Mistycznego Ciała Chrystusa, to i nie przyjmują dogmatów ogłoszonych przez Kościół po ich odpadnięciu od jedności. Dlatego należy od nich stronić tak, jak od modernistów. Tylko w przypadku zagrażającej śmierci może Pan zwrócić się do prawosławnego kapłana o sakramenty. Ale tylko wtedy, gdy nie ma Pan ważnie wyświęconego kapłana katolickiego bliżej. Moderniści nie mają kapłanów, ponieważ nie mają już prawie biskupów. Tu jest poważny problem.

        Kościół jest tam, gdzie wiara jedna i ta sama, co zawsze i wszędzie i przez wszystkich wyznawana była. Tam, gdzie ta wiara jest jedna, święta, powszechna i apostolska jest Kościół. Czy ma Pan to w modernistycznej parafii?

        Dziękuję za pozdrowienia. Zapewniam Pana o modlitwie. W razie dalszych pytań, proszę pisać. Albo tutaj, albo na moją skrzynkę internetową

        In Christo Rege,
        Pelagiusz z Asturii

  3. antoninuspius pisze:

    Kościół Katolicki przeżywa dziś wzorem Swego Boskiego Założyciela Wielki Piątek. Miliony ludzi jest zagubionych i pozbawionych prawdziwej opieki duszpasterskiej, nieliczni pokonują setki kilometrów by od wielkiego dzwonu móc przystąpić do prawdziwych sakramentów. Taka jest rzeczywistość o której z pewnością była mowa w Fatimie w 1917 roku. Nikt z nas nie urodził się tradycjonalista-TRADYCJONALISTĄ SIĘ ZOSTAJE PO LATACH CIĘŻKICH DOŚWIADCZEŃ, DOTYCZY TO ZARÓWNO ŚWIECKICH JAK I DUCHOWNYCH. Idąc za Egzegezą Apokalipsy x. Holzhausera z XVII stulecia , jesteśmy w piątej z siedmiu faz dziejów Kościoła, kiedy garstka wiernych walczy z wielkim wysiłkiem o Wiarę pośród straszliwych ciemności błędu . W fazie szóstej jest zapowiedziany wielki globalny triumf Religii Katolickiej na krótki okres czasu , tuż przed ,, wielkim pokuszeniem które ma przyjść na cały świat”-siódma i ostatnia faza dziejów (cytata z pamięci z Objawienia)-owo ,, wielkie pokuszenie” to najstraszniejsza herezja wszystkich czasów głosząca że Chrystus nigdy nie objawił się w ciele i że dopiero teraz ma nastąpić jego wcielenie i panowanie bez końca- to właśnie przyjście Antychrysta którego Żydzi uznają za Mesjasza a ten na dowód swego ,, posłannictwa” odbuduje w Jerozolimie Świątynię i przywróci kult starozakonny znosząc jednocześnie na całym okręgu ziemi Ofiarę Mszy Świętej której sprawowanie bądź uczestnictwo będzie karane śmiercią. Wówczas nastąpi globalny terror jakiego nie znała cała historia ludzkości, Chrystus jasno mówił o tych dniach-,,Biada brzemiennym i karmiącym w one dni”. Tradycja głosi że wówczas nastąpi wielka Boża interwencja- z nieba mają się objawić Henoch i Eliasz, którzy jak podaje Pismo nigdy dotąd nie umarli śmiercią fizyczną i są zachowani na ten straszny okres. Henoch ma nawracać pogan a Eliasz Żydów i przez ten czas nikt nie będzie w stanie im zaszkodzić. Tuż pod koniec panowania Antychrysta ( prorok Daniel i Apokalipsa podają czas jego tyrańskiej władzy na 42 miesiące, czyli 3 i pół roku) obaj święci mężowie mają zostać zamordowani i zaraz potem wskrzeszeni i wzięci z powrotem do Boga, Antychryst ma zostać strącony do piekła a ziemia oczyszczona przez ogień poprzedzający ,, nowe niebo i nowa ziemię”. Apostazja która jest dziełem Antysoboru jest preludium tych ostatnich dni. Nie ma jednak najmniejszego sensu czynić kalkulacji kiedy dokładnie to nastąpi. To jest nieuniknione ale i bliżej nieznane. Pamiętam że kiedy chodziłem do FSSPX niemal ani razu nie słyszałem od ich księży o Eschatologii historii i o tym co na ten temat mówi kościelna Tradycja. Dopiero samodzielne badania starych wydań Pisma Świętego i Ojców Kościoła otworzyły mi umysł. W FSSPX ciągle tylko mówi się że jest ,, kryzys w Kościele” i że Niepokalana zatriumfuje a tylko raz w 2011 ksiądz Szydłowski wspomniał o Antychryście i nawróceniu Żydów. Ważniejsze jest jak widać dogadanie się z Watykanem i zasilanie własnych szeregów osobami o co najmniej wątpliwych święceniach-zwykły laikat to przecież tylko element statystyczny!

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s