A propos święta Chrystusa Króla

To, że katolicy mogą, a nawet powinni brać czynny udział w życiu politycznym społeczeństwa, odpowiednio do zdolności i w zgodzie z obowiązkami stanu, jest powszechnym nauczaniem Papieży1. Katolicy mogą również działać w partiach politycznych, ale tylko w tych, których założenia, deklaracje ideowe czy regulaminy nie sprzeciwiają się wierze, moralności czy rozporządzeniom władzy kościelnej.

Charakterystyczną cechą w zasadzie wszystkich współczesnych polskich ruchów, organizacyj i partyj politycznych powołujących się w jakiejkolwiek mierze na szeroko pojęte „wartości katolickie” (czasami bardzo szeroko!) jest brak gruntownej znajomości nauczania Kościoła oraz zazwyczaj całkowita nieznajomość zdrowej filozofii politycznej (tomistycznej, rzecz jasna). Niekiedy rzuca się w oczy po prostu brak roztropności w działaniu, a to ta cnota stanowi przecież samą istotę polityki2. Te braki teoretyczne i praktyczne świadczą dobitnie o stanie umysłowym katolików i wręcz o braku ludzi3. Czytaj dalej

Reklamy

O inteligencję integralnie katolicką

Albrecht Durer, Św. Hieronim w pracowni (1514 rok)

Nierzadko w dyskusjach, dawniejszych czy nowszych, pojawia się pytanie o powody obecnego tak opłakanego stanu rzeczy. W naszych i pokrewnych środowiskach często odpowiedź polega na zwróceniu uwagi na takie czy inne „obiektywne” powody, gdzieś z zewnątrz: masoneria, wszechobecny modernizm, indywidualizm, liberalizm, obalanie naturalnego porządku krok po kroku, brak autorytetu, kult Wojtyły, a wśród różnych „konserwatystów” – Ratzingera, siła lefebryzmu, który zachowuje fasadowego (co prawda już coraz mniej) „papieża”, powszechny brak wiedzy religijnej, etc. Z pewnością żadna z tych odpowiedzi nie jest błędna, jednak uważam, i odpowiadam na pytanie, że powodem obecnego stanu rzeczy, zwłaszcza w Polsce, jest brak przede wszystkim odpowiednich ludzi, brak umysłowej formacji, wytężonej pracy prawdziwie od podstaw, poważnych ludzi, ćwiczących się w cnotach przyrodzonych i nadprzyrodzonych, przede wszystkim mądrych (ale mądrość to nie wiedza!) i roztropnych, w ten sposób odpowiednio przygotowanych, świadomych swej powinności i obowiązków względem Boga i bliźniego, jednym słowem: brak katolickiej inteligencji, integralnie katolickiej.

Bo niewątpliwie jej brak i każdy, kto ma oczy, to widzi. Czytaj dalej

Katolicka odpowiedź na kryzys w Kościele

Katolicka odpowiedź na kryzys w Kościele

Fakt zmian i kryzysu

św. Pius X, wielki pogromca modernizmu

św. Pius X, wielki pogromca modernizmu

Przez wieki nikt nie miał wątpliwości, że Kościół katolicki jest ostoją porządku i prawdy, najwyższym stróżem moralności, a przede wszystkim jedynym depozytariuszem Objawienia Bożego. Zarówno jego członkowie jak i wrogowie to wiedzieli. Kościół, społeczność jednocześnie ludzka i boska, widzialna i niewidzialna, został założony przez Jezusa Chrystusa, prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka, aby trwał niezachwianie przy jedynej prawdziwej wierze i nauczał jej aż do skończenia czasów.

W ostatnich dekadach powszechne zamieszanie i stan wręcz permanentnej rewolucji dosięgnął, jak się wydaje, także Kościół. Coraz więcej ludzi dostrzega dziś to, co widziało już w latach sześćdziesiątych wielu duchownych i świeckich, a mianowicie że wraz z Soborem Watykańskim II i jego reformami nastał kryzys, jakiego jeszcze nie było w dwutysiącletniej historii Kościoła. Próbowano stosować różne analogie do przeszłości, ale historia się nigdy nie powtarza a ponadto tym razem problem nabrał wyjątkowego zasięgu. Czytaj dalej

„W tym leży tajemnica powodzenia, aby być gotowym” (katolicyzm integralny)

„W tym leży tajemnica powodzenia, aby być gotowym”
x. prałat Robert Mäder

San Pio X 3Pewnego razu przyszli do papieża Piusa moderniści. Jeden z nich, profesor wszechnicy, chcąc go podejść zapytał: Ojcze Święty, które jest najnowsze przykazanie w Zakonie? Pius odpowiedział: Kochaj Pana Boga swego z całego serca, z całej duszy i ze wszystkich sił swoich. To jest najnowsze i najaktualniejsze przykazanie. Moderniści wrócili smutni do domu, każdy do ojczyzny swojej. Przekonali się, że z papieżem targu nie ma, że u niego polityka Krzyża stać będzie zawsze ponad wszelkimi zamierzeniami i rozważaniami dyplomacji ludzkiej.

W całym Piśmie św. nie znam nic, co by na pozór tak niewinnie, a w rzeczywistści tak nieubłaganie brzmiało, jak to najgłówniejsze przykazanie, z którego widzę, że niektórzy chrześcijanie znają już tylko osłabiony sens zakończenia. Nie znam nic, co by było w większej sprzeczności z tak zwanym modernizmem – tym zawieszeniem broni i zbrataniem się z duchem czasu – od tego przykazania pełnej miłości. Czytaj dalej