Konieczność dobrej lektury i formacji doktrynalnej oraz lista książek

W każdej wręcz dziedzinie błędów jest dziś wiele, a są tak silnie zakorzenione w umysłach nowożytnych, że niemożliwością jest z nimi walczyć bez proporcjonalnego wysiłku intelektualnego. Większość umysłów po prostu nie jest odpowiednio przygotowana i ani walczyć, ani nawet bronić się przed tymi błędami nie jest w stanie, a dotyczy to również katolików. Co gorsza, ludziom się często wydaje, że wystarczy im ich „zdrowy rozsądek”, by sobie poradzić albo sama umiejętność czytania zdobyta w odległych czasach dzieciństwa… Oprócz oczywiście grzechu pierworodnego i jego nieuniknionych skutków brak głębszej „kultury filozoficznej” (zwłaszcza chyba w Polsce, i to od dawna), szeroko rozpowszechnione fałszywe nurty intelektualne (np. pozytywizm, sentymentalizm, ewolucjonizm, woluntaryzm, liberalizm, personalizm, etc.), coraz to powszechniejsze ideologie („praw zwierząt”, ekologii, feminizmu, etc.) oraz obecny brak nieomylnego głosu Kościoła, tego „żywego Magisterium” (bliższej reguły wiary) to tylko niektóre z głównych przyczyn obecnego stanu rzeczy, jakim jest ogólne wykolejenie umysłów i podatność na błędy różnorakie. Co prawda są jeszcze biskupi i księża, którzy zachowali wiarę, ale i tu nierzadko zdarzają się braki umysłowe. Zresztą wpływa na to zasygnalizowany już czynnik w postaci braku zwierzchności kościelnej, lecz też niekiedy i zwykłej formacji.

Dlatego tak ważna jest, dziś bardziej niż kiedykolwiek, ogólna formacja umysłowa i poważne wychowanie religijne. Ów powszechny wręcz brak gruntownego wychowania religijnego w wyższych sferach polskich rzucał się w oczy wszystkim zatroskanym o stan Kościoła w Polsce co najmniej już na początku ubiegłego wieku. Stanowiło to przyczynę wydania Przewodnika po literaturze religijnej i pokrewnych dziedzinach filozofji i nauk społecznych pod redakcją o. Jacka Woronieckiego OP, ale i wielu zresztą innych wysiłków nie tylko tego najwybitniejszego chyba wychowawcy polskiego w tym obszarze, jakim jest wychowanie katolickiej inteligencji (nieco o tym tutaj, zwłaszcza o doniosłości zagadnienia dziś).

Ta praca umysłowa winna jednak być gruntowna, systematyczna, dostosowana do własnych możliwości. A że samouk to rzadki gatunek człowieka, nie obędzie się też zazwyczaj bez kierownictwa światlejszych umysłów w charakterze mistrza (czyli zwłaszcza duchownych, ale dziś ilu ich jest?). Innymi słowy: formacja umysłowa poważna, a nie ciekawska („l’instruction religieuse et la formation doctrinale sérieuse (et non pas curieuse)”, jak to ujął pewien dzisiejszy kapłan w okólniku rozsyłanym swym wiernym pocztą elektroniczną).

Pozwolę sobie zwrócić uwagę na trzy trudności tego zagadnienia, dwie ze strony podmiotu poznającego, jedną ze strony przedmiotu poznawanego.

Człowiek jako istota rozumna posiada nad wyraz widoczną naturalną ciekawość umysłu, którego właściwym przedmiotem jest to, co rozumne, rozumowe, co natury intelektualnej (intelligibile), a takim jest właśnie prawda. W poszukiwaniu zaś jej ileż to razy ląduje na manowcach! Czy też ile zmarnowanego czasu przepada bezpowrotnie! Ta naturalna skłonność jest bowiem dotknięta grzechem pierworodnym, nosi w sobie jego skutki. Stąd i pierwsza trudność, w zasadzie nieunikniona. Potrzeba bowiem wiele stałego wysiłku w to włożyć, wiele dyscypliny, aby okiełznać naturalną ciekawość ludzką, skrzywioną przez grzech pierworodny, i poprowadzić ją stałym torem poważnego studium, by nie tracić czasu na rzeczy zbyteczne, trzymać się tematu, unikać rozproszeń. Taka poważna formacja doktrynalna jest o wiele bardziej pożyteczna, niż choćby regularne śledzenie wybryków Jerzego Bergoglio czy kolejnych kroków w tańcu FSSPX-Watykan. W ogóle, nieszczęściem i jakąś plagą są niezliczone godziny spędzane przez katolików w Internecie zamiast przy dobrej książce.

Drugą, bardziej już subiektywną, przeszkodą na drodze wychowania umysłowego, zwłaszcza religijnego, jest niedostosowanie lektury do swego własnego poziomu. W tym temacie należy mieć na uwadze przede wszystkim własne umiejętności i dotychczas utrwalone w pamięci wiadomości. Jakże częstym dziś fenomenem jest np. czytanie i prawienie o dogmatyce czy innych trudnych dziedzinach teologii przy nikłej lub żadnej znajomości podstaw filozofii i tej świętej nauki! Ileż dyletantyzmu widać w tych wszystkich sprawach! To, że wiele dzieł trudnych jest dostępnych w Internecie za darmo nie oznacza, że każdy powinien je czytać.

I po trzecie: umiejętne dobranie książek co do samej treści. Raz po raz w rozmowach pada taki czy inny tytuł, który stanowi lekturę katolika, a tymczasem włos się na głowie jeży. Lektura, jaką para się człowiek wiele mówi o tym, kim jest. Jak pisze x. Robert Mäder:

„Twierdzisz, że jesteś chrześcijaninem, a ja temu zaprzeczam. Żądam przeszukania domu, rewizji twej biblioteki. Co czytasz? Książki protestanckie, liberalne, socjalistyczne, bezbarwne zbierają tyle miejsca w twej bibliotece, że można wątpić o twym duchu religijnym. Wszystko, co tam się znajduje, i to, czego tam nie ma, mówi przeciwko tobie. Twoja biblioteka mówi mi więcej, niż świadectwo chrztu. Ten dokument zbija tamten. Twoja biblioteka i gazety – są biblioteką i prasą liberała, światowca, a nie chrześcijanina. Jesteś tchórzem bez charakteru, zdrajcą. […] To, co czytasz, określa, czym jesteś.” Za: Jestem katolikiem! (Te Deum, 2000), ss. 26 n.

Nie chodzi tu też bynajmniej o samą lekturę duchową. Jest ona co prawda koniecznym warunkiem postępu duchowego, ale niekoniecznie ma wpływ na katolicką kulturę umysłową. Dotyczy ona raczej indywidualnego postępu w cnocie pobożności, czyli naszego związku z Bogiem.

Dlatego zamiarem moim tutaj jest zwrócenie uwagi na rolę samej lektury w kształceniu sprawności umysłowych katolika i podanie różnych propozycyj książkowych dla tych, którzy pragną zaradzić swym brakom w tych różnych dziedzinach wchodzących w skład szeroko pojmowanej kultury umysłowej i religijnej oraz pragną poczynić postępy.

Następująca lista będzie z czasem uzupełniania. Zawiera ona odpowiednich autorów czy tytuły, które z pewnością będą pomocne w ugruntowaniu się w prawdzie, nie tylko ściśle tyczącej się sfery nadprzyrodzonej. W układaniu jej kierowałem się przede wszystkim kryteriami katolickimi, ale również polskimi. Tytuły posoborowe mogą być napisane przez autorów nie odcinających się formalnie od modernistów, ale w niczym zasadniczym nie przeszkadza to, gdy chodzi o główny temat książki. Lista jest przede wszystkim kierowana do światlejszych czytelników, z myślą zwłaszcza o inteligencji katolickiej i tych, którzy z racji swych od Boga otrzymanych zdolności winni do niej należeć, a stąd i starać się o stały rozwój swych władz umysłowych.

Nie sposób tu pominąć milczeniem jeszcze jednego środka rozwoju umysłowego, który stanowi niejako uwieńczenie lektury: słowo mówione. Chodzi bowiem o właściwie przygotowane wykłady dla inteligencji katolickiej oraz spotkania formacyjne, idealnie pod okiem wykształconego kapłana lub świeckiego (rzecz nierzadka wśród tradycjonalistów w innych krajach, zwłaszcza młodzieży męskiej). O. Woroniecki wiele razy wskazywał na wyższość języka mówionego nad pisanym, na wagą umiejętności wychowania sobie uczniów (polecam tu książkę, a raczej zbiór artykułów Około kultu mowy ojczystej). Słowo przeczytane często pozostaje gdzieś w złogach pamięci, niewykorzystane ani na własny pożytek, ani na pouczenie bliźniego. A społeczna natura człowieka i na tym właśnie polega, że pracą wspólną człowiek osiąga lepsze wyniki i wyższe cele, niż samemu.

Pelagiusz z Asturii

I. Ogólne wprowadzenie w tematykę

O. Jacek Woroniecki OP, U podstaw kultury katolickiej (artykuł K.S. Frycza prezentujący tę książkę)

Przewodnik po literaturze religijnej i pokrewnych dziedzinach filozofji i nauk społecznych pod redakcją o. Jacka Woronieckiego OP – jest to ciekawa rzecz, prawdziwy przewodnik czy przegląd dzieł katolickich, nie tylko polskich (zwłaszcza francuskich i niemieckich), rozłożony podług kategoryj, jak filozofia, nauka wiary, historia Kościoła, liturgia czy życie chrześcijańskie, z których każda poprzedzona jest wartościowym wstępem. Te właśnie wstępy mam przede wszystkim na myśli polecając tę książkę. Rozdział wstępny streściłem tutaj.

II. Podstawy wiary, czyli to, co najważniejsze

Katechizm (św. Piusa X, x. Deharba TJ, kard. Gasparriego lub inny zatwierdzony przez Kościół)

x. Walenty Gadowski, Katechizm apologetyczny

x. Stanisław Bartynowski TJ, Apologetyka podręczna

x. bp Józef Pelczar, Religia katolicka, jej podstawy, jej źródła i jej prawdy wiary – rozprawy dogmatyczne dla ludzi wykształconych

III. Życie duchowe, święci i Pismo święte

O samej konieczności lektury duchowej jako środku postępu duchowego polecam tłumaczenie audycji radiowej z o. Bernardem z USA. Żadnych natomiast konkretnych propozycyj lektury duchowej nie będę tu przytaczał, jako że dotyczy do indywidualnie każdej osoby i jej postępu w tej dziedzinie. Niektóre bowiem dzieła mogą być wręcz szkodliwe, utwierdzając człowieka w fałszywym pojęciu pobożności czy jakichś konkretnych wadach duchowych (np. kwietyzm).

Każdy zaś może czytać żywoty świętych Pańskich, tych wyniesionych na ołtarze przez Kościół wzorów życia chrześcijańskiego. Oczywiście i tu należy dobierać sobie odpowiednie wzory i umiejętnie naśladować. Nie każdy bowiem święty jest do naśladowania przez każdego we wszystkim. Polecić tu można:

x. Piotr Pękalski, Żywoty świętych Patronów polskich

x. Piotr Skarga SI, Żywoty świętych Pańskich Starego i Nowego Zakonu na każdy dzień przez cały rok

To nie Pismo święte, jak głosi heretycka nauka protestantów, jest pierwszą czy bezpośrednią oraz jedyną normą wiary, ale jest nią urząd nauczycielski Kościoła. Stąd i obowiązku czytania ksiąg objawionych przez świeckich nigdy nie było. Nie było też absolutnego zakazu takiego czytania. Jak zauważa x. Kruszyński we wstępie rozdziału IV. Pismo święte wspomnianego już Przewodnika, czytanie Pisma św. nie jest konieczne do zbawienia, nie dla wszystkich bez wyjątku jest pożyteczne, bezwzględnie nie było zakazane przez Kościół, a nawet wręcz przeciwnie, przy zachowaniu pewnych warunków Kościół gorąco pragnął, aby wierni je czytali (z właściwym zamiarem, z uwagą, z pokorą, z całkowitym zaufaniem). Dziś to zadanie jest wyjątkowo trudne, także dla „tradycjonalistów”, ze względu na aprioryczny krytycyzm umysłowy. Stąd i tym niebezpieczniejsze jest dziś czytanie Pisma św. przez niewprawione umysły. Dlatego zamiast bezpośredniej lektury polecam w tym miejscu:

Św. Tomasz z Akwinu, Złoty łańcuch (Catena aurea) – komentarze do ewangelij całego roku liturgicznego (nowe wydanie Klubu Książki Katolickiej/Wydawnictwa Dębogóra/Wydawnictwa AA)

x. Jakub Wujek SI, Postylla katolicka mniejsza

bp Władysław Krynicki (opracował), Krótkie nauki homiletyczne na niedziele i uroczystości całego roku według Postylli katolickiej większej ks. Jakuba Wujka SI

Natomiast co do samych zasad życia duchowego polecić można zwłaszcza następujące dwie pozycje (szerzej o nich tutaj):

o. Reginald Garrigou-Lagrange OP, Trzy okresy życia wewnętrznego

x. Adolf Tanquerey, Zarys teologii ascetycznej i mistycznej

Ale również w pewnym zakresie niektóre z dzieł w dziale „Etyka, moralność katolicka, wychowanie”, jak niżej.

III. Etyka, moralność katolicka, wychowanie, czyli jak żyć po chrześcijańsku

Pius XI, Divini illius Magistri (o wychowaniu chrześcijańskim)

Pius XI, Casti connubii (o małżeństwie chrześcijańskim)

o. Jacek Woroniecki OP, Katolicka etyka wychowawcza (II tomy) – w moim mniemaniu, znając obecne realia nasze polskie, i nie tylko, jest to najważniejsze dzieło tej listy dla inteligencji katolickiej. Zwłaszcza pierwsza część, teoretyczna, omawiająca etykę szczegółową, będzie trudna dla wielu i stąd jej lektura może się okazać bezowocna. Nie jest to zwykły podręcznik do etyki dla świeckich, jest to wykład etyki pod kątem wychowawczym.

o. Jacek Woroniecki OP, Umiejętność rządzenia i rozkazywania (i wszystkie inne dzieła i artykuły autora)

x. Józef Winkowski, Zarys etyki i ascetyki katolickiej

x. dr Jan Szymeczko, Etyka katolicka

Jadwiga Zamoyska, O pracy

Jadwiga Zamoyska, O wychowaniu (i w ogóle wszystkie dzieła Pani Jenerałowej)

x. dr. Tihamer Tóth, Opieka duchowa nad młodzieżą (i wszystkie dzieła autora, wybitnego duszpasterza)

Dariusz Zalewski, Decyduj i walcz

Dariusz Zalewski, Nieposłuszne dzieci, posłuszni rodzice

Dariusz Zalewski, Wychować człowieka szlachetnego

Z dziś żyjących nieocenionym autorem jest P. Zalewski. Jego książki są wszystkie godne polecenia. Autor niezmordowanie wręcz walczy z nawałnicą fałszywych pojęć w dziedzinie wychowania (jak choćby dość powszechna zaraza Montessori i innych kierunków wyklutych w zgniłych umysłach Komeniusza i Rousseau) i kształcenia charakteru przez przekazywanie normalnego pojęcia pełnego wychowania człowieka zgodnie z nauczaniem wybitnych klasyków jak św. Tomasz z Akwinu, o. Jacek Woroniecki OP czy Jadwiga Zamoyska, niezależnie od tego, że należy (niestety) do religii Novus Ordo. Można choćby zacząć od czytania wpisów na jego blogu: Edukacja Klasyczna.

IV. Liturgika

Liturgia jest doskonałą szkołą cnoty pobożności, oto zatem pomocne dzieła dla jej zrozumienia:

Pius XII, Mediator Dei

x. Johannes Brinktrine, Msza święta – doskonałe wdrożenie w liturgikę Mszy świętej dla inteligencji katolickiej. Autor jest jednym z najwybitniejszych liturgistów XX wieku

x. Jan Danilewicz, Kościół i jego wnętrze w świetle przepisów prawno-liturgicznych

x. Władysław Juliusz Jachimowski (przeł. i uzupełn.), Liturgika czyli Wykład ceremonii i obrzędów Kościoła katolickiego

x. dr Gerard Szmyd, Liturgika katolicka

x. L.A. Molien, La Prière de l’Eglise – doskonała książka, kilkakrotnie tłumaczyłem jej fragmenty na blogu. Pierwszy tom omawia historię i znaczenie wszystkich elementów Mszy i godzin brewiarzowych, drugi zaś rok liturgiczny.

Dzieła x. bpa Nowowieyskiego (zwłaszcza monumentalny Wykład liturgii Kościoła katolickiego), o. Prospera Gueranger (francuskiego opata Solesmes), zwłaszcza tego ostatniego Rok liturgiczny (wielotomowe dzieło komentujące teksty i opisujące obrzędy, historię i znaczenie całego roku kościelnego), niestety chyba nie przetłumaczone na j. polski, przynajmniej w całości.

V. Przeciwko modernizmowi i błędom nowoczesnym

x. dr. Andrzej Dobroniewski, Modernizm i moderniści

x. prałat Robert Mäder, Jestem katolikiem! (i wszystkie dzieła autora)

x. Feliks Sarda y Salvany, Liberalizm jest grzechemtutaj ustęp z tego wyjątkowego dzieła

hrabia Józef Tyszkiewicz, Darwinizm i ewolucja

W ogóle, polecam antyliberalną szkołę francuską i włoską drugiej połowy XIX w. i pierwszej w. XX, „katolików integralnych” związanych z Sodalitium pianum x. prał. Benigniego (nieco o jego osobie i dziele w wywiadzie z x. Ricossą) i innych ultramontanów broniących Kościoła i papiestwa w tych bardzo burzliwych czasach. Jest to silne i wręcz stuprocentowo skuteczne antidotum również na gallikańskie błędy lefebryzmu. Niektórzy z wybitniejszych i bardziej znanych autorów to: x. prałat de Ségur, x. prał. Henryk Delassus, x. Emmanuel Barbier etc. etc.

Oraz Magisterium przeciwko błędom nowoczesnym:

Leon XIII, Humanum genus. Przeciwko masonerii

Leon XIII, Immortale Dei. O Państwie chrześcijańskim

Leon XIII, Satis cognitum. O jedności Kościoła

Pius IX, Encyklika Quanta cura i Syllabus

Św. Pius X, Pascendi Dominici gregis. O zasadach modernistów

Pius XI, Divini Redemptoris (o ateistycznym komuniźmie)

Pius XI, Mortalium animos

Pius XI, Quas primas. O ustanowieniu święta Pana Naszego Jezusa Chrystusa Króla

Pius XII, Humani generis

VI. Filozofia (podstawy)

o. Jacek Woroniecki OP, Katolickość tomizmu – nie tylko dla filozofów, dobry wstęp do tematyki związku kultury katolickiej z tomizmem czyli filozofią i teologią św. Tomasza z Akwinu

x. Franciszek Kwiatkowski SI, Filozofia wieczysta w zarysie

x. Franciszek Kautny SI. Propedeutyka filozoficzna oparta na prawdziwych zasadach

o. Edward Hugon OP, Zasady filozofii (tłum. x. dr Aleksander Żychliński) – dwadzieścia cztery tezy tomistyczne, podstawowe zasady metafizyki, których mają się trzymać wszystkie uczelnie katolickie, ogłoszone z polecenia Piusa X za pontyfikatu Benedykta XV a komentowane tu przez jednego z najwybitniejszych tomistów XX wieku, o. Edwarda Hugona OP (istnieje nowe wydanie z 2015 roku)

Albert Stöckl i Jerzy Weingärtner, Historia filozofii w zarysie (przekład polski: x. Franciszek Kwiatkowski T.J.)

x. Franciszek Kwiatkowski SI, Z pogranicza filozofii i teologii. Wykłady dla katolickiej inteligencji – tytuł sam za siebie mówi, jest to zbiór wykładów na arcyinteresujące tematy.

To tylko podstawy i nieliczne inne dzieła. Autorów dwudziestowiecznych można by wymienić bez liku. Z Polaków polecam zwłaszcza x. Aleksandra Żychlińskiego, x. Mariana Morawskiego TJ, x. Franciszka Kwiatkowskiego TJ, o. Jacka Woronieckiego OP, z Francuzów: dominikanów o. Edwarda Hugona, o. Gardeil (Initiation à la philosophie de St Thomas d’Aquin), o. Garrigou-Lagrange (La synthèse thomiste), o. Sertillanges, Szczepana Gilson (Tomizm – kilka wydań dawniejszych i nowszych), z Amerykanów: Fryderyka Wilhelmsena, z Niemców M. de Wulfa.

VII. Zdrowa filozofia polityczna, ekonomia (ściśle z tą pierwszą związana)

Leon XIII, Diuturnum illud (o władzy politycznej)

Leon XIII, Rerum novarum (o kwestii socjalnej)

Pius XI, Quadragesimo anno

x. Juliusz Meinvielle, Concepción católica de la economía (istnieje też tłumaczenie francuskie) – wyjątkowo cenny podręcznik do nauki ekonomii

x. Juliusz Meinvielle, Concepción católica de la política (istnieje też tłumaczenie francuskie i włoskie) – wyjątkowo cenny podręcznik do nauki polityki

o. Jacek Woroniecki OP, O narodzie i państwie (Quaestio disputata de natione et statu civili)

x. Marian Morawski TJ, Podstawy etyki i prawa – świetny autor omawia tu kilka szczegółowych zagadnień z filozofii moralnej i politycznej w ówczesnych warunkach umysłowych i politycznych Europy, ale są one i dziś aktualne

Adam Doboszyński, Gospodarka narodowa – dla wszystkich doktrynerów, co by chcieli wdrażać apriorycznie obce wzorce, wspaniała synteza polskiej myśli gospodarczej i katolickiej etyki społecznej

Krzysztof Hollis, Kryzys pieniądza (tłum. Adam Doboszyński)

Oraz: o. Dionizy (Denis) Fahey CSSp – książki autora oscylują praktycznie zawsze wokół tej prawdy katolickiej, jaką jest społeczne panowanie Chrystusa Króla, omawia w nich wrogów boskiego porządku rzeczy i ich metody oraz jak z nimi walczyć. Bardzo podobny w duchu do wspomnianego wyżej x. Roberta Mädera. Niestety, po polsku tylko chyba jeden tytuł tego irlandzkiego duchacza został przetłumaczony.

W ekonomii także dzieła dystrybucjonistów, jak: o. Wincenty McNabb, H. Belloc, G. Chesterton.

VIII. Historia Kościoła

x. dr Józef Umiński, Historia Kościoła (w dwóch tomach – istnieje wydanie z drugim tomem uzupełnionym po Soborze Watykańskim II przez innego autora), jest to po prostu klasyczny podręcznik historii Kościoła w j. polskim

x. dr Józef Umiński, Teksty źródłowe do nauki dziejów Kościoła

x. dr Alojzy Jougan, Historia Kościoła katolickiego

Bp Władysław Krynicki, Dzieje Kościoła powszechnego

x. Walenty Gadowski, Historya Kościoła katolickiego

IX. Historia ogólnie i Polski (w tym wrogowie porządku ustanowionego przez Boga, jak masoneria)

Epiphanius, Ukryta strona dziejów

Jędrzej Giertych, Tysiąc lat historii polskiego narodu – najlepszy według mnie podręcznik do historii Polski, uczy nie tylko historii, ale i właściwych postaw, jak na dobrą książkę przystało

Kazimierz Marian Morawski, Źródło rozbioru Polski (szczegółowy biogram autora)

Inne książki wymienionych autorów oraz tacy, jak: Władysław Konopczyński, Roman Dmowski (zwłaszcza Niemcy, Rosya i kwestya polska oraz Polityka Polska i odbudowanie Państwa), Feliks Koneczny, Bp Sebastian Pelczar (również pod pseudonimem J.S. Korczyński), Hrabia Emmanuel Małyński, Hrabia Leon de Poncins, Jan Vaquié, także wspomniany już o. Dionizy Fahey CSSp.

Jeśli chodzi o poglądy na sprawy polskie uważam, że nie można się obejść bez trzech autorów młodego pokolenia narodowców: wspomniani już wszyscy trzej Jędrzej Giertych, Adam Doboszyński i Karol Stefan Frycz (Polska prawdziwa – dzieło niedokończone). Co za wielka szkoda, że ci autorzy wydają się być nieznani albo bardzo mało znani, lub tylko pobieżnie, nowoczesnemu pokoleniu narodowców. Innych autorów i polskich tłumaczeń w tematach „trudnych” również „mnogo”, kto wie, gdzie szukać i czego szukać, ten znajdzie z łatwością.

X. Polonica

Tu mam na myśli literaturę, która pomoże ukształtować właściwe rozumienie polskości, patriotyzmu, umiłowania ojczyzny naszej, narodu, tradycji, obyczaju. Oprócz niektórych dzieł wyżej wymienionych (m.in. w dziale wychowania czy historii – a tej ostatniej nie da się uprawiać obiektywnie i siłą rzeczy taki czy inny wykład historyczny uczyć będzie, jak być Polakiem, jakie postawy zajmować, czy to słuszne czy niesłuszne. Nie na próżno mówiono historia magistra vitae est) autorzy tacy, jak: Henryk Sienkiewicz, x. Hieronim Kajsiewicz, Zofia Kossak-Szczucka (choć nie bez pewnych zastrzeżeń co do jej pojęć religijnych).

W razie uwag czy propozycyj, proszę o kontakt: pelagiusasturiensis@hotmail.com. Na razie ograniczyłem nieco listę tytułów i autorów piszących w innych językach. Lista będzie na bieżąco uzupełniana.

[Przeróbka wstępu i ostatnie uzupełnienie tytułów z 13 V 2017]

Reklamy

17 comments on “Konieczność dobrej lektury i formacji doktrynalnej oraz lista książek

  1. Millan pisze:

    Wielkie dzięki za tą listę dobrych książek – swego czasu pisałem maila do Pana w tej sprawie no więc mam odpowiedź. Dodam tylko, że książka „Liberalizm jest grzechem” jest przetłumaczona na j. polski i szczęśliwie ją nie tak dawno zakupiłem (Wydawnictwo WERS, Poznań 1995)

    • Bardzo dobra książka, którą każdy jest w stanie zrozumieć i każdy winien ją poczytać.
      Niestety biały kruk, ale opłaca się cierpliwie szukać i można ją znaleźć.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

  2. thomas pisze:

    Szanowny Panie: chciałbym zwrócić się do Pana z następującym pytaniem: jakie, Pana zdaniem, dokumenty „papieskie” posoborowych „papieży” roszczą sobie prawo do nieomylności, to znaczy, czy posoborowi neokatolicy muszą je akceptować jako nieomylne, czy też „tylko” posiadające autorytet następcy św, Piotra, choć nienieomylne?

    • Szanowny Panie,

      Nie śledzę wszystkich pism tych ludzi, a tak naprawdę od dawna to wcale.

      Na pewno wszystkie dokumenty tzw. Soboru Watykańskiego II roszczą sobie prawo do nieomylności, co najmniej jako magisterium zwyczajnego. Wyczerpują wszelkie znamiona dokumentu magisterialnego. Podobnie konstytucja Pawła VI Missale romanum „promulgująca” Nową Mszę. To co potem już mnie, jako katolika, mniej dotyczy, więc nie poświęcałem zbyt wielkiej uwagi tym innym dokumentom. Ale cech nieomylności można z łatwością się dopatrywać w większości, jeśli nie wszystkich encyklikach, adhortacjach, poruszających tematy związane z wiarą i moralnością, a skierowanych do całego Kościoła.

      Nie spotkałem się nigdy z rozróżnieniem na „nieomylne” i „tylko posiadające autorytet następcy św. Piotra choć nienieomylne”. Jeśli dane twierdzenie posiada autorytet następcy św. Piotra, jak to Pan określił, to siłą rzeczy jest to nieomylne. Taki jest cel tego autorytetu.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

      • Papierowy Organista pisze:

        Rozróżnienie na omylne i nieomylnec dokumenty jest liberalnym wytrychem, zastosowanym przez XIX wiecznych liberałów celem uspokojenia „liberalnych katolików”, że nie muszą się za bardzo denerwować pismami papieskimi. Papieże nie zniżali się do takiego poziomu, żeby trąbić przed każdym doktrynalnym zdaniem, zawartym w piśmie, że: „Uwaga, teraz wypowiem nieomylne zdanie!”. To, czy zaznaczali wagę swojej wypowiedzi jakąś formułą uroczystą (declaramus, dicimus etc), czy też nie – nie ma w sprawie doktryny większego znaczenia. Jeżeli papież wypowiada się jako papież, a nie prywatny doktor i wypowiada jakieś zdanie w sprawie doktryny (wiara i moralność), to ipso facto wypowiada to zdanie nieomylnie, ponieważ na tę okoliczność posiada asystencję Ducha Świętego z urzędu. Tak więc, jeśli JPII pisze dokument, który nazywa się encyklika i pisze w tej „encyklice”, że Duch Święty działa w innych religiach niż katolicka, to jest to zdanie stricte doktrynalne (heretyckie). Właśnie takie zdania, zwykle ukryte w bełkotliwym zalewie modernistycznej nowo-mowy, dowodzą (między innymi), że pisze to heretyk lub apostata. Asystencja Ducha Świętego uniemożliwia prawdziwemu papieżowi napisanie czegoś takiego, tak samo jak promulgowanie już napisanego dokumentu (jak dokumenty Vaicanum II). Błąd teologiczny, herezja, czy wypowiedź apastacka jawnie dowodzą, że tego nie napisał papież. Leon XIII to potwierdza – jeżeli papież by się pomylił, to by znaczyło, że autorem błędu jest sam Bóg, co jest niedorzecznością.
        Tak więc – niestety tak – tam, gdzie pisane są zdania doktrynalne, a autorem jest fałszywy papież, to zdania takie są domyślnie „nieomylne”. Niestety, ciężki wybór dla neokatolików z resztkami sensus fidei – albo Prawda, albo fałszywy, medialny „papież”. Jest to o tyle śmieszne, że ci sami masoni i liberałowie, którzy zawzięcie zwalczali nieomylność papieską i w ogóle autorytet prawdziwych papieży – teraz zawzięcie go bronią. Taka mądrość etapu widocznie (no, teraz mamy nowy etap autokompromitacji „papiestwa”, widać mamy jeszcze nowszą mądrość etapu).

  3. Rafał K. pisze:

    Laudatur Iesus Christus

    Ponieważ wysłałem na Pana prywatny adres e-mailowy swoje wątpliwości dotyczące święceń kapłańskich przedsoborowych i nie otrzymałem do tej pory odpowiedzi a dodatkowo mam pewne wątpliwości dotyczące innego tematu, który nie jest związany z tematem lektur, które Pan poleca, piszę w komentarzu. Oto problem:
    W przeoracie FSSPX w Warszawie została odprawiona Msza św. requiem rocznicowa w intencji ofiar wypadku lotniczego samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem w 2010 roku. Jak wiemy wśród ofiar znajdowały się również osoby, które należały do innych wyznań niż katolicyzm, były osoby wspierające prawo do aborcji (ekskomunika ipso facto), osoby popierające sektę masońską (ekskomunika ipso facto). osoby przynależące do stronnictw socjalistycznych (ekskomunika wiążąca samą mocą prawa, Pius XII), również osoby wyznające publicznie ideologie liberalne sprzeczne z nauczaniem Kościoła. Czy prawo liturgiczne Kościoła pozwala na publiczne odprawianie Mszy św. za takie kategorie jednostek?

    Proszę o odpowiedź, Bóg zapłać.

    • Szanowny Panie,

      Przepraszam znowu za późną odpowiedź. Musiałem znaleźć czas, by się zająć Pańskim pytaniem.

      Kościelnego pogrzebu nie wolno udzielać: notorycznym apostatom, należącym do sekt heretyckich czy schizmatyckich lub sekty masońskiej czy innych tego rodzaju sekt, jeśli przed śmiercią nie dali żadnych oznak skruchy (kan. 1240.1, tłum. własne). To po pierwsze.

      Po drugie, za żyjącego ekskomunikowanego ani za zmarłego, któremu nie został udzielony pogrzeb kościelny (cf. kan. 1241) nie wolno odprawiać Mszy publicznie. Natomiast za żyjącego lub zmarłego ekskomunikowanego kapłan może odprawiać Mszę św. tylko prywatnie i do tego bez wywołania zgorszenia, ale jeśli ów eskomunikowany był vitandusem, tylko o jego nawrócenie (kan. 2262.2).

      Na podstawie: Merkelbach, Summa theologiae moralis (De sacramentis), t. III, Tractatus de Ss. Eucharistia, Sectio B. De Sacrificio Eucharistiae, Prima pars. De Ipso Sacrificio, Quaestio V. De Fine et Effectibus sacrificii, art. IV. De iis pro quibus sacrificium offerri potest.

      Wśród ofiar katastrofy lotniczej w Smoleńsku (jeśli to w ogóle była katastrofa lotnicza) nie było eskomunikowanych vitandusów. Zatem wolno odprawiać Mszę za tych, którzy spośród nich byli ekskomunikowani, ale tylko prywatnie i to tak, aby nie wywołać zgorszenia. Przypuszczam, że nie tylko Pana to zgorszyło…

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

  4. Simeonus pisze:

    „W ogóle, nieszczęściem i jakąś plagą są niezliczone godziny spędzane przez katolików w Internecie zamiast przy dobrej książce” – biję się w piersi i całkowicie zgadzam z Pana diagnozą.
    Ciekawa inicjatywa, czekam na więcej.

  5. Marek pisze:

    Konopczyńskiego bym odradzał, próbowałem czytać jego „Konfederację barską” ale pogarda z jaką pisał o odwołujących się do Boga barzanach uniemożliwiła mi kontynuację. Nawet niektórzy komuniści z mniejszą nieraz nienawiścią opisywali naszych pobożnych przodków. Z kolei w „Dziejach Polski nowożytnej” niepotrzebnie krytykował zdecydowaną postawę Jeremiego Wiśniowieckiego wobec rebelii kozackiej w 1648 r.

    • Szanowny Panie,

      Konfederacja barska, zrodzona ze spisku, skierowana przeciwko władzy prawowitej (nawet przecież króla porwano, a w świecie rozeszła się wieść o niedoszłym królobójstwie!), kompletnie źle zaplanowana (celowo?) i źle przygotowana zasługuje na dość jednoznaczne potępienie. Wzywanie Boga o pomoc nie może zastąpić ludzkiego wysiłku, sił naturalnych danych przez Boga. Niestety, wówczas znaczna część narodu dała się porwać hasłom może i chwalebnym, ale na zgubę własną i całego narodu, ściągając jeszcze większe klęski na Polskę, co doprowadziło do I rozbioru Polski.

      Nie wiem, czy Konopczyński z pogardą pisał w tej książce, czy może po prostu z punktu widzenia historii bardzo krytycznie odnosił się do tego pierwowzoru późniejszych fatalnych powstań. Zwłaszcza między konf. barską a powstaniem styczniowym zachodzi analogia.

      Co do drugiego punktu, nie wiem.

      Zresztą, nie o to chodzi.

      Ciężko znaleźć autora kompletnie wolnego od błędu takiego czy innego. Lista powyższa ma przede wszystkim na celu zwrócenie uwagi na konieczność poważnego studium (dla celów osobistych, ale i społecznych) oraz na pewne dzieła, które konieczne lub pomocne będą w tej poważnej formacji intelektualnej, o której mowa. Rzecz jasna trudne to zadanie, zwłaszcza gdy nie ma się mistrza.

      Jest to bardzo skromna próba zwrócenia uwagi na problem, problem, który uważam za żywotny dla interesu naszego narodu. Zresztą jest to problem bardzo poważny, o którym można by napisać spore wypracowanie.

      A Konopczyńskiego, choć wiele nie czytałem, będę polecał jako historyka erudytę, dobre źródło pogłębienia znajomości historii Polski. Za całkowicie dostateczną podstawę jednak dla inteligentnego Polaka katolika uznaję Tysiąc lat historii polskiego narodu J. Giertycha.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

  6. Marek pisze:

    Zasadniczo stoję na stanowisku, że nie da się napisać dobrej książki przekrojowej, więc odradzałbym każdą przekrojówkę, nawet autorstwa kogoś o wiele bardziej rzetelnego niż Konopczyński.

    Nie wiem skąd pomysł że konfederacja była przeciw prawowitej władzy- tej Poniatowski nie miał z dwóch powodów- po pierwsze został wbrew polskim prawom narzucony przez Rosjan (podobnie jak August III), po drugie jako mason nie był katolikiem, a tym samym nie był też prawowitym królem, gdyż prawo polskie jednoznacznie mówiło, że królem polskim może być tylko katolik.

    Wreszcie konfederacja była przede wszystkim przeciw Rosjanom, a sami barzanie próbowali przeciągnąć króla (mimo że nieprawowitego) na swoją stronę. Co do tego rzekomego zamachu na króla – trudno powiedzieć czy coś takiego w ogóle miało miejsce- jego opis jest tak absurdalny, że można przypuścić że król wyjechał sobie ze sługą za miasto a potem kazał rozpuścić plotkę o zamachu, tak czy siak jak wiadomo zamach na króla tyrana jest dopuszczalny dla katolika

    • Ja stoję na stanowisku przeciwnym.

      Każdy winien się rozwijać umysłowo, moralnie, duchowo wedle własnych możliwości, zdolności, czasu. Za te dary natury też odpowiadać będziemy przed Bogiem.

      I tak jak katechizm jest przekrojową książką do spraw wiary dla wszystkich, również maluczkich, tak też i tego rodzaju książki z historii winny istnieć, aby każdy Polak mógł znać historię swego narodu i państwa. Nie każdy bowiem ma czas na zgłębianie wszystkich ważnych tematów, nie każdy ma ku temu zdolności, czas, etc., zarówno w tym, co się tyczy religii, jak i historii i innych rzeczy. A akurat historia jest bardzo ważna.

      To ja raczej nie wiem, skąd pomysł, że Poniatowski nie był prawowitą władzą… dość to niesłychany pogląd.

      To, na czym polega charakter prawowitości władzy jest tematem dość zawiłym, który omawia nauka polityczna albo inaczej filozofia polityczna. Polityka nie kieruje się wyłącznie dokumentami pisanymi, ani nawet prawami stanowionymi i zwyczajami niepisanymi, jest to pojęcie jeśli nie pozytywistyczne, to co najmniej skrzywione pozytywizmem. Są sytuacje wykraczające poza schematy, nieprzewidziane, a polityk (i obywatel/poddany) winien się w nich potrafić odnaleźć, kierując się przede wszystkim roztropnością, kluczową cnotą w działaniu ludzkim jednostkowym, więc tym bardziej społecznym. Omawiane szerzej tematu wykracza znacząco poza ramy prostego komentarza na blogu, ale pewne dane dotyczącego tematu zawarte są w następujących artykułach:
      https://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2017/02/25/tyranobojstwo/
      https://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2017/01/10/ricossa-tc-4/ (tzw. teza Billot o „pokojowej akceptacji Papieża” – zwrócę tylko uwagę, że kard. Billot bierze tę swoją tezę właśnie z polityki, jest to jedno z elementarnych pojęć teorii władzy. W tym artykule jej zastosowanie w teologii jest dyskutowane, nie zaś w polityce. Bowiem między Kościołem a Państwem zachodzi analogia, ale tylko analogia. Sam w sobie ciekawy to temat.)

      To, że mason nie jest katolikiem jest znacznym uproszczeniem, zwłaszcza gdy mowa o prawowitości piastowanego urzędu przez domniemanego masona. Mozart był ponoć masonem, wielu duchownych francuskich w XVIII wieku, et al. Zresztą, król August Poniatowski został pochowany po katolicku, więc już to powinno wystarczyć, aby móc powiedzieć, że to nie takie proste: mason, więc nie-katolik, więc nie-król.

      Zamach na tyrana jest dopuszczalny (a religia nie ma tu nic do rzeczy). Ale tylko dopuszczalny. Sytuacja musi spełnić pewne warunki, a na czele tak niebezpiecznej dla istnienia państwowego inicjatywy muszą stać ludzie w najwyższym stopniu odpowiedzialni i roztropni. W tym przypadku przyniosło to efekt odwrotny od zamierzonego przez pewnie pełnych dobrych zamiarów buntowników, bo jednak fama się rozeszła i Prusy mogły zrealizować swój plan unicestwienia Polski używając do tego Rosji, a przy okazji wszepiając w umysły tylu pokoleń przeświadczenie, że to Rosja jest naszym głównym wrogiem. Konfederacja barska jako wydarzenie polityczne zasługuje na potępienie z kilku powodów.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

  7. Millan pisze:

    Szczęść Boże,

    Czy mógłby Pan polecić komentarz do Pisma św w języku polskim (rozumie się nieekumeniczny)?

    • Szczęść Boże,

      Polecam Catena aurea św. Tomasza z Akwinu, jak wyżej. Jest to w zasadzie zbiór komentarzy Ojców do Pisma św. Nic więcej zwykłemu świeckiemu nie potrzeba. W ogóle komentarzy do Pisma św. po polsku prawie nie ma (katolickich), bowiem nad to wiele innych rzeczy jest ważniejszych dla świeckich. A ci, którzy mieli studiować Pismo św. (kapłani, klerycy), czytali raczej komentarze po łacinie.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

      • Millan pisze:

        Dziękuję za informacje. Szukając więc w internecie znalazłem „Złoty łańcuch” św. Tomasza z Akwinu w przekładzie Lecha Szyndlera i ze wstępem Pawła Milcarka. Nie jest to jednak całość komentarza św. Tomasza ale i tak zamierzam kupić. Natrafiłem również na komentarz do Listów św. Pawła apostoła: http://www.ultramontes.pl/listy_sw_pawla.htm

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s