„Polak-Ortodoks” replikuje… potwierdzając swój ekumenizm

Pan Listwa z Gajówki odniósł się do moich zarzutów wobec stanowiska „Ruchu Polak-Ortodoks”, a Pan Jan Aleksander, publikując ów tekst, przyjął go najwyraźniej za swój.

Odniosę się do niego, choć jest dość chaotyczny.

Po pierwsze, P. Listwa skarży się, że nie wie, czemu Pelagiusz to Pelagiusz, więc zapraszam do zapoznania się z pierwszym wpisem na blogu. Rzecz istotna uległa zmianie w międzyczasie (odejście od błędnej zasady, iż dozwolone jest stałe stawianie oporu władzy prawowitej), ale nie pseudonim autora bloga. Zresztą, nie wiem, jakie to ma znaczenie. Sam się nie zastanawiałem nigdy, dlaczego Listwa to Listwa, a nie na przykład Sierp czy Młot. Czytaj dalej

Reklamy

Gajowy Marucha na Papieża

Dlaczego Gajowy Marucha winien być obwołany Papieżem i niezwłocznie koronowany
A propos prerogatyw papieskich w kanonizowaniu świętych

Nasilająca się apostazja hierarchów Kościoła stawia wielu tradycyjnych katolików w coraz to trudniejszej sytuacji. Wiedzą oni wszyscy, że „soborowi papieże” dalecy są od nieskazitelnej prawowierności katolickiej przedsoborowych Papieży. Za wszelką cenę unikają oni jednak nazwania herezji herezją a heretyka heretykiem, co wcale nie rozwiązuje trudności, a ją pogłębia.

Kartonowy Bergoglio

Kartonowy „Papież”, zawsze bezpieczny

Wobec tego, próby rozgrzeszenia „soborowych papieży” z grzechów przeciwko wierze przybierają różne formy w zależności od okoliczności kolejnych skandalicznych oświadczeń czy aktów. Z jednej strony, ograniczając papieską nieomylność różnej maści semitradycjonaliści i pseudotradycjonaliści usiłują uratować ich omylność. Dziedzinia wiary i moralności, w której Papież jest nieomylny jako Nauczyciel Powszechny sprowadzana jest do kilku na stulecie sytuacji, które zostały zatwierdzone przez „tradycjonalistów”. Z drugiej strony, w miarę, jak ci uzurpatorzy korzystają (pozornie) z papieskich prerogatyw, te ostatnie są im odbierane przez ludzi, którzy jednocześnie widzą w nich Wikariuszów Chrystusa na ziemi. Skutkiem czego nic nie pozostaje, jak tylko „kartonowy papież”, którego niepozorną fotografię można najwyżej powiesić w zakrystii albo postawić na półce. Czytaj dalej