Ratzinger neguje dogmat Extra Ecclesiam nulla salus

Dziś mijają cztery lata odkąd x. Józef Ratzinger zrzekł się tytułu do papiestwa, który i tak w sposób nieprawowity posiadał. Jego jednak heretyckie poglądy znane były od dekad, a tylko dlatego, że rewolucja tak się daleko posunęła, w XXI wieku różnej maści „konserwatyści” i indultowcy, a nawet lefebryści tak go polubili i teraz za nim tęsknią, do tego nawet stopnia, że nie pasuje im już Jurek jako „Papież”, więc zaufali włoskiemu dziennikarzowi i amerykańskiej syjonistce, że jednak to tamten modernista jest jeszcze „Papieżem”.

Pelagiusz z Asturii

Ratzinger neguje dogmat ‘Extra Ecclesiam Nulla Salus’

W następstwie II Soboru Watykańskiego podjęto wiele badań mających na celu wyjaśnienie konsekwencjia_006_ratzingersalvation01 dokumentów soborowych. Jednym z nich była książka La Fine della Chiesa come Societa Perfetta [Koniec Kościoła jako społeczności doskonałej]. Praca ta została złożona z 13 artykułów napisanych przez autorów o progresywistycznym spojrzeniu na temat tego, jak Kościół powinien się zmienić, aby został wkomponowany w ewolucję świata. Czytaj dalej

Reklamy

Kto zniszczył Święte Oficjum

Kard. de Lubac wskazuje na x. Ratzingera jako tego, który zniszczył Święte Oficjum

Jedną z najważniejszych interwencyj podczas Soboru Watykańskiego II wobec zgromadzenia ponad 3000 biskupów,de-lubac-sur-vatican-ii-et-ratzinger1 była ta, którą ogłosił Józef kard. Frings, arcybiskup Kolonii. W niej mocno skrytykował metody Najwyższej Kongregacji Św. Oficjum, przemianowanej po Soborze Watykańskim II na Kongregację Doktryny Wiary. Interwencja kard. Fringsa otrzymała owację na stojąco większości zgromadzenia, uprzednio przygotowaną do udzielenia tej odpowiedzi. Czytaj dalej

Cztery sposoby na rozeznanie duszy człowieka po jego wyglądzie

Tak, jak łaska buduje na naturze i zaniedbanie cnót przyrodzonych zawsze odbija się niekorzystnie na nadprzyrodzonym życiu człowieka, tak też człowiek lekceważący zupełnie to, jak się prezentuje na zewnątrz, wystawia sobie świadectwo nieuporządkowanej duszy.

Rzecz to tak naturalna, że aż dziw, iż dziś odrzucana lub błędnie rozumiana. Jako istota złożona z duszy i ciała człowiek nie może kierować się wyłącznie „anielskimi” kryteriami w życiu, czysto intelektualnymi czy duchowymi pojęciami. Zwłaszcza dlatego, że jest istotą z natury społeczną. Żyjąc wśród innych, swym postępowaniem zewnętrznym wpływa on na swych bliźnich, czy tego chce, czy nie. To, że katolik ma się kierować zmysłem katolickim, patrzeć na wszystko i robić wszystko przez pryzmat wieczności, do której został powołany przez Stwórcę, nie znaczy, iż miałby mieć za nic to, jak w doczesności dąży do tego celu również w relacji do bliźnich. Czytaj dalej