Polemiki ciąg dalszy

[Zdanie o „istocie sakramentów” poprawione zostało 27 IX 2016 dla większej ścisłości. To oczywiście Pan Jezus ustalił materię i formę oraz intencję, a Kościół je zachowuje od stuleci: „władza Kościoła nie sięga istoty sakramentów, tj. tego, co w znaku sakramentalnym, w świetle źródeł boskiego objawienia, pochodzi z ustanowienia Chrystusa”, Pius XII w: Sacramentum ordinis.]

Strona „Wirtualna Polonia BIS im. Włodka Kulińskiego” umieściła odnośnik do mojego tekstu o ekumenicznej organizacji „Społeczeństwo Polak-Ortodoks” oraz następujący kulturalny komentarz:

Tekst ten zawiera treści świadczące o trwającej ciągłej polemice i poszukiwaniu tak zwanego „złotego środka” w kwestiach wiary, opartej o tradycję Kościoła Rzymsko-Katolickiego. Rozstrzygnięcie Sporu o istotę sakramentów świętych, może się okazać elementarnym.

(źródło)

Znowu, nie podaję w wątpliwość niczyich intencyj. Autor powyższych słów słusznie zauważa iż mój tekst świadczy o trwającej polemice i że dotyczy ona wiary. Zaznaczę, że trwa ona nieprzerwanie od roku 1962, gdy po raz pierwszy zaczęto stawiać mocne zarzuty pod adresem Jana XXIII i w tych okolicznościach przypominać o hipotezie Papieża popadającego w herezję, do tego publicznie i to w Rzymie, w auli św. Piotra Czytaj dalej

Reklamy

Argument „złych papieży”

Ale czy nie mieliśmy „złych papieży” od zawsze?

papal-tiara_med

Argument „złych papieży”

Bardzo częstym zarzutem, jaki można usłyszeć omawiając kwestię sedewakantyzmu z tymi nieszczęsnymi duszami, które wciąż wierzą, że Jerzy Bergoglio („Franciszek”) jest papieżem Kościoła katolickiego, jest zdanie: „Ale źli papieże istnieli przecież od zawsze!” Albo nie znają oni różnicy między katolikami, którzy wiodą niemoralne życie, a heretykami lub też nie są w stanie pojąć tej różnicy.

Franciszek nie jest złym katolikiem. On jest niekatolikiem. W tym tkwi sedno sprawy. Dlatego mówienie, że mieliśmy złych papieży w przeszłości, którzy wciąż pozostawali prawowitymi papieżami, jest zupełnie nietrafione. Człowiek, który wyznaje całą wiarę katolicką, niezależnie od tego, jakim niegodziwcem może być, pozostaje członkiem Kościoła katolickiego. Nawet jeśli nienawidzi Boga. Nawet jeśli jest mordercą. Nawet jeśli jest sodomitą. Czytaj dalej

Unam sanctam i opinionizm, czyli kogo tak naprawdę nie obchodzi papież

Francis-Audience-with-the-media

Bliższa zasada wiary? To nieważne…

Odkąd zająłem się badaniem tego, czy stanowisko sedewakantystyczne jest rzeczywiście, jak je przedstawiają różni polemiści, „obsesją” na punkcie papieża, nieuleczalną chorobą psychiczną lub wreszcie „chorobą sierocą” (tak myśli np. x. Stehlin), zauważyłem kogo tak naprawdę nie obchodzi, czy ten, który zasiada na Watykanie jest katolickim Papieżem, Wikariuszem Chrystusa na ziemi, Doktorem doktorów i Słodkim Chrystusem na ziemi.

Niektórzy bowiem spośród tych, którzy już przynajmniej pobieżnie zapoznali się z argumentami za obecnym, trwającym od dekad, wakatem Stolicy Apostolskiej, dochodzą do wniosku, że nie jest to takie ważne, że nie jest to wiedza konieczna do zbawienia, że gdy staną po śmierci przed Chrystusem, który ich będzie sądził sądem sprawiedliwym, nie zapyta ich Ten, który zna zamysły serc łudzkich: „Czy uznawałeś Franciszka za papieża?” Nie będąc w stanie odeprzeć argumentów sedewakantystów, wybierają obojętność wobec urzędu i osoby papieża. Taka jest niestety również mentalność prawie całego bractwowego „ruchu oporu”. Czytaj dalej