Moralność chrześcijańska i savoir-vivre

Komentarz P. „Podczaszego” na marginesie tematu o stroju niedzielnym zmotywował mnie do przetłumaczenia pewnej instrukcji rzymskiej dotyczącej ogólnych zasad wyglądu kobiet chrześcijańskich, na którą już kilka lat temu trafiłem i do potraktowania tej kwestii w oddzielnym wpisie.

Nie jest moją intencją obszerne opracowanie materii relacji między, z jednej strony, nauczaniem Kościoła i moralnością chrześcijańską, na której straży stoi właśnie Kościół (xięża, biskupi na czele z Papieżem) a zasadami współżycia między ludźmi i savoir-vivre’m z drugiej. Odsyłam do komentarzy P. „antura” w przywołanym przez P. „Podczaszego” artykule P. Krajskiego, ale pozwolę sobie również na kilka wstępnych uwag stanowiących przyczynek do dalszej ewentualnej dyskusji. Czytaj dalej

Jak się ubierać do kościoła?

Sunday Best clothesintheearly1900s BBC

Wydawałoby się, że jest to kwestia dla katolika tak oczywista, że nie trzeba się nad nią nawet zatrzymywać. Świętowanie uroczystości kościelnych, nie tylko w kościele czy kaplicy na czas nabożeństw, ale również i w domu, wymaga odpowiedniego przygotowania się wewnętrznego, ale i zewnętrznego. Świętowanie zatem pociąga za sobą odświętny strój, jako najbardziej jawny zewnętrzny wyraz wewnętrznego usposobienia duszy. Nie bez powodu wielcy święci i mistrzowie życia duchowego pisali o zewnętrznym wyglądzie człowieka jako sposobie na rozeznanie jego duszy (zob. tekst w temacie).

Przyszły jednak czasy, gdy świadomość godności i powagi człowieka prawie całkowicie została zatarta w świadomości mas. Człowiek dorosły nie ubiera się już na co dzień jak dorosły, skromnie, godnie i poważnie, a w ubiorze zapanowała powszechna już „bylejakość”, niedbalstwo, nieskromność, wręcz brzydota. Stąd też i gdy chodzi o ubiór odświętny, odróżniający się od codziennego, najlepszy, jaki się posiada, prawie powszechnie przepadł wraz z wieloma innymi dobrami kultury cywilizowanych narodów, dóbr należących także, a może i przede wszystkim, do Kościoła jako Matki i Wychowawczyni narodów. Czytaj dalej

Bp Józef Sebastian Pelczar o grzeczności i dobrym wychowaniu (savoir-vivre)

Między grzecznością, dobrym wychowaniem, savoir-vivrem a obyczajowością katolicką zachodzi bardzo ścisły związek, wynikający z jedności przyrodzoności oraz nadprzyrodzoności w obrębie osoby ludzkiej, a także z natury społecznej człowieka. Po pierwsze, łaska buduje na naturze, a co za tym idzie, zaniedbanie cnót przyrodzonych odbija się na drodze doskonalenia się człowieka w porządku nadprzyrodzonym. Po drugie, ludzie nie są czystymi duchami, aniołami bez ciała, bez żadnego punktu stycznego z tym, co materialne, doczesne. Z tej też racji dobrze wychowany człowiek, poważający zasady dobrych obyczajów, szanujący je i stosujący się do nich, stanowi lepszy „materiał” na dobrego misjonarza prawdziwej wiary, niż ten, kto lekceważy sobie zasady panujące wśród kulturalnych ludzi lub gdy te ostatnie są mu zgoła całkiem obce. Trzeba też zauważyć, że nie każdy ma siłę woli i wytrwałość, czy choćby ochotę, by sprostać wymaganiom życia zgodnego z zasadami savoir-vivre i dobrego wychowania. Grzeczność, jak powiedział sędzia w Panu Tadeuszu „nie jest nauką łatwą ani małą”.

Warte podkreślenia jest to, że umiejętność zachowania się wśród ludzi, grzeczność, wielkoduszność, uprzejmość, szlachetność w naszych stosunkach z innymi są przeto najlepszym chyba widzialnym miernikiem naszej miłości bliźniego, która z kolei jest jednym z dwóch największych przykazań Bożych. Warto tu przytoczyć przemyślenia P. Stanisława Krajskiego, najwybitniejszego żyjącego obecnie znawcy tematu, zawarte w wywiadzie dla pch24.pl „Savoir-vivre wyraża katolicką postawę wobec świata”:

W publikacjach sprzed II wojny światowej kwestie etykiety i savoir-vivre starano się stawiać w szerszej perspektywie etycznej a także religijnej. Czy to perspektywa, którą należy dziś odzyskać?

Savoir-vivre jako taki jest tworem katolicyzmu, wyraża katolicką postawę wobec świata. Ksiądz Witkowiak, autor przedsoborowego podręcznika etykiety dla kleryków, pisał, że savoir-vivre jest elementem realizacji przykazania miłości bliźniego, a samo jego nieprzestrzeganie jest grzechem, z którego należy się spowiadać. Filozofia savoir-vivre jest stała – albo się ją przyjmuje albo odrzuca. Stawia ona dwa nakazy: „Bądź szlachetny!” oraz: „W każdej sytuacji przestrzegaj przykazania miłości bliźniego!”. Sprowadza się to do pamiętania o drugim, do okazywania mu szacunku i troski o jego potrzeby. Stało się jednak tak, co budzi moje przerażenie, że w środowiskach katolickich savoir-vivre kojarzy się dziś z elitami ateistycznymi, twierdzi się, że nie jest to katolikom potrzebne. Spotkałem się nawet z opinią, że Chrystus nie przestrzegał zasad savoir-vivre! To olbrzymie nieporozumienie.

To, że księża i biskupi pisali i wypowiadali się na tematy związane z etykietą, savoir-vivre’m i zwyczajami towarzyskimi świadczy niewymownie o konieczności zaznajomienia się z tematyką przez wiernych świeckich, przede wszystkich tych, którzy pragną stanowić elitę pociągającą za sobą innych ku doskonałości przyrodzonej i nadprzyrodzonej. Czytaj dalej