Przykład z przeszłości nie tak odległej

Kryzys w Kościele wywołany Soborem Watykańskim II wymusił na tych, którzy chcieli zachować wiarę i sakramenta swych przodków, wiele niedogodności, trudów, wyrzeczeń i ofiar. Do nich należą tułaczki kapłanów wyrzuconych ze swych parafij (dzięki jednak ofiarności wiernych zawsze znajdowali dach nad głową) oraz olbrzymie niekiedy odległości, jakie musieli wierni pokonywać, aby udać się na Mszę katolicką. Jakże różni się ta postawa od różnych dzisiejszych „tradycjonalistów”, zarówno kapłanów i świeckich, którzy co nieco narzekają na Bergoglio, ale ich „udręka” w niczym praktycznie nie przypomina prawdziwego krzyża wiernych duchownych i świeckich nie tylko pierwszej doby, ale także i tych, którzy do dziś chcą zachować wiarę non una cum heretykami zajmującym wszystkie diecezje i prawie wszystkie kościoły i kaplice na świecie nie szukając kompromisów we wzajemnej zgodzie i współistnieniu z tymi samymi heretykami.

Czytając kronikę wieńczącą każdy numer pisma „Sodalitium” można trafić nie tylko na interesujące fakty, ale i z nich wyciągnąć pewną nauczkę – historia magistra vitae est, nawet, a czasami zwłaszcza, niby prozaiczna historia zwykłego świeckiego. Czytaj dalej

Reklamy

List otwarty x. Guépin do x. de la Rocque z 2009 roku

List ten jest kolejnym ciekawym świadectwem o początkach katolickiego oporu wobec modernizmu w pierwszych latach posoborowej rewolucji we Francji i zasadniczo po to umieszczam tu jego tłumaczenie.

Po drugie, aby uzmysłowić Czytelnikom, jakich metod stosują od dawna lefebryści w odniesieniu do sedewakantystów. Jest to fakt znany za granicą, w Polsce w zasadzie wcale. Na pragnienie rzetelnej polemiki odpowiada się oczernianiem, szantażem, stawianiem kukły i obalaniem jej (np. broszurka x. Boulet). X. Guépin zwraca ponadto uwagę, na sprowadzanie „tradycji” do FSSPX, czyli swego rodzaju monopol, który krytykowałem nie raz na blogu (e.g. „Wiadomości Tradycji Katolickiej” polskiego FSSPX).

Po trzecie jednak, nie sposób nie zauważyć pewnej niekonsekwencji autora listu, który z jednej strony zauważa, że abp Lefebvre doprowadził do podziału w szeregach trzymających się tradycji katolików, a z drugiej niejako zarzuca obecnemu kierownictwu FSSPX oddalanie się od myśli abpa Lefebvre’a. Przecież i po sakrach biskupich z 1988 roku francuski arcybiskup miał nadzieję na pojednanie z „modernistycznym Rzymem” tym „schizmatyckim kościołem”, który tak niekiedy dosadnie określał i tej linii konsekwentnie trzyma się bp Fellay. Ale omawiana niekonsekwencja obecna jest u niektórych sedewakantystów, głównie świeckich, we Francji. Czytaj dalej

Odpowiedź na numer specjalny „La Tradizione cattolica” o sedewakantyźmie (Część trzecia dotycząca historii oporu w różnych krajach i tego, kto naprawdę zerwał jedność „tradycjonalistów”)

sodalitium-logosito

W pierwszej części x. Ricossa poddaje krytyce metodę autora artykułu z pisma „La Tradizione cattolica”.

W drugiej omawia istotę problemu oraz rozwiązanie, zwane „roztropnościowym”, proponowane przez oficjalne pismo FSSPX we Włoszech.

Część trzecia jest arcyciekawa, myślę, że zwłaszcza dla polskiego Czytelnika nieobeznanego z historią katolickiego oporu wobec modernistycznych reform. Dotyczy ona argumentu historycznego, którego używa autor artykułu z „La Tradizione cattolica” przeciwko sedewakantyzmowi. X. Ricossa natomiast czyni przegląd historyczny oporu w różnych krajach i wykazuje fałszywość lefebrystycznych zarzutów, m.in. o tym, kto tak naprawdę zerwał jedność tradycjonalistów (było już o tym na blogu bardziej skrótowo).

Czytaj dalej

O pionierskich duchownych…

I co sądzić o kapłanach trwających „pobożnie” w Novus Ordo
A propos rocznicy śmierci o. Barbary

père Barbara1

O. Noel Barbara

Dzisiejsza rocznica śmierci o. Noela Barbary, prawdziwego pioniera katolickiego oporu wobec soborowej rewolucji przywiodła mi na myśl pewną rozmowę sprzed kilku lat, która dotyczyła duchownych, którzy zostali wyświęceni jeszcze przed zmianami w obrzędach święceń i sakry (czyli mają jeszcze ważne święcenia), odprawiają wyłącznie katolicką Mszę świętą (starą/klasyczną/trydencką, jakkolwiek by tego nie nazwać), są „pobożni”, nawet „ascetyczni” oraz trzymają się modernistycznej hierarchii, siedząc w zaciszu swoich parafij czy klasztorów, posługując tym, którzy do nich przychodzą (bo najczęściej na oficjalną posługę na dużą skalę nie mają szans). Niewielu takich jeszcze żyje, ale są. Czytaj dalej

„Roztropnościowe stanowisko” abpa Lefebvre’a wokół Mszy i pojednania z Watykanem

marcel-lefebvre

Abp Lefebre, „roztropny prorok”? Czy rzeczywiście nieomylny wódz?

Kryzys wywołany przez Sobór Watykański II, jego bezpośrednie przygotowania i reformy, które zeń wyniknęły był ze względu na swój tak powszechny charakter bez wątpienia bezprecedensową sytuacją w historii Kościoła. Nie sposób więc nie zrozumieć wielu, zwłaszcza duchownych, którzy w początkowej fazie całej tej sytuacji, widząc, co się dzieje (quod), nie byli w stanie tego wyjaśnić (quia) i postępowali niejako po omacku, starając się zachować wiarę swoją i wiernych im powierzonych przez Opatrzność. Choć byli też tacy, co prawda, co stąpali mocno po ziemi i całkowicie odcinali się od fałszerzy wiary od samego początku.

Stosunkowo niedawno temu pojawiło się kilka krótkich tekstów i filmów x. Cekady (które można znaleźć na niniejszym blogu w styczniu b.r.), w których amerykański duchowny obnaża kilka błędów tradycjonalistów jako mity pierwszej godziny walki z modernistycznymi reformami soboru. Zasadniczy zrąb tych mitów powstał lub został krzewiony w środowisku Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X, gdzie tak zwane „roztropnościowe stanowisko” arbcybiskupa Lefebvre’a stanowi nieodwołalny punkt oparcia (ową „bliższą zasadę wiary” zamiast Papieża, nad którym stał „roztropny prorok”). Owo Lefebvre dixit w każdej nieomal sprawie dotyczącej wiary, moralności czy dyscypliny kościelnej stało się wręcz niepodważalnym dogmatem wszystkich uznających władze soborowe i stawiających im opór. Czytaj dalej

Mordercy liturgii

Bugnini Paulus VI

Mordercy, za którymi na rzeź idą moderniści, indultowcy i lefebryści

Dotkliwie odczuwa się dziś brak ludzi z charakterem, integralnie i odważnie wyznających swoją wiarę, poważnie i odważnie podchodzących do wszelkich zamachów na nią. Ugodowość, połowiczność, miękkość, mierność są nader powszechne.

Kto bacznie obserwuje różne ruchy i organizacje tradycjonalistyczne, albo choć rzuci okiem na historię ostatnich kilku dekad, zauważy tę właśnie gasnącą gorliwość o sprawy Boże, która przejawia się brakiem potępienia tego, co należy potępić, minimalizowaniem tego, co należy podkreślać z całą mocą z ambon i w prasie, wreszcie pacyfistyczny język uspokajający, a nie usilnie ostrzegający, nim będzie za późno.

To właśnie na pierwszym miejscu cześć Bogu należna, a na drugim miłość wobec bliźniego wymagają, by głosić w porę i nie w porę, heretyka nazywać heretykiem, odszczepieńca odszczepieńcą, zdrajcę zdrajcą, mordercę mordercą, głupca głupcem (por. „Liberalizm a miłość bliźniego”). Czytaj dalej

Pamięci x. Iwo Maury w rocznicę śmierci

abbe-mauryPięć lat temu odszedł z tego świata jeden z pionierskich duchownych katolickiego oporu wobec modernistycznej rewolucji.

X. Iwo Maury urodził się w Mans w 1940 r. w rodzinie inteligenckiej. Jego ojciec był chirurgiem i senatorem-merem miasta Mans. Po świetnie ukończonym szkolnictwie i edukacji wyższej w renomowanych szkołach Iwo Maury został inżynierem mostów i dróg w 1963 r. kończąc prestiżową uczelnię Ecole Centrale de Paris.

Wkrótce później odbył ćwiczenia duchowne u ojców z Chabeuil, które uczyniły zeń antyliberała, antymodernistę i „antyklerykała” (w znaczeniu wrogości wobec liberalnego kleru, który już wtedy zaczynał dominować w Kościele i z którym w późniejszym okresie miał wiele do czynienia). Szukał przez jakiś czas klasztoru, w którym mógłby żyć zgodnie z regułą św. Benedykta, ale w całej Francji nie mógł znaleźć podobnego klasztoru (próbował m.in. w Fontgombault, obecnie jednym ze słynniejszych opactw indultowo-modernistycznych). Czytaj dalej