A może początek procesu kanonicznego przeciwko Bergoglio?

next popeGdy prawie rok temu rozniosła się wieść o abdykacji Ratzingera wszyscy indultowcy, lefebryści, a nawet niektórzy sedewakantyści* wznowili swe nadzieje na wybór prawdziwie katolickiego papieża. Ci z modernistycznego neokościoła, dla których Ratzinger był oczekiwanym od lat przywracającym dawny porządek papieżem, podawali wyjątkowo mało licznych „konserwatystów” o podobnie „tradycyjnym” estetycznym guście i „przywiązaniu do łacińskiej tradycji liturgicznej”. Prym wiodli tacy, którzy odprawili Mszę trydencką cztery razy, czternaście lub nawet czterdzieści. Niektórzy oprócz odprawienia kilkunastu takich Mszy udzielili dwa czy trzy razy święceń kapłańskich w starym obrządku (szkoda, że nasz Pieronek nie jest kardynałem, choć i tak wybrany mógł być). Inni tylko kichnęli lub mieli okazję podrapać się na jednej czy kilku podobnych celebracjach, ale już to oznaczać miało pewień wystarczający stopień „tradycjonalizmu” i „umiłowania” „nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego”. Takie zresztą pojęcie katolicyzmu mają autorzy w stylu Dextimusa, Krusejdera, Jacques’a Blutoir’a, „Rorate Coeli” i wielu, wielu innych. Czytaj dalej

Reklamy