Historyczne źródła liturgicznej reformy Jana XXIII i teologiczne powody odrzucenia reform Piusa XII i Jana XXIII

Jan XXIII, ekumenista, który zaprowadził wielowymiarową rewolucję w Kościele

Poniższy artykuł omawia historyczne kulisy, a raczej co najmniej heterodoksyjne precedensy, reformy liturgicznej Jana XXIII (m.in. mszał z 1962), która przez wielu, zwłaszcza „tradycjonalistów” uważana jest, błędnie jak się okazuje, za szczyt przedsoborowej tradycyjnej liturgii rzymskiej. Jako tylko jeden z etapów pośrednich całościowej reformy nacechowana jest wszystkimi znamionami opisanej w XIX wieku przez Dom Guéranger „herezji antyliturgicznej”. Swoją drogą, sam kiedyś uczestniczyłem w wykładach pewnego kapłana FSSPX, erudyty w dziedzinie liturgii Kościoła, który wyjaśniał doskonałą zbieżność zasad „herezji antyliturgicznej” z zasadami stojącymi za liturgią Jana XXIII. (Kapłan ten oczywiście nie stosował się do niej, wbrew zasadom swego zgromadzenia i wyraźnym poleceniom abpa Lefebvre’a…)

W tym okresie Wielkiego Tygodnia, którego najświętsze obrzędy nie uniknęły niszczycielskiej ręki reformatorskiej, warto także przypomnieć sobie (lub dowiedzieć się), na czym polegała reforma z 1955 roku i jakie zasady jej przewodziły.

Szczególnie wart uwagi jest „Dodatek” do artykułu, wyjaśniający teologiczne powody odrzucenia zarówno reformy Piusa XII jak i reformy Jana XXIII, pomimo tego, iż nie istnieje ścisły dowód teologiczny wykazujący brak władzy papieskiej u Jana XXIII czy Piusa XII na którymkolwiek etapie ich pontyfikatów. Wielu bowiem sedewakantystów trzyma się dosłownie wszystkiego aż do chwili śmierci Piusa XII jak gdyby Kościół zamarzł tego dnia, często nie rozumiejąc złożoności sytuacji, lub niektórych jej aspektów (postawa ta nie jest zresztą obca i innym „szkołom” myśli). Istota tej sytuacji czyli wakatu Stolicy Apostolskiej polega na braku aktualnie sprawowanej najwyższej Władzy w Kościele, a to pociąga za sobą pewne skutki. Argument bpa Guérard des Lauriers za brakiem konieczności, w obecnej sytuacji, trzymania się niektórych praw kościelnych, np. pierwszych etapów reformy liturgicznej, przyjęty także przez wielu innych sedewakantystów, jest według mnie najściślejszy ze wszystkich przedstawionych dotychczas.

Pelagiusz z Asturii

Herezja antyliturgiczna od jansenistów do Jana XXIII (1668-1960)
Trzy wieki dojrzewania reform soborowych

x. Franciszek Ricossa

Doniosłość kwestii liturgicznej

„Liturgia, rozumiana ogólnie, jest całością symboli, śpiewów i aktów za pośrednictwem których Kościół wyraża i uzewnętrznia swoją religię wobec Boga” (Dom Guéranger, Institutions liturgiques).

Ta definicja Świętej Liturgii daje nam zrozumienie kapitalnej doniosłości publicznego kultu, który Kościół oddaje Bogu.

W Starym Testamencie to sam Bóg siebie czyni, żeby tak rzec, liturgistą, określając do najmniejszych szczegółów kult, który mieli Mu oddawać Ci, którzy Go czcili (cf. Księga kapłańska; ale także Pius XII, Mediator Dei, 12). Taka doniosłość odnosząca się do kultu, który był tylko cieniem (Żyd. X, 1) tego, najwznioślejszego, nowotestamentalnego, który, z Woli Pana Jezusa, Najwyższego Kapłana, ma trwać aż do skończenia świata za pośrednictwem Jego Kościoła…! W Boskiej Liturgii Kościoła katolickiego wszystko jest wielkie, wszystko jest najwznioślejsze, aż po najmniejsze szczegóły; to ta prawda była przyczyną, dla której święta Teresa z Avila wypowiedziała te słynne słowa: „Oddałabym życie za najmniejszą ceremonię Kościoła świętego”.

Niech się zatem Czytelnik nie dziwi doniosłością, którą w tym artykule otaczamy rubryki liturgiczne i uwagą, którą poświęcamy „reformom” (które można uznać za mniejszej wagi) poprzedzającym reformy Soboru Watykańskiego II.

Wrogowie Kościoła zawsze zresztą byli świadomi powagi Liturgii: czyż trzeba przypominać, że od zawsze zepsucie Liturgii było środkiem, którego heretycy używali, aby uderzyć w samą Wiarę? Tak było ze starożytnymi herezjami chrystologicznymi, a następnie, małymi krokami, z luteranizmem i anglikanizmem wieku szesnastego, z reformami iluministycznymi i jansenistycznymi wieku osiemnastego… kończąc na samym Soborze Watykańskim II, który rozpoczął swe dzieło „reformy” właśnie od schematu dotyczącego Liturgii, co doprowadziło do „Novus Ordo Missae”.

Źródła liturgicznej „Reformy” Soboru Watykańskiego II

„Reforma” liturgiczna zamierzona przez Sobór Watykański II i urzeczywistniona po soborze jest prawdziwą rewolucją: „Przeznaczeniem drogi otwartej przez sobór jest radykalna zmiana oblicza tradycyjnych zebrań liturgicznych”, przyznaje abp Hannibal Bugnini, jeden z głównych twórców wspomnianej „reformy”, dodając, że chodzi o „prawdziwe zerwanie z przeszłością” (Bugnini, La Riforma liturgica [1948-1975], CLV Edizioni Liturgiche, 1983).

Przecież żadna rewolucja nie wybucha nagle, z dnia na dzień, ale jest owocem długotrwałych natarć, powolnych porażek i postępujących ustępstw. Celem naszego artykułu jest pokazanie Czytelnikowi, po wstępie o charakterze historycznym, źródeł rewolucji liturgicznej, zwłaszcza poprzez zbadanie reformy rubryk z lat 1955 i 1960. W rzeczy samej, jeśli „radykalne zerwanie z Tradycją dokonało się za naszych czasów wraz z wprowadzeniem Novus Ordo Missae i nowych ksiąg liturgicznych […], należy zadać sobie pytanie, gdzie znajdują się korzenie takiego liturgicznego spustoszenia. To, że nie należy ich szukać wyłącznie w Soborze Watykańskim II w jasny sposób jawi się każdej osobie o zdrowym rozsądku. Konstytucja o Liturgii z 4 grudnia 1963 przedstawia przejściowe zakończenie pewnej ewolucji, której liczne przyczyny, a nie wszystkie jednolite, wywodzą się z dalekiej przeszłości” (Mgr Klaus Gamber, Reforma liturgii rzymskiej. Historia i problematyka).

Iluminizm

„Pełny rozkwit życia kościelnego w epoce Baroku (Kontr-reforma i Sobór Trydencki – przyp. red.) został dotknięty, pod koniec XVIII wieku, mrozem iluminizmu. Nastąpiło niezadowolenie z tradycyjnej Liturgii, uważano bowiem, że w zbyt małym stopniu odpowiada konkretnym problemom epoki” (Mgr Gamber, op. cit.). Racjonalistyczny iluminizm zastał przygotowany teren i solidnego sojusznika w postaci herezji jansenistycznej, która, podobnie jak protestantyzm, którego była piątą kolumną, przeciwstawiała się tradycyjnej Liturgii rzymskiej.

Józef II w Cesarstwie Habsburgów, gallikański episkopat Francji, episkopat Toskanii we Włoszech, zebrany na Synodzie w Pistoi, dokonali reform i liturgicznych eksperymentów, „które przypominały w zaskakujący sposób obecne: te ostatnie również są silnie ukierunkowane na człowieka i problemy społeczne” (Gamber, op. cit.)… „Uważamy, że można twierdzić, iż obecne spustoszenie liturgiczne znajduje w iluminizmie swój najsilniejszy korzeń. Wiele idei tamtej epoki znalazło swe urzeczywistnienie dopiero w naszych czasach, w których jesteśmy świadkami nowego iluminizmu”. Awersja wobec tradycji, szał za nowościami i reformami, postępujące zastąpienie łaciny językiem pospolitym, kościelnych i patrystycznych tekstów samym Pismem św., pomniejszenie kultu Najświętszej Maryi Panny i Świętych, usunięcie liturgicznej symboliki i tajemniczości, wreszcie skrócenie Liturgii, uznanej za przesadnie i niepotrzebnie długą i monotonną…: wszystkie te punkty oparcia jansenistycznych reform liturgicznych znajdujemy w reformach obecnych, począwszy od reformy Jana XXIII. Kościół, w najpoważniejszych przypadkach, potępił nowatorów: i tak Klemens IX potępił Rytuał Diecezji Alet w 1668, Klemens XI potępił oratorianina Pasquier Quesnel’a (1634-1719) w 1713 (Denz. 1436), Pius VI obłożył anatemą Synod z Pistoi i biskupa Scipiona de Ricci bullą Auctorem fidei z 1974 (Denz. 1531-1533).

Ruch liturgiczny

„Reakcja na mróz iluministyczny przyjęła postać odnowy XIX wieku. […] Podniosły się wówczas wielkie benedyktyńskie opactwo Solesmes we Francji oraz opactwo Kongregacji Beuron” (Gamber). Dom Prosper Guéranger (1805-1875), opat Solesmes, przywrócił we Francji starożytną liturgię łacińską i zrodził ruch, nazwany następnie „liturgicznym”, który za cel miał wzbudzenie miłości i woli obrony tradycyjnej liturgii Kościoła. Taki ruch działał dla dobra Kościoła aż do św. Piusa X, który swymi decyzjami przywrócił zaszczytną pozycję chorałowi gregoriańskiemu i znalazł wspaniałą równowagę między temporałem (święta Pańskie, niedziele i ferie) oraz sanktorałem (uroczystości świętych).

Wykolejenie Ruchu Liturgicznego

Po św. Piusie X, małymi krokami, wspomniany „Ruch Liturgiczny” zboczył ze swych intencyj, aby przyjąć, drogą kopernikańskiej rewolucji, tezy, które u swych początków zwalczał. Wszystkie idee herezji antyliturgicznej (tak Dom Guéranger nazywał tezy liturgiczne XVIII wieku), zostały przejęte w latach dwudziestych i trzydziestych przez liturgistów jak Dom Lambert Beauduin (1873-1960) w Belgii i Francji, Dom Pius Parsch (lubiany przez abpa Lefebvre’a liturgista, jak usłyszałem kiedyś jeszcze chodząc do FSSPX – przyp. PA) i Roman Guardini w Austrii i Niemczech.

Począwszy od „Mszy dialogowanej”, z powodu „przesadnej wagi udzielonej aktywnemu uczestnictwu wiernych w obrzędach liturgicznych” (Gamber), reformatorom lat trzydziestych i czterdziestych udało się (zwłaszcza na obozach harcerskich i w stowarzyszeniach młodzieży i studentów) faktycznie wprowadzić, ni mniej ni więcej, Mszę w języku narodowym, odprawianie na stole twarzą do ludu, koncelebrę… Wśród młodych kapłanów, którzy zachwycali się eksperymentami liturgicznymi był, w Rzymie, w 1933 roku, kapelan Uniwersyteckiej Federacji Włoskich Katolików (FUCI), Jan Chrzciciel Montini, którego poczynania na wielkie szczęście kontestował kardynał wikariusz (Fappani, Molinari, Montini, giovane [Młody Montini], Wyd. Marietti, 1980, ss. 282-292).

W Belgii, Dom Beauduin nadawał Ruchowi Liturgicznemu wyraźnie ekumeniczny cel, wysuwając hipotezę Kościoła anglikańskiego „zjednoczonego (z katolickim), ale nie wchłoniętego”, zakładając „Klasztor dla jedności” z „prawosławnymi” wschodnimi, którego skutkiem było to, że wielu jego mnichów „nawróciło” się na schizmę wschodnią. Rzym zainterweniował: encyklika przeciwko ruchowi ekumenicznemu, Mortalium animos (1928), po której nastąpiły, w 1929 i 1932, (zbyt) dyskretne przypomnienia, które na pewien czas odwracają jego uwagę od tej działalności. (cf. Bonneterre, Ruch liturgiczny, Wyd. Fideliter, 1980, ss. 35-42). Wielkim protektorem Beauduin był, naturalnie, kard. Mercier, pionier ekumenizmu „katolickiego” i określony przez Sodalitium pianum jako „związany ze wszystkimi zdrajcami Kościoła” (Poulat, Integryzm i katolicyzm integralny, Wyd. Castermann, s. 330).

W latach czterdziestych praca sabotażowa podobnych liturgistów otrzymała już wsparcie znacznej części episkopatu, zwłaszcza we Francji (wraz z CPL: Centrum Duszpasterstwa Liturgicznego) i w niemieckim Reichu.

Na początku 1943 roku, 18 stycznia, „wymierzony został najpoważniejszy cios przeciwko Ruchowi Liturgicznemu […] ze strony elokwentnego i odważnego członka episkopatu, arcybiskupa Fryburga (-en-Brisgau), Konrada Gröbera. […] W długim liście skierowanym do swych współbraci w biskupstwie w 17 punktach Gröber streszczał swe bolączki dotyczące Kościoła. […] Krytykował teologię kerygmatyczną, ruch z Schönstatt, ale przede wszystkim Ruch Liturgiczny […], kojarząc z nim domyślnie Teodora kard. Innitzera. […]

Niewielu wie, że prof. Karol Rahner SI, który wówczas żył we Wiedniu (diecezji kard. Innitzera – przyp. red.), napisał […] odpowiedź Gröberowi” (Robert Graham SI, Pius XII i kryzys liturgiczny w Niemczech podczas wojny, wyd. La Civiltà Cattolica, 1985, s. 546).

Karola Rahnera odnajdziemy jako soborowego eksperta niemieckiego episkopatu podczas Soboru Watykańskiego II, u boku Hansa Künga i Schillebeeckxa.

Sprawa dotarła do Rzymu: w 1947 roku encyklika Piusa XII o liturgii, Mediator Dei, powinna była zadekretować potępienie wykolejonego Ruchu Liturgicznego. Pius XII „wyłożył katolicką doktrynę z mocą […], ale ta encyklika została przeinaczona przez komentarze, które doń przygotowali nowatorzy; a Pius XII, jeśli przypomniał zasady, nie miał odwagi podjąć skutecznych kroków przeciwko osobom; powinno się było rozwiązać CPL i zakazać sporej liczby publikacyj. Ale te środki pociągnęłyby za sobą otwarty konflikt z francuskim episkopatem”. (Jan Crété, Ruch Liturgiczny, Itinéraires, styczeń 1981, ss. 131-132). Wybadawszy słabość Rzymu nowatorzy zrozumieli, że mogą (roztropnie) iść do przodu: przeszli od eksperymentów do oficjalnych reform rzymskich.

Reformy Piusa XII

Pius XII nie uważał problemu liturgicznego, który wprowadzał podziały wśród niemieckich biskupów, za skrajnie ważny: „pojawiło się w nas dziwne wrażenie – napisał do abpa Gröbera – jak gdyby, ponad czasem i światem, kwestia liturgiczna została przedstawiona jako problem chwili” (list Piusa XII do abpa Gröbera z 22 sierpnia 1943. Cytowany przez R. Grahama, op. cit., s. 549). Jeśli tymi słowami Pius XII zdezawuował przedstawicieli Ruchu Liturgicznego, tym nie mniej nie zmniejszył niebezpieczeństwa.

W ten sposób nowatorzy mogli wprowadzić swojego konia trojańskiego do Kościoła, wprowadzając go drzwiami liturgii, zostawionymi prawie bez ochrony i korzystając z niewielkiej uwagi udzielanej tej materii przez Papieża Pacelliego. Popierani byli przez osoby z otoczenia Papieża, jak jego własny spowiednik Augustyn Bea SI, przyszły kardynał i zaprzysięgły obrońca ekumenizmu.

Następujące świadectwo abpa Bugniniego wiele mówi: „Komisja (ds. reformy liturgii, ustanowiona w 1948) cieszyła się pełnym zaufaniem Papieża, informowanego na bieżąco przez prał. Montiniego) i, jeszcze częściej, cotygodniowo, przez o. Beę, spowiednika Piusa XII. Tą drogą można było osiągnąć znaczące wyniki nawet w okresach, gdy choroba Papieża uniemożliwiała każdemu zbliżenie się doń” (op. cit., s. 22).

Ojciec Bea był u samych początków pierwszej reformy liturgicznej Piusa XII, czyli nowego liturgicznego tłumaczenia psalmów, które zastąpiło tłumaczenie Wulgaty św. Hieronima, tak znienawidzone przez protestantów jako oficjalne tłumaczenie Pisma świętego w Kościele, ogłoszone „autentycznym” przez Sobór Trydencki.

Po tej reformie (Motu proprio „In cotidianus precibus” z 24 marca 1945), do której stosowanie się było, przynajmniej w teorii, nieobowiązkowe i która osiągnęła mały sukces, nastąpiły inne reformy, trwalsze i poważniejsze:

– 18 marca 1948: ustanowienie, z Hannibalem Bugninim jako sekretarzem, Papieskiej Komisji dla Reformy Liturgii (która przypomina, także nazwą, consilium ad exequendam constitutionem de Sacra Liturgia ustanowioną przez Pawła VI w 1964 i która zrodzi „Nową Mszę”);

– 6 stycznia 1953: konstytucja apostolska Christus Dominus o reformie postu eucharystycznego;

– 23 marca 1955: dekret Cum hac nostra aetate, reforma (nieopublikowana w Acta Apostolicae Sedis i niewydrukowana w księgach liturgicznych) rubryk Mszału i Brewiarza;

– 19 listopada 1955: dekret Maxima Redemptionis wprowadzająca nowy ryt Wielkiego Tygodnia, inaugurowany już, jeśli chodzi o Wielką Sobotę, ad experimentum w 1951 roku.

Następny rozdział poświęcimy reformie Wielkiego Tygodnia; cóż powiedzieć na razie o reformach rubryk i Mszału, dokonanych tego samego roku przez Piusa XII? Ponieważ zostały ogłoszone jako nieobowiązkowe, istnieje tendencja aby o nich zapominać: były jednak znaczącym etapem Reformy Liturgicznej. Wchłonięte i wzmożone przez reformę Jana XXIII, zostaną szczegółowo zbadane z reformami następcy. Wystarczy powiedzieć, na razie, że reforma z 1955 roku miała tendencję skracać Oficjum i pomniejszać kult świętych: wszystkie święta rytu półzdwojonego i prostego stawały się zwykłymi wspomnieniami; w Wielkim Poście i podczas okresu Męki Pańskiej wybór między oficjum świętego a ferii stawał się dowolny, zmniejszono liczbę wigilij, a oktawy zredukowano do trzech. Zniesione zostały „Pater, Ave i Credo”, które miało się recytować przed godzinami liturgicznymi, końcowa antyfona do Matki Bożej została również zniesiona (z wyjątkiem Komplety), również symbol św. Atanazego (poza jednym razem w roku).

Bonneterre, w swym wspomnianym dziele, przyznając, że reformy z końca pontyfikatu Piusa XII są „pierwszymi etapami samozniszczenia liturgii rzymskiej” (nie widzimy, jak Liturgia może się „samozniszczyć” – przyp. red.), jednocześnie stara się zapewnić ich doskonałą prawowitość z powodu „świętości” tego, który je promulgował. „Pius XII – napisał – podjął więc, w pełnej czystości intencji, reformy wymagane przez potrzeby dusz, nie zdając sobie sprawy – i NIE MÓGŁ – że wywoływał wstrząs liturgii i dyscypliny w jednym z najbardziej krytycznych okresów ich historii, a zwłaszcza nie rozumiejąc, że wdrażał w praktyce program wykolejonego ‘Ruchu Liturgicznego’” (ss. 105, 106, 111). Jan Crété komentuje: „x. Bonneterre przyznaje, że ten dekret oznacza początek przewrotu w liturgii, ale stara się usprawiedliwić Piusa XII mówiąc, że wówczas nikt, poza ludźmi należącymi do wywrotowców, nie mógł sobie z tego zdawać sprawy. Mogę jednakże udzielić mu w tym punkcie kategorycznego świadectwa. Bardzo dobrze zdawałem sobie sprawę, że ten dekret był tylko początkiem całkowitego przewrotu w liturgii; a nie byłem jedynym. Wszyscy prawdziwi liturgiści, wszyscy kapłani przywiązani do tradycji byli skonsternowani. Kongregacja Rytów w ogóle nie sprzyjała temu dekretowi, dziełu specjalnej komisji. Gdy pięć tygodni później Pius XII ogłosił wprowadzenie święta św. Józefa Robotnika, sprzeciw stał się otwarty: przez ponad rok Kongregacja Rytów odmawiała ułożenia oficjum i mszy dla nowego święta. Potrzeba było licznych interwencyj Papieża, aby Kongregacja Rytów przystała, niechętnie, na opublikowanie, z końcem 1956 roku, oficjum tak źle ułożonego, że można sobie zadawać pytanie, czy celowo nie zostało sabotowane. A dopiero w 1960 roku skomponowane zostały melodie (które są tworami w złym guście) oficjum i mszy. Przytaczamy ten mało znany epizod, aby zwrócić uwagę na gwałtowność reakcyj wznieconych przez pierwsze reformy liturgiczne Piusa XII” (Crété, op. cit., s. 133).

Nowy ryt Wielkiego Tygodnia

„Odnowa (liturgiczna) w jasny sposób pokazała, że formuły mszału rzymskiego powinny były być przejrzane i wzbogacone. Odnowę wdrożył sam Pius XII przywracając wigilię paschalną i Ordo Wielkiego Tygodnia, co stanowi pierwszy etap dostosowania mszału rzymskiego do potrzeb naszej epoki”.

To są słowa samego Pawła VI w „promulgacji” nowego mszału (konst. apost. Missale romanum z 3 kwietnia 1969). Analogicznie, ale z drugiej strony, oto co pisze Mgr Gamber: „Pierwszym Papieżem, który zaprowadził prawdziwą i rzeczywistą zmianę w Mszale tradycyjnym był Pius XII, wraz z wprowadzeniem nowej liturgii Wielkiego Tygodnia. Przesunięcie ceremonii Wielkiej Soboty na noc Wielkanocną byłoby możliwe bez wielkich zmian. Jan XXIII pociągnął dalej zadanie z nowym kodeksem rubryk.

Zresztą, przy tej okazji kanon Mszy pozostał nienaruszony (Prawie. Przypomnijmy włączenie do kanonu imienia św. Józefa, chciane przez Jana XXIII podczas soboru, przeciwko tradycji, która dopuszcza w kanonie wyłącznie imiona męczenników, których łączy z Wielkim Męczennikiem Jezusem w Jego Ofierze – przyp. red.) i w najmniejszym stopniu nie został zmieniony, jednakże po tych precedensach, to prawda, otwarto drzwi radykalnie nowemu uporządkowaniu liturgii rzymskiej” (op. cit., s. 22). Dekret Maxima redemptionis, mocą którego nastał nowy ryt, mówi wyłącznie o zmianie godzin ceremonij Wielkiego Czwartku, Piątku i Soboty, w tym celu, aby ułatwić wiernym obecność na świętych obrzędach przeniesionych po wiekach na wieczór; ale w żadnym ustępie dekretu nie ma najmniejszej aluzji do drastycznej zmiany tekstów i samych ceremonij, dokonanej dzięki nowemu rytowi i w niczym nie uzasadnionej przez jakikolwiek motyw duszpasterski! W rzeczywistości nowy ryt Wielkiego Tygodnia był próbą generalną reformy; jako świadek tej prawdy, modernistyczny dominikanin Chenu: „Ojciec Duployé śledził to wszystko z pełną pasji przenikliwością. Pamiętam, jak pewnego dnia, o wiele później, powiedział mi: ‘Jeśli uda się nam odnowić wigilię paschalną w jej pierwotnym blasku, ruch liturgiczny zwycięży; daję sobie na to dziesięć lat’ – Dziesięć lat później był to fakt dokonany”. (Pewien teolog swobodnie. J. Dunquesne zadaje pytania o. Chenu, wyd. Le Centurion, 1975, ss. 92-93).

Faktycznie, nowy ryt Wielkiego Tygodnia, znajdujący się pośród reszty mszału nadal tradycyjnego jako ciało obce, zgadzał się z zasadami, które znajdziemy w reformach Pawła VI z 1965 roku.

Przytoczmy kilka przykładów: Paweł VI zniesie w 1965 roku ostatnią ewangelię: w 1955 jest ona zniesiona w Wielkim Tygodniu. Paweł VI zniesie psalm Judica me razem z modlitwami u stopni ołtarza: Wielki Tydzień z 1955 był tego antycypacją. Paweł VI (idąc w tym za Lutrem) chciał odprawiania Mszy „twarzą do ludu”: Novus Ordo Wielkiego Tygodnia debiutuje z wprowadzeniem takiej praktyki gdy to tylko możliwe (zwłaszcza w Niedzielę Palmową). Paweł VI pragnie zmniejszyć rolę kapłana, zastępowanego w różnych miejscach jego świętymi szafarzami: w 1955 celebrans nie czyta już czytań, lekcyj i ewangelij (Męki Pańskiej), które są śpiewane przez szafarzy (tu: diakonów – przyp. PA) – pomimo tego, że uczestniczy we Mszy – i idzie usiąść w kącie, zapomniany. Paweł VI, wciąż w Nowej „Mszy” z 1969, pod pretekstem przywrócenia starożytnego rytu rzymskiego, usuwa ze Mszy wszystkie elementa liturgii „gallikańskiej” (poprzedzającej Karola Wielkiego), idąc w tym za złym „archeologizmem” potępionym przez Piusa XII. Tak więc znika: ofertorium (ku wielkiej radości protestantów) zastąpione obrzędem talmudycznym, który nie ma nic wspólnego ze starożytnym rytem rzymskim. Wedle tej samej zasady, nowy ryt Wielkiego Tygodnia znosi wszystkie oracje z poświęcenia palm (poza jedną), epistołę, ofertorium i prefację, które je poprzedzają, jak również mszę darów uprzednio uświęconych w Wielki Piątek.

Paweł VI, lekceważąc anatemy Soboru Trydenckiego, zniesie święcenia subdiakonatu; nowy ryt Wielkiego Tygodnia pozostawia na scenie subdiakona coraz mniej użytecznego, bowiem zastępuje go diakonem (na „levate” oracyj wielkopiątkowych) czy też chórem i celebransem (podczas adoracji krzyża). Czy Paweł VI chce ekumenizmu?

Nowy Wielki Tydzień inauguruje ów ekumenizm, nazywając wielkopiątkową orację o nawrócenie heretyków: „oracją o jedność Kościoła” oraz wprowadzając przyklęknięcie podczas oracji za Żydów, czego Kościół zawsze odmawiał, odrzucając bogobójstwo dokonane w Wielki Piątek. Zniesiono symbolikę średniowieczną (otwarcie drzwi kościoła na śpiew Gloria, Laus, na przykład), wprowadzono język narodowy (przyrzeczenia chrzcielne), Pater noster recytowane jest przez wszystkich (Wielki Piątek), oracje za cesarstwo zastąpione są innymi oracjami za tych, którzy rządzą „rzeczpospolitą”, o posmaku bardzo nowoczesnym. W brewiarzu znosi się tak poruszające Miserere powtarzane we wszystkich godzinach (kanonicznych). Exsultet Wielkanocny jest wstrząśnięty poprzez zniesienie symboliki jego słów; dalej w Wielką Sobotę skasowano osiem z dwanastu czytań. Śpiew Męki Pańskiej, tak wzruszający, poddany jest poważnej cenzurze: znika nawet Ostatnia Wieczerza, w której Pan Jezus, już zdradzony, odprawił po raz pierwszy w historii Ofiarę Mszy. W Wielki Piątek rozdawanie komunii, wbrew tradycji Kościoła i potępieniu św. Piusa X tych, którzy chcieli wprowadzić tę praktykę (dekret Sacra Tridentina Synodus – 1905).

Ponadto, wszystkie rubryki nowego rytu z 1955 roku ciągle podkreślają „uczestnictwo” wiernych z jednej strony, podczas gdy z drugiej krytykują jako nadużycia wiele pobożnych praktyk ludowych (tak drogich wiernym), które towarzyszą Wielkiemu Tygodniowi.

Choć skrótowa, ta analiza reformy Wielkiego Tygodnia pozwala Czytelnikowi – a przynajmniej mamy taką nadzieję – zdać sobie sprawę ze sposobu, w jaki „eksperci”, którzy 14 lat później sfabrykowali Nową „Mszę”, użyli – i wykorzystali – Wielki Tydzień, aby wprowadzić w nim – jakby in corpore vili (łac. „na ciele mizernej istoty” – przyp. PA) – swe liturgiczne eksperymenty, które następnie miały zostać zastosowane w całej liturgii.

Jan XXIII

Po Piusie XII nastąpił Jan XXIII, Angelo Roncalli. Jako profesor w seminarium w Bergamo był niepokojony, ponieważ korzystał z tekstów Duchesne’a, zakazanych za św. Piusa X we wszystkich włoskich seminariach, a którego dzieło Dawna historia Kościoła było na Indeksie (Poulat, Katolicyzm, demokracja i socjalizm, ss. 246 i 346; Maccarone, Mgr Duchesne i jego czasy, 1975, ss. 469-472). Jako nuncjusz w Paryżu, Roncalli ujawnił swoje przylgnięcie do tez Sillonu, potępionych przez św. Piusa X, w liście do wdowy po Marku Sagnier, założycielu potępionego ruchu, w którym, między innymi, napisał: „Przemożna fascynacja jego słowem, jego duszą przeniknęła mnie i zachowuję wspomnienie jego osoby i jego działalności politycznej najżywsze z całej mojej kapłańskiej młodości” (list z 6 czerwca 1950, cf. „Itineraires”, nr 247, listopad 1980, ss. 152-153 [cały list można przeczytać tutaj – przyp. PA]). Mianowany patriarchą Wenecji, publicznie powitał socjalistów przybyłych do jego miasta na kongres partyjny. Jako Jan XXIII kreował na kardynała abpa Montiniego, zapowiedział Sobór Watykański II i napisał encyklikę Pacem in terris, już w której mówił, kamuflując to zdaniem celowo niejasnym, o tej wolności religijnej, która będzie ogłoszona przez sobór, o czym poświadczył neokardynał Pavan, współpracownik Jana XXIII.

Postawa Jana XXIII, w chwili śmierci Piusa XII w 1958, nie mogła być inna, w materii liturgicznej, od jego postawy wyraźnej w innych dziedzinach. Dom Lambert Beauduin, znany już Czytelnikowi praktycznie jako promotor modernistycznego ruchu liturgicznego, oraz dawny przyjaciel Roncalliego (od 1924 r.) doskonale o tym wiedział. O. Bouyer poświadczył, że Dom Beauduin w dniu śmierci Piusa XII powiedział: „Jeśli wybiorą Roncalliego, wszystko będzie uratowane: będzie zdolny zwołać sobór i konsekrować ekumenizm…” (Bouyer, Dom L. Beauduin, człowiek Kościoła, 1964, ss. 180-181).

25 lipca 1960 Jan XXIII opublikował motu proprio Rubricarum instructum. Już wcześniej podjął decyzję o zwołaniu Soboru Watykańskiego II i podjęciu reformy prawa kanonicznego. Tym motu proprio Jan XXIII dodaje do i rozszerza reformy rubryk z lat 1955-1956: „Podjęliśmy decyzję – pisze – że należy przedstawić Ojcom przyszłego soboru podstawowe zasady dotyczące reformy liturgicznej oraz że nie należy już dłużej zwlekać z reformą rubryk brewiarza i mszału rzymskiego”. W tych mało prawowiernych ramach, z tak wątpliwymi sztuczkami, w już „soborowym” klimacie, zrodziły się brewiarz i mszał Jana XXIII, poczęte jako „liturgia przejściowa”, mająca trwać, jak będzie trwała, trzy lub cztery lata: przejście między katolicką liturgią konsekrowaną na Soborze Trydenckim a heterodoksyjną liturgią obmyśloną przez Sobór Watykański II.

„Herezja antyliturgiczna” w reformie Jana XXIII

Widzieliśmy wcześniej jak wielki Dom Guéranger określa „herezję liturgiczną”, całość fałszywych zasad liturgicznych XVIII wieku, zainspirowanych iluminizmem i jansenizmem. Chciałbym pokazać w tym rozdziale niekiedy dosłowne podobieństwo między reformami tamtego minionego wieku a tą Jana XXIII.

Zredukowanie jutrzni do trzech lekcyj. Arcybiskup (bezstronny, czyli filojansenistyczny) Paryża, Vintimille, w swej reformie brewiarza z 1736 roku „redukował większą część oficjum do trzech lekcyj, aby je skrócić.” (Guéranger, Institutions liturgiques. Wybór, wyd. de Chiré, s. 171). Jan XXIII w 1960 sam również redukuje do trzech lekcyj prawie wszystkie oficja. Wskutek tego zlikwidowana jest jedna trzecia Pisma świętego, dwie trzecie życiorysów świętych prawie trzy trzecie (całość) komentarzy Ojców Kościoła do Pisma świętego. Aby pomóc Czytelnikowi, pokażemy za pomocą małego schematu to, co pozostaje z jutrzni (z wyjątkiem świąt I i II klasy) po reformie, jednocześnie nie zapominając, że jutrznia jest znaczną częścią brewiarza:

Pomniejszenie formuł w stylu kościelnym na rzecz Pisma świętego. „Drugą zasadą sekty antyliturgicznej jest zastępowanie formuł w stylu kościelnym przez czytania z Pisma świętego (Dom Guéranger, op. cit., s. 107). Podczas gdy w brewiarzu św. Piusa X Pismu świętemu towarzyszyły komentarze Ojców, brewiarz Jana XXIII pozostawia w praktycznie nienaruszonym stanie lekcje z Pisma świętego, jak widzieliśmy wyżej, ale pozostawia je bez komentarza Kościoła, usuwając komentarz patrystyczny (usunięty jest komentarz do Starego Testamentu i do Listów, pozostaje 5 lub 6 linijek komentarza do niedzielnej Ewangelii).

Zniesienie świąt świętych Pańskich w niedzielę. „Oto ich (jansenistów – przyp. red.) wielka zasada świętości niedzieli, która nie pozwala, by ją zdegradowano do tego stopnia, aby poświęcić ją kultowi jakiegoś świętego, czy nawet Najświętszej Dziewicy […]. Tym bardziej, ryty zdwojone większe czy mniejsze, które wprowadzają taką miłą różnorodność, dla ludu wiernego, w monotonię niedziel, przypominając mu o przyjaciołach Bożych, o ich cnotach i ich opiece, powinny zostać na zawsze przeniesione na dni ferialne, w których ich święto przeszłoby cicho i niezauważenie?” (Dom Guéranger, s. 163).

Jan XXIII, idąc o wiele dalej niż pełna równowagi reforma świętego Piusa X, urzeczywistnił prawie dosłownie ideał jansenistycznych heretyków: tylko dziewięć świąt świętych Pańskich może brać górę nad niedzielą (św. Józefa w marcu i maju, trzy święta maryjne: Zwiastowanie, Wniebowstąpienie i Niepokalane Poczęcie, św. Jana Chrzciciela, św.św. Piotra i Pawła, św. Michała oraz Wszystkich Świętych) na 32 wedle kalendarza św. Piusa X, spośród których wiele było dawnymi świętami obowiązkowymi. Ponadto, Jan XXIII zniósł wspomnienia świętych.

Aby osiągnąć te cele, reforma z 1960 roku podnosi wszystkie niedziele do rangi I lub II klasy, a prawie wszystkich świętych zbiera w III klasę stworzoną ex novo, znosząc w ten sposób, co zobaczymy w schemacie, święta o randze rytu zdwojonego większego i mniejszego, które chwali Dom Guéranger.

Faworyzowanie oficjum ferialnego na niekorzyść świąt świętych Pańskich. Dom Guéranger następnie opisuje jansenistyczne manewry: „Kalendarz będzie odtąd oczyszczony, a jawnym celem Grancolas (1727) i jego wspólników jest doprowadzenie do tego, by kler wolał oficjum ferialne nad oficjum świętych. Cóż za opłakanym widowiskiem jest patrzenie na to, jak maksymy skażone kalwinizmem wślizgują się do naszych Kościołów, i to tak przeraźliwie przeciwne [zasadom] Stolicy Apostolskiej, która od dwóch wieków nie przestaje wzmacniać kalendarza Kościoła wynoszeniem [na ołtarze] nowych opiekunów!” (op. cit., s. 163). Jan XXIII całkowicie zlikwidował z kalendarza 10 świąt (11 we Włoszech, razem z M.B. Loretańską), obniżył 29 świąt rytu prostego i 9 rytu wyższego do rangi wspomnienia, w ten sposób powodując pierwszeństwo oficjum ferialnego; wraz ze zniesieniem prawie wszystkich oktaw i wigilij, zastąpił 24 innymi feriami oficja świętych (licząc domyślnie, nie biorąc pod uwagę kalendarza partykularnego czy świąt ruchomych); wreszcie, wraz z nowymi zasadami Wielkiego Postu, które następnie zobaczymy, 9 innych świętych, oficjalnie w kalendarzu, nie będzie już nigdy obchodzonych. Podsumowując, reforma z lat 1960-1962 poświęca „kalwinistycznej zasadzie”, przez oczyszczenie, około 81 do 82 świąt świętych Pańskich.

Dom Guéranger zauważa, że janseniści znieśli święta świętych Pańskich w Wielkim Poście (op. cit., s. 163). W ten sam sposób zachowuje się Jan XXIII, zachowując tylko święta I i II klasy; ponieważ ich święto wypada zawsze w Wielkim Poście, nigdy więcej nie będzie się już obchodzić takich świętych, jak św. Tomasz z Akwinu, św. Gregorz Wielki, św. Benedykt, św. Patryk, św. Gabriel Archanioł, etc….

Ocenzurowanie cudów w życiorysach świętych, które wydają się być legendarne. Była to zasada liturgistów iluministycznych („życiorysy świętych zostały pozbawione pewnej części ich cudów i ich pobożnych opisów”: Dom Guéranger, s. 171). Widzieliśmy, że reforma z 1960 znosiła dwie z trzech lekcyj drugiego nokturnu, gdzie czyta się życiorysy świętych. Ale to nie było wystarczające. Jak już powiedzieliśmy, 11 świąt zostanie całkowicie zniesionych, prawdopodobnie dlatego, że uznane za „legendarne” przez przedsoborowych racjonalistów: na przykład św. Witalisa, Znalezienie Krzyża świętego, bezkrwawe męczeństwo św. Jana u Bramy Łacińskiej, objawienie się św. Michała na Górze Gargano, św. Anakleta, św. Piotra w Okowach, Znalezienie (=Odzyskanie relikwij) św. Szczepana, M.B. Loretańskiej (dom, który lata!! Czy można w to wierzyć w XX wieku?); wśród świąt wotywnych: św. Filomeny (jakże Proboszcz z Ars musiał być głupi, by w nią wierzyć!). Inni mało iluministyczni święci zostali bardziej dyskretnie wyeliminowani: M.B. z Góry Karmel i od Wykupu Jeńców, św. Jerzego, św. Aleksego, św. Eustachego, Stygmatów św. Franciszka pozostają jako wspomnienia w dniu ferialnym. Dwóch Papieży również wylatuje, najwyraźniej bez powodu: św. Sylwestra (zbyt konstantyński?) i św. Leona II. Ten ostatni, być może, dlatego że potępił Honoriusza i Jana XXIII… Zwróćmy na koniec uwagę na „arcydzieło”, które nas dotyka osobiście. Z modlitwy we Mszy na M.B. Dobrej Rady reforma z 1960 usunęła słowa, które opisywały cudowne pojawienie się jej obrazu. Jeśli Dom Nazaretański nie może polecieć sobie aż do Loretto, wyobraźmy sobie, czy obraz, który był w Albanii, może przelecieć sam do Genazzano.

Duch antyrzymski. Janseniści znieśli jedno z dwóch świąt Stolicy Piotrowej, 10 stycznia, jak również oktawę św. Piotra (Dom Guéranger, s. 170). Identyczne kroki za Jana XXIII.

Zniesienie Confiteor przed komunią wiernych. (Mszał z Troi: Dom Guéranger, ss. 149, 150, 156). To samo w 1960. (jest to jedno z liturgicznych dziwactw „rytu ekońskiego”, w FSSPX odprawia się bowiem podług mszału „św.” Jana XXIII przy jednoczesnym zachowaniu tego Confiteor, którego tam nie ma! – przyp. PA)

Reforma Wielkiego Czwartku, Piątku i Soboty. W 1736 roku brewiarz Vintimille’go „jest bardzo poważnym i, jeszcze bardziej, bardzo bolesnym dla pobożności wiernych” (Dom Guéranger, ss. 170, 171). W tym Jan XXIII został wyprzedzony, jak to widzieliśmy! To samo ze zniesieniem prawie wszystkich oktaw (praktyka, którą widzimy już w Starym Testamencie, polegająca na przedłużaniu uroczystości wielkich świąt na osiem dni) antycypowane przez jansenistów w 1736 (s. 171) i powtórzone w latach 1955-1960.

Stworzenie, w skrócie, brewiarza bardzo krótkiego i bez powtórzeń. Było to marzeniem liturgistów Renesansu (Brewiarz Krzyża świętego, zniesiony przez św. Piusa V) i następnie iluministów. Dom Guéranger komentuje to: chcą brewiarza „bez tych skomplikowanych rubryk, które wymagają do kapłana poważnego przestudiowania Oficjum; ponadto, rubryki są tradycjami i to normalne, że znikną. […] bez powtórzeń […] jest o wiele krótszy: oto wielki środek do osiągnięcia sukcesu! […] Chcą krótkiego brewiarza. Będą go mieli; a znajdą się janseniści, którzy go zredagują” (ss. 162 i także 159). Te trzy zasady będą publiczną chwałą reform z 1955 i 1960: długie Preces znikają, wspomnienia, sufragia, Pater, Ave, Credo, antyfony do Matki Bożej, symbol atanazjański, dwie trzecie jutrzni i można by dodawać do tej listy!

Ekumenizm w reformie Jana XXIII

… Janseniści o tym nie pomyśleli. Reforma 1960 znosi modlitwy wielkopiątkowe, łaciński przymiotnik „perfidis” (= bez wiary) określający żydów oraz rzeczownik „perfidiam” (= bezbożność) określaną jako żydowska. Jest to otwarcie drzwi dla obecnych wizyt w synagogach. W numerze 181 rubryk z 1960 czytamy: „Msza przeciwko poganom zatytułowana jest odtąd: za obronę Kościoła. Msza o zakończenie schizmy: o jedność Kościoła” (wciąż ta sama herezja, która neguje to, że Kościół jest JEDEN! Przyp. red.).

Te zmiany ujawniają liberalizm, pacyfizm i fałszywy ekumenizm tych, którzy je wymyślili. Jeszcze jeden punkt, ale z najpoważniejszych. W Krótkiej analizie krytycznej przeciwko „nowej mszy”, przedstawionej przez kardynałów Ottavianiego i Bacciego, oświadczono właśnie, że „Wyraźnym zamachem na dogmat obcowania świętych jest zniesienie wszystkich pozdrowień (np. „Dominus vobiscum”) i końcowego błogosławieństwa we Mszach bez ministranta (gdy odprawia sam – przyp. red.)” (s. 18). W rzeczy samej, nawet jeśli jest sam, kapłan, gdy odprawia Mszę lub recytuje brewiarz, modli się w imieniu całego Kościoła i z całym Kościołem. Jest to prawda, którą negował Luter. Otóż, ten zamach na dogmat został już dokonany przez brewiarz Jana XXIII, który nakazuje kapłanowi, który go recytuje, by nie mówił już Dominus vobiscum. Pan z wami, ale Domine exaudi orationem meam. Panie, usłysz modlitwę moją, uważając, z „wyznaniem czysto racjonalistycznej wiary” (Krótka analiza krytyczna, s. 18), że brewiarz nie jest już publiczną modlitwą Kościoła, ale prywatną lekturą.

Wnioski konieczne

Na nic teoria, jeśli się jej nie zastosuje. Ten artykuł nie może się zakończyć bez gorącego zaproszenia, przede wszystkim skierowanego do kapłanów, aby wrócić do liturgii „kanonizowanej” przez Sobór Trydencki i do rubryk promulgowanych przez św. Piusa X. Mgr Gamber napisał: „Wiele innowacyj promulgowanych w dziedzinie liturgii przez ostatnie 25 lat – począwszy od dekretu o odnowieniu Liturgii Wielkiego Tygodnia z 9 lutego 1951 (jeszcze za Piusa XII) i nowego kodeksu rubryk z 25 lipca 1960 (od tamtej pory też zastąpionego) aż po reformę, przez nieustanne małe reformy, Porządku Mszy z 3 kwietnia 1969 – okazało się nieużytecznych i szkodliwych dla życia duchowego” (op. cit., ss. 44-45). Niestety, w obozie „tradycjonalistycznym” panuje zamieszanie: jedni zatrzymują się na 1955 roku, inni na 1965 czy 1967; Bractwo Św. Piusa X, po przyjęciu reformy z 1965 wróciło do reformy z 1960, Jana XXIII (obecnie dozwolonej indultem z 1984 [a potem indultem z 1988 i motu proprio z 2007 – przyp. PA]) jednocześnie pozwalając sobie na wprowadzenie doń praktyk wcześniejszych i późniejszych! W dystryktach Niemiec, Anglii i Stanów Zjednoczonych, gdzie recytowano brewiarz św. Piusa X, narzucony został brewiarz Jana XXIII, a to nie tylko z powodów legalistycznych, ale fundamentalnych, podczas gdy prywatne recytowanie brewiarza św. Piusa X jest, niechętnie, tolerowane. Czy nie popadamy w iluzję, mając nadzieję, że to, lub inne opracowania, pomogą zrozumieć, że reforma jest JEDNA, pomimo wielu etapów oraz że należy ją w całości odrzucić, jeśli nie chce się (absit) całej przyjąć? Tylko z Bożą pomocą i z jasnymi pojęciami będzie można osiągnąć odnowę, która nie będzie trwała tylko tyle, co babie lato.

Dodatek

Artykuł, który Państwo właśnie przeczytali został opublikowany w numerze 11 włoskiego wydania „Sodalitium” (czerwiec 1986). Amerykańskie pismo „The Roman Catholic” przetłumaczyło go na angielski w numerach 2, 3 i 4 z 1987 (luty, marzec, kwiecień). X. Murro poprosił mnie, do tego francuskiego tłumaczenia, o dodatek na temat, którego nie podjąłem wcześniej: dlaczego nie dostosowywać się do reform Jana XXIII (i tym bardziej Piusa XII), jeśli byli prawdziwymi papieżami.

Obiekcja nie jest małej wagi i nie chcę jej unikać: oto cel tej „notki dodatkowej”. Wszyscy „wierni katolicy” („tradycjonaliści”) odrzucają reformy Pawła VI z 1969: „nową mszę” oraz reformę rytów sakramentów; ale podzieleni są w postępowaniu, gdy chodzi o reformy, które poprzedziły wielki przewrót: czy to chodzi o reformy, które nastąpiły za Piusa XII, czy to za Jana XXIII czy za Pawła VI przed 1969 rokiem.

Dla nas, po pierwsze, zachodzi pewność: Paweł VI, jak widzieliśmy („Sodalitium nr 13, „Zeszyty Cassiciacum” nr 1), nie był na pewno Papieżem (formaliter) od 7 grudnia 1965: wszystkie reformy, które nastąpiły po tej dacie, wskutek tego, nie pochodzą od Autorytetu, nie pochodzą od Kościoła, nie istnieją w Kościele. Nie trzeba więc się im podporządkowywać. Ta pewność nie istnieje wobec Piusa XII, Jana XXIII i Pawła VI przed 1965, choć sytuacja tych trzech Papieży jest dość różna.

Pius XII był Papieżem. To oczywistość, nikt tego nie podważa. To „fakt dogmatyczny”. Był, od 1939 do 1958, Władzą.

Jan XXIII był wątpliwie Papieżem. Dowód, że nie był Papieżem nie został przeprowadzony. Jednakże, uważam, że wątpliwość co do jego prawowitości nie jest pochopna dla katolickiego historyka i wiernego katolika. Można przypomnieć sobie to, co napisałem w moim artykule albo to, co ujawnia jego biograf, Piotr Hebbleth Waite (Jan XXIII. Papież Soboru, wyd. Geoffrey Chapman – Cossel Ltd., Londyn 1989). To Jan XXIII, na przykład, był tym, który otworzył drzwi ekumenizmowi tworząc Sekretariat ds. jedności chrześcijan.

Paweł VI, wreszcie, prawdopodobnie nigdy nie był formalnie Papieżem, choć dowód o znamionach pewności co do braku autorytetu u niego ma swą ważność dopiero od 1965 roku.

Argument ad hominem

Ci, którzy zarzucają nam to, że nie można trzymać się rubryk św. Piusa X twierdzą, że musimy podporządkować się prawom liturgicznym Papieży Piusa XII i Jana XXIII. Można odpowiedzieć im argumentem ad hominem: niech sami zaczną trzymać się praw Pawła VI:

– te sprzed grudnia 1965, dla tych, którzy jak my, twierdzą, że Paweł VI nie był już Władzą po tej dacie;

– „nowej Mszy” i innych reform jeśli chodzi o lefebrystów, którzy niegdyś byli „una cum Papa nostro Paulo” a są „una cum Papa nostro Joanne Paulo” dziś („Benedicto”, „Francisco”, etc. – przyp. PA). Po czym dopiero będziemy mieli obowiązek wyjaśnić, dlaczego trzymamy się rubryk św. Piusa X. Ale nie ograniczę się do tego zaproszenia, poważnego, do spójności z własnymi zasadami…

Oto zatem inne argumenty.

Odpowiedź „Forts dans la Foi” [„Mocni w Wierze” – pismo o. Barbary – przyp. PA]

 Oto argumenty wysuwane przez pismo „Forts dans la Foi” (w „kalendarzu tradycyjnym Kościoła katolickiego” na lata 1980 i 1981) za odrzuceniem reform Jana XXIII:

„Bierzemy ponadto pod uwagę różne nowe oficja wprowadzone przez Benedykta XV, Piusa XI i Piusa XII w wyniku nowych kanonizacyj, ale także niektóre reformy Piusa XII (Wielki Tydzień, św. Józefa Robotnika, Maryi Królowej), których duch podlega dyskusji, ale nie, jak się nam wydaje, ich moc obowiązująca, którą chciał im nadać ten Papież. Nie przyjmujemy jednakże reform, które wedle Piusa XII nie miały być obowiązkowe czy których nie promulgował (nowa wersja psałterza, uproszczenia z 1955).

Zasada, której się trzymamy w tych sprawach, gdzie panuje pewne zamieszanie i gdzie musimy uważać na pewne ryzyko dowolności, ma korzyść przejrzystości: trzymamy się kalendarza liturgicznego i ksiąg liturgicznych poprzedzających śmierć Papieża Piusa XII.

Wiadomo, że burzyciele liturgii, którzy powstrzymywali się za Papieża Mediator Dei, mieli wolną rękę za Papieża aggiornamento. Swoją reformą z 1960 (księgi liturgiczne z 1961), Jan XXIII dał sygnał wielkich zmian opierając kodeks rubryk na zasadach drogich wszystkim nowatorom i od dawna potępianych przez Dom Guéranger jako „herezja antyliturgiczna” (przesadne uproszczenia, wielce godne pożałowania likwidacje, nieufność w stosunku do sanktorału na korzyść temporału, etc.). Jego reforma miała być przygotowaniem do reformy soborowej. Faktycznie jej istnienie było bardzo przelotne (od 1961 do 1964, daty pierwszych wdrożeń soborowej konstytucji dotyczącej liturgii).

Nie potępiając tych, którzy chcą się trzymać reform Jana XXIII, wolimy więc nie brać ich pod uwagę. Od strony prawnej ta reforma przelotna i o charakterze wyraźnie przedsoborowym jest wątpliwa i nie może obowiązywać (KPK, kan. 15); zresztą, brak możliwego odwołania się do liturgicznej władzy, władzy Papieża, w tej pogmatwanej i nieprzewidywalnej sytuacji, nakłada na nas obowiązek podjęcia definitywnej decyzji wedle ducha ustawodawstwa liturgicznego, a więc na korzyść liturgii najpewniejszej, najbardziej katolickiej i najbardziej tradycyjnej, dla większej chwały Bożej i zbudowania dusz”.

Po przypomnieniu, że przywołany kanon (kan. 15) stwierdza, że prawa kościelne in dubio iuris non urgent (nie obowiązują, jeśli ich istnienie prawne jest wątpliwe) mógłbym się zadowolić tym starym wyjaśnieniem i w pokoju recytować mój brewiarz „św. Piusa X”. Ale chcę iść dalej, za pomocą głębszego argumentu, który może uzasadnić nawet odwołanie się do Wielkiego Tygodnia sprzed Piusa XII, argumentu, którym posługiwał się bp Guérard des Lauriers (sam również wierny liturgii św. Piusa X).

Kościół w stanie pozbawienia (Władzy Najwyższej – przyp. PA)

Najpierw należy przypomnieć, że dane nam jest wszystkim żyć w wyjątkowym okresie Kościoła. Jest on „w stanie pozbawienia”. Czego jest więc pozbawiony Kościół? Najwyższej Władzy. Jest to wydarzenie wyjątkowe w historii Kościoła. Istniały, to prawda, dłuższe lub krótsze okresy wakatu Stolicy Apostolskiej. Ale obecna sytuacja różni się od tamtych nie tylko tym, że Stolica jest nadal materialnie zajmowana, ale także tym, że wszystkie władze kościelne, które trwają nadal podczas normalnego wakatu Stolicy (z okazji śmierci Papieża), będąc una cum Montini, Luciani i Wojtyła (Ratzinger, Bergoglio – przyp. PA) tym samym straciły, formaliter, swą władzę. Nie można więc zastosować do naszej sytuacji wszystkich zasad, które rządzą Kościołem podczas wakatu Stolicy Apostolskiej, a tym mniej tych, które rządzą nim gdy jest Papież na Tronie Piotrowym.

Prawa kościelne w Kościele dzisiaj

Decyzje Piusa XII i Jana XXIII w materii liturgicznej są ustawami liturgicznymi. Ustawy liturgiczne, choć Kodeks prawa kanonicznego się nimi nie zajmuje (cf. kan. 2), są prawami kościelnymi.

Nikt nie poddaje w wątpliwość tego, że ustawy prawa boskiego czy prawa naturalnego pozostają nienaruszone w całości nawet dziś, bowiem Władza, która je promulgowała, Bóg, nie może nigdy zawieść ani nie może jej zabraknąć.

Jaka jest zatem sytuacja ustaw kościelnych, które zostały promulgowane przez Papieża i są zależne od jego Władzy, w Kościele, który znajduje się właśnie w stanie pozbawienia tej samej władzy?

Prawda znajduje się między dwoma przeciwnymi błędami. Nie należy uważać, że skoro Stolica Apostolska jest pusta (formaliter), nie trzeba się podporządkowywać prawom kościelnym. Ale nie wolno też uważać, że trzeba się podporządkowywać tak, jak wcześniej, czyli że te prawa zachowują, jakby pod Władzą Stolicy Apostolskiej, swą wartość sprawczą.

To nazbyt upraszczające (fr. „simpliste”) stanowisko (Papieża już nie ma, nie ma Kongregacyj rzymskich, ale prawo kanoniczne obowiązuje wciąż, całkowicie tak, jak wcześniej) okazuje się oczywiście fałszywe, gdy tylko zostanie zastosowane do dzisiejszej rzeczywistości. Bowiem prowadzi do prawdziwych martwych punktów, do paradoksalnych sytuacyj. Kodeks na przykład rzuca ekskomunikę latae sententiae (z samego faktu popełnienia przestępstwa). Według tych zbytnio upraszczających ludzi kara stosuje się nadal dzisiaj: łamiący takie prawo jest więc ekskomunikowany. Ale ta kara ma charakter lekarstwa i za cel ma wyleczenie duszy tego, który został nią dotknięty. Co się dzieje, gdy nasz „ekskomunikowany” żałuje swego przestępstwa? W normalnym czasie to Władza, która chciała kary, ma prawo ją zdjąć. Wystarczy odnieść się do niej. Ale to właśnie ta Władza nie istnieje, dziś, w akcie! Kto więc będzie mógł zdjąć tę karę? Nikt! Oto impas, paradoks…: nawet gdy się jest wyleczonym nie da się obejść bez (strasznego) lekarstwa.

W rzeczywistości impas nie istnieje, bowiem kara jest jakby zawieszona i nie stosuje się z racji braku Władzy: utrzymywanie przeciwnego stanowiska równa się twierdzeniu, że Kościół jest ponad swoją głową, Papieżem i może uzupełniać jego Władzę.

Oto co na ten temat mówi bp Guérard des Lauriers:

„Należy, aby to dobrze zrozumieć, przypomnieć, że w Kościele wojującym rozważanym jako zbiór ludzki, WSZELKIE PRAWO CZYSTO KOŚCIELNE (warunki dotyczące wakatu i zajęcia Stolicy Apostolskiej należą do tego typu praw [dotyczy to również omawianych praw liturgicznych – przyp. red.]), NAWET NAKŁADAJĄCE KARĘ LATAE SENTENTIAE ma moc wykonawczą tylko za sprawą Władzy obecnie sprawowanej. Aby było inaczej, aby w Kościele wojującym mogły istnieć prawa czysto kościelne mające moc sprawczą niezależnie od Władzy, trzeba by było, aby przynajmniej odnośnie tych praw Władza otrzymała swój mandat od Kościoła wojującego jako zbioru ludzkiego. Otóż doktryna ta jest wyraźnie potępiona przez Sobór Watykańki I jako błędna (DS. 3054). Wszelkie prawo czysto kościelne jest więc, fundamentalnie, prawem ludzkim, nie posiadając mocy sprawczej inaczej, jak tylko za pośrednictwem Władzy: która, ze swej istoty, jest monarchiczna.

Wynika stąd, że wszelkie prawo czysto kościelne może podlegać, i OBECNIE PODLEGA, samym uwarunkowaniom praw ludzkich. Z jednej strony, Władzy, która daje moc prawu, może zabraknąć; i to dzieje się z powodu formalnego wakatu Stolicy Apostolskiej. Z drugiej strony może się zdarzyć, per accidens, że stosowanie litery prawa może szkodzić celowi zamierzonemu przez prawo zamiast go urzeczywistniać. To jest dokładnie to, co się dzieje obecnie” („Sodalitium”, nr 13, s. 27).

To, co bp Guérard des Lauriers twierdzi odnośnie prawa kościelnego, które wymaga „mandatu rzymskiego” dla wszelkiej sakry biskupa, dotyczy również omawianych praw kościelnych. Trzeba więc stwierdzić co następuje:

1. Prawa czysto kościelne nie mają już dziś swej mocy sprawczej, bowiem nie mogą istnieć wraz ze swą mocą sprawczą niezależnie od Władzy, która obecnie nie jest sprawowana w czasie biskupa Wojtyły (dziś P./x.? Bergoglio – przyp. PA).

2. Prawa czysto kościelne zachowują dziś swą moc wskazującą (fr. „pouvoir directif”): wskazują wolę Kościoła. Należy się do nich dostosować w sumieniu.

3. Jeśli dziś stosowanie się do litery prawa szkodzi celowi zamierzonemu przez to samo prawo i przez Kościół, „wówczas, jest cnotą, cnotą EPIKEI, nie trzymać się litery prawa, w ścisłej i wyłącznej mierze, w jakiej jest to konieczne, aby zachować cel zamierzony przez prawo. Czyny wykonane z konieczności przeciwko literze prawa, aby zapewnić cel zamierzony przez prawo, zwane są „dozwolonymi” (fr. „licites”, łac. liciti), choć są bezprawne (fr. „illégaux”). Ta doktryna zawsze była przyjmowana w Kościele” (bp Guérard, „Sodalitium”, ibid.).

Zastosowanie zasad

Uproszczenie rubryk przez Piusa XII było dobrowolne. Problem podporządkowania się nie zachodzi.

Reforma Wielkiego Tygodnia jest prawem liturgicznym Kościoła. Obowiązywała za Piusa XII.

Jana XXIII reforma rubryk jest (wątpliwie) prawem liturgicznym Kościoła. Obowiązywała (wątpliwie) za Jana XXIII.

Pius XII i Jan XXIII nie są już żyjącymi Papieżami. Ale ich prawa zachowują swą moc wskazującą, nie zaś swą moc sprawczą. Musimy się ich trzymać w sumieniu o ile ich zastosowanie dziś nie szkodzi obiektywnie celowi Kościoła i celowi zamierzonemu przez prawodawcę. Wówczas cnota epikei pozwala nam nie stosować się do nich, bowiem, w wątpliwości, nie możemy odnieść się do Władzy, której brak.

Czy zastosowanie omawianych reform liturgicznych jest dziś szkodliwe1? Wydaje mi się, że tak i uważam, że udowodniłem to w moim artykule.

Reforma liturgiczna jest jednością. To nie przypadek, że „abp” Bugnini (ojciec „nowej mszy”) napisał książkę pod wymownym tytułem: Reforma liturgiczna (1948-1975) – podkreślam: 1948. To ci sami ludzie pracowali, od 1948 do 1975, nad zniszczeniem katolickiej liturgii. Za Piusa XII Władza była gwarantem prawowierności; heterodoksyjna intencja tych, którzy ją otaczali (przypomnijmy, że spowiednikiem Piusa XII był o. Bea, przywódca soborowego ekumenizmu) była jakby powstrzymywana przez istnienie Papieża z Boską asystencją.

Tak już nie jest dziś.

Jeśli reforma, w 1956 czy w 1961, nie była szkodliwa teologicznie, jest szkodliwa, w moim mniemaniu, w 1990. Należy odwołać się do tego, co najpewniejsze i nie wpuszczać w życie liturgiczne naszych wiernych, pozbawionych pomocy Władzy wspomaganej przez Boga, liturgii, która w zamyśle jej rzeczywistych autorów za cel miała stopniową przemianę katolickiego kultu w kult protestancki.

W swym dekrecie dotyczącym reformy Wielkiego Tygodnia Pius XII mówi wyłącznie o zmianie godzin.

Nie wydaje mi się, że robi się wbrew jego intencji, jeśli nie bierze się pod uwagi, dziś, w obecnej sytuacji, innych zmian zamierzonych przez Bugniniego i towarzyszy.

W swym dekrecie dotyczącym reformy rubryk, Jan XXIII wyraża intencję zrobienia liturgii prowizorycznej, w oczekiwaniu na „ogólną reformę liturgii” Soboru Watykańskiego II.

Wydaje mi się przesadą pragnienie uwiecznienia wartości prawnej tych rubryk, których sam Jan XXIII nie chciał utrzymywać dłużej niż 3 czy 4 lata! I wydaje mi się również, że skoro sam Jan XXIII powiązuje swą reformę z reformą soborową, można co najmniej zastanawiać się nad tym…

Oto moje stanowisko, które jest, ostatecznie, stanowiskiem bpa Guérard des Lauriers i Instytutu, w oczekiwaniu na decyzję przyszłego prawdziwego Papieża.

Inni będą mogli się nie zgadzać i nie stosować cnoty epikei. Mają do tego prawo: niech wysuwają swoje obiekcje, we wspólnym poszukiwaniu Prawdy. Ale niech nie zamierzają stawiać się na miejscu Władzy narzucając nam swój osobisty wybór, z którym nie możemy się zgodzić.

Dziś, jak powiedzieliśmy, okoliczności się zmieniły: z jednej strony nie ma już Władzy, z drugiej rewolucja liturgiczna osiągnęła swój szczyt. Omawiane reformy, które same w sobie nie są szkodliwe, mogą być szkodliwe, i faktycznie są szkodliwe przypadłościowo (per accidens). To był zresztą cel ich prawdziwych autorów, Bei, Lercaro, Bugniniego i towarzyszy. Nie trzeba się więc im podporządkowywać.

Przypis:

1) Wyprzedzam pewną obiekcję. Wszyscy wiedzą, oprócz Ecône (czyli FSSPX – przyp. PA), że liturgia zatwierdzona przez Kościół nie może być szkodliwa (Pius VI: Auctorem fidei, D 1502). Stąd wynika, że reforma Piusa XII, i być może Jana XXIII, nie mogą być same w sobie szkodliwe. Jednakże te reformy mogły być nieodpowiednie. Kapłan, w 1956 i być może w 1961, musiał się podporządkować, ale dozwolone mu było mieć nadzieję na reformę tych reform: na kontr-reformę!

Z języka francuskiego tłumaczył Pelagiusz z Asturii. Źródło: pismo „Sodalitium”, nr 20 z listopada 1989 roku (wersja francuskojęzyczna), ss. 34-53. Ilustracje jak w oryginale. Schematy, z braku czasu, pozostawiam jak w oryginale. W przyszłości je również „przetłumaczę”. Wspomniane tłumaczenie artykułu (bez „Dodatku” w języku angielskim z „The Roman Catholic” pojawiło się na stronie TraditionalMass.org oraz anglojęzycznej wersji strony IMBC. Pragnę również zwrócić uwagę na tłumaczenia dwóch artykułów x. Antoniego Cekady, w których również wyjaśnia powody odrzucenia nowego porządku Wielkiego Tygodnia: „Czy odrzucanie liturgicznych reform Piusa XII jest ‘niezgodne z prawem’?” i „Czy pomimo powiązania z Bugninim nie powinniśmy po prostu być posłuszni ostatniemu prawdziwemu papieżowi?”. Wkrótce pojawi się też tłumaczenie artykułu x. Dolana z 1983 roku o tej samej tematyce.

Reklamy

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s