Paweł VI sam mówi, czy Novus Ordo Missae jest obowiązujący i czy zastąpił starą Mszę

Paulus VI una cum haereticis

Tyle pracy tak wspaniałych ekspertów na nic? Pomyłka przy promulgacji?

Przez wiele lat środowiska skupione wokół Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X oraz niektórzy indultowcy przekonywali, że Novus Ordo Missae, nowy obrządek mszy, nie został prawidłowo promulgowany przez tego, którego uznawali za Papieża (np. artykuł w „Zawsze wierni”). Ponadto, Novus Ordo Missae wcale nie miał zastąpić tzw. Mszy Wszechczasów, tylko niejako być rytem równoległym, co najwyżej nieroztropnie uprzywilejowanym. Najwyższy Prawodawca Kościoła miałby nie spełnić pewnych warunków wymaganych przez prawo, nad którym sam stoi.

Ciekawe, że ostatnimi czasy Bractwo, indult i osoby z nim związane już nie przywołują tej argumentacji, doskonale pasującej do gallikańskiego „przesiewania papieży”. Co prawda, było już motu proprio Benedykta XVI, ale także jednym z powodów ku temu, jak można przypuszczać, jest „konieczne pojednanie” (knute wpierw tajnie przez GREC), które w pewnym sensie faktycznie już nastąpiło przez udzielenie duchownym FSSPX uprawnień do słuchania spowiedzi, przedłużonych następnie bezterminowo przez „miłosiernego” Franciszka. Czytaj dalej

Paweł VI wreszcie „błogosławiony”

Modernistyczna sekta Novus Ordo nareszcie wzbogaciła swój arsenał argumentów za „wielkością” Soboru Watykańskiego II, jej zbioru założycielskich zasad, poprzez doprowadzenie do skutku symulacji beatyfikacji Pawła VI, który ów nieszczęsny sobór doprowadził do końca i zatwierdził swoim nieboskim autorytetem. Nie ma przeto wątpliwości, że Paweł VI wiedział bardzo dobrze, co robi, gdy podczas ostatniej sesji Soboru Watykańskiego II powiedział do swojego przyjaciela: „Wkrótce zatrąbię na siedmiu trąbach Apokalipsy” (Apokalipsa, roz. VIII) (Jan Guitton, Nel Segno dei Dodici, wywiad z Maurycym Blondet, Avvenire, 11 października, 1992).

Paul VI in state

Śmierdzące ciało Montiniego musiało być kilkakrotnie faszerowane środkami chemicznymi przed pogrzebem

Był nie tylko zagorzałym modernistą, ale jego zepsute poglądy szły w parze z zepsutymi obyczajami. Dlatego też podczas gdy moderniści zastanawiają się nad zatwierdzeniem między innymi zboczenia jako części moralnej nauki swojej instytucji, nie brakło i chwili, aby właśnie zboczeńca wynieść do rangi swoich błogosławionych i w ten sposób również dać jasny przykład do naśladowania dla adeptów swojej religii. Czytaj dalej

Abp Lefebvre a jedność katolików wiernych tradycji

marcel-lefebvre

Abp Marceli Lefebvre, doprawdy dramatyczna postać

Niejednokrotnie na łamach niniejszego blogu podkreślałem, pośrednio lub bezpośrednio, wagę zapoznania się z katolickim oporem podczas przeklętego Soboru Watykańskiego II i w latach po nim, w szczególności z kluczowymi postaciami tej reakcji. Otóż, nie sposób nie dojść do wniosku, że w kluczowym momencie tej arcyciekawej historii katolickiego oporu wobec modernistów przejmujących widzialne struktury Kościoła abp Lefebvre przyczynił się do rozbicia jedności katolików wiernych tradycji.

Kiedyś trafiłem na poniższy skrótowy opis tych wydarzeń, który warto znać:

W tym momencie wszystko było możliwe, jedność prawdziwych katolików mogła być osiągnięta.

Ale Paweł VI, co stanowi tajemnicę, po raz pierwszy przyjmuje abpa Lefebvre’a i już we wrześniu 1976 Bractwo przyjmuje możliwość współistnienia dwóch mszy (list do de Saventhem’a [który wówczas był prezesem Una Voce – przyp. PA]).

Jednakże, wciąż w 1977, na temat tezy, według której Paweł VI nie był nigdy papieżem lub przestał nim być, abp Lefebvre napisał: „Nie jest niemożliwe, by ta hipoteza została kiedyś potwierdzona przez Kościół. Ma ona bowiem za sobą poważne argumenty” (Śmiertelny cios Szatana, wyd. Saint-Gabriel, Martigny (Szwajcaria), s. 42). Czytaj dalej

Bergoglio „kanonizowany” jeszcze za życia przez Ratzingera

JPII Funny GuySekta Novus Ordo, okupująca Watykan do ponad półwiecza, już w takim stopniu ogarnęła umysły swoich adeptów, że nikomu nie wydaje się chociażby dziwnym, iż wszyscy soborowi „papieże” byli „świętymi”.

Po fałszywej „kanonizacji” Jana XXIII, który rozpoczął odgórną rewolucję w Kościele, oraz Jana Pawła II, który jej zgniłe owoce rozwoził po całym świecie, kolej na następnych „papieży” Novus Ordo. Sprawa Pawła VI ruszyła już prędko do przodu, i to zaledwie dni po śmierci x. Ludwika Villi (listopad/grudzień 2012), który znaczą część swego apostolatu poświęcił blokowaniu procesu Montiniego. Ma on być „beatyfikowany” 19 października bieżącego roku. Czytaj dalej

List P. Wincklera do O. Guerarda des Lauriers

Bardzo ciekawy dokument historyczny dotyczący epoki, która stanowiła przygotowanie bliskie do otwartej rewolucji w Kościele.

Pelagiusz

List P. Wincklera do O. Guerarda

Mój Czcigodny Ojcze,

Poprosił mnie Ojciec, bym utrwalił na piśmie kilka wspomnień z Rzymu sprzed trzydziestu laty.

Wojenne losy zaprowadziły mnie do Włoch po różnych dobrych i złych przygodach, wśród których kilka aresztowań przez Niemców, zwłaszcza po artykule w gazecie, opublikowanym w 1942, który określał mnie jako Żyda. I tak to katolik, najpierw postawiony w krytycznej sytuacji, potem pośród wszelkiego rodzaju wygód i zaszczytów, gdy koło [fortuny] w końcu się obróciło. Jeśli chodzi o mnie, zaczęło się ono kręcić w radości duchowej, aż do dnia, kiedy źle się zakręciło.

Ciesząc się ogromnym przywilejem w czasach Poczty Wojskowej (1), która umożliwiała przewożenie do Francji i z powrotem korespondencji wielu Ekscelencyj i Wielebnych każdego koloru (habitu) rezydujących w Rzymie, poznałem wiele osób i nauczyłem się wielu rzeczy, bowiem Dwór Papieski był jeszcze dworem. W połowie drogi między Wschodem a Zachodem, między przeszłością a przyszłością, był on pełen reliktów i wrażeń, których się już nie doświadcza, odkąd głowy państw są ludźmi przyozdobionymi dziesięcioma rodzajami uzbrojonej policji i wożonymi z szaloną prędkością w rodzaju pociągów przypominających opancerzone katafalki.

Jako oficer tłumacz włoskiego, poświęcałem się zwyczajowym zadaniom w Sztabie Generalnym. Pozostawał mi czas na rozrywkę. Czytaj dalej

Arcybiskup Lefebvre o soborowym Kościele i suspensie a divinis

„Utożsamienie Kościoła oficjalnego z Kościołem modernistycznym jest błędem, ponieważ mówimy o konkretnej rzeczywistości” (bp Fellay, Flavigny, 16 II 2009, za: Katechizm o kryzysie w Bractwie napisany przez kapłana FSSPX, pyt. 76. Por. pyt. 69-83)

„Ten Soborowy Kościół jest schizmatyckim Kościołem, ponieważ zrywa on z Kościołem katolickim wszechczasów.” (abp Lefebvre, Kilka reflesji na temat suspensy a divinis, 29 VII 1976)

Wspominaliśmy już na łamach blogu o istniejącym od około 50 lat tworze słusznie zwanym Kościołem soborowym (O soborowym Kościele i o tym prawdziwym, słóweczko). Słowo to nie zostało wymyślone przez abp Lefebvre’a, ale przez samych członków hierarchii Kościoła i przez nich było i jest do dziś używane. I zresztą nie bez racji.

Pierwszy poważny konflikt Arcybiskupa z hierarchią Kościoła soborowego nastąpił przy okazji święceń kapłańskich i diakońskich w 1976. Wtedy zakomunikowano mu suspensę a divinis. Refleksje Arcybiskupa wokół tej kwestii i „kary” zawieszenia go w publicznym sprawowaniu sakramentów, jak sam powiedział, nowych, są nad wyraz trafne i jednoznaczne. Natomiast wymiana korespondencji, jaka miała miejsce przed samym święceniami 29 czerwca 1976 zawiera pierwsze udokumentowane wspomnienie o „Kościele soborowym” i wiele mówi o stanie umysłu niezłomnego purpurata oraz modernistycznej hierarchii uosobionej w abp Benellim.

Warto przy okazji napomnieć, że przekazywanie do publicznej wiadomości korespondencji prywatnej jest czynem z zasady niemoralnym. Jednakże, skoro salus animarum suprema lex, to niekiedy upublicznianie korespondencji prywatnej, by wykazać stan umysłu duszpasterzy i ostrzec dusze od nich zależne przed pułapkami liberalizmu i modernizmu jest jak najbardziej dopuszczalne. Może się nawet okazać konieczne. Poniższa korespondencja abp Lefebvre’a, któremu zależało na niczym innym niż przekazaniu tego, co otrzymał (tradidi quod et accepi), z abp Benellim, wymagającym w imieniu Papieża Pawła VI tylko ślepego posłuszeństwa, z pewnością przyczyniła się do lepszego zrozumienia powagi kryzysu, jaki dotyka Kościół Boży od czasów Soboru Watykańskiego II, tego swego rodzaju chrztu nowej religii.

BIO-MGR LEFEBVRE-MESSE

abp Marceli Lefebvre

Kilka reflesji na temat suspensy a divinis
abp Marceli Lefebvre
29 lipca 1976

Stanowi ona [suspensa a divinis – przyp. tłum.] poważny problem i spowoduje jeszcze przelanie dużej ilości atramentu, nawet gdy zejdę ze sceny Kościoła wojującego.

Na czym w rzeczywistości polega? Pozbawia mnie istotnego prawa kapłana, a tym bardziej biskupa, odprawiania Mszy świętej, udzielania sakramentów i głoszenia w miejscach poświęconych, innymi słowy, nie wolno mi odprawiać nowej Mszy, udzialać nowych sakramentów, głoszenia nowej doktryny. Czytaj dalej

Lex orandi, lex credendi. Dlaczego novus ordo missae jest sam w sobie zły i nieprawowity

Poniższy artykuł umieściłem tu na blogu 23 marca 2013 roku. Zawiera on, oprócz znanych dobrze ogólników i mniej znanych ciekawostek, błędne dane, np. w sprawie „nieprawowitej promulgacji” Novus Ordo Missae przez osobę uznawaną za Papieża (Paweł VI).

Paweł VI sam zadaje kłam podobnym twierdzeniom, choćby na konstystorzu kardynalskim 24 maja 1976 roku.

Artykuł poniższy mimo wszystko zostawiam na swym miejscu, jako świadectwo neogallikańskiej szkoły Ecône i jej środowiska.

Pelagiusz z Asturii (maj 2016 r.)

Czytaj dalej