Hipoteza „Papieża heretyka”

Hipoteza „Papieża heretyka”
Wybór autorytatywnych cytatów na temat herezji, schizmy i apostazji
w odniesieniu do piastowania kościelnego urzędu, zwłaszcza papieskiego

„Człowieka heretyka po pierwszem i po wtórem strofowaniu się strzeż, wiedząc, iż jest wywrócony, który takowy jest, i grzeszy, gdyż jest własnym sądem potępiony.” („Haereticum hominem post unam et secundam correptionem devita: sciens quia subversus est, qui eiusmodi est, et delinquit, cum sit proprio iudicio condemnatus.”) (Tyt. III, 10n.)

Papieże, Doktorowie Kościoła, święci i teologowie nauczają, że jawny heretyk, schizmatyk, czy apostata traci urząd automatycznie i bez konieczności żadnej deklaracji. Zwie się to milczącą rezygnacją i jest to logiczną konsekwencją tego, że grzech herezji, schizmy czy apostazji wyklucza człowieka z Kościoła świętego i w związku z tym powoduje automatyczną utratę jakiegokolwiek urzędu piastowanego i wszelkiej jurysdykcji.

Pisze o tym x. Cekada w krótkim tekście: „Papież jako «jawny» lub «publiczny» heretyk”.

Pelagiusz z Asturii

„Tym bardziej nie może się rzymski papież chlubić, ponieważ może być sądzony przez ludzi – a raczej, można wykazać, że już został osądzony, jeśli «utraci swój smak» popadając w herezję; gdyż ten, kto nie wierzy już został osądzony.” Papież Innocenty III (†1226), Sermo 4: In Consecratione, PL 218, 670

„Dodajemy również, że gdyby kiedykolwiek się okazało, że jakiś biskup, (a nawet pełniący obowiązki arcybiskupa, patriarchy, albo prymasa), czy też kardynał Świętego Kościoła Rzymskiego, albo (jak to zostało wyżej wspomniane) legat, czy też papież rzymski przed dokonaniem jego wyboru do godności kardynała, albo przed wyniesieniem go do godności papieskiej odpadł od wiary katolickiej, albo popadł w jakąkolwiek herezję: wówczas wybór albo wyniesienie tej osoby, nawet dokonane w zgodzie i jednomyślnie przez wszystkich kardynałów będzie żadne, nieważne i próżne… Prócz tego wszystkie razem i każda z osobna z osób wyniesionych i awansowanych w taki sposób do swych godności, mocą samego faktu, bez żadnego dokonanego w tej kwestii ogłoszenia będą pozbawione wszelkich godności, miejsc, zaszczytów, tytułów, władzy, urzędów i mocy”. Papież Paweł IV (†1559), Bulla Cum ex apostolatus z 15 II 1559

Papież, będący jawnym heretykiem automatycznie (per se) przestaje być papieżem i głową Kościoła, jako że natychmiast przestaje być chrześcijaninem (katolikiem) oraz członkiem Kościoła. Z tego powodu może on być sądzony i ukarany przez Kościół. Jest to zgodne z nauką wszystkich Ojców [Kościoła], którzy nauczali, że jawni heretycy natychmiast tracą wszelką jurysdykcję”. św. Robert Bellarmin (†1621), Doktor Kościoła, De Romano Pontifice. II, 30

„Otóż kiedy Papież jawnie jest heretykiem, ipso facto traci swą godność i wyklucza się z Kościoła…”. św. Franciszek Salezy, Doktor Kościoła (†1622)

„W przypadku gdyby Papież stał się heretykiem, to – przez sam ten fakt i bez żadnego innego orzeczenia – odłączyłby się od Kościoła. Głowa oddzielona od ciała nie może – tak długo jak pozostaje oddzielona – być głową tego samego ciała, od którego została odcięta”. św. Antonin (†1459)

Heretycy i schizmatycy są wyłączeni z piastowania urzędu papieskiego na mocy samego Boskiego prawa… muszą być bezwzględnie uważani za wykluczonych od zasiadania na tronie Stolicy Apostolskiej, która jest nieomylnym nauczycielem prawdy wiary i centrum kościelnej jedności.” Maroto, Institutiones Iuris Canonici 2, 784

Nominacja na Urząd Prymatu. 1. Co jest wymagane przez Boskie prawo dla tej nominacji… wymagane dla ważności jest również, aby osoba wybrana była członkiem Kościoła; i dlatego, wykluczeni są heretycy i apostaci (przynajmniej publiczni).” Coronata, Institutiones Iuris Canonici (Rzym, Marietti, 1950) 1: 312

„Jeżeli rzeczywiście zdarzyłaby się taka sytuacja, to on [rzymski Papież] z mocy prawa Boskiego, odpadłby z urzędu i to bez żadnego wyroku – doprawdy, nawet bez deklaratywnej sentencji. Ten, kto otwarcie głosi herezję sam się stawia poza Kościołem i jest niepodobieństwem, by Chrystus mógł zachować Prymat Swego Kościoła w kimś tak niegodnym. Dlatego też, gdyby rzymski Papież głosił herezję, to jeszcze przed jakimkolwiek potępiającym wyrokiem (który zresztą byłby niemożliwy) utraciłby swoją władzę”. Coronata, Institutiones Iuris Canonici (Rzym, Marietti, 1950) 1: 316

„Wszyscy, przed którymi na mocy Boskiego prawa lub unieważniającego prawa kościelnego nie stoją przeszkody, spełniają warunki niezbędne [do wyboru na papieża]. Dlatego, mężczyzna, który posiada zdolność używania rozumu wystarczającą by przyjąć wybór i sprawować jurysdykcję i który jest rzeczywistym członkiem Kościoła może być ważnie wybrany, nawet jeśli jest tylko człowiekiem świeckim. Wykluczeni jako niezdolni do ważnego wyboru, są jednakże: wszystkie kobiety, dzieci, które jeszcze nie doszły do wieku dojrzałości, dotknięci nieuleczalną choroba umysłową, heretycy i schizmatycy.” Wernz-Vidal, Ius Canonicum t. II, s. 415

„Gdyby poprzez notoryczną i otwarcie okazywaną herezję papież miał stać się heretykiem, przez sam ten fakt (ipso facto) uważa się go za pozbawionego całej władzy prawodawczej (jurysdykcji), nawet przed wydaniem przez Kościół deklaracji [o utracie urzędu] (…) papież popadając w herezję przestaje być ipso facto członkiem Kościoła, a co za tym idzie przestaje też być Jego głową”. Wernz-Vidal, Ius Canonicum, t. II: De Personis, s. 453

„Gdyby duchowny dopuścił się jawnej herezji, traci tym samym, przez milczące zrzeczenie się i bez dalszej deklaracji, wszystkie swe urzędy kościelne (kan. 188 n. 4).” x. Franciszek Bączkowicz CM, Prawo Kanoniczne. Podręcznik Dla Duchowieństwa, t. I, s. 161

„Niemała liczba kanonistów uczy, że prócz śmierci i abdykacji, papieska godność może również zostać utracona przez popadnięcie w pewien stan choroby umysłowej, który prawnie równoważny jest śmierci, jak również wskutek jawnej i uporczywej herezji. W tym ostatnim przypadku, papież automatycznie utraciłby swą władzę i to rzeczywiście bez ogłaszania żadnego wyroku, ponieważ pierwsza Stolica (tj., Stolica Piotrowa) przez nikogo nie jest sądzona… Powód tego jest taki, iż papież popadając w herezję przestaje być członkiem Kościoła. Ten, kto nie jest członkiem społeczności, nie może być, rzecz jasna, jej głową”. Udalricus Beste, Introductio in Codicem (1946)

„Zgodnie przynajmniej z bardziej rozpowszechnionym nauczaniem rzymski Papież jako prywatny nauczyciel może popaść w jawną herezję. Wtedy to, bez żadnego deklaratywnego wyroku (jako że najwyższa Stolica nie jest sądzona przez nikogo), automatycznie (ipso facto) utraciłby tę władzę, której ten, kto nie jest już członkiem Kościoła nie jest zdolny posiadać”. A. Vermeersch, Epitome Juris Canonici (1949)

„Obowiązujące obecnie prawo dotyczące wyboru rzymskiego Papieża sprowadza się do następujących punktów: […] Wykluczone jako niezdolne do ważnego wyboru są następujące osoby: kobiety, dzieci przed osiągnięciem wieku rozeznania rozumowego, obłąkani, nieochrzczeni, heretycy i schizmatycy…”. C. Baldii, Institutiones Iuris Canonici (1921)

Wszystkie cytaty w języku polskim wyjęte z różnych artykułów na stronie ultramontes.pl.

 

15 comments on “Hipoteza „Papieża heretyka”

  1. Alek pisze:

    A kto decyduje o tym czy papież jest heretykiem czy nie?

    • Szanowny Panie,

      Każdy katolik ma obowiązek znania swojej wiary, przede wszystkim katechizmu, ale w następnej kolejności wszystkiego, co Kościół naucza w sprawach wiary i moralności.
      Ponadto, każdy człowiek ma naturalną zdolność poznania pierwszych zasad, jak np. zasady niesprzeczności.

      Gdy zatek ktokkolwiek głosi cokolwiek, co jest sprzeczne z nauczaniem Kościoła, ten nie może być katolikiem. Nawet jeśli chodzi ubrany na biało i udaje Papieża.

      Dlatego katolicy wszystkich czasów odcinali się od heretyków.

      Natomiast wyrok zobowiązujący wszystkich wiernych należy do właściwej władzy Kościelnej.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

      • Alek pisze:

        Nie znalazłem odpowiedzi wprost w tym co Pan napisał. Ale Pana wypowiedź rozumiem w ten sposób, że katolik ma obowiązek znać swoją wiarę. Jeśli ją zna, to w związku z tym będzie w stanie ocenić co jest herezją a co nie. I ma z tej wiedzy korzystać, tj. odciąć się od heretyka, jeśli sam uzna, że ktoś nim jest. Czy dobrze zrozumiałem?

          • Alek pisze:

            Czy mógłby mi Pan w takmim razie wskazać źródło, z którego wyciągnął Pan wniosek, że katolik „w następnej kolejności” ma znać WSZYSTKO co Kościół naucza w sprawach wiary i moralności? Jeśli ma znać WSZYSTKO to musi on przeczytać przynajmniej wszystkie najważniejsze dokumenty Kościoła, np. Denzingera ZE ZROZUMIENIEM i to przy założeniu, że WSZYSTKO oznacza „tylko” doktrynalne wypowiedzi Kościoła. Będę wdzięczny za wskazanie takiego źródła, to ciekawe.

            • Szanowny Panie,

              Powiedziałem:

              Każdy katolik ma obowiązek znania swojej wiary, przede wszystkim katechizmu, ale w następnej kolejności wszystkiego, co Kościół naucza w sprawach wiary i moralności.

              Czyli jeszcze raz: podstawą jest katechizm, czyli co do zbawienia konieczne, a w dalszej kolejności, reszta. To znaczy, katolik ma najpierw znać podstawy wiary (co do zbawienia koniecznie), a dalej (następnie) znać nauczanie Kościoła, by móc obronić swą wiarę wobec innych i ją uzasadnić. W zasadzie wszystko wynika jedno z drugiego (rzeczy bardziej złożone z tych prostszych). Na przykład: skoro to Bóg sam założył Kościół, więc Kościół jest instytucją boską i nie może błądzić, ani innych w błąd wprowadzać, jak Bóg, który go założył. Na przykład: skoro bez wiary nie ma zbawienia, a tylko Kościół jest depozytariuszem tej świętej wiary, to znaczy, że inne „religie” są od diabła i prowadzą do potępienia. Wyklucza to przy okazji wszelki ekumenizm, a nakłada obowiązek misyjny. Dalej, na przykład: skoro Bóg stworzył wszystko, jest on dawcą życia i śmierci i niewinnego nie wolno zabijać. I tak dalej, i tak dalej. „Wszystko, czego naucza Kościół w sprawach wiary i moralności” wynika z katechizmu i moralności naturalnej. Niektóre tylko trudniejsze prawdy musiały być w jakiś szczególny sposób ogłoszone.

              Nie wiem, dlaczego to dla Pana oznacza lekturę „przynajmniej wszystkich najważniejszych dokumentów Kościoła”. To dopiero jest ciekawe.

              Zapytam teraz ja. Skoro już na początku katechizmu (kard. Gasparriego) pada pytanie: „A kto jest chrześcijaninem w znaczeniu ściślejszym i pełnym?”, a odpowiedź brzmi: „W znaczeniu ściślejszym i pełnym chrześcijaninem jest człowiek ochrzczony, który wyznaje prawdziwą i całą wiarę Chrystusową, czyli katolik…” Czy to nakłada na „pełnego” chrześcijanina obowiązek znania Denzingera?

              In Christo Rege,
              Pelagiusz

  2. Alek pisze:

    Nie chcę się czepiać, nie o to mi chodzi, ale skoro jeszcze Pan mnie pyta, to będę brnął w szczegóły dalej, szczególnie, że odpowiedzi na swoje pytanie również nie dostrzegłem.

    Wg mojego rozumienia nic nie świadczy o tym, żeby katolik miał znać „przynajmniej wszystkie najważniejsze dokumenty Kościoła”. Uważam także, że zdanie, które Pan zacytował nie nakłada na katolika obowiązku poznania Denzingera. Pisał Pan jednak o Katechizmie a potem o WSZYSTKIM co Kościół naucza w sprawie wiary i moralności(czyli poza Katechizmem, bo Katechizm wymienił Pan oddzielnie). Zatem co to jest to WSZYSTKO? Ja pomyślałem, że może chodzi Panu właśnie o dokumenty doktrynalne Kościoła. Ale jeśli nie, to o co?

    Trochę inny temat, ale skoro Pan wspomniał… Obowiązek misyjny, zgoda. Ale czy to naprawdę „takie proste”, że bez wiary nie ma zbawienia i wszystko jasne? Mój Katechizm Kościoła Katolickiego uczy mnie, że nieochrzczony czy heretyk też mogą przecież zostać zbawieni. Więc tu chyba są jakieś niuanse, nie uważa Pan?

    • Szanowny Panie,

      Pan sam wyciągnął błędny wniosek o konieczności czytania „przynajmniej wszystkich najważniejszych dokumentów Kościoła, np. Denzingera ZE ZROZUMIENIEM”. A odpowiedzi na niezasadne pytanie nie znajdzie Pan, skoro jest ono niezasadne.

      Co do drugiej sprawy, to obawiam się, że nie ma Pan katechizmu Kościoła świętego, tylko coś innego. Wiara święta i przynależność do Kościoła są konieczne do zbawienia.

      Pozwolę sobie przytoczyć tylko kilka źródeł tej prawdy:
      „Bez wiary zaś nie podobna jest podobać się Bogu…” (Do Zydów XI, 6)
      „Ktokolwiek chce być zbawionym, przede wszystkim potrzeba, aby wyznawał katolicką wiarę. Której jeśliby kto nie zachował całej i nienaruszonej, ten niewątpliwie zginie na wieki” (symbol czyli wyznanie wiary św. Atanazego)
      Oraz: konst. dogm. de fide Soboru Watykańskiego (I), roz. III
      etc. etc. etc.

      Konieczność zaś przynależności do Kościoła św.:
      Pius IX, Syllabus errorum, zdanie XVII oczywiście potępione:
      XVII. Przynajmniej należy żywić nadzieję na wieczne zbawienie tych wszystkich, którzy w żaden
      sposób nie należą (nequaquam versantur) do prawdziwego Kościoła Chrystusowego (13, 28).
      Oraz: Sobór Florencki, Decretum pro Iacobinis (1442),
      Leon XIII, enc. Tametsi futura (1 XI 1900)
      Grzegorz XVI, Mirari vos (15 VIII 1832)
      Pius IX, alokucja Singulari quadam (8 XII 1854)
      Pius IX, enc. Quanto conficiamur (10 VIII 1863)
      Pius X, enc. Pascendi (1907)
      etc. etc.

      Jeśli podważa Pan autorytet Kościoła w tej materii uznam dyskusję za zamkniętą.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

  3. Alek pisze:

    Szanowny Panie Pelagiuszu,

    Absolutnie nie zamierzam podważać autorytetu Kościoła „w tej materii”. Obawia się Pan, że nie mam „katechizmu Kościoła świętego” tylko coś innego. Rozwiejmy wątpliwości, niech Pan sam oceni: posługuję się wydawnictwem pod tytułem „Katechizm Katolicki”, tytuł oryginału „Catechismus Catholicus”, Pietro kard. Gasparri. Dobry czy nie?

    Pozwolę sobie zacytować:

    „162. Czy dorosły, który umiera bez Sakramentu Chrztu, może być zbawiony?

    Dorosły, który umiera bez Sakramentu Chrztu, może być zbawiony nie tylko wtedy, gdy ma wiarę przynajmniej w te prawdy, w które każdy musi wierzyć, bo są one nieodzownym warunkiem zbawienia, i gdy ma miłość, która zastępuje chrzest, ale także wtedy, jeśli przy pomocy światła Bożego i łaski Bożej, nie znając bez własnej winy prawdziwej religii i będąc gotowym słuchać Boga, pilnie zachowywał prawo przyrodzone.

    163. Czy dorosły, ochrzczony ważnie, a należący bez swej winy do sekty heretyckiej lub schizmatyckiej, może być zbawiony?

    Dorosły, ochrzczony ważnie, a należący bez swej winy do sekty heretyckiej lub schizmatyckiej, może również być zbawiony, jeśli nie stracił łaski otrzymanej na chrzcie, a jeśli ją utracił, odzyskał ją przez odpowiednią pokutę.”

    Zatem zasłużyłem sobie na bana czy nie? Może ja czegoś nie rozumiem?

    Kwestia kto może być zbawiony to jedno i w tym wątku temat poboczny, choć ogólnie ten temat jest najważniejszy! Pana komentarz chętnie przeczytam, wrócę teraz jednak do wątku głównego.

    Pan uważa, że pytanie o to co to znaczy, że w drugiej kolejności katolik na znać wszystko co Kościół naucza w sprawie wiary i moralności jest bezzasadne i dlatego Pan nie odpowiedział na to pytanie.

    Początek naszej dyskusji rozpoczął się moim pytaniem o to kto ma prawo decydować o tym czy papież jest heretykiem. Pana odpowiedź na moje pytanie padła w dwóch postach i brzmiała:

    „Każdy katolik ma obowiązek znania swojej wiary, przede wszystkim katechizmu, ale w następnej kolejności wszystkiego, co Kościół naucza w sprawach wiary i moralności.”

    A teraz uważa Pan, że bezzasadne jest moje dopytywanie się o to co Pan miał na myśli? Innymi słowy bezzasadna jest moja próba zrozumienia pańskiej odpowiedzi?

    Moim zdaniem, dyskusja o tym co musi wiedzieć „szeregowy katolik” jest w tym wątku bardzo istotna. Ponieważ ta wiedza jest narzędziem którym, Pana zdaniem, ma się posługiwać szeregowy katolik w ocenie herezji papieskiej. Pełnia tej wiedzy i jej poprawność odgrywają zatem kluczową rolę w podjęciu prawidłowej decyzji. Zgodzi się Pan? Ja zatem próbuję ustalić jaki Pana zdaniem ten zakres wiedzy być powinien. Czy nadal uważa Pan, że dopytuję bezzasadnie? Jeśli tak Pan uzna – to więcej dopytywał nie będę, uznam to za bezzasadne:). I zapytam jeszcze o coś, pod warunkiem, że mnie Pan nie zbanuje:).

    Z Panem Bogiem,

    • Szanowny Panie,

      Primo. Nie będę wchodził w walkę o słówka. Dziś jest to pospolite wśród wszelkiej maści tradycjonalistów, którzy nie widzą tego, co najprostsze: Bergoglio i jego sekta nie należą do Kościoła katolickiego.

      Czepia się bowiem Pan jednego mojego zdania, którego moje rozumienie wyjaśniłem Panu przytaczając ten sam katechizm, na którym się Pan opiera. A mianowicie: „Chrześcijaninem w znaczeniu ściślejszym i pełnym jest człowiek ochrzczony, który wyznaje prawdziwą i całą wiarę Chrystusową…”, nauczaną w Kościele. Nie chodzi tu o czepianie się teraz tego, co miał na myśli kard. Gasparri, mówiąc „całą wiarę Chrystusową” i które dokumenty Kościoła miał na myśli.

      Podałem Panu moje źródło i rozumienie mojego zdania, więc ten temat zamykam.

      Dalej, przedstawianie kryteriów zbawienia od stwierdzenia, że heretycy też mogą pójść do nieba oraz że nie jest to takie proste, że bez wiary nie ma zbawienia jest odwracaniem kota ogonem.

      Po pierwsze, bez wiary nie ma zbawienia (co Pan na styl modernistów minimalizuje: „Obowiązek misyjny, zgoda. Ale czy to naprawdę „takie proste”, że bez wiary nie ma zbawienia i wszystko jasne? Mój Katechizm Kościoła Katolickiego uczy mnie, że nieochrzczony czy heretyk też mogą przecież zostać zbawieni. Więc tu chyba są jakieś niuanse, nie uważa Pan?”).
      Tylko przez Chrystusa jest możliwe zbawienie, tzn. dzięki łaskom, które dla nas zdobył przez śmierć swoją krzyżową.
      Depozytariuszem tej wiary Chrystusowej na ziemi jest Kościół założony w tym właśnie celu przez Jezusa Chrystusa.

      To, natomiast, że ktoś poza widzialnymi więzami Kościoła może dostąpić zbawienia wymaga wyjaśnień natychmiast, a nie przedstawiania sprawy, jak Pan to uczynił (choć zaznaczył Pan o istnieniu niuansów – jednakże niejako przeciwstawiając je wyłożonym przeze mnie prawdom wiary o konieczności wiary i przynależności do Kościoła).

      Pozwolę sobie przytoczyć to, co lepszy według mnie katechizm od przytoczonego przez nas obu o tym mówi:

      P. Czy może być kto zbawionym po za Kościołem katolickim, Apostolskim i rzymskim?
      O. Nie; po za Kościołem katolickim, Apostolskim, rzymskim, nikt nie może być zbawionym, jak nikt nie mógł ocaleć w czasie potopu, kto nie był w arce Noego, która była figurą tego Kościoła.

      P. Jakoś tedy zbawieni zostali dawni Patryarchowie, Prorocy i wszyscy sprawiedliwi starego Testamentu?
      O. Wszyscy sprawiedliwi starego Testamentu zostali zbawieni przez wiarę w przyszłego Odkupiciela, dla której należeli duchownie do tego Kościoła.

      P. Ktoby się znajdował po za Kościołem bez własnej winy, czyby nie mógł się zbawić?
      O. Ktoby się znajdował po za Kościołem bez własnej winy, czyli byłby w dobrej wierze, był ochrzczonym lub chociażby domyślnie tylko pragnął Chrztu świętego, i przytem szczerze szukał prawdy i wedle sił swoich pełnił wolę Bożą, taki, lubo oderwany od ciała Kościoła, należałby do duszy jego, i przeto byłby na drodze zbawienia.
      (Katechizm większy św. Piusa X, Cz. I, roz. IX, punkt 2. O Kościele w szczególności, zaś wszystkie podkreślenia moje)

      Widzi Pan, mam nadzieję, że sprawa się przedstawia inaczej, niż Pan ją przedstawia. Katechizm kard. Gasparriego używa tu mniej dokładnych wyrażeń, choć przedstawia naukę katolicką. Nie będę tu zbyt szeroko rozwijał tego, co Katechizm św. Piusa X bardzo wyraźnie przedstawia. Podkreślę tylko raz jeszcze, że wiara i przynależność do Kościoła są do zbawienia koniecznie, acz bez winy osobistej domyślna wiara i przynależność do duszy Kościoła mogą wystarczyć. Dodam jeszcze, że wiemy, iż chrzest pragnienia oraz chrzest krwi rzeczywiście przysłużyły się ku zbawieniu dusz ludzkich (są na to źródła, loci: św. Augustyn mówi o zbawieniu katechumena, który pragnął chrztu, tradycja nam zaś mówi, że święci młodziankowie też poszli do nieba), natomiast nikt nie wie, czy kiedykolwiek ktokolwiek został zbawiony na podstawie samej „ignorancji niezawinionej”, bo o tym tu mowa, używając bardziej „nowoczesnych” sformułowań. De iure możliwe, de facto nie wiadomo, czy kiedykolwiek nastąpiło.

      Stąd też obowiązek misyjny, by te biedne dusze nieznające prawdziwej wiary i nie należące do Kościoła świętego uratować od potępienia.

      Tertio. Nie ma czegoś takiego, jak „herezja papieska”. Papież jako osoba prywatna może, z własnej woli, stać się heretykiem, a wówczas wszyscy katolicy mają obowiązek trzymania się odeń z dala i nie słuchania go (nie zaś: słuchania i wybierania tego, co katolickie, a odrzucania tego, co niekatolickie u heretyka).

      W niniejszym komentarzu po raz wtóry udzieliłem Panu odpowiedzi na Pańskie dociekania na temat zakresu wiedzy katolika, na podstawie której ma odróżnić heretyka od katolika. Jest to to, co do zbawienia konieczne, a w dalszej koleności wszystko, czego naucza Kościół.

      Natomiast, pisze Pan:

      Moim zdaniem, dyskusja o tym co musi wiedzieć „szeregowy katolik” jest w tym wątku bardzo istotna. Ponieważ ta wiedza jest narzędziem którym, Pana zdaniem, ma się posługiwać szeregowy katolik w ocenie herezji papieskiej. Pełnia tej wiedzy i jej poprawność odgrywają zatem kluczową rolę w podjęciu prawidłowej decyzji. Zgodzi się Pan?

      I tu właśnie, jak mawiali scholastycy, nego. Nie twierdzę, że na podstawie „pełni tej wiedzy i jej poprawności” można podjąć decyzję o tym, kto nie jest katolikiem i wskutek tego odciąć się odeń. Twierdzę natomiast, że na podstawie znajomości tego, co konieczne do zbawienia, i pewności co do tego, można z łatwością określić, kto nie jest katolikiem.

      Dowodem na to niech będzie choćby fakt obecności katolików bardzo różnego pochodzenia, również prostego, wśród tych, którzy odcięli się od herezjarchy Nestoriusza czy Montiniego.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

  4. Alek pisze:

    Długo czekałem na Pana komentarz do postu z 16go lutego w tym temacie. Nie ukazał się. Może Pan wyjaśnić dlaczego?

  5. Alek pisze:

    Witam,
    Napisałem post, który się nie ukazał, chciałem się po prostu dowiedzieć dlaczego się nie ukazał. Przeczytałem to co pod linkiem, który Pan podaje. I co? I ja też nie bardzo rozumiem. Post się nie ukazał bo jego upubliczenienie jest zagrożeniem? Dla kogo/czego? Czy też chciał Pan „autorowi uniknąć wstydu”?
    Pytam bo badam po prostu Pana wiarygodność jak i tez, które Pan przedstawia.

    • Szanowny Panie,

      Zatem cóż mogę powiedzieć, proszę dalej badać.
      Tezy mówią same za siebie, nie ja je wymyśliłem i Pelagiusz nie powinien Panu przyćmiewać argumentów.
      Jednak tu panują inne zasady, niż na Frondzie, Rebelyi czy Gazecie.pl.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

  6. Alek pisze:

    Szanowny Panie Pelagiuszu,

    Nie wiem jakie zasady panują na wymienionych przez Pana portalach. Nie odwiedzam.

    Tezy, Pana zdaniem, mówią same za siebie – myślę, że to jest precyzyjniejsze określenie.

    Gdyby to było takie proste to Pan jako „forpoczta sedewakantystyczna na gumnie” (taka mała parafraza….) nie musiałby unikać odpowiedzi na pytania. Nieprawdaż?
    Komentarz, którego Pan nie zamieścił też moim zdaniem istotny problem zawierał. I ciągle nie wiem dlaczego się nie ukazał.

    A propos odpowiedzialności za zamieszczane treści. Sprawdził Pan cytaty przepisane z ultramontes? Czy są prawdziwe? Czy nie są zmanipulowane?

    W ogóle cytaty świętych na poruszany tu temat można znaleźć z różnymi opiniami.

    I to wszystko oczywiście w kontekście „Kościół o papieżu heretyku” bez wnikania w to czy obecny i kilku poprzedników heretykami są czy nie. Oddzielna kwestia.

    Zdania o tym, że Pelagiusz nie powinien przyćmiewać mi argumentów nie zrozumiałem.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s