„Polak-Ortodoks” replikuje… potwierdzając swój ekumenizm

Pan Listwa z Gajówki odniósł się do moich zarzutów wobec stanowiska „Ruchu Polak-Ortodoks”, a Pan Jan Aleksander, publikując ów tekst, przyjął go najwyraźniej za swój.

Odniosę się do niego, choć jest dość chaotyczny.

Po pierwsze, P. Listwa skarży się, że nie wie, czemu Pelagiusz to Pelagiusz, więc zapraszam do zapoznania się z pierwszym wpisem na blogu. Rzecz istotna uległa zmianie w międzyczasie (odejście od błędnej zasady, iż dozwolone jest stałe stawianie oporu władzy prawowitej), ale nie pseudonim autora bloga. Zresztą, nie wiem, jakie to ma znaczenie. Sam się nie zastanawiałem nigdy, dlaczego Listwa to Listwa, a nie na przykład Sierp czy Młot.

Po drugie, nie wiem, dlaczego zostałem obwołany „papieżem” i to kilkakrotnie. Prerogatywy Papieża przypisuje sobie sam P. MaruchaPapież Sylwester Gajowy i jemu podobni, a w żadnym wypadku prawdziwy katolik. Nawet rzeczony ruch kanonizował już abpa Lefebvre’a („Nasz Patron – św. Abp Marceli Lefebvre”, vide strona internetowa ruchu), a gdy ich „papież” Franciszek kanonizuje Wojtyłę, Matkę Teresę, Jana XXIII, podobno nie uznają tego. Kto jest zatem Papieżem, jeśli nie ten, który faktycznie kanonizuje? Inne osobiste wycieczki, jak ta o „frustracji” z powodu ilości komentarzy są żenujące. Szczerze, im mniej komentarzy na moim blogu, tym według mnie lepiej, bo oznacza to, że więcej ludzi bierze się za książki i poważną lekturę, niż za „komentatorstwo”, z którego nic nie wynika (a jeśli już, to ogromna strata czasu i wysiłków, które powinno się spożytkować na rzeczy ważniejsze). Nie dotyczy to oczywiście wszystkich komentarzy. Natomiast w chwili obecnej nie ma komu działać, bo zbyt mało ludzi z uporządkowanymi pojęciami. A działanie na oślep prowadzi do rowu.

Po trzecie, odnośnie biskupa Williamsona: a) napisałem: „Świadom jestem różnych niewątpliwych zasług biskupa oraz wielu mądrych rzeczy, które mówił i zapewne nadal mówi. etc.” A P. Listwa przeinacza: „Dla Pelagius Asturiensis, wyznawcy bożka sedewakantyzmu, nie są ważne zasługi biskupa, głoszenie wielu mądrych rzeczy”… To chyba nie to samo.

b) Napomknąłem natomiast tylko o zasadniczym błędzie Ekscelencji, przytaczając dokładne opracowania tego tematu (ciekaw jestem, czy P. Listwa zechciał je przeczytać). I nie jest nim nieuznawanie „bożka sedewakantyzmu”, a fałszowanie znaczenia i zasięgu nieomylności Kościoła. Jest to oczywiste po przeczytaniu zaznaczonych artykułów (x. Murro i trzech innych). Zachęcam do zapoznania się z tekstami przed komentowaniem.

c) Jeśli zaś chodzi o „pomówienie”, które jest mi przypisane, to domagam się przeprosin. Nigdy nie twierdziłem, że bp Williamson jest chory psychicznie, nawet umieściłem swego czasu (proszę poszukać) trzy wpisy na moim blogu z ciekawymi wykładami biskupa (choć w jednym z nich mówi Ekscelencja, że Polacy nie są zbyt inteligentni!), aby pokazać, jak jest naprawdę. Powiedziałem, że tak twierdzą niektórzy kapłani i wierni FSSPX. Proszę popytać w Warszawie, choć po kilku roszadach w FSSPX być może już tych kapłanów tam nie ma. Należy zwrócić uwagę, że jest to częsty chwyt lefebrystów, ileż to bowiem razy sprowadzano sedewakantyzm do jakiejś choroby psychicznej, choroby sierocej, duchowego strapienia, jakiegoś syndromu, bolączki (np. x. Boulet, który dzięki swej broszurce przekonał już bardzo wiele osób w różnych krajach do sedewakantyzmu, x. Stehlin et al.). Człowiek poważny takimi chwytami się nie posługuje. Więc i ja nigdy po bractwowemu nie dokonywałem analizy stanu psychicznego biskupa Williamsona.

Niemniej jednak w tym punkcie po raz kolejny drwale, listwy lub kołki z tartaku Maruchy wykazują nieumiejętność czytania ze zrozumieniem, którą posiedli w stopniu wyższym, niż znajomość zasad wiary.

Po czwarte, należy odróżniać osoby od poglądów, które wyznają. Jak napisałem, nie znam twórców i członków omawianego stowarzyszenia i nie ma to żadnego znaczenia. Skoro wyraźnie deklarują się jako stowarzyszenie o celach (m.in.) religijnych a jednocześnie otwarte dla katolików i prawosławnych to są po prostu ekumenistami. Przytoczone fragmenty encykliki Mortalium animos powinny wystarczyć jako dowód mego zarzutu. „Ruch, którego celem jest to co było i jest w Narodzie Polskim odwieczne… – uświęcenie dusz poprzez życie w Łasce Uświęcającej w Chrystusie i poprzez Chrystusa…” otwarty na katolików i prawosławnych, patronujący „akcji ikony” (o czym niżej), zbierający pieniądze na cele Cerkwii prawosławnej zaprowadza indyferentyzm religijny, logiczny skutek (swojego) ekumenizmu.

Bądź, co bądź, zdanie P. Listwy: „Sedewakantsta Pelagius zdradza brak wyczucia i roztropności w podejściu do prawosławia, w mglistej otoczce swych  katolicko-sedewakantystycznych deklaracji” (mglistej???) odnosi się zapewne do Piusa XI, którego decydujące słowa w materii przytaczałem. Na czym przeto miałoby polegać „wyczucie i roztropność w podejściu do prawosławia”? Na „zniesieniu” ekskomuniki ze schizmatyków przez Pawła VI? Na organizowaniu spotkań z nimi w Asyżu (JPII, BXVI, F1)? Czy na ekumenicznym szukaniu punktów wspólnych, co w swej odpowiedzi czyni P. Listwa?

Czy może na wezwaniu do nawrócenia, za przykładem wielu świętych, w tym św. Andrzeja Boboli, który przypłacił to życiem?

Rozumiem, że członkowie „Ruchu Polak-Ortodoks” wolą „wyczucie i roztropność” Jurka (jak sam kazał się nazywać Franciszek) z Argentyny, który, jak na miłościwie „panującego” modernistę przystało, potępił ostatnio w Tbilisi prowadzenie prozelityzmu wobec schizmatyków.

Tato mówi OK!

Jurek nie tylko zakazał nawracać prawosławnych, ale lubi transwestytów (na zdjęciu). Kiedy transwestyci w „Ruchu Polak-Ortodoks”?

Po piąte, co się tyczy polemiki wokół władzy soborowych okupantów Rzymu, P. Listwa (i Pan Jan Aleksander) utrzymują, że Papież może głosić błąd („nawet wtedy, gdy papież lub biskupi głoszą błąd”, „Mogą zakwestionować błędne nauczanie hierarchów, nawet papieża”). Chciałbym się dowiedzieć, gdzie można o takiej możliwości przeczytać w prawdziwej nauce Kościoła opartej o ‘Depositum fidei’, której poznawanie i uwzględnianie w swoich decyzjach życiowych jest pożądane, jak sam słusznie zresztą uważa.

Jeśli wolno kwestionować „błędne nauczanie […] nawet papieża”, to kto rzeczywiście jest bliższą regułą wiary? P. Listwa? Gajowy Kanonizator? Bp Williamson? Bp Fellay? Znowu, naprawdę warto przeczytać artykuł x. Murro.

Po szóste, kończąc, P. Listwa pisze:

Pelagius Asturiensis swym sedewakantyzmem i działalnością sam wzorem bolszewików i rewolucjonistów francuskich rozbija ruch Tradycjonalistyczny, a przez to Kościół katolicki…”

Ja tylko piszę i mnie można ignorować. „Pelagiusowa pisanina” z pewnością mniej szkodzi „ruchowi Tradycjonalistycznemu”, niż buntowniczy wobec władz FSSPX tzw. „ruch oporu” oraz ekskomuniki i interdykty wydawane przez księży FSSPX wobec wiernych „ruchu oporu” bpa Williamsona. Proszę zapytać przeciętnego kapłana lub któregokolwiek biskupa Bractwa (zwłaszcza bpa Fellay), co sądzi o działalności „ruchu oporu” i proszę też zapytać, co sądzi x. Nitoglia i bp Williamson o wspomnianych ekskomunikach i interdyktach oraz „nowej linii bpa Fellay”. Zapomniałem, wspomina o nich też x. Girouard, również z tej samej grupy. Zresztą, bp Williamson złamał statuty FSSPX jadąc do Brazylii w 2012 roku bez pozwolenia bpa Fellay, na co zwrócił uwagę w publicznym komunikacie x. Bouchacourt, swego czasu przełożony dystryktu Ameryki Południowej. I jeszcze jedno: w ubiegłym roku samo Bractwo, wyprzedzając nawet modernistów, potępiło sakrę x. Faure dokonaną przez bpa Williamsona (co z punktu widzenia tych pierwszych jest jakąś niesłychaną niedorzecznością!). Kto zatem „rozbija ruch Tradycjonalistyczny”? Bp Williamson czy bp Fellay („Bp Fellay to zdrajca”, przypomnę). Ostatnio coś amerykańscy „oporowcy” narzekają też na francuskich. A wszyscy są „prawdziwymi synami” Arcybiskupa!

Bądź, co bądź władzy prawowitej nie stawia się stałego (habitualnego) oporu, co jest la raison d’être i FSSPX i ruchu oporu bpa Williamsona, którzy to robią „dla dobra wiary”. Zarówno rewolucjoniści z 1789 jak i ci z 1917 r. stawiali opór władzy prawowitej „dla dobra ludzkości”. Skoro i FSSPX, i „ruch oporu”, i bp Williamson, i P. Listwa, P. Jan Aleksander, et al. uznają Franciszka za prawowitą władzę Kościoła, a „ruch oporu”, bp Williamson, P. Listwa, P. Jan Aleksander et al. bpa Fellay za prawowitą władzę FSSPX, kto zatem swą „działalnością sam wzorem bolszewików i rewolucjonistów francuskich rozbija ruch Tradycjonalistyczny, a przez to Kościół katolicki”? Kto woli „niszczyć świat tradycjonalizmu katolickiego”?

A to podobno sedewakantyści tworzą podziały i nawet Pelagiusz rozbija…

„Uderzę pasterza, a rozproszą się owce”. Niestety, taki jest fakt, nie mamy Papieża i stąd te nieszczęsne podziały (schizma de facto według wyrażenia x. Ricossy) wśród tych, którzy za istotne dla zachowania wiary dziś uważają odrzucenie Soboru Watykańskiego II („tradycjonaliści”). Póki jednak zasadnicze kwestie nie zostaną rozwiązane, łączenie się „tradycjonalistów” (wspólne organizacje, spotkania i inicjatywy), jak by niektórzy naiwnie chcieli, na zasadzie wspólnych punktów i zacierania, odkładania na bok, przemilczania różnic jest iście ekumenicznym pomysłem i z góry jest skazane na niepowodzenie, a ponadto zaprowadza relatywizm w sprawach dotyczących wiary (które przecież różnią „tradycjonalistów”). Podkreślam, co innego, gdy cele są wyraźnie polityczne (dobro wspólne w porządku przyrodzonym), ale i wtedy należy tak podejmować działanie, aby nie szerzyć obojętności religijnej. A póki co do tego właśnie, pomimo domniemanych dobrych intencyj i zaklinania rzeczywistości przez P. Listwę i P. Jana Aleksandra, prowadzi działalność „Seminaryjnego Ruchu Rodzin Polskich Tradycjonalistów Polak-Ortodoks”.

schizmatyk-pokrapia-ikony1

Akcja „Ikony od Narodu Polskiego dla Narodu Rosyjskiego” pod patronatem ekumenicznego „Ruchu Polak-Ortodoks”. Który to z narodu polskiego? Ten pop schizmatycki czy ten łapserdak obok?

Po siódme, nie badałem skrupulatnie osób i działalności tego ruchu, jak wyżej zaznaczyłem (punkt czwarty), ponieważ nie jest to istotne w obliczu błędnych publicznie wyrażanych poglądów omawianego ruchu. Ale przyjrzałem się pisząc niniejsze słowa i jest jeszcze gorzej, niż myślałem. „Ruch Polak-Ortodoks” wyznaje potępiony ekumenizm i prowadzi do obojętności religijnej przez taką działalność, jak patronowanie akcji „święcenia” ikon (kompletnie bezskutecznego, dodam, bowiem u schizmatyków nie ma łaski z sakramentaliów!) przez odszczepieńców (źródło, czy to te same ikony, które niedawno temu święcił biskup Williamson???) lub zbierania pieniędzy na cele schizmatyków, przy okazji wydając tego rodzaju wręcz heretyckie oświadczenia:

Kwesta na cele Kościoła Prawosławnego, z powodu wojen w Serbii i Noworosji, oraz ataku na, w tym samą Rosję. Celem Kwesty jest wspomaganie pokrzywdzonych wojnami w ramach współpracy Świeckich Tradycyjnych Katolikow Polskich, w tym z Rosyjską Cerkwią Prawosławną, których to Kościołow Tradycje łaczą nas w Działaniu.

Wojna w Serbii i Noworosji to wojna przeciwko Tradycji, to ostatecznie wojna przeciwko Mistycznemu Ciału Chrystusa , bo wojna przeciwko Prawosławiu, to ostatecznie wojna przeciwko Tradycyjnemu Rzymsko-Katolickiemu Kościołowi.

Dwa Zakony, kiedys tego samego, nierozdzielonego schizma Koscioła, mają tę samą w Polakach i Rosjanach – Słowiańska Dusze.

Niech dzielą Nas Obrzadki Świete, ale niech połaczą Nas na Nowo, naszych Kościołow Świete Tradycje, tak jak w łacznosci sakramentalnej Maż i Żona w Chrystusie sa Jednym Ciałem. (Pan Jan Aleksander z „Ruchu Polak-Ortodoks”, źródło, najbardziej błędne zdanie nazwane „pięknym” przez Gajowego Maruchę)

Dziecko znające katechizm wie, że to jest dopiero stek fałszu i herezyj*.

Chyba, że również Papież Pius XI, dotknięty „frustracją” z powodu małej liczby komentarzy, „uzewnętrznił” ją głosząc:

„Jasną rzeczą więc jest, Czcigodni Bracia, dlaczego Stolica Apostolska swym wiernym nigdy nie pozwalała, by brali udział w zjazdach niekatolickich. Pracy nad jednością chrześcijan nie wolno popierać inaczej, jak tylko działaniem w tym duchu, by odszczepieńcy powrócili na łono jedynego, prawdziwego Kościoła Chrystusowego, od którego kiedyś, niestety, odpadli. […] Skoro to mistyczne ciało Chrystusa, Kościół, jedno jest (22), spojone i złączone (23) jak ciało fizyczne, bardzo niedorzecznym człowiekiem okazałby się ten, kto by chciał twierdzić, że ciało mistyczne Chrystusa może się składać z odrębnych, od siebie oddzielonych członków. Kto więc nie jest z Kościołem złączony, ten nie może być Jego członkiem i nie ma łączności z głową – Chrystusem (24). […]

Dlatego wszyscy prawdziwi chrześcijanie równie wierzą w tajemnicę Przenajświętszej Trójcy, jak i w Niepokalane Poczęcie Bogarodzicy, i z równą wiarą odnoszą się do Wcielenia Chrystusa, jak do nieomylności Papieża Rzymskiego, tak jak ją Sobór Watykański określił.” (Mortalium animos, podkreślenie moje)

Niemniej jednak katolik winien jest trzymać się nauczania Piusa XI, nawet gdyby ów Papież był „sfrustrowany” lub „nieroztropny” i stronić od organizacyj, jak „Ruch Polak-Ortodoks” czy „Gajówka Działanie”.

Pelagiusz z Asturii

* Dla dzieci i dorosłych nie obeznanych z katechizmem i nauczaniem Kościoła wyjaśnię:

Kwesta na cele Kościoła Prawosławnego, z powodu wojen w Serbii i Noworosji, oraz ataku na, w tym samą Rosję.” – karygodne zbieranie pieniędzy na schizmę przez katolików jest czymś porównywalnym ze zbieraniem funduszy dla luteran, mormonów, żydów lub masonów, etc. Czym innym zbieranie pieniędzy na ofiary wojen czy trzęsień ziemi, czym innym na cele odszczepieńców, heretyków, satanistów, etc.

„Celem Kwesty jest wspomaganie pokrzywdzonych wojnami w ramach współpracy Świeckich Tradycyjnych Katolikow Polskich, w tym z Rosyjską Cerkwią Prawosławną, których to Kościołow Tradycje łaczą nas w Działaniu.” – po pierwsze: potępiona przez Piusa XI (ale nie tylko) współpraca katolików i schizmatyków; po drugie: stwierdzenie o łączeniu w działaniu „Tradycyj” „Kościołów” jest z kilku powodów sprzeczne z wiarą katolicką (jeden jest Kościół, liczne są kościoły partykularne, ale prawosławie nie jest ani Kościołem, ani żadnym kościołem partykularnym; Tradycja jest jedna, tradycje są różne i dlatego nie są tym, co może jednoczyć różne obrządki, ale je dzieli. Tym, co łączy, może być tylko wiara, która jest akurat tym, co dzieli katolików i schizmatyków.) (Polecam lekturę encykliki Piusa XII Mystici Corporis Christi, która uzupełni wiadomości katechizmowe)

„Wojna w Serbii i Noworosji to wojna przeciwko Tradycji, to ostatecznie wojna przeciwko Mistycznemu Ciału Chrystusa , bo wojna przeciwko Prawosławiu, to ostatecznie wojna przeciwko Tradycyjnemu Rzymsko-Katolickiemu Kościołowi.” – wrogów może mieć Kościół katolicki przypadkowo tych samych, co prawosławie, ale ci ostatni należą również do wrogów Kościoła (od lat tysiąca); zdanie to jest iście heretyckie i prowadzi do obojętności religijnej utożsamiając wręcz prawdziwy Kościół (rzymsko-katolicki) z prawosławiem. Wyrażenie „wojna przeciwko Prawosławiu, to ostatecznie wojna przeciwko Tradycyjnemu Rzymsko-Katolickiemu Kościołowi” doskonale również pasuje do heretyckiej eklezjologii Soboru Watykańskiego II o „koncentrycznych kołach”.

„Dwa Zakony, kiedys tego samego, nierozdzielonego schizma Koscioła, mają tę samą w Polakach i Rosjanach – Słowiańska Dusze.” – przypomnę, że dwa Zakony to Stary Testament i Nowy, który zniósł ten pierwszy. Reszta tego zdania to brednie niesłychane (jak to o strzechach katolickiej i schizmatyckiej).

„Niech dzielą Nas Obrzadki Świete, ale niech połaczą Nas na Nowo, naszych Kościołow Świete Tradycje, tak jak w łacznosci sakramentalnej Maż i Żona w Chrystusie sa Jednym Ciałem.” – dzielić obrządki mogą, a tradycje łączyć? Znowu, obrządki i tradycje (obrządki są częścią zasadniczą różnych trydycyj apostolskich) dzielą, łączyć absolutnie nie mogą z racji ich różnorodności. Tym, co łączy różne obrządki i tradycje apostolskie (łacinników, greków, ormian, etc.) w jednym Ciele Mistycznym Chrystusa jest wspólna wiara. Heretyckie jest również porówywanie sakramentalnej jedności małżeństwa męża i żony do zjednoczenia różnych tradycyj bez jedności wiary w jednym czymś (może w Superkościele masonów i modernistów???). To jedność Chrystusa z Kościołem często jest przedstawiana za pomocą obrazu jedności sakramentalnej męża (którym jest Chrystus) z oblubienicą jego (Kościołem). Nigdy zaś schizmy z Kościołem, czy różnych obrządków, tradycyj, bez jedności wiary. Mamy tu natomiast przed oczyma wyraźny obraz modernistycznej ekumenicznej jedności w różnorodności zupełnie poza jednością wiary, o której ani słowa w oświadczeniu Pana Jana Aleksandra.

A, przy okazji, Pan Gajowy napisał:Każdemu, komu bliska jest przyjaźń polsko-rosyjska, nasze związki krwi, nasza wspólna religia – polecam kopiowanie, linkowanie i informowanie o tym na innych forach.” (źródło) – jaką wspólną religię mają Polacy z Rosjanami?

Dodam jeszcze taki cytacik, który chyba pisany był pod wpływem jakichś substancyj:

Wspaniale, Panie Gajowy, niech wszyscy wiedza o Polakach i Rosjanach Sile, ktora pochodzi od Boga – Trojcy Swietej!

Wlasnie siedzimy z pewnym Gajowiczem, ktory opisal nasza Polakow Akcje, akcje Gajowki, Akcje Spoleczenstwa Polak-Ortodoks, jako pochodzaca od Pana Boga, ktory w ciemnosci Swiata, zaplil „jenda zapalke”. Ta zapalka, mala swieci oraz proporcjonalnie do jej sily powoduje, ze ginie Ciemnosc Swiata.

My, kazdy z nas Gajowiczow, Tradycjonalistow Polskich, jest mala swieczuszka, ktorej plomien pochodzi od tej malej zapalki z Nieba… Kazdy z nas pobierajac z niej plomien, powoduje, ze Ciamnosc Swiata ginie.

Nas jest wiecej i wiecej. W „Akcji Ikony” my Polacy i Rosjanie stanowimy Sile, ktora powoduje, ze ciemnosci uciekaja, gina.

Nie bojmy sie, ciemnosc Nas nie pokona!

Ikony to Slowo Boze, to czesc Pisma Swietego w Prawodlawnej Tradycji. My Polacy niesiemy Rosjanom Boga, ktory jest Slowem a wiec Prawde, ktora powoduje OGIEN w ich sercach, nadprzyrodzona sile.

Swiat, Szatan i jego sludzy niosa Klamstwo rozniecajac przez media. Uni wiedza, ze czlowieka cialo to biologiczna maszyna, ktora mozna manipulowac manipulujac ciala namietnosciami. Uni dzwiekami klamliwymi ….roznych filmow obrazami, falszywa informacja Deformuja nas wszystkich – wulgaryzujac (któż bardziej wulgarny, od Maruchy i jego drwali??? – Pelagiusz), deprawujac…. Deformuja z formacji jedynej, ktora jest odbiciem Boga w Nas.

Ikony , Msza Swieta to obrazy, to „Film”, ktory nas programuje na nowo na wlasciwa DROGE.

To dlatego chodzimy, sluchajmy Mszy Swietej ( prawdziwej, waznej…), by „jesc” slowo, by ogladac Prawde, by sie na nowo „programowac” na Droge jedyna.

To po to Ikony niesiemy Rosjanom, by z Bogiem, pokonali atakujacy ich Swiat.

Laczymy sie w Walce z Rosjanami, pod przywodstwem Matki Bozej – Hetmanki. (P. Jan Aleksander, źródło)

To akurat nie wymaga komentarza…

Albo, o akcji „poświęcenia” ikon przez schizmatyków:

Panie Gajowy. Ten niebieski Kosciol, to Kosciol Prawoslawny w Polsce, w ktorym wyswiecone byly Ikony, jak sadze.

Napisalem, „jak sadze”, bo „Akcji Ikony” jestem tylko wspoluczestnikiem i choc jestem jej publicznym przedstwicielem oficjalnym, to dokonuje jej juz rzesza ludzi, o ktorych czesto wiem tylko tyle jakie maja pseudonimy. Czesto ja nie chce nic wiedziec wiecej.

Wazne jest Wspolne Dzialanie dla Rzeczy Wspolnej. Bezpieczniej czasem nie pytac… (P. Jan Aleksander, źródło)

Gdy to wszystko znalazłem przed kilkoma chwilami, zacząłem się zastanawiać, czy potrzebnie w ogóle potraktowałem całe to towarzystwo na poważnie… bezpieczniej chyba nie pytać, po czym pisane były takie rzeczy…

13 comments on “„Polak-Ortodoks” replikuje… potwierdzając swój ekumenizm

  1. Anzelm pisze:

    Cóż powiedzieć, wobec siły mrówczej pracy zła. Pozornie są silni wielością, ale jakże maleją wobec konfrontacji fizycznej, twarzą w twarz – ileż już takich przeżyłem . . .

    Trzeba zawsze traktować poważnie każdego, który chociaż nie boi się imienia Jezus!
    Wiem jak heroiczne są próby przekonania Bliźniego o błędzie, wobec braku Instytucji Ex Katedra, nic nie jest pewne, i nikt nie jest autorytetem, poza Tradycją Kościoła Katolickiego.
    Powiem tylko tyle, „gajówka” ma wielu czytelników, którzy bebronni jak dzieci łykają wszystko jako prawdy objawione, ale obowiązkiem tych co to widzą i rozumieją jest – DEMASKOWAĆ!

    Ile się da i gdzie się da!

    W miarę posiadanej wiedzy i sił.

    Dodam tutaj opinie wyrażoną przez Abp Szczęsnego-Felińskiego w Jego Pamiętnikach:

    „Prawosławie różni się od protestantyzmu tym, że protestantyzm jest trupem rozkładającym się i śmierdzi,
    Cerkiew natomiast to TRUP zamarznięty, i biada temu który znajdzie się w pobliżu, gdy

    padnie nań promień Słońca- Prawdy Objawionej. . .”

    Mądrej głowie dość . . .

    Pozdrawiam i życzę wytrwałości

    Króluj nam Chryste

  2. Podczaszy pisze:

    To jest tragikomedia, że lefebryści zwalczają katolików sedewakantystów broniących papiestwo a chwalą prawosławnych, którzy nie uznają papiestwa.

    Lefebryści promują udział w nabożeństwach prawosławnych…

    Pomoc dla Noworosji chwalebna. Dlaczego wmieszali do tego ekumenizm? To chyba słabość lefebryzmu.
    Lefebryzm sam się ze sobą nie zgadza:

    Premizlaus pisze:
    Kwiecień 8, 2015 o 16:50

    Wschodni schizmatycy każdego Papieża uważają za fałszywego, bo nie uznają prymatu św. Piotra nad całym Kościołem Powszechnym. Oddają krew za swoją schizmę i herezje, a za to raczej zbawienia się nie dostępuje. Krytykujesz Pan ekumenizm i jednocześnie uważasz Pan, że prawosławie prowadzi do zbawienia, co nie jest prawdą. To jakieś rozdwojenie duchowe. Albo jest tak, albo nie. Jak Pan bardzo uwielbiasz ryt bizantyński, albo inne ryty wschodnie, to może Pan prezentować Katolickie Kościoły Wschodnie, ale nie dawaj Pan uznania religii, którą stworzył Focjusz.

    gajowka.wordpress.com/msza-w-obrzadku-wschodnim-naszych-dziadow-krolow-polski-carow-rosji-cerkwie-koscioly-modlitwy/

    • Szanowny Panie,

      Tragikomedia, to słusznie powiedziane.

      Ale to są specyficzni lefebryści, z ruchu oporu polskiej obediencji Panów JO i Maruchy. Taka ekumeniczna obediencja. Szczerze, uważam, że sam bp Williamson nie wie, w co go ci pomyleńcy wciągnęli i że firmuje coś tak głupiego i ekumenicznego, jak te inicjatywy i cały ten „Ruch Polak-Ortodoks”.

      Większość lefebrystów jednak chyba nie uważa współpracy ze schizmatykami, łączenia się z nimi w stowarzyszenia, zbierania pieniędzy na schizmę, etc. Choć prowadzą swój tradiekumenizm z indultowcami i modernistami, prowadząc do obojętności w tej materii. Można wyszukać w internecie nawet ich communicatio in sacris, a konkretnie jak któryś z włoskich xięży FSSPX (chyba x. Ludwik Moncalero, jeśli dobrze pamiętam) posługuje za diakona na Mszy odprawianej przez jakiegoś indultowca/modernistę.

      Natomiast w Polsce podobno x. Stehlin udzielał kaplicy św. Piusa X w warszawskim przeoracie jakimś luteranom czy innym protestantom na ich nabożeństwa. Co prawda nie publicznie, ale jednak katolicką kaplicę. Nie wiem, czy jest o tym w internecie, ale świadkowie są. Choć to chyba odosobniony przypadek, tak skrajny.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

  3. Podczaszy pisze:

    Francis: “But what should I do with a friend, neighbour, an Orthodox person? Be open, be a friend. ‘But should I make efforts to convert him or her?’ There is a very grave sin against ecumenism: proselytism. We should never proselytise the Orthodox!”

    Apostolic Journey to Georgia and Azerbaijan:

    w2.vatican.va/content/francesco/en/speeches/2016/october/documents/papa-francesco_20161001_georgia-sacerdoti-religiosi.html

    Nawracanie schizmatyków i heretyków wg heretyka Bergoglio to „poważny grzech przeciw ekumenizmowi”.
    Niektórzy nadgorliwcy nieświadomie? wpisują się w działania Franciszka I Wielkiego Niszczyciela.

  4. Tadeusz pisze:

    Panie Pelagiusz.
    Spokojnie z tą obroną aktualnie zajmowanej pozycji. Niedługo i Pan zorientuje się o kolejnym poziomie matrixa. Ale trzeba dużo modlitwy, pokuty i rozmyślania. Skoro dobiega nieuchronnie czas panowania dolara to również istota naszych głębokich przekonań może się szybko wyczerpac.
    Zapewne zorientował się Pan już, że od początku Pańskiego nawrócenia był Pan stałe oszukiwany. Ta nieznośna lekkość kłamstwa zapewne dalej gdzieś z tyłu głowy Panu krąży.
    Nic się nie zmieniło. To tylko Matrix.

    • Szanowny Panie,

      Nie wiem czy się znamy (co Pan sugeruje), ale jeśli już, to słabo.

      Przedstawia Pan typowo sekciarskie, wręcz gnostyckie myślenie: stanowiska w danej materii (tu wiary), po kolei niejako momenty wtajemniczenia, które wymagają „dużo modlitwy, pokuty i rozmyślania”, ale ostatni etap wtajemniczenia znany jest tylko guru lub jego wysłannikowi (w tym przypadku Panu).

      A jaki jest zatem ten ostatni etap, może nas Pan oświeci?

      Bądź, co bądź, wchodzenie przez Internet do duszy czy głowy człowieka jest dość ryzykowne. Ale powiem Panu, skoro Pan snuje domysły. Ja się nie czuję oszukany. W Novus Ordo rzeczywiście znałem wielu ludzi szczerze wierzących, że ich religia jest tą objawioną, jedyną prawdziwą. Podobnie w FSSPX jak i w tzw. „ruchu oporu”. Bp Williamson i inne autorytety lefebrystyczne też, uważam, szczerze wierzą, że abp Lefebvre to prorok i święty, a jedynym sposobem na zachowanie wiary jest trzymanie się Tradycji, a odrzucanie tego, co fałszywi prorocy nauczają, nawet jeśli przyznaje im się autorytet od Chrystusa pochodzący (co jest błędem).

      Rzecz w tym, by błądzących pouczać co do prawdy.

      Więc nic mi w głowie nie krąży, wiele się zmieniło, ale to nie żaden Matrix. Takie myślenie to dla sekciarzy, którzy może sami nawet nie wiedzą jeszcze jaki jest ów najwyższy stopień wtajemniczenia, którego istnienie jest dla nich pewne. Wiara natomiast katolicka jest dla wszystkich dostępna, nawet jeśli jej nie wyznają wszyscy, albo różni pojmują błędnie. To akurat ma różne powody, ale głównym dziś jest na pewno brak prawdziwego Papieża, któryby sprawował na co dzień swój urząd nauczycielski dla zbawienia dusz i był żywą regułą wiary dla wszystkich katolików świata.

      Ja akurat radzę Panu dobrą lekturę, bo czasami „modlitwa, pokuta i rozmyślanie” prowadzą do sekciarstwa, fideizmu i innych odchyleń, gdy brak im zasad i kierownictwa.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

  5. anteas1 pisze:

    Moim skromnym zdaniem pan Gajowy i jego sekta po prostu dorabiają sobie religię do polityki. Jak się im poglądy polityczne zmienią, to i religię będą musieli zmienić. Gdy zaczną dryfować w stronę na przykład Szwecji, to będą szukali punktów stycznych lefebryzmu ze szwedzkim protestantyzmem. Oczywiście swojej wersji religii lefebrystowskiej.

    • Nie rozumiem komentarza.

      Ale P. Listwie i temu środowisku pozostawię ostatnie słowo.

      Widać nie ma za bardzo z kim dyskutować, tylko jedna długa wątłej jakości merytorycznej diatryba o sedewakantyźmie, który nawet nie jest tematem przewodnim, a dalej nic o tym, jak ich działanie ma się do katolickich zasad…

      Trzeba się pogodzić z tym, że mało dziś ludzi zna te zasady i posiada jeszcze jakąś roztropność w działaniu, a i ogólną powagę postawy. Ale co jest pewne to to, że na próżno działają ci, którzy to robią niezgodnie z wymaganiami wiary i publicznym świadectwem, które mamy jej dawać.

      Tak zupełnie na marginesie, a może niezupełnie. Od trzech lat nie śledzę całego tego „ruchu oporu” skupionego wokół bpa Williamsona (choć tak naprawdę wcale nie skupionego, a rozbitego już na kilka obozów – gdzie teraz argument przeciwko sedewakantyzmowi, który wprowadza podziały, P. Listwa???). Ale co nieco wczoraj doczytałem i dodam, że:

      1) Swoją ogólną opinię o biskupie Williamsonie muszę skorygować. Twierdziłem, że bp Williamson nie jest raczej ekumenistą i pewnie nie jest świadom tych zapędów środowiska Gajówkowego i „Polaka Ortodoksa”. Po prostu brak znajomości języka polskiego u biskupa i głupota tych ludzi, którzy pewnie nie mówią wszystkiego, stanowią przeszkodę w rozeznaniu całej tej sytuacji. Nawet zamierzałem pisać do brytyjskiego duchownego, czy wie, w co się tu „pakuje”. Okazuje się, że sam bp Williamson dwa razy już (w 2013 i w 2016 r.) odpowiedział na zaproszenie heretyków negujących chrzest pragnienia (tzw. feeneyistów, od x. Feeney ekskomunikowanego za Piusa XII) i w ich kaplicy udzielał bierzmowania. A jednak ekumenista zatem… dalej nie dowodzi to oczywiście tego, że wie, że tu do Polski przyjeżdża do flirtujących z prawosławiem. Ale fakt faktem, sam to robi po swojemu. (źródło)

      2) Jest jeszcze druga rzecz niepokojąca, o której już jakiś czas temu słyszałem, ale mnie to nie interesowało (i w zasadzie do tej pory nie interesuje). W Internecie można przeczytać, że bp Williamson pozwala, a podobno i wymaga od pewnego pederasty, by ten sprawował swoje funkcje kapłańskie w obrębie tzw. „ruchu oporu”. W FSSPX był on zawieszony w swych funkcjach za te przewinienia natury moralnej. Sam się do nich przyznał, dodając, że nadal jest kuszony i stanowi zagrożenie dla innych. Mowa o x. Abrahamie (to ten, który odprawiał w intencji Rosji na zdjęciu umieszczonym na którejś ze stron Gajówki, którą zalinkowałem wyżej). Więcej można przeczytać w ubiegłorocznym numerze pisma „The Recusant” z listopada/grudnia. Gdy się pamięta aferę z USA z pederastą Urrutigoity’m to już obrazek robi się czarny…

      Ten pierwszy fakt (1) jest rzeczywiście argumentem istotnym przeciwko biskupowi Williamsonowi. Drugi (2) stanowi tylko dowód przeciwko rozeznaniu i roztropności biskupa, który o wszystkim wie, a działa na szkodę pozwalając na to wszystko, ku zgorszeniu wiernych, którzy wzywają Ekscelencję do zmiany sytuacji (i odmawiają x. Abrahamowi wstępu do wszystkich lub prawie wszystkich kaplic „ruchu oporu” na Wyspach Brytyjskich). Tak czy siak, bp Williamson nie może cieszyć się jakimkolwiek autorytetem u katolików, choć niektórzy, przez pomylenie pojęć i być może zacietrzewienie woli, które ich cechuje, tego nie rozumieją.

      Kyrie eleison!

  6. hedelix pisze:

    Bp. Williamson znowu atakuje i słuszna odpowiedż:

    https://inveritateblog.com/2016/10/14/response-to-bishop-williamson/

  7. anteas1 pisze:

    Pozwolę sobie odnieść się jeszcze do pierwszego postu, autorstwa Pana Anzelma.

    „Wiem jak heroiczne są próby przekonania Bliźniego o błędzie, wobec braku Instytucji Ex Katedra, nic nie jest pewne, i nikt nie jest autorytetem, poza Tradycją Kościoła Katolickiego.”

    Myślę że problem jest nawet większy, brak jest liczenia się ze zdaniem autorytetu. Bliska mi osoba jest wierną posoborowego „kościoła”, i uważa że:

    – Kościół i papież może się mylić.

    – Papież może zmieniać naukę kościoła jak chce i kiedy chce.

    – Każdy może sobie wierzyć jak chce i nikt nie ma prawa mówić mu jak ma wierzyć. Oczywiście ta wolność wierzenia jak się chce nie za bardzo dotyczy Katolików (sedewakantystów) bo oni nie uznają prawa innych do wierzenia jak sobie chcą i mają czelność „narzucać” im swoje poglądy.

    – Osoba ta twierdzi że ogólnie zgadza się z nauką posoborowia, ale na przykład opuszczenie niedzielnej wizyty w kościele w celu zaliczenia cotygodniowego prania mózgu z byle powodu nie stanowi w jej oczach żadnego przewinienia.

    – Tak samo zdaniem w/w osoby Karol W. jest „świętym naszych czasów”, a kobieta ma prawo zamordować swoje nienarodzone dziecko jeśli go nie chce.
    Jeszcze mógł bym zrozumieć jej zdanie gdyby chodziło o dziecko będące owocem gwałtu, ale jak na razie nikt mi jeszcze nie wytłumaczył co jej dziecko winne temu że zostało poczęte w skutek gwałtu, a musi być to wielka wina skoro ma być ukarane śmiercią.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s