Uzurpacji FSSPX kolejny przykład

X. Patryk Girouard w swym kazaniu z 8 września przytacza kolejny przykład uzurpacji władzy przez przełożonych FSSPX. Stanowi to kolejny dowód istnienia swego rodzaju gallikańskiego równoległego kościoła. Otóż, kanonicznie nie istniejące w oczach Neokościoła (obiektywnie zresztą też: Status prawny Bractwa Świętego Piusa X i jego byłych członków” oraz O początkach oporu wobec modernistycznej okupacji Kościoła”), którego autorytet uznaje FSSPX udziela kanonicznych napomnień swym księżom. Poniżej fragment wspomnianego kazania, gdzie x. Girouard czyta tekst nie mającego żadnych podstaw prawnych napomnienia kanonicznego (łac. monitum) i je komentuje.

Pelagiusz z Asturii

Tak więc jest to faktycznie moje pierwsze kanoniczne napomnienie. Pieczęć Bractwa i to logo tutaj i tak dalej, zatem przeczytam to wam. Zastanawiałem się, kiedy to przyjdzie. Myślałem, że zapomnieli o mnie czy coś takiego. Najwyraźniej nie. Zatem: „St. Cesare. Temat: Pierwsze kanoniczne upomnienie dla Księdza Patryka Girouarda. Drogi Księże Girouardzie (nadal jestem im drogi!) 13 marca 2013 zadzwoniłem do Księdza, aby zakomunikować Księdza przeniesienie z Langley do St. Cesade, dając Księdzu 15 dni na to, aby dać Księdzu rozsądny czas, aby wszystko, co konieczne, załatwić. (Dobrze, więc 13 marca zadzwonił do mnie i dał mi 15 dni, więc miałem aż do 28 marca. To prawda. O czym jednak nie wspomina w liście to to, że następnego dnia wysłał mi list elektroniczny i skrócił to o 4 dni. Tak więc powiedział: „Otóż, pomyliłem się, nie powinno być 28, ale 24, kiedy powinieneś być w St. Cesare.” Otóż w tym liście, tutaj, nie wspomina tego. I… Ale nawet jeśli to byłoby 15 dni, wiecie, bardzo trudno jest wszystko spakować i przeprowadzić się, z samochodem i wszystkim, przez 4.500 km (2.812 mil) w tak krótkim czasie i przez góry zimą i tak dalej, było to więc nieco nierealistyczne.)

Jak dotąd ustnie odmówił Ksiądz wyznaczonego Księdzu miejsca i otworzył własną kaplicę, „św. Józefa, Obrońcy Kościoła” w Aldergrove i otworzył Ksiądz własną stronę internetową. (sacrificium.org. Mam nadzieję, że oglądają stronę!) Mając na uwadze, że członkowie Bractwa zobowiązani są zamieszkiwać w domu Instytutu, prowadzić życie wspólnotowe i nie być nieobecnymi bez pozwolenia swoich przełożonych (I następnie wszystkie numery prawa kanonicznego i tego wszystkiego.). Mając na uwadze, że Księdza publiczne działania i deklaracje były przyczyną wielkiego zgorszenia wśród wiernych oraz że stanowią i poważne zaniedbanie Księdza zobowiązań jako członka Bractwa, i uparte nieposłuszeństwo wobec prawowitego rozkazu. (Tak, jestem uparty, to prawda, w moim nieposłuszeństwie, ale rozkaz nie był prawowity. Nieważne…) wszystkie te przewinienia karalne zwolnieniem z Bractwa zgodnie z prawem Kościoła (kanony, bla, bla, bla) i zgodnie z prawem własnym naszego Instytutu, (numery statutów, bla, bla) które również biorą pod uwagę jako dodatkowe przewinienie publikację konfliktu z władzą. (Otóż, w 2006 ustanowili tę zasadę, że jeśli ktoś dopuści się publicznego konfliktu z władzą, to nie powinno mieć miejsca, jak: Jesteś nieposłuszny [sic]).

W konsekwencji, stawia mnie Ksiądz w smutnej konieczności wydania, za zgodą Przełożonego Generalnego, (oznacza to, że do tej pory usłyszał o mnie…) i jego rady oraz po poradzeniu się z moją radą (o której nie wiedziałem, że istniała wcześniej!) pierwszego kanonicznego napomnienia, zgodnie z kanonem (bla, bla) rozkazując Księdzu, pod karą zwolnienia z Bractwa Św. Piusa X, powrót do posłuszeństwa prawowitym przełożonym obejmując Księdza stanowisko w St. Cesare bez dalszej zwłoki. Jeśli Ksiądz nie dostosuje się w przeciągu 15 dni od przyjęcia tego pierwszego kanonicznego napomnienia, wydam drugie kanoniczne napomnienie. Jeśli Ksiądz niedostosuje się ponownie, po 15 dniach Przełożony Generalny rozpocznie procedury prowadzące do zwolnienia Księdza z naszego Bractwa za uparte nieposłuszeństwo prawowitym rozkazom w materii ciężkiej, i za poważne zgorszenie wynikające z zawinionego postępowania. Ma Ksiądz prawo się bronić, włącznie z przedstawicielstwem kanonicznego doradcy wybranego przez Księdza. (Nie mamy doradcy kanonicznego w Kanadzie, więc nie wiem…). Ma Ksiądz także prawo przedstawić swą obronę bezpośrednio Przełożonemu Generalnemu osobiście lub pisemnie. Wszystkie Księdza wiadomości i odpowiedzi będą odpowiednio rozpatrzone.

W Toronto, 16 sierpnia, 2013. Ksiądz Freddy Mery, notariusz; i Ksiądz Jurgen Wegner, Bractwo Św. Piusa X.”

Tłumaczył naprędce z języka angielskiego Pelagiusz z Asturii. Źródło: sacrificum.org. Pogrubienia i podkreślenia jak w oryginale. Przy okazji polecam List zakłopotanego kapłana do „La Tradizione Cattolica”, gdzie x. Nitoglia bardziej szczegółowo omawia niniejsze zagadnienie.

20 comments on “Uzurpacji FSSPX kolejny przykład

  1. antoninuspius pisze:

    Menzingen jest śmieszne jak postacie z filmów Stanisława Barei. ,,Jak to ? Przechodziliście? Z tragarzami? -Tak , przechodziliśmy, z tragarzami. No co , długo tu będziecie siedzieć? -Piętnaście lat, ale będę apelował. Z okazji okrągłej trzydziestej pierwszej rocznicy naszego przedsiębiorstwa.-Ty, o musztardzie trzeba było wspomnieć!-Mam musztardę.” Grunt że kabaret kręci się dalej.

    • Dziadek z Wehrmachtu pisze:

      a kto jest autorytetem dla sedevakantystów?KPK z 1983?jacy biskupi nimi kierują?wyświęceni przez heretyckich starokatolików czy też pewnego chwiejnego wietnamczyka…zero autorytetu,tylko czyste sekciarstwo-wszyscy zli,tylko my dobrzy,miliard katolików do piekła,ino sedevakantyści,144 000 wybranych do raju…brrr…sekta jehowicka to przy was aniołki.

      • Szanowny Panie,

        Zakładając dobrą wolę, odpowiem naprędce, odsyłając do dużej ilości informacji w Internecie, gdzie znajdzie Pan wyczerpujące odpowiedzi na Pańskie (niezawinione, przypuszczam) uprzedzenia.

        Z powodu wakatu Stolicy Apostolskiej i braku prawowitego Najwyższego Pasterza i Prawodawcy, wszyscy uznający ten stan nie przyjmują sobie autorytetów zastępczych, jak tylko te, które wcześniej były. Nie ma swego rodzaju „papieża z Menzingen”, jak słusznie niektórzy mówią o Przełożonym Generalnym FSSPX. Autorytetem dla sedewakantystów jest prawo Kościelne i magisterium, tak zwyczajne, jak nadzwyczajne (FSSPX odmawia charakteru nieomylności temu pierwszemu). KPK z 1983 odrzuca oficjalnie nawet FSSPX, a abp Lefebvre mówił, i słusznie, że jest to kodeks heretycki.

        Żadni biskupi nie kierują „sedewakantyzmem”. Nie wiem, czy Pan zna rozróżnienie na władzę jurysdykcyjną i władzę sakramentalną. Biskupi sedewakantystyczni są od sakramentów, których kapłani nie mogą udzielać. Są natomiast różne zgromadzenia sedewakantystyczne i luźne zrzeszenia duchownych. Tak się na przykład składa, że bp Pivarunas jest przełożonym generalnym powstałego w latach ’60 Zgromadzenia Maryi Królowej Niepokalanej. Ale tylko nad członkami swego zgromadzenia ma władzę.

        Żadni więc biskupi „nimi nie kierują”. Starokatolicy? Nie wiem dokładnie, o czym Pan mówi. Z pewnością są jakieś świry wśród sedewakantystów, ale czyż nie ma ich i wśród modernistów czy lefebrystów, co wcale nie świadczy o tym, że modernizm czy lefebryzm są złe. Należy odróżniać osoby od poglądów przez nie głoszonych. Dobra to rada, podstawowa w dziedzinie poznawczej.

        Co ma Pan do abp Thuca („chwiejnego wietnamczyka”)? Abp Lefebvre był równie chwiejny. FSSPX stara się śmiesznie zdyskredytować wietnamskiego purpurata, a o abp Lefebvrze nie można powiedzieć słowa. Raz jeszcze, należy odróżnić osoby od ich poglądów. Wszyscy normalni sedewakantyści uznają wielkie zasługi francuskiego purpurata. Niestety nie można tego powiedzieć o traktowaniu abp Thuca przez lefebrystów. Polecam w temacie pismo Sodalitium, nr 55 (listopad 2003), artykuł odpowiadający na dossier pisma „La Tradizione Cattolica” na temat sedewakantyzmu, przypis 91 (w wersji włoskiej czy francuskiej), Abp. Thuc: A Brief Defense, The Validity of the Thuc Consecrations (są jeszcze inne ciekawe artykuły na stronie traditionalmass.org, podaję dwa najważniejsze).

        Na resztę nie odpowiadam, ponieważ Pan chyba sobie żartuje (raz jeszcze, nie przypisuję Panu złej woli).

        In Christo Rege,
        Pelagiusz z Asturii

    • Dziadek z Wehrmachtu pisze:

      ładnie tak pluć na matkę która dała życie i wykarmiła?wychodzi mentalność bękarta…

  2. antoninuspius pisze:

    A dla mnie sedewakantyści są najkonkretniejszymi ludzmi tych czasów , zwłaszcza 95 letni Hutton Gibson, ojciec słynnego Mela. Tak , to jest piękne, zbudowali sobie Kościół, mają prawdziwego , ważnie wyświęconego księdza i autentyczną Ofiarę I NIGDY NIE PARAJĄ SIĘ KONTAKTAMI Z BRAĆMI FARTUSZKOWYMI TAK JAK TO ROBIĄ PARTEIGENOSSEN Z MENZINGEN A TO CECHA PRAWDZIWEGO KATOLIKA!

    • Szanowny Panie,

      Niestety, Pan Gibson, jakkolwiek by nie był oddany sprawie religii katolickiej, popadł przynajmniej w jeden znany mi błąd dotyczący abp Lefebvre’a i jego święceń/sakry biskupiej. Pisze też o masońskich początkach Ecône… szkoda, że niektórzy tak nieszczęście popadli w błędy nie będąc wystarczająco dobrze wykwalifikowanymi w danej dziedzinie.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

  3. JR pisze:

    najbardziej inteligentne fragmenty powyższego tekstu to te bla, bla, które pokazują poziom intelektualny i moralny autora. Nawet jeśli nie znosimy ludzi, z którymi toczymy spór wypadałoby choć uszanować ich osoby i nie degradować się w ten sposób w oczach obserwatorów!

    • Szanowny Panie,

      Niemniej jednak nie o „oczy obserwatora” tu chodzi, ale raczej o „oczy Boże”. W oczach bowiem Bożych „bla, bla” nic nie znaczy, natomiast uzurpowanie sobie władzy do wydawania napomnień kanonicznych jest nie tylko grzechem, ale też karalnym przestępstem kanonicznym, o czym pisze x. Nitoglia w przytoczonym powyżej liście.

      Pan zwraca bardziej uwagę na nieprzyjemne słowa, niż na obiektywne przestępstwa. Tu te drugie są decydujące.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

      • JR pisze:

        Znamienne, że najlepiej zorientowani w tym co w oczach Bożych jest grzechem ludzie o niskich lub żadnych do tego kwalifikacjach. Pisze Pan o tym, że „Menzingen” uzurpuje sobie władzę, pytanie następujące: po co w takim razie księża, którzy obrali tą samą drogę co x. Patryk Girouard pozostawali dotąd pod zwierzchnictwem tych „uzurpatorów” i legitymowali ich „uzurpację”. Dziś grzmią, ale czy są dzięki temu wiarygodni?

        • Szanowny Panie,

          Nie trzeba mieć wielkich kwalifikacji, by wiedzieć co jest grzechem w oczach Bożych. Każde przystępujące do pierwszej Komunii św. dziecko powinno to wiedzieć.

          A że ktoś bez misji kanonicznej nie może wydawać napomnień kanonicznych też łatwe jest do sprawdzenia i stwierdzenia. Odsyłam raz jeszcze do listu x. Nitoglii.

          X. Girouard do tej pory jest członkiem FSSPX. Jego przełożeni nie są uzurpatorami zawsze i wszędzie, ale tylko wtedy, gdy rzeczywiście uzurpują sobie władzę, której nie mają. Być przełożonym innego kapłana jest rzeczą normalną w pia unio (jaką jest/było FSSPX), instytucie, czy zgromadzeniu, czy zakonie. Wydawać kanoniczne napomnienia w sytuacji, gdy nie ma się misji kanonicznej (ani od papieża, którego nie ma, ani nawet od uzurpatora Bergoglio), jest rzeczą zupełnie inną. Tu dopiero mamy do czynienia z uzurpacją, podobnie jak w sytuacjach, gdy przełożeni FSSPX „ekskomunikują” wiernych czy nakładają nań interdykty, jak we Włoszech czy gdzie indziej.

          Jeśli ma Pan jeszcze jakieś wątpliwości, to proszę śmiało pisać.

          In Christo Rege,
          Pelagiusz

          • JR pisze:

            Ja widzę to tak: władze FSSPX popełniają jeden i to zasadniczy błąd [ale sytuacja wręcz wymusza takie postępowanie] prowadzą jakiekolwiek postępowania kanoniczne w sprawach duchownych i świeckich, którzy wybitnie nie chcą już działać/współpracować z FSSPX. Kieruje nimi, tj. władzami FSSPX troska o integralność Bractwa, ale wydaje mi się, że tym co chcą orać własną rolę nie powinno się tego utrudniać, niech idą z Bogiem!

            A co do Pana słów: „Nie trzeba mieć wielkich kwalifikacji, by wiedzieć co jest grzechem w oczach Bożych. Każde przystępujące do pierwszej Komunii św. dziecko powinno to wiedzieć.”
            to raczy Pan kpić! Ta wojenka między grupką księży i ufających im wiernych z władzami FSSPX nie jest wcale tak jednoznaczną sytuacją, która uprawniałaby na tak uproszczone, wręcz prostackie wnioski, jakie się tu wysuwa. A co do ekspresji słownej x. Girouarda to jego lekceważący ton wystawia mu nienajlepsze świadectwo. I nie chodzi tu o postronnych, ale ludzi, którzy wiedzą w jakiej sytuacji znajduje się on, jego sympatycy i FSSPX. Trudno zaufać komuś kto stosuje taką narrację!

            • Szanowny Panie,

              Ad 1. Pan to widzi po prostu błędnie. Zadna sytuacja nie wymusza uzurpowania sobie władzy kanonicznej. Jeśli nie posiada się jej od prawowitej władzy, samemu sobie nie można jej sobie przypisać. „Nemo dat, quod non habet”, głosi jedna z najbardziej podstawowych zasad filozoficznych. Innymi słowy coś nie może się wziąć z niczego. Jeśli ktoś nie ma jurysdykcji, nie może jej sprawować. Napomnienia kanoniczne wymagają posiadania jurysdykcji, czyli misji kanonicznej. Może się to komuś podobać albo nie, ale wyjątków nie ma.

              W trosce o integralność partii, przepraszam, Bractwa, można oczywiście usuwać jej członków. I tyle. Takie prawo ma bp Fellay jako Przełożony Generalny Bractwa. Ale misji kanonicznej nie posiada, aby wydawać, bezpośrednio, czy przez swych podwładnych, napomnienia kanoniczne, interdykty, czy ekskomuniki.

              Dlatego rzeczywiście ci, których bp Fellay wydalił z FSSPX nie są już członkami FSSPX. Czy tego chcą, czy nie. Czy słusznie, czy nie. Nad bp Fellayem nie ma bowiem wyższego autorytetu. I tu jest pułapka, o której mówił bp Williamson już w 1994 roku (a w ubiegłym został jej ofiarą), gdy ledwo co młody bp Fellay zopstał po raz pierwszy Przełożonym Generalnym.

              Ad 2. Oczywiście, że sytuacja nie jest tak jednoznaczna. Ale Pan powiedział: „Znamienne, że najlepiej zorientowani w tym co w oczach Bożych jest grzechem [są] ludzie o niskich lub żadnych do tego kwalifikacjach.” Ja odpowiedziałem: „Nie trzeba mieć wielkich kwalifikacji, by wiedzieć co jest grzechem w oczach Bożych. Każde przystępujące do pierwszej Komunii św. dziecko powinno to wiedzieć.” I tyle. A omawiana rzeczywiście jest nieco bardziej złożona. Choć prawo do wydawania napomnień kanonicznych jest prosta.

              In Christo Rege,
              Pelagiusz z Asturii

              • JR pisze:

                Wykręca Pan kota ogonem. Jeśli pisałem o grzechu [może niezbyt precyzyjnie] to w jasnym kontekście. W kontekście Pana zarzutów kanonicznych wobec decyzji władz FSSPX. Dlatego przytyk z dzieckiem pierwszokomunijnym jest nie na miejscu, ono nie musi rozstrzygać w tak zawiłych kwestiach. Z tego co wiem ma Pan zdaje się wykształcenie prawnicze, co oczywiście nie czyni Pana wypowiedzi nieomylnymi. Ale tak na marginesie, to zauważyłem, że tymi co Pan sprawami zajmują się też ludzie nie mający kompletnie kwalifikacji w zakresie prawa kanonicznego, ale również w jakimkolwiek innym związanym z Kościołem, tacy nie przymierzając „spawacze i gospodynie domowe”. Dumnie noszą „plakietkie” sedeków i piszą wypasione blogi, na których konfabulują ile wlezie. Dlatego raczej jestem spokojny jeśli chodzi o przyszłość tej opcji w Naszym Kraju.

                • Szanowny Panie,

                  Poboczny wywód o grzechu był zatem nie na temat. Ale i tak odpowiedziałem. Dlatego „przytyk” o dziecku pierwszokomunijnym jest tak na miejscu, jak mowa o osądzaniu o grzechu.

                  Mamy tu do czynienia na pierwszym miejscu z przestępstwem kanonicznym, a dopieru na drugim miejscu z grzechem (łamanie prawa kościelnego przez przełożonego).

                  Podstawowe pojęcie w sprawach Kościoła pozwala stwierdzić z całą pewnością, że duchowny nie mający misji kanonicznej (jurysdykcji), nie może wydawać napomnień kanonicznych (monita). Jest to twierdzenie prawdziwe, stawianie tego w kategoriach „mojej” czy „innego” nieomylności jest błędem. Tak po prostu jest i przełożeni FSSPX powinni o tym wiedzieć, zanim nałożą (a już nałożyli) interdykt, szantaż sakramentalny czy ekskomunikę na wiernych, lub napomnienie kanoniczne na x. Girouarda. Mogą go po prostu usunąć ze swych szeregów, jego już sprawa, że nadal będzie się uważał za członka dawnego Bractwa. Wiernych natomiast nie mogą usuwać z kaplic (a ściślej mówiąc, zakazywać wstępu, interdictus ab ingressu ecclesiae) tylko za niezgadzanie się z polityką generała, jak to robią z księżmi.

                  Polecam ponownie przeczytanie listu x. Nitoglia, o którym wspomniałem wcześniej. Wyjaśnia wszystko, to w tej kwestii istotne.

                  To prawda, że czasami ludzie nie mający wystarczającej wiedzy wypowiadają się czasami na pewne trudniejsze tematy. Tym gorzej, jeśli publicznie. Dlatego w miarę możliwości, należy demontować różne nieprawdy, półprawdy i mity.

                  Pozdrawiam serdecznie.

                  In Christo Rege,
                  Pelagiusz

  4. antoninuspius pisze:

    Szanowny Panie ! Z góry zaznaczam że mam dozgonny szacunek dla osoby Arcybiskupa Lefebvre, piszę nawet Arcybiskup przez duże A bo dla mnie był to człowiek wielkiego formatu i musimy wybaczyć mu w imię chrześcijańskiej miłości blizniego wszystkie jego ciężkie błędy popełnione pod koniec życia. Osobiście wierzę że już dawno jest w niebie. Niemniej jednak muszę dać jedną istotną uwagę: w rozmowie z bardzo poważnym starszym panem który zna Bractwo co najmniej od połowy lat 90′ usłyszałem twierdzenie że grupy okultystyczne maczały swoje paluchy już na samym początku szwajcarskiego seminarium, min. Zakon Priere du Sion . W ,,Encyklopedii Białych Plam” ( dzieło uważam za średniej jakości) możemy przeczytać pod hasłem Rene Guenon ( znany powszechnie mason i martynista) że wg. niego ,, TRADYCJONALIŚCI SĄ SKAZANI NA WSPÓŁPRACĘ Z PEWNYMI ZAKONAMI”.Możemy to różnorodnie interpretować. Chcę tylko wyrazić że jest całkiem możliwe że fartuszkowi bracia kręcili się wokół osoby Arcybiskupa już od wielu lat wcześniej a dzisiejsze Neo- FSSPX jest tylko końcowym produktem ich działalnośći. Nie możemy ukrywać faktu że FSSPX stworzyło sobie kościół równoległy wobec Kościoła Katolickiego ( oczywiście nigdy nie rozumiem pod tym religii Novus Ordo, to chyba oczywiste)-prześladowania jawnych sedewakantystów w Bractwie po instalacji Wojtyły na Watykanie nie musiało wynikać wyłącznie z dyplomatycznego usposobienia Arcybiskupa. Bracia fartuszkowi mogli równie dobrze przyjmować w Econe święcenia tak samo jak mieć wpływ na postawę samego Arcybiskupa. Jesteśmy ludzmi poważnymi i wiemy że to całkowicie możliwe. Katolik musi być z natury antymasoński i wszędzie wietrzyć wolnomularskie intrygi, musi być wręcz chorobliwie podejrzliwy na punkcie wolnomularskich czarownic-pamiętajmy wiekopomnie dzieło Jego Świątobliwości Pana naszego Leona XIII Papieża ,, Humanum Genus”.Między wolnomularstwem i katolicyzmem jest przepaść jak między Niebem i Piekłem i wszelka synteza między tymi światami daje nam tylko potwora. Lefebryzm jest takim potworkiem ponieważ nadmiernie boi się postawić sprawę jasno w myśl słów Pańskich,, Tak, tak , nie , nie”. Wreszcie muszę w tym miejscu zabrać głos w obronie Jego Ekscelencji Delegata Apostolskiego z upoważnienia Jego Świątobliwości Pana naszego Piusa XI Papieża i Jego czcigodnego Następcy Piusa XII na całą Azję Południowo-Wschodnią z wieczystym prawem konsekracji biskupich bez konsultacji ze Stolicą Apostolską, Prymasa Wietnamu , Arcybiskupa Piotra Marcina Ngo Dinh Thuca. Wiemy bardzo dobrze że osoby poświęcone Bogu są narażone na szczególnie ciężkie pokusy ze strony szatana, lecz Pan Jezus ze względu na ich wywyższenia ponad zwykły lud daje im również chętnie wielki łaski do powstania z upadku. Życie Arcybiskupa Thuca tylko to potwierdza. To prawda-przed zwołaniem Antysoboru postulował on min.,, wyświęcanie ” kobiet. Miał również niesławną przygodę z oszołomami Z Palma lo Troya lecz tym który namówił go na wyjazd do Hiszpanii był nie kto inny jak …. Arcybiskup Lefebvre który też na samym początku wierzył w autentyczność tamtejszych ,,objawień”. Arcybiskup Thuc do końca życia żałował dokonania konsekracji dla tych idiotów. Pan Bóg postanowił dać mu wielką szansę rehabilitacji i oczyszczenia. Kilka lat po niesławnej przygodzie w maju 1981 roku dokonał konsekracji biskupiej jednego z największych tomistów XX wieku. Konsekrowanym był o. Gerard de Lauriers, kapłan z Zakonu Kaznodziejskiego, doktor filozofii, Teologii i ….matematyki, wieloletni profesor Uniwersytetu Gregoriańskiego, zaufany i spowiednik Jego Świątobliwości Pana naszego Piusa XII Papieża,współautor konstytucji Apostolskiej ,, Munificentissimus Deus” z 1 XI A.D. 1950 o fizycznym wniebowzięciu Najświętszej Dziewicy. Wkrótce potem Arcybiskup Thuc udzielił sakry dwóm meksykańskim kapłanom , potomkom Cristeros-największych bojowników z masonerią w XX stuleciu. W obu konsekracjach świadkami było kilka osób, min. dwóch niemieckich doktorów filozofii ( a wiemy chyba dobrze że Niemcy to poważny naród). Wszyscy złożyli POD PRZYSIĘGĄ zeznanie że Abp. Thuc był w chwili udzielania sakr w pełni władz umysłowych i stosował wyłącznie wieczysty rytuał konsekracyjny Kościoła Katolickiego. Pod koniec swego jakże ciężkiego życia ( wojna w Wietnamie doprowadziła do śmierci niemal całej jego rodziny) Arcybiskup Thuc został zdradziecko pojmany przez agentów religii Novus Ordo z Watykanu i zmuszany do odwołania swojej deklaracji doktrynalnej, przekonania kapłanów którym udzielił sakr do zaprzestania działalności -innymi słowy do zaparcia się Chrystusa. W końcu Arcybiskup został umieszczony w domu dla księży emerytów w Karthago w USA gdzie wkrótce potem zmarł w straszliwym opuszczeniu. Pamięć Jego jest jednak wieczna i w lepszych czasach doczeka się należnej mu powszechnej rehabilitacji. Kilka lat po konsekracjach thucowych księża Sanborn i Cekada przyjechali do biskupa de Castro Mayera z Campos. Było to zaraz potem jak zostali wyrzucenia z Bractwa za jawny sedewakantyzm w 1983 r. Prosili biskupa Mayera o konsekrowanie kogoś na biskupa. Ten zaś odparł: ,, Idzcie do Gerarda, jeśli sakra biskupia którą przyjął jest dla niego ważna , to tak samo ważna jest i dla mnie. ” Kapłani posłuchali pasterza z Campos i po latach przyjęli linię sukcesyjną Thuca. Dziś biskupi Sanborn i Dolan z księdzem Cekadą prowadzą owocny Apostolat w Nowym Świecie a my czekamy cierpliwie kiedy przyślą do nas pierwszych kapłanów-wreszcie nie będziemy mieli do czynienia z ,, Teatrem Tradycji” tylko z autentyczną walką o Panowanie Chrystusa W TYM ŚWIECIE zamiast kupowania kolejnych nieruchomości za pieniądze niewiadomego pochodzenia. Na koniec polecam lekturę objawień prywatnych siostry Anny Katarzyny Emmerich z I poł. XIX stulecia. Wszystkie jej wizje zostały uznane przez ówczesne władze kościelne i nie zawierają niczego niezgodnego z nauczaniem Kościoła Katolickiego. Siostra Emmerich która nota bene przez długie lata aż do śmierci nosiła stygmaty Męki Pańskiej opisuje w jednej ze swoich wizji powstający w Rzymie nowy kościół który nie ma nic wspólnego z prawdziwym Kościołem Rzymsko-Katolickim. Na jego czele miał stać płatny fałszywy papież i WSZYSTKO W TYMŻE KOŚCIELE BYŁO SKIEROWANE NA DOCZESNOŚĆ ( BERGOGLIO!). Ludzie którzy mieli szczerą intencję przyjęcia Ciała Pańskiego otrzymywali tylko chleb lecz Bóg chcąc ratować ich dusze udzielał im duchowego pocieszenia. Siostra Emmerich opisuje również że NA KRAŃCACH ŚWIATA MIAŁY BYĆ PODEJMOWANE CIĘŻKIE PRACE W CELU RATOWANIA KOŚCIOŁA. Interpretujmy to jak chcemy, byle nie robić z siebie idioty. Jak mówi Pismo: ,, Stultus, si tacuerit sapiens reputabitur” (Eccl.)-,,Głupiec jeśli zamilknie będzie uważany za mądrego.”

    • Szanowny Panie,

      Zgadzam się najzupełniej, że wokół Arcybiskupa od początku prawdopodobnie byli nieodpowiedni ludzie mający na celu przejęcie powstającego Bractwa. Nie raz też powiedziałem w rozmowach prywatnych, że wokół Arcybiskupa musieli być ludzie, którzy mu źle doradzali. Zwłaszcza jeśli chodzi o czystki zasłużonych duchownych. Wielu było takich we Francji, którym FSSPX pograbiło (zręcznie przejmując) kaplice. FSSPX (jego ludzie) jest naprawdę przekonane o swej opatrznościowej misji i wszystko wydaje im się dopuszczalne.

      Zresztą, z pozostałymi Pańskimi twierdzeniami też nie mogę się nie zgodzić.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz z Asturii

    • JR pisze:

      wszystko się zatem sprowadza do tego komu można, a komu nie można wybaczyć błędy i herezje!!! Bo przecież to MY będziemy o tym decydować! Temu wybaczymy i nawet powiemy, że się poprawił z Bożego natchnienia, bo w końcu powiedział to co NAM się wydaje, a temu nie wybaczymy niczego, bo się NAM naraził odmiennymi poglądami. To mason, a jak nie mason to otoczony masonami, a ci co go nie lubią dziś, a lubi wczoraj to NA PEWNO nie masoni. HAHAHA

      • Szanowny Panie,

        Nie chodzi o to, jak się komuś wydaje, ale jak jest. Niewykluczone, że abp Lefebvre otoczony był nieodpowiednimi ludźmi (jak x. Schmidberger, x. du Chalard, x. Lorans), ale odpowiedział za własne przewinienia, jak każdy z nas.

        I dlatego nam trzeba prosić codziennie o Boże zmiłowanie. Nad nami samymi (na pierwszym miejscu).

        In Christo Rege,
        Pelagiusz

  5. antoninuspius pisze:

    Wszystko co obecnie się dzieje jest przemijające a ponieważ Bóg jest wszechmocny to równie dobrze za np. 50 lat nasze dzieci będą świadkami wielkiej odbudowy Kościoła na świecie- powszechnej restauracji christianitas i czystej krystalicznie Wiary katolickiej. Wszystko w ręku Boga. Obecnie jesteśmy w nowoczesnych katakumbach-egzegeza Apokalipsy x. Holzhausera z XVII wieku sprawdza się na naszych oczach.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s