X. Arnold Trauner wstąpił do Instytutu Matki Dobrej Rady

Niedługo po tym, jak sam porzuciłem fałszywe i szkodliwe dla wiary bractwowe stanowisko odnośnie Kościoła i papiestwa pisałem o x. Arnoldzie Traunerze, który podobnie, z tzw. ruchu oporu, czyli FSSPX2 odszedł, przyjmując jako tymczasowe rozwiązanie sedewakantyzm praktyczny (oświadczenie xiędza). Nie jest to jedyny kapłan z ruchu oporu, który postąpił mniej więcej w ten sposób. Otóż od samego początku do tego grona należeli i nadal należą lefebro-sedewakantyści, a to pomimo zaciętego i często irracjonalnego antysedewakantyzmu takich duchownych, jak bp Williamson, dominikanie z Avrillé (którzy w styczniu 2014 także odcięli się od FSSPX) i inni szeregowi kapłani tego ruchu (zwłaszcza amerykańscy, którzy też już się nawet odcięli od europejskiego „ruchu oporu” – również powołując się na słowa abpa Lefebvre’a…). Tego rodzaju rzeczy są jednak możliwe w obrębie „ekońskiej szkoły teologicznej”, której głównym spoiwem zawsze były oświadczenia i deklaracje (jedne sprzeczne z drugimi) arcybiskupa Lefebvre’a, a nie teologia katolicka.

Dzięki Bogu x. Arnold Trauner nie tylko praktycznie, ale i teoretycznie odciął się od modernistów, zerwał z teologicznymi fanaberiami „ruchu oporu”, a ponadto przyjął tezę z Cassiciacum jako teologiczne wyjaśnienie problemu autorytetu w Kościele w obecnych okolicznościach posoborowej apostazji. O samej tezie, którą również przyjmuję od września, pisałem już tu, a kolejne, dokładniejsze opracowania pojawią się, jak obiecałem, wkrótce. Czytaj dalej

Bp Sanborn założył instytut kapłański

W dodatku do kwietniowego comiesięcznego biuletynu J. Eks. x. bp Donald J. Sanborn ogłosił rzecz, o której się już tu i ówdzie mówiło od pewnego czasu, czyli powstanie nowego instytutu dla duchownych katolickich stojących na bezkompromisowym stanowisku wobec modernistów.

Jednym z wręcz nieuniknionych skutków obecnego stanu rzeczy jest bowiem anarchia panująca często wśród duchownych i świeckich. Z powodu stanu pozbawienia (privatio) Kościoła jego najwyższej władzy w osobie Papieża, jedynej władzy na ziemi, która może ostatecznie roztrząsać wszelkie kwestie sporne i zobowiązywać wszystkich katolików (a od której podobną władzę, choć w węższym zakresie, normalnie czerpią inni duchowni: biskupi, proboszczowie, przełożeni), udzieliła się wielu atmosfera obca zmysłowi katolickiemu: duchownym bez przełożonych brak karności, często nawet zasad, nie ma komu ich na prostą wyprowadzić, a wiernym brak tego synowskiego posłuchu dla duchownych. Gorzkie doświadczenia ostatnich dekad uczuliły katolików na wilki w owczej skórze, do tego niejeden duchowny niestety nie zasługuje na posłuch, tak jak i niejeden nie nadaje się na przełożonego dla innych, ale sam ten fenomen bezładu oczywiście da się ograniczyć od samych podstaw i to jest zamierzeniem amerykańskiego biskupa. Czytaj dalej

Święty Stanisław, główny Patron Polski

Obraz św. Stanisława znajdujący się w krużgankach bazyliki franciszkanskiej w Krakowie

Dziś w Polsce obchodzimy święto głównego Patrona naszego kraju, państwa i narodu. Życiorysu pierwszego polskiego Pasterza, który zginął śmiercią męczeńską, nie trzeba przypominać, ale kto chce, może sobie pamięć odświeżyć czytając wpis sprzed kilku laty, zaczerpnięty z doskonałej pozycji Żywoty Świętych Pańskich x. Hozakowskiego i przepisanej w Internecie.

Polskie tłumaczenie bulli kanonizacyjnej z 18 września 1253 roku udostępniła redakcja strony Ultramontes.pl.

Warto również zapoznać się z hymnem ku czci tego świętego polskiego biskupa, jednym z najstarszych polskich hymnów liturgicznych, oczywiście po łacinie: Gaude Mater Polonia, który do tej pory bywa śpiewany na rozpoczęcie roku uniwersyteckiego na sposób polifoniczny, ale w melodii gregoriańskiej, pierwotnej, pozostaje wyjątkowo mało znany. Czytaj dalej

W rocznicę konsekracji biskupiej O. Ludwika Michała Guérard des Lauriers OP

Episcopalis_consecratio_dominicani_guerard_des_lauriers_in_domo_thuc

7 maja, 1981 roku, w swoim mieszkaniu w Toulon, we Francji, były arcybiskup Hué w Wietnamie, Piotr Marcin Ngo Dinh Thuc (sam konsekrowany 4 maja, 1938 roku), konsekrował na biskupa O. Ludwika Michała Guérard des Lauriers OP w obecności dwóch świadków, Panów doktorów Hellera i Hillera.

Sam bp Guerard des Lauriers przekazał ważny katolicki episkopat oraz missio, nie sessio (zgodnie ze swą tezą z Cassiciacum, która wyjaśnia tzw. „problem autorytetu” w obecnych realiach kościelnych) trzem duchownym: Niemcowi Gunterowi Storckowi (23 marca, 1984), amerykańskiemu dominikaninowi Robertowi McKennie (22 marca, 1986) i Włochowi Franciszkowi Munariemu, ówczesnemu przełożonemu Instytutu Matki Dobrej Rady (25 listopada, 1987).

Czytaj dalej.

Matki Dobrej Rady

Dziś wypada święto Matki Dobrej Rady, patronalne święto Instytutu pod tym wezwaniem. Powstał on 18 grudnia 1985 roku, gdy czterech włoskich kapłanów odeszło z FSSPX z powodów doktrynalnych. O tym można przeczytać tutaj.

O samej naturze Instytutu Matki Dobrej Rady (IMBC), jego celach i stosunku do Kościoła oraz obecnego kryzysu można po polsku przeczytać tutaj. Czytaj dalej

Msza śpiewana: co śpiewać i jak

Kontynuując zapowiedzianą na początku roku liturgicznego tematykę, jako ciągłość cyklu o śpiewie liturgicznym (Wstęp, Część I, Śpiew liturgiczny w wychowaniu cnoty pobożności), tym razem od strony praktycznej, przedstawię śpiewy części stałych Mszy świętej na cały rok liturgiczny. Jest to bowiem normalny sposób uczestnictwa wiernych we Mszy uroczystej (śpiewanej) oraz, jak zauważa o. Jacek Woroniecki, doskonały sposób na wychowanie w sobie cnoty pobożności, prawdziwej, katolickiej. Przyczynia się przy tym do wykorzenienia indywidualizmu, tak pospolitego u nas, Polaków. W ten sposób łatwo też będzie każdemu, kto chce, dowiedzieć się zawczasu, czego się może spodziewać w kaplicy czy kościele, gdzie Msza jest śpiewana oraz przygotować się odpowiednio, jeśli zachodzi taka potrzeba.

Wpis ten poszerzany będzie o kolejne Msze najczęściej śpiewane, dodam pewnie kilka zupełnie elementarnych uwag, jak śpiewać, a tymczasem, jako że okres wielkanocny już trwa od tygodnia, oto śpiew na pokropienie oraz Msza I: Czytaj dalej

Lekcja „zmysłu liturgicznego i kościelnego” dla… Kościoła

W dzisiejszych czasach powszechny i finansowo dostępny praktycznie każdemu Internet powoduje, że wiele osób, które w normalnych czasach nie miałyby żadnego głosu publicznego, nawet najmniejszej kolumny w wiejskiej gazetce, prowadzi własną działalność publicystyczną, która między innymi ma te dwa skutki: wprowadzanie w błąd oraz szerzenie szkodliwych postaw. Podobnie zaś jak w czasach normalnych, przeciętny czytelnik i dziś nie zawsze ma dostateczną wiedzę lub czas, żeby sprawdzić, czy podawane informacje są prawdziwe oraz czy postawy przedstawiane jako słuszne są rzeczywiście godne naśladowania.

Problem ten dotyczy nie tylko szerokiego świata, ale i rozmaitych środowisk „tradycji katolickiej”. Jednym z przykładów takiego publicysty jest Pan Michał Mikłaszewski, który ma wyraźnie nieodpartą wolę wypowiadania się o rozmaitych tematach. Grubą przesadą zaś byłoby twierdzenie, że zazwyczaj ma o nich nikłe pojęcie.

Pisał już o skazywaniu na karę śmierci każdej kobiety, która dopuściła się aborcji (zupełnie elementarne dane z teologii moralnej wykluczają tak nieludzkie stanowisko, choć wystarczy do tego zdrowy rozsądek), znane są jego plany rewizjonistyczne co do byłych Kresów II RP (czy razem z mieszkającymi tam banderowcami miałyby wrócić do nas dziś? Czy też może P. Mikłaszewski pojedzie tam przesiedlić ich za Dniepr?).

Tym razem podzielił się z nami wiadomościami z litugiki w materii dość wielkiej wagi, bo dotyczącej starożytnych obrzędów najważniejszych dni roku liturgicznego. Czytaj dalej