Mgr Williamson contre le Concile Vatican… I! – abbé Guiseppe Murro

Bp Williamson pondering

„Le jugement du Siège apostolique, auquel aucune autorité n’est supérieure, ne doit être remis en question par personne et personne n’a le droit de juger ses décisions. C’est pourquoi ceux qui affirment qu’il est permis d’en appeler des jugements des pontifes romains au concile œcuménique comme à une autorité supérieure à ce pontife s’écartent du chemin de la vérité.” (Pastor Æternus, Denz. 1830)

Malheureusement Mgr Williamson ne cesse pas de contredire l’enseignement de l’Eglise catholique sur la question de l’infaillibilité pontificale (et de l’indéfectibilité de l’Eglise) dans sa tentative de discréditer le « sédévacantisme ». Dans ses derniers « Commentaires Eleison » (no. 341-345) il répète les erreurs gallicanes du XIX siècle reprises par Jean Madiran, Mgr Ducaut Bourget, Mgr Lefebvre et qui sont devenu par la suite la position officielle de la « Tradition » (et ce n’est pas la Tradition apostolique).

L’article de l’abbé Guiseppe Murro, quoiqu’il était écrit il y a presque vingt ans, n’a toujours pas eu de réponse sérieuse de la part de Mgr Williamson. On peut se demander si Mgr Williamson est honnête dans son discours sur la question. D’autres aussi lui ont fait remarquer ses erreurs graves, notamment l’abbé Cekada (« L’erreur mentevacantiste de Mgr Williamson » et la suite « Mgr Williamson joue au chat et à la souris »). Mgr Sanborn va faire paraitre bientôt son article en réponse aux « Commentaires Eleison » numéro 343 et 344. Mais je pense qu’on aura beau espérer une réaction.

Toute personne sérieuse devrait lire l’article suivant pour se faire un jugement juste sur le sens de l’infaillibilité pontificale et de l’indéfectibilité de l’Eglise. Czytaj dalej

X. Rafał Trytek, Sedewakantyzm: wstęp do problemu

x. Rafał TrytekRówno osiem lat temu x. Rafał Trytek ogłosił deklarację, w której stwierdza, iż posiadanie autorytetu Chrystusowego jest nie do pogodzenia z głoszeniem herezji, a zatem władze modernistycznego neokościoła uzurpują sobie tylko tytuły katolickie. Treść deklaracji można przeczytać na stronie x. Trytka. W poniższym artykule Ksiądz przedstawia pokrótce okoliczności, które wyjaśniają powstanie stanowiska zwanego dziś sedewakantystycznym, które zachowuje tę spójność wiary poprzez całkowite odcięcie się od heretyka, zgodnie ze słowami św. Pawła: „Człowieka heretyka po pierwszem i po wtórem strofowaniu się strzeż, wiedząc, iż jest wywrócony, który takowy jest, i grzeszy, gdyż jest własnym sądem potępiony” (List do Tytusa III, 10-11).

Pelagiusz z Asturii

Sedewakantyzm: wstęp do problemu
Artykuł ks. Rafała Trytka z 2006 r.

Minione stulecie było świadkiem gwałtownych i radykalnych przemian, które objęły cały świat i prawie wszystkie dziedziny ludzkiego życia. Gdy porównamy sposób życia, idee i pragnienia ludzi żyjących na początku XX wieku i porównamy je z obecnymi, to zauważymy, że mamy do czynienia z dwoma odrębnymi światami, a ludzie żyjący wtedy i obecnie zapewne nie znaleźliby wspólnego języka w najbardziej podstawowych sprawach. Nic dziwnego, że te dogłębne przeobrażenia dotknęły również dziedzinę, która ze swej natury wydaje się niezmienna, a mianowicie religię. Jeśli przyjrzymy się wierze katolików przed stu laty, w tym także liturgii, i porównamy ją do obecnej, rzucą nam się w oczy zasadnicze różnice, idące tak daleko, iż wydaje się, że mamy do czynienia wręcz z dwoma różnymi religiami! Co się takiego w świecie katolickim stało, że nasi przodkowie, wchodząc do dzisiejszych kościołów, zastanawialiby się, gdzie się znajdują? Czytaj dalej

Unam sanctam i opinionizm, czyli kogo tak naprawdę nie obchodzi papież

Francis-Audience-with-the-media

Bliższa zasada wiary? To nieważne…

Odkąd zająłem się badaniem tego, czy stanowisko sedewakantystyczne jest rzeczywiście, jak je przedstawiają różni polemiści, „obsesją” na punkcie papieża, nieuleczalną chorobą psychiczną lub wreszcie „chorobą sierocą” (tak myśli np. x. Stehlin), zauważyłem kogo tak naprawdę nie obchodzi, czy ten, który zasiada na Watykanie jest katolickim Papieżem, Wikariuszem Chrystusa na ziemi, Doktorem doktorów i Słodkim Chrystusem na ziemi.

Niektórzy bowiem spośród tych, którzy już przynajmniej pobieżnie zapoznali się z argumentami za obecnym, trwającym od dekad, wakatem Stolicy Apostolskiej, dochodzą do wniosku, że nie jest to takie ważne, że nie jest to wiedza konieczna do zbawienia, że gdy staną po śmierci przed Chrystusem, który ich będzie sądził sądem sprawiedliwym, nie zapyta ich Ten, który zna zamysły serc łudzkich: „Czy uznawałeś Franciszka za papieża?” Nie będąc w stanie odeprzeć argumentów sedewakantystów, wybierają obojętność wobec urzędu i osoby papieża. Taka jest niestety również mentalność prawie całego bractwowego „ruchu oporu”. Czytaj dalej