X. Hugona Carandino list do wiernych z 2001 roku (dlaczego opuścił FSSPX)

Szesnaście lat temu z Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X odszedł x. Hugon Carandino i wstąpił do Instytutu Matki Dobrej Rady (co było wspomniane tutaj). Swe powody wyjaśnił w tekście przesłanym wiernym, którego tłumaczenie przedstawiam poniżej.

Pelagiusz z Asturii

List do wiernych

S. Martino dei Mulini, 10 lipca 2001

Drodzy wierni,

Trudności techniczne związane z dostępem do komputera uniemożliwiły mi przekazanie Państwu tego listu przed 30 czerwca, gdy to opuściłem przeorat w Spadarolo. Po około dwóch tygodniach od publicznego ogłoszenia mojej decyzji przesyłam zatem Państwu ten list, aby wyjaśnić jej motywy.

W ostatnich miesiącach wewnątrz Bractwa Św. Piusa X powstała skrajnie trudna sytuacja z powodu „kontaktów” z Watykanem, wszczętych oficjalnie pod koniec grudnia i ciągnących się po dziś dzień w różnych etapach. Od samego początku odczuwałem silny niepokój patrząc na to, jak przełożeni Bractwa uważają obecnych hierarchów za wiarygodnych rozmówców, za osoby, z którymi da się dyskutować, z którymi da się podjąć starania o osiągnięcie w jakiś sposób porozumienia.

Powód tego niepokoju jest prosty: ci rozmówcy to ci sami, którzy od 30 lat niszczą Kościół, nauczają błędu, wyrządzają szkody duszom; ci sami, którzy w ostatnich czasach nie okazali żadnych oznak skruchy, przeciwnie, wzmogli swe niszczycielskie dzieło, z „mea culpa” i innymi najgorszymi czynami dokonanymi podczas jubileuszu (roku 2000 – przyp. PA), a obecnie nawet z oficjalną wizytą w meczecie.

W ubiegłym roku trwały negocjacje z Watykanem mające na celu otrzymanie pozwolenia na używanie bazylik podczas sierpniowej pielgrzymki Bractwa do Rzymu. Fakty pokazują, że dialog prowadzony z tymi osobami stwarza sytuację, która uniemożliwia potępianie tego, co one robią. W rzeczy samej, aby nie zaprzepaścić udostępnienia bazylik, przełożony generalny Bractwa, bp Fellay, unikał publicznego potępienia strasznego aktu „mea culpa” Jana Pawła II. Obecnie, w trakcie tych miesięcy „kontaktów”, nastała ta sama cisza odnośnie gorszącej wizyty w meczecie.

Zatem negocjacje z tymi, którzy obiektywnie są wrogami Wiary w nieunikniony sposób prowadzą do zakneblowania ust tym, którzy przecież powinni publicznie potępiać takich wrogów. W tym sensie nawet bez formalnego porozumienia obecne Bractwo przedstawia dla Kościoła soborowego pewnego rodzaju „mniejsze zło”, bowiem już od kilku lat zrzeka się coraz bardziej publicznego potępienia soborowych błędów, zamiast tego ograniczając się do sporadycznej krytyki, która krąży wyłącznie w wąskim środowisku „tradycjonalizmu” (od lat wielu zwracało uwagę na podwójny język FSSPX, ale i samego abpa Lefebvre’a: co innego ad extra, co innego ad intra – przyp. PA).

W chwili, gdy piszę te słowa, po tym jak przez wiele miesięcy wierni byli przygotowywani do akceptacji porozumienia z Janem Pawłem II, wydaje się, że Bractwo obrało drogę zerwania negocjacyj, nawet jeśli pewne czołowe postacie tegoż Bractwa mają nadzieję na jak najszybsze przywrócenie kontaktów.

Ale dlaczego Bractwo w ostatnich miesiącach było gotowe do pojednania z Janem Pawłem II? Pomocy w odpowiedzi na to pytanie udziela x. Michał Simoulin (ówczesny przełożony włoskiego dystryktu FSSPX – przyp. PA), który w ostatnich miesiącach wielokrotnie mówił i pisał, że porozumienie z Janem Pawłem II okazuje się konieczne aby uniknąć tego, by Bractwo stało się schizmatyckim kościołem oderwanym od Rzymu, „petite eglise”, małym kościołem.

Oto sedno problemu: Bractwo istotnie znajduje się w sytuacji bez wyjścia, bowiem nadal chce uznawać Jana Pawła II za prawowitą władzę Kościoła. Otóż, jeśli Jan Paweł II jest rzeczywiście prawdziwą władzą, istnieją tylko dwa możliwe stanowiska: albo starać się o porozumienie z tą „władzą”, a zatem porozumienie z tym, który wprowadza „samozniszczenie” Kościoła za pomocą wolności religijnej, ekumenizmu i innych błędów Soboru Watykańskiego II (sama terminologia poszukiwania „porozumienia z Papieżem” ujawnia absurd: katolik musi się podporządkować Wikariuszowi Chrystusa, a nie „porozumieć się”); albo całkowicie odciąć się od tej „władzy” tworząc faktycznie schizmatycki „mały kościół”, gdzie trwa się w stałym nieposłuszeństwie wobec tego, którego uznaje się za Papieża, aby być posłusznym wyłącznie przełożonym Bractwa, którym przypisuje się pewnego rodzaju „nieomylność praktyczną”, której odmawia się z kolei domniemanemu Papieżowi.

Otóż to drugie rozwiązanie utrwaliło się ostatnimi laty (i wypływa na wierzch w tej fazie zerwania negocjacyj): Bractwo dalej naucza a propos Papiestwa nowej doktryny, która oddala się od doktryny katolickiej i która w nieunikniony sposób przygotowuje mentalność „małego kościoła”: że mianowicie Papież (Wikariusz Chrystusa na ziemi, ten, który otrzymał od Chrystusa klucze, aby rozwiązywać i wiązać) może się mylić w materii wiary, może nauczać doktrynalnych błędów; że Papież może niszczyć Kościół, że Papież może promulgować złą Mszę i Sakramenta (a w przypadku bierzmowania wręcz nieważne). Zatem, według tego nauczania, wierny może w sposób stały być nieposłuszny temu „papieżowi”, który nie jest już bliższą regułą wiary, ale wręcz drugorzędnym elementem Kościoła. A jednak zdrowa doktryna naucza, że katolik nie może lekceważyć nauczania i rządów Papieża.

W tej nowej doktrynie kryje się stary gallikański błąd, swego czasu potępiony przez Kościół, który zwłaszcza młodym pokoleniom zaszczepia poważnie zniekształcone pojęcie Kościoła i Papiestwa. Dochodzi się do paradoksu odrzucania jednej herezji, modernistycznej, w imię innej herezji, gallikańskiej, zamiast integralnie przyjąć Wiarę katolicką, aż po jej ostateczne konsekwencje.

Aby uniknąć tej niebezpiecznej sytuacji Bractwo powinno poważnie przestudiować problem Papiestwa i stwierdzić, że soborowi „papieże” nie otrzymali władzy od Boga, wobec czego wierni zwolnieni są z wszelkiego problemu sumienia odrzucając Sobór Watykański II i nową mszę.

Dalej natomiast twierdząc, że ci „papieże” posiadają władzę, ale należy w sposób stały okazywać nieposłuszeństwo ich nauczaniu, traci się pojęcie Papiestwa, a wierni, zwłaszcza młodzi, przyzwyczajają się do obojętności, jeśli nie wrogości wobec Papieża. Tworzy się w sumie Kościół bez Papieża, a wręcz Kościół przeciwko Papieżowi: a to stanowisko jest nie do pogodzenia z Wiarą katolicką.

Uważam, że wydarzenia związane z porozumieniem wykazały, że Bractwo zabrnęło w ślepy zaułek. Faktycznie, mniejszość duchownych Bractwa, która otwarcie wyraziła się negatywnie o możliwości pojednania z Janem Pawłem II, uczyniła to na podstawie stanowiska o tendencji gallikańskiej.

Nie bez przypadku jednym z najbardziej aktywnych zwolenników „anty-ugodowej” linii jest bp Tissier de Mallerais, osobiście odpowiadający za trybunały kościelne stworzone przez Bractwo zastępujące decyzje wydawane przez Świętą Rotę Rzymską, co jest jednym z najbardziej oczywistych aspektów praktyki „małego kościoła”, utrwalonej już wewnątrz Bractwa (te trybunały wydały orzeczenia stwierdzające nieważność małżeństwa, sprowadzenie diakonów do stanu świeckiego, rozwiązanie zakonnych ślubów wieczystych).

Przykład kościołów wschodnich uczy, że nie wystarczy zachować Mszę, Sakramenta i katechizm, ale że nieodzowna jest wierność instytucji Papiestwa, a zatem, w obecnej sytuacji Kościoła, [nieodzowne jest] wyjaśnienie fundamentalnej sprawy autorytetu, aby w prawowity sposób wykonywać posługę kapłańską.

Z tego powodu, po długim okresie refleksji, stwierdzam, że w sumieniu nie mogę dalej wykonywać posługi kapłańskiej w Bractwie Św. Piusa X; po jedenastu latach spędzonych w Rimini, w przeoracie w Spadarolo, nie jest moją intencją porzucić apostolat, który przez te lata sprawowałem, ale pozostać do dyspozycji wiernych, aby prowadzić ich do zbawienia wiecznego w doktrynalnej przejrzystości, bowiem „nie da się czynić dobra inaczej, jak przy pomocy dobrej doktryny”.

Z tego powodu otwarty został Dom p.w. św. Piusa X w San Martino dei Mulini (część Santarcangelo, u bram Rimini), który pozwoli kontynuować dzieła apostolskie. Dom ten zaopatrzony jest w małe oratorium, aby od zaraz zapewnić codzienne sprawowanie Mszy i udzielanie Sakramentów; niebawem zostanie otwarta kaplica w Rimini. Nadal prowadził będę apostolat w pobliskich rejonach.

Duszpasterstwo prowadzone będzie we współpracy z kapłanami Instytutu Matki Dobrej Rady z Verrua Savoia (Turyn); jeden ze współbraci z Instytutu mniej lub bardziej regularnie będzie mi pomagał w Domu p.w. św. Piusa X.

Motywy mojej decyzji są zatem i pozostają wyłącznie o charakterze doktrynalnym. Inne kwestie (włącznie z ogłoszonym przeniesieniem mnie z Rimini) nie mają nań wpływu.

Dziękuję wszystkim, który już okazali mi swoje wsparcie moralne i materialne, pozwalając na rozpoczęcie tego kapłańskiego dzieła. Dziękuję, ponadto, z głębokim i szczerym uznaniem, wszystkim, którzy byli mi bliscy w tych latach i obecnie nie zgadzają się z tym moim wyborem (i przypominam, że jestem do dyspozycji wszystkich, aby odpowiedzieć na wszelkiego rodzaju obiekcje): nigdy nie zapomnę bezinteresownej hojności okazanej mi przez wiernych z Rimini i innych miast w trakcie jedenastu lat spędzonych w Spadarolo.

Wzywam na was wszystkich i wasze rodziny najobfitsze błogosławieństwa Najświętszego Serca Jezusowego i Świętej Dziewicy Niepokalanej.

X. Hugon Carandino

Z języka włoskiego tłumaczył Pelagiusz z Asturii. Za źródło wziąłem tekst, który widniał na stronie internetowej Casa S. Pio X ponad rok temu (bowiem i powyższe tłumaczenie było od dawna gotowe), ale strona już nie istnieje. Tekst oryginalny można jednak przeczytać także w „Sodalitium”, nr 53 z grudnia 2001 roku (wersja włoskojęzyczna), ss. 27-29. Przerat w Rimini ma swoje pisemko, “Opportune importune”, którego numery można ściągnąć ze strony Instytutu Matki Dobrej Rady. Jeden wstępniak już tłumaczyłem tutaj.

Reklamy

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s