X. prałat Benigni i bp Guérard des Lauriers: wywiad z x. Ricossą

Kilka dni temu wspominałem o rocznicy śmierci wybitnego teologa i obrońcy wiary pierwszej godziny przeciwko modernistycznej rewolucji, o. Michała Ludwika Guérard des Lauriers OP. Nie jest to jednak jedyna tak wyjątkowo zasłużona dla walki z modernizmem postać, której rocznica śmierci wypada 27 lutego. X. prałat Hubert Benigni założył „Sodalitium pianum” za pozwoleniem i zachętą Papieża Piusa X, aby zwalczać rozpowszechniający się we wnętrznościach Kościoła modernizm. Zmarł 54 lata przed francuskim duchownym, który był głównym autorem Krótkiej analizy krytycznej Novus Ordo Missae. Z okazji tej podwójnej rocznicy polecam poniższy ciekawy komunikat-wywiad.

Pelagiusz z Asturii

X. prałat Benigni i bp Guérard des Lauriers: wywiad z x. Ricossą

Zwracamy uwagę naszych czytelników na wywiad „Ośrodka Studiów im. Józefa Federiciego” (http://www.centrostudifederici.org) z x. Franciszkiem Ricossą w rocznicę śmierci x. prał. Beningiego (27 II 1934) i bpa Michała Guérard des Laurers (27 II 1988).

monsri-guerard-benigni-300x175

Ośrodek Studiów im. Józefa Federiciego – o nowe powstanie

Komunikat nr 22/17 z 27 lutego 2017, św. Gabriela dell’Addolorata

X. prałat Benigni i bp Guérard des Lauriers: wywiad z x. Ricossą

Z okazji rocznicy śmierci x. prałata Huberta Benigniego (27 II 1934), założyciela „Sodalitium pianum”, oraz bpa Michała Guérard des Lauriers (27 II 1988), autora teologicznej tezy „Cassiciacum”, zadaliśmy kilka pytań x. Franciszkowi Ricossie, przełożonemu Instytutu Mater Boni Consilii i redaktorowi naczelnemu pisma „Sodalitium”.

1. Wielebny Xięże, 27 lutego 1934 zmarł w Rzymie x. prałat Hubert Benigni. W 1988 roku, tego samego dnia, zmarł bp Michał Guérard des Lauriers. Instytut Mater Boni Consilii jest bardzo związany z obiema osobami, czy może nam Xiądz wyjaśnić tego powody?

Modernizm jest, już od ponad wieku, herezją naszych czasów. Jego agnostycyzm radykalnie uniemożliwia akt wiary, niszcząc życie nadprzyrodzone; jego fideizm robi jeszcze gorzej, gdyby to w ogóle było możliwe, stwarzając podróbkę wiary i religii. X. prał. Benigni był być może najbardziej czujnym wrogiem modernizmu, podobnie jak bp Guérard des Lauriers neomodernizmu: wystarczający powód, by zachodził między nimi ścisły związek. Prał. Benigniego „spotkałem” w latach siedemdziesiątych, najpierw czytając odkrytą dokumentację jego „Sodalitium pianum” opublikowaną i przedstawioną przez Emila Poulat w Intégrisme et catholicisme intégral (Integryzm i katolicyzm integralny – przyp. PA). Bpa Guérard des Lauriers mieliśmy łaskę znać z bliska. Mówiłem już o podobieństwach między tymi dwoma kapłanami, którzy to obaj nauczali na uniwersytetach rzymskich: od ironicznego stylu w obronie wiary aż po głęboką oryginalność i jednocześnie nowoczesność myśli. Obaj, między innymi, jeden w dziedzinie historycznej, drugi w teologicznej, nie ograniczali się do walki z symptomami i skutkami choroby (właśnie modernizmu), ale potrafili wznieść się do przyczyn, nie wyłączając pewnej dekadencji katolickiej myśli teologicznej pod wpływem naturalizmu i woluntaryzmu.

2. W środowiskach Bractwa Św. Piusa X zawsze mówiono mało lub wręcz źle o x. prał. Benignim, co jest zaskakujące dla zgromadzenia kapłańskiego, które inspiruje się – przynajmniej z nazwy – św. Piusem X, którego jednym z najwierniejszych sług był prał. Benigni. Zapominalscy czy niewdzięczni?

Zapominalscy i niewdzięczni. Jako częściowe usprawiedliwienie można powiedzieć, że po śmierci św. Piusa X tak zwani „katolicy integralni”, którzy utrzymywali linię świętego Papieża zostali poddani prawdziwej i właściwej damnatio memoriae, która zatarła po nich ślady (lub oczerniła ich pamięć) nie tylko wśród wrogów, ale nawet i wśród przyjaciół. Ta damnatio memoriae trwała aż do beatyfikacji i kanonizacji św. Piusa X, bardzo chcianej przez Piusa XII. Ci, którzy sprzeciwiali się kanonizacji Piusa X (jak kardynał Gasparri), oskarżali go właśnie o to, że popierał dzieło prał. Benigniego; disquisitio o. Antonelliego w odpowiedzi na te obiekcje „zrehabilitowała” jednocześnie Piusa X i prał. Benigniego. Soborowa nawałnica uniemożliwiła jednakże, aby ta rewizja historyczna przyniosła owoce, a jest to oczywiste patrząc na brak przygotowania, z którym biskupi o dobrej doktrynie przybyli na sobór, jak brakowało im tego czujnego spojrzenia na powagę sytuacji, które jednak posiadali św. Pius X i prał. Benigni. Abp Lefebvre swoją formację zawdzięcza rektorowi Seminarium Francuskiego w Rzymie, ojcu Le Flochowi, związanemu z kard. Billot (i stąd bardziej z myślą Akcji Francuskiej niż z katolicyzmem integralnym); ale przynajmniej znał i przytaczał x. Barbier (jednego z francuskich przedstawicieli katolicyzmu integralnego – przyp. PA). Inaczej z jego kapłanami: nigdy nie zapomnę serii artykułów na cześć św. Piusa X opublikowanych we francuskim piśmie Bractwa, „Fideliter”, w których – fałszując historię – oczerniano katolików integralnych, którzy popierali św. Piusa X, a przeciwnie wywyższano tych ‘modernizujących’, którzy mu przeszkadzali i, po jego śmierci, pogrzebali jego dzieło. Tu Bractwo nie było zapominalskie, ale niewdzięczne. Myślę, że ta tendencja historiograficzna była podyktowana również tym, że kapłani z Ecône widzieli w „integrystach” przeszłości prekursorów znienawidzonych „sedewakantystów”, którzy byli demonizowani w Ecône przez wszystkich, którzy już wtedy śnili o porozumieniu i kompromisie z modernistycznym wrogiem. To dlatego wybrałem dla naszego pisma, w 1983 roku, nazwę „Sodalitium”, na cześć „Sodalitium pianum” prał. Benigniego.

3. Wyszedł drugi tom przedruku Historii społecznej Kościoła: odważny wybór redakcyjny, który wydaje się cieszyć wielkim uznaniem czytelników sądząc po liczbie sprzedanych egzemplarzy. Dlaczego dziś czytać historię Kościoła napisaną sto lat temu?

Książki naprawdę ważne są zawsze aktualne: między tymi ostatnimi dzieło x. prał. Benigniego, które nie jest banalną Historią Kościoła, jakich można znaleźć wiele, ale Historią społeczną, która pokazuje czym jest wpływ katolicyzmu na całe społeczeństwo w tworzeniu Christianitas czyli społecznego panowania Chrystusa; jednocześnie dzieło prał. Benigniego analizuje także stałą pracę, na przestrzeni wieków, wrogów Kościoła, co właśnie pozwala czytelnikowi, by nie był zaskoczony wobec wrogich ataków, co się jednak zdarzyło ‘dobrym’ w latach sześćdziesiątych. A całość w urzekającym, w żadnym wypadku retorycznym, stylu, naukowo poważnym i nowoczesnym.

4. Również bp Guérard des Lauriers, odsunięty od profesury w seminarium w Ecône, nigdy nie cieszył się wielką popularnością w środowiskach lefebrystycznych. A jednak, zaraz po soborze, publicznie stanął przeciwko nowemu mszałowi przed abpem Lefebvrem i tyloma innymi „tradycjonalistami”, wystarczy pomyśleć o napisaniu „Krótkiej analizy krytycznej N.O.M”, która kosztowała go katedrę na Uniwersytecie Laterańskim. Być może awersja wobec bpa Guérard jest spowodowana tym, że w przeciwieństwie do abpa Lefebvre’a nigdy nie gonił za „pieczątką”?

W rzeczy samej, o. Guérard został wydalony z Ecône we wrześniu 1977 roku za zrobienie aluzji do formalnego wakatu Stolicy Apostolskiej, ale ostateczne zerwanie między o. Guérard des Lauriers a abpem Lefebvrem dopełniło się przy okazji publikacji „Listu nr 16 do przyjaciół i dobroczyńców” Bractwa Św. Piusa X, z 19 marca 1979 r., w którym abp Lefebvre upublicznił swój list do Jana Pawła II z Bożego Narodzenia 1978 r. (tłumaczenie polskie tego listu – przyp. PA). Abp Lefebvre prosił Wojtyłę o pozwolenie na „eksperyment Tradycji”; dla porozumienia wystarczyłoby aby biskupi pozwolili, pod swoją kontrolą, na odprawianie mszy według jednego lub drugiego rytu. Abp Lefebvre prosił więc o wiele mniej, niż to, co zostało niedawno temu oferowane bpowi Fellay. O. Guérard des Lauriers odpowiedział listem, który wywołał wrzawę: Ekscelencjo, nie chcemy takiego pokoju (12 kwietnia 1979, Wielki Czwartek, dziesięć lat po „Krótkiej analizie krytycznej”) (tłumaczenie polskie tego listu – przyp. PA). Całe dossier dotyczące tych faktów zostało opublikowane na naszej stronie po francusku:  http://www.sodalitium.eu/la-rupture-entre-mgr-lefebvre-et-le-pere-guerard-des-lauriers/ (tłumaczenie polskie całego dossier – przyp. PA). Myślę jednak, że obaj nie rozumieli się z powodów o wiele głębszych: o. Guérard des Lauriers był człowiekiem doktryny, miał kult Prawdy; abp Lefebvre nie wykazywał zainteresowania teologią, kwestie dokrynalne uznawał za ‘podziałotwórcze’, uważał, że pragmatyzm jest synonimem duszpasterstwa…

5. Jeszcze kilka lat temu nikt nie mówił o prał. Benignim. Przedsięwzięte przez Xiędza Instytut z Verrua Savoia, przez pismo „Sodalitium” i centrum księgarskie, przez ośrodki studiów jak „Davide Albertario” z Mediolanu i „Giuseppe Federici” z Rimini, dzieło rozpowszechniania pozwoliło zapoznać z nim coraz większe rzesze ludzi. Niestety jednak niektórzy powołują się na nazwisko x. prał. Benigniego w kontekstach zdecydowanie nie do pogodzenia z linią autentycznego katolicyzmu integralnego, bronioną przez perugiańskiego prałata. Co Xiądz o tym myśli?

Jestem tym zdegustowany. Dla niektórych „katolicyzm integralny” stał się pewną przypinką, jakąś etykietką pozbawioną treści, którą się stosuje do wszystkiego i jego przeciwieństwa. Wieczni młodzieńcy, bawiący się rzeczami, które ich przerastają. Są tacy, którzy mówią o „katolicyzmie integralnym” czy nieprzejednanym a propos niemoralnych autorów dekadentyzmu, którzy nie mają nic wspólnego z walką przeciwko modernizmowi; są tacy (to ci sami), którzy umieszczają portrety abpa Lefebvre’a i bpa Guérard des Lauriers, nie zdając sobie sprawy (?), że umieszczanie razem przeciwników jest praktykowaniem tego ekumenizmu i liberalizmu, który chcą, przynajmniej słowami, zwalczać. W pewnym sensie lepsze było zapomnienie i niewdzięczność.

(Tu akurat i w Polsce mamy podobne przypadki, wystarczy pomyśleć o domorosłym teologu przedziwnych teoryj dotyczących Papieża nieznanego i ukrytego przed światem i Kościołem, Szymonie Kluczniku, który pewnie nie jest w stanie wymienić choćby kilku przedstawicieli katolicyzmu integralnego, a swymi przewrotnymi rozumowaniami zwodzi ludzi i w pewien sposób bezcześci nazwę „katolików integralnych”, nazwę, którą jak już pisałem, po prostu nieuczciwie sobie przywłaszczył. W tym miejscu przychodzi także na myśl kilku działaczy i kilka środowisk, wraz z ich kongresami tradycji i innymi próbami „tradiekumenizmu”, próbujący łączyć przeciwieństwa nie do pogodzenia. Dość dopowiedzieć, że niektórzy z nich na stronach internetowych powołują się na poważnych sedewakantystów, którzy jednak by się ich publicznie wyparli, gdyby tylko znali język polski. „Wieczni młodzieńcy, bawiący się rzeczami, które ich przerastają”… – przyp. PA)

6. Wśród kapłanów, którzy odeszli z Bractwa Św. Piusa X nie zgadzając się z staraniami bpa Fellay o porozumienie (na przykład „ruch oporu” bpa Williamsona) panuje często głębokie zamieszanie co do kwestyj teologii i eklezjologii skutek lefebryzmu. Ponieważ Xiądz wie, jak wyważyć otwarte drzwi, czy nie wydaje się Xiędzu, że ci kapłani powinni lepiej zgłębić myśl bpa Guérard des Lauriers, aby osiągnąć lepszy rygor teologiczny?

Nasz Instytut liczy już ponad trzydzieści lat. Należymy do „seniorów” wśród tych, który odeszli z Bractwa Św. Piusa X i mogę z najmłodszymi podzielić się świadectwem tego, co było naszym osobistym doświadczeniem. Zdobyliśmy się na męstwo i odwagę aby porzucić Bractwo, ponieważ stało się dla nas oczywiste, że nie znajdujemy się w prawdzie. Ale jeśli to było dla nas jasne, nie było jednak jasne, gdzie ją znaleźć. Z tego powodu zajęło nam prawie rok, aż do września 1986 roku, zanim publicznie przyjęliśmy tezę teologiczną o. Guérard. Był to rok studiów, modlitwy i refleksji; Matka Boża Dobrej Rady dała nam w końcu spotkać bpa Guérard des Lauriers, jedynego teologa, jak myślę, który otwarcie i od początku zajął stanowisko przeciwko błędom nowoczesnym po Soborze. Po trzydziestu latach Instytut pozostaje wierny temu wyborowi, ale muszę powiedzieć, że także dzięki codziennym obowiązkom formacji młodych kandydatów do kapłaństwa zgłębiliśmy jeszcze bardziej nasze studium teologii i doktryny katolickiej. Kryzys, który przeżywamy jest przede wszystkim kryzysem doktrynalnym, którego korzenie poprzedzają sam Sobór, a poważne przygotowanie teologiczne jest nieodzowne dla kapłana katolickiego; obecna sytuacja nie zmniejsza tego wymagania, przeciwnie, wzmaga je. Dla niektórych lata poświęcone studium są wręcz stratą czasu; utrzymuję, przeciwnie, że formacja intelektualna kleru jest misją pierwszorzędnej wagi. Jednej z przyczyn, oczywiście nie jedynej, przypisywania małej wagi studium i teologii przez wielu kapłanów „tradycjonalistycznych” (podczas gdy, przeciwnie, wielu laików samouków, jak to się dzieje w czasach kryzysów religijnych, oddaje się z pasją sprawom doktrynalnym nie mając jednakże najczęściej kompetencyj i forma mentis, a nawet podstaw, aby móc to robić) należy doszukiwać się w „lefebryźmie”. Nie żeby abp Lefebvre nie miał na sercu formacji kleru, przeciwnie! Ale jak powiedziałem, była w nim tendencja do pragmatyzmu (w celach duszpasterskich) i nieufność wobec dysput teologicznych (które uważał za czynniki podziałotwórcze), które doprowadziły Bractwo do znalezienia jedynego spoiwa w osobie założyciela. Także każdy, kto opuszcza Bractwo – z ‘prawej’ jak z ‘lewej’ – często bierze za doktrynalny punkt odniesienia myśl abpa Lefebvre’a, który – niestety – właśnie z powodu wyżej wymienionych cech, jest podatny na tysiąc, i to sprzecznych, interpretacyj. Z tego powodu, z żalem, w naszym ostatnim komunikacie dotyczącym porozumienia już dopełnionego między bpem Fellay a Bergoglio napisaliśmy: Bractwo przemija, ale lefebryzm pozostaje (polskie tłumaczenie komunikatu – przyp. PA).

7. Kończąc: niemała jest liczba czytelników, którzy mają nadzieję na publikację życiorysu prał. Benigniego i bpa Guérard: czy jest jakaś nadzieja w tym temacie?

Musielibyśmy zrobić jak bp Tissier de Mallerais, gdy miał napisać biografię abpa Lefebvre’a: wziąć rok urlopu naukowego (a nawet więcej), aby oddać się całkowicie temu przedsięwzięciu. Niestety niżej podpisany, czy x. Józef Murro, dalej jeżdżą drogami i autostradami, aby nieść mszę i sakramenta wiernym. Gdy młodzi poborowi zastąpią nas w obowiązkach, będziemy mogli wreszcie oddać się marzeniu [napisania] życiorysu!

http://www.centrostudifederici.org/mons-benigni-e-mons-guerard-des-lauriers-intervista-a-don-ricossa/

Aby otrzymywać biuletyn z wiadomościami od Ośrodka Studiów im. Józefa Federiciego należy wysłać wiadomość pod adres: romagnapontificia@gmail.com

Z języka włoskiego tłumaczył Pelagiusz z Asturii. Źródło: strona Instytutu Matki Dobrej Rady. O Instytucie Matki Dobrej Rady można przeczytać po polsku tutaj. Wspomniane w komunikacie dwie włoskie organizacje, Centro Studi Davide Albertario i Centro Studi Giuseppe Federici, ale również dopiero co powstały Centro Studi Giacomo Margotti, to poważne ośrodki katolickiej myśli społecznej i politycznej, organizujące kongresy, wykłady, wydające komunikaty, jak powyższy, działający na różnych polach dla społecznego panowania Chrystusa i przywrócenia katolickiego porządku. Odwołują się do dziedzictwa trzech szczególnych postaci: kapłana – katolika integralnego x. Dawida Albertario (1846-1902), Józefa Federiciego, zwykłego rybaka, który w 1799 roku poprowadził lud z okolic Rimini w powstaniu przeciwko rewolucjonistom jakobińskim oraz x. Jakuba Margottiego (1823-1887), obrońcy Państwa katolickiego przeciwko ideom liberalnym rozprzestrzeniającym się w XIX wieku. W Polsce, jak na razie, niestety brak tego rodzaju inicjatyw na poziomie i integralnie katolickich.

Reklamy

10 comments on “X. prałat Benigni i bp Guérard des Lauriers: wywiad z x. Ricossą

  1. Tadeusz pisze:

    Bo gdyby na poważnie powołując, się na choćby jeden podręcznik do teologii obalil Pan jego naucznie to byśmy wszyscy byli szczęśliwi. A tak to udajecie wariatów i wymyslacie sobie własną teologię choćby w kwestii apostolskości.

    „Apostolskość misji jest gwarancją doktryny. (…) Wyjaśniając pojęcie apostolskości należy zwrócić szczególną uwagę na apostolskość misji, bądź sukcesji apostolskiej. Apostolskość misji oznacza, że Kościół jest jednym ciałem moralnym, posiada misję powierzoną przez Chrystusa Apostołom, a przekazaną przez Apostołów oraz ich prawowitych następców w nieprzerwanym łańcuchu obecnym przedstawicielom Chrystusa na ziemi. To autorytatywne przekazanie władzy w Kościele stanowi sukcesję apostolską. Sukcesja apostolska musi być zarówno materialna jak i formalna. (…) Formalna polega na prawowitym przekazaniu władzy nadanej przez Chrystusa Apostołom. Nikt nie może udzielić władzy, której nie posiada. Stąd w przekazywaniu misji od Apostołów nie może być luki, nie może powstać nowa misja; ale misja przekazana przez Chrystusa musi przechodzić z pokolenia na pokolenie za pośrednictwem nieprzerwanego legalnego dziedziczenia. Apostołowie otrzymali misję od Chrystusa i przekazali do prawnie wyznaczonych następców, a oni ponownie wybrali innych do kontynuowania misji apostolskiej. Jakakolwiek przerwa w takiej sukcesji niszczy apostolskość, ponieważ przerwa oznacza początek nowej linii, która nie jest apostolska. Apostolskość (sukcesja apostolska) oznacza, że misja powierzona przez Chrystusa Apostołom musi być przekazana od Apostołów do ich prawowitych następców w nieprzerwanej linii, aż do skończenia świata. To pojęcie apostolskości ukształtowały słowa samego Chrystusa, praktyka Apostołów oraz nauczanie Ojców oraz teologów Kościoła”.

    • Nie za bardzo rozumiem pytanie. Mam obalić sofizmaty P. Klucznika?
      A kto jest rzeczywiście tym Papieżem, od którego wszyscy duchowni mają brać w tej chwili jurysdykcję?

      Trudno zresztą opierać jakikolwiek argument teologiczny na skrótowych podręcznikach w języku polskim, a z tego, co wiem, P. Klucznik i jego sekciarze nie znają łaciny i napotykają niemałą trudność w tej dziedzinie.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

  2. Tadeusz pisze:

    I co z tego że nie znają łaciny.
    Ale mają podręczniki do teologii a w nich jak za przeproszeniem wół stoji czy może bardziej leży zawieszona w próżni teologia sedewakantyzmu. Wierzyć mi się nie chce że waszą główna bronią jest kpina i drwina.
    Albert Polak będąc w seminarium bp Sanborna mówi że każdy seminarzysta może sobie wybrać czy jest sedekiem czy sedeprywacjonista. Jakaś paranoja. Poszedł do Sanborna przekazać mu zarzuty Klucznika to powiedział że chyba razem z Cekada się ustosunkuje i zapadła grobowa cisza.
    O co w tym bajzlu chodzi. Przecież kwestia apostolskości jest tak ewidentnie przez was wypaczona że naprawdę nie trzeba do tego znać łaciny.

    Ps
    Przepraszam za brak inrerpunkcji itp ale pisze z komorki

    • Myśli Pan, że poważni ludzie mają czas i poważnie traktują umysłowego karła, który wymyślił sobie w 2013 roku, posługując się argumentami jakichś „home-alonersów” (głównie kobiet), że Papież jest gdzieś ukryty przed światem? A teraz podobno wierzy on i jego sekta, że to Pius XII żyje… (tak mi powiedziano, ja nie mam czasu sprawdzać tego na jego stronie)…

      Naszą bronią nie jest kpina i drwina, nawet jeśli Pan tak uważa…

      Sytuacja, która nastała w trakcie Soboru Watykańskiego II i po nim jest wyjątkowa w całej historii Kościoła, stąd nie dziw, że tak czy inaczej ją rozumiano (sedewakantyzm, lefebryzm, formy ugody indultowe i inne, wreszcie „konserwatywny” modernizm i skrajny modernizm) i tak czy się na nią odpowiada w działaniu. I tej rzeczywistości nie jest w stanie zrozumieć P. Klucznik i tego typu umysły (jak też Ci, którzy tu komentują i nie rozumieją postawy abpa Lefebvre’a posądzając go o to czy tamto).

      Doprawdy, lefebryzm jest fałszywy, ale można zrozumieć go. Postawa indultowców jest fałszywa, ale można ją zrozumieć. Już nie mówiąc o konserwatywnym „Novus Ordo” (nasze babki, ciotki, etc.). Ale postawy P. Klucznika i jego poglądów nie da się brać na poważnie ani ich zrozumieć. Takie odcięcie od rzeczywistości jest już chorobliwe.

      I jeszcze, bo Pan miesza to i tamto. Nie ma czegoś takiego jak „teologia sedewakantyzmu”. Nie rozumiejąc kompletnie rzeczywistości ostatnich kilku dekad można tak sobie pisać. Wyjątkowość sytuacji doprowadziła wielu duchownych i świeckich do przekonania, że modernistyczni „papieże” nie mogą mieć władzy Chrystusowej. Ale argumentacja przebiega różnie u różnych, u sedewakantystów niektórzy opierają się na osobistej herezji tych delikwentów (sedewakantyści simpliciter), inni na braku woli w sprawowaniu pieczy nad dobrem wspólnym Kościoła, czyli przeszkodzie stojącej na drodze przyjęcia władzy Chrystusowej (teza z Cassiciacum). Są więc dwa główne sposoby rozumowania sedewakantystów, którzy jednak wszyscy formalnie się zgadzają. Nie ma czegoś takiego jakiego jak „sedeprywacjonizm”, ale po raz kolejny nie będę tego tłumaczył.

      Kryzys w Kościele jest wyjątkowy pod wieloma względami. W tym bajzlu chodzi o zachowanie wiary i powiem nawet, jeszcze bardziej rozumu czy zdrowego rozsądku. Tego, czego najbardziej brak P. Klucznikowi i jego wyznawcom „Papieża ukrytego” czy tam Piusa XII (a może już Piusa XIII? Skąd mamy to wiedzieć? P. Klucznik będzie miał widzenia czy sny i nam to objawi na swoim blogu?).

      Powie Pan, że znowu czynię unik i nie odpowiadam na argumenty. Ja powiem, że i tak zbyt dużo czasu poświęciłem na łamach tego bloga temu tematowi i z Pana natarczywością niniejszym kończę.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

  3. Tadeusz pisze:

    Mnie to zawsze dziwilo dlaczego Matka nasza Kościół nie przewidział tego całego chaosu i katastrofy. Mamy dokumenty przestrogi potępienia modernizmu itp. A nagle ludzkość zostaje w jakiejś patowej sytuacji w której każdy człowiek chcący zachować wiarę musi zderzyc się z większą czy mniejsza paranoja czy innymi wątpliwościami teologicznymi.
    Dlatego wydaje mi się że każde stanowisko które Pan wyżej wymienia jest skażone mniej czy więcej błędem teologicznym.
    Ja cały czas nie potrafe tego zrozumien. Kościół pozbawiony głowy i władzy jest żadnym Kościołem. Tak jak ukryty papież.

    • Widzi Pan, ma Pan bardzo poważne braki.
      Tylko Pan Bóg jest wszechwiedzący, a co to znaczy, jest w katechiźmie. Ani Papież, ani Kościół nie są wszechwiedzący.
      Więc mogą istnieć rzeczy, których nie przewidziano, nawet w Kościele.

      Ponadto, żaden prawodawca nie jest wszechwiedzący. Więc zdarzają się sytuacje nieprzewidziane przez prawo.

      Z taką sytuacją mamy do czynienia od kilku dekad.

      Co prawda, pewna analogia zachodzi między sytuacją obecną a np. wielką schizmą zachodnią. Ja do tego porównuję często tę sytuację do przyjścia Pana Jezusa: faryzeusze i uczeni w Piśmie Go nie rozpoznali, gdy przyszedł, choć doskonale znali Pisma. Któż w latach sześćdziesiątych lepiej znał wiarę i teologię, niż teologowie i hierarchowie Kościoła?

      Analogia zatem jest i nie jesteśmy bezbronni wobec „paranoi”, beznadziei i innych problemów, z jakimi mogą się borykać w związku z obecną sytuacją katolicy pragnący zachować dziś wiarę.

      Dodam, że ludzkość nagle nie stanęła w obliczu tej sytuacji, właśnie dzięki czujnemu oku wielu duchownych i Papieży, zwłaszcza Piusa X, którzy ostrzegali, że wróg jest wewnątrz.

      Panu się może wydawać, że nie ma odpowiedzi na sytuację obecną, więc pozostaje paranoja, brak nadziei i urojenia jakiegoś chłopca o „Papieżu ukrytym”. Jednakże tak nie jest w rzeczywistości, chcący zachować wiarę dziś jest doprawdy w trudnej sytacji, ale wielu zachowało wiarę i rozum w obliczu obecnego kryzysu i to im zawdzięczamy to, że mamy wiarę, która została nam przekazana. Najwybitniejszym z nich był o. Ludwik Michał Guerard des Lauriers OP, jedyny teolog z prawdziwego zdarzenia, który przejrzał i wyjaśnił tę sytuację oraz mówił, co robić. Byli też inni oczywiście, innego kalibru „teologicznego”, niemniej gorliwi jednak i pracowici.

      Właśnie dlatego staram się przybliżyć historię oporu przeciwko modernistom, jej główne postacie, co mówiły, etc. To jeden z celów moich, zaniedbany niestety przez tyle lat, podczas gdy FSSPX przedstawia bardzo skrzywiony obraz tej historii.

      Wracając do początku, tych braków… Jednocześnie nie mogę dość podkreślać konieczności kształcenia umysłu, choć wiadomo, nie każdy jest zdolny do tego samego. Jeden ma większe zdolności, inny mniejsze. Jednakże, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, koniecznością żywotną Kościoła jest wskrzeszenie inteligencji katolickiej, integralnie katolickiej (nie modernistycznej), czego najbardziej chyba brak w Polsce… pisali o tym o. Woroniecki, bp Toth (przetłumaczony na j. polski), ale też i świeccy, jak Karol Stefan Frycz (gdzie dziś takiego człowieka znajdziemy?). Nie obędzie się bez pracy, zbyt wiele czasu stracone… nie dziwię się więc, że tak wielu popada w przeróżne błędy, skoro nie ma kto im wyjaśnić tego czy tamtego. Łatwo dziś paść łupem P. Klucznika i innych sofistów.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

  4. KCiesielski pisze:

    Panie Pelagiuszu, założenie, że od prawie 60 lat żyje jakiś ukryty papież jest trudne do pojęcia, jednak zastanawia mnie jak to jest z apostolskością Kościoła? Na stronie Klucznika można znaleźć takie zestawienie z książek katolickich i tam jest napisane, że (cytuje): „w Kościele Chrystusowym nikt nie może mieć prawa nauczania, uświęcania i rządzenia, kto od biskupa rzymskiego bezpośrednio czy pośrednio nie otrzymał misji po temu” (x. Sieniatycki) oraz „papież, powierzając biskupom władzę rządzenia Kościołem, udziela im tym samym charakteru apostolskiego” (x. Bartynowski). W czasie sede vacante papieża nie ma więc nie może on nikomu udzielić misji ani władzy. Biskupi dzisiaj przecież takiej misji i władzy od papieża nie mają. Czy nie mają więc „charakteru apostolskiego”? Jak to wyjaśnić? Nie daje mi to spokoju. Proszę o pomoc.

    • Szanowny Panie,

      Wniosek, nie założenie, że Papież jest gdzieś ukryty nie jest do pojęcia. Jest całkowicie sprzeczny z istotą Papiestwa i jego celami: rządzenia, uświęcania i nauczania Kościoła. Skoro P. Klucznik i jego sekciarze uważają się za katolików, któż więc nimi rządzi, kto ich uświęca i naucza. Z tego, co wiem, te funkcje spełnia w tej chwili sam P. Klucznik.

      Zresztą, podobnie jest z lefebrystami i innymi „tradycjonalistami” (nie wszystkimi): kto nimi rządzi, kto ich naucza, kto ich uświęca, skoro odmawiają tych prerogatyw temu, którego słowem uznają za Papieża? I tu racja x. Cekady, który pisze, że wszyscy tradycjonaliści (stawiający opór modernistom) są sedewakantystami, nawet jeśli tego sobie jeszcze nie uzmysłowili.

      Oczywiście, że duchowni sedewakantystyczni nie twierdzą, że posiadają charakter apostolskości, nie zapewniają ciągłości apostolskiej w sensie ścisłym, oprócz kilku, którzy nadużywają „jurysdykcji”, której nie mają (ale u mnie na blogu nic o takich Pan nie znajdzie, jest to bezcelowe).

      Chodzi po prostu o to, że katolicy, ci, którzy szczerze chcą wyznawać wiarę Chrystusową nie życzyli sobie obecnego stanu rzeczy. A od tego stanu rzeczy należy zacząć i nie będę tu rozwijał tematu, opisanego przez dziesiątki autorów na tysiącach stron.

      Hierarchia praktycznie w całości zawiodła, a rewolucję prowadzili Ci, którzy winni jej byli zapobiec i którzy winni byli ją zwalczać. Stąd taka powaga kryzysu, który nie ma precedensu. Sytuacja jest w oczywisty sposób wyjątkowa i nowa.

      Dlatego powstały różne sposoby jej wyjaśnienia, zgodnie z wiarą katolicką.

      Jednym z nich, tym, który uważam za słuszny i jedyny całkowicie spójny z wiarą i danymi jest teza z Cassiciacum opracowana przez teologa, o którym jest mowa w powyższym wywiadzie.

      Tu ma Pan nieco naszkicowaną tę tezę: https://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2016/12/05/katolicka-odpowiedz/. W przyszłości będę rozwijał ten temat oraz może tłumaczył niektóre artykuły traktujące o niej w innych językach.

      Wedle tezy zatem ciągłość sukcesji apostolskiej zapewniają ci, którzy mają ważne tytuły do urzędu, a to za pośrednictwem tego, który okupuje Watykan. I to pomimo tego, iż nie cieszą się władzą Chrystusową z racji błędnego nauczania, które przyjmują i które głoszą.

      Zatem aspekt sukcesji apostolskiej, sessio, jak to nazywał o. Guerard des Lauriers, leży niestety i póki co po stronie modernistów, którzy jednak, nie dość tego podkreślać, nie posiadają żadnej władzy nad katolikami, a to, co głoszą nie jest od Kościoła.

      Natomiast misja nauczania wiary, missio, którego nie należy mylić z misją apostolską udzielaną przez Papieża czy za jego pośrednictwem, leży po stronie tych, którzy tę wiarę integralnie zachowują.

      Mamy tu rozdział czegoś, co normalnie winno być połączone, ale w obecnej sytuacji tak niestety jest i na tym polega zasadnicza trudność sytuacji. Tak to wyjaśnia teza, czego oczywiście sedewakantyzm zwykły nie jest w stanie wyjaśnić, ale przecież nikt sedewakantystów nie prosił o ogłoszenie wakatu. On po prostu nastąpił, taka jest rzeczywistość, więc nie ma się co dziwić, że istnieją odpowiedzi mniej lub bardziej kompletne, choć formalnie zgodne (sedewakantyzm zwykły lub czysty i sedewakantyzm tezy z Cassiciacum). Przecież w tej chwili nie ma nawet władzy, która miała by prawo rozstrzygnąć ten problem.

      Dodam jednak, co wysoce ważne w obecnej sytuacji i nie wolno o tym zapominać, że skoro sytuacja jest nowa, to i wyczerpująca odpowiedź może jak najbardziej być nowa, ale nie może być sprzeczna z teologią katolicką. Trudno jednak, na co zwróciłem uwagę Panu Tadeuszowi, budować wyczerpującą analizę sytuacji obecnej i odpowiedź na podstawie podręczników skrótowych w języku polskim. Odpowiedź o. Guerard des Lauriers (rozwinięta przez x. Lucien, niektóre jej aspekty rozwinięte przez bpa Sanborna, x. Ricossę i innych) jest zarówno zgodna z tymi cytatami, które tak umiejętnie zestawia P. Klucznik, jak i z rzeczywistością, z którą jednak zderza się koncepcja P. Klucznika. Czemu jego „Papież ukryty” nie może nas nauczać o swym charakterze ukrytym?

      Jest to jednak problem dość powszechny, który sam w sobie zresztą dowodzi wakatu: tylu jest nauczycieli, zazwyczaj po prostu głupców i niedouczonych, a żaden nie może zobowiązywać wiernych i nie jest zaopatrzony w nieomylność.

      Ale jest to tylko pobieżne potraktowanie tematu, skoro Pan pytał. Postaram się szerzej o tezie napisać w przyszłości.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

      P.S. Polecam tymczasem również uważną lekturę artykułu x. Ricossy, w pięciu częściach: https://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2016/12/05/ricossa-tc-1/. Niektóre rzeczy rzeczywiście będą trudne do zrozumienia dla ludzi nie mających odpowiedniego przygotowania, ale cóż, powszechny dostęp do internetu nie pozwala na rozgraniczenie treści przeznaczonych dla inteligencji katolickiej i dla prostaczków inaczej niż właśnie po treści, pozostawiając resztę rozeznaniu Czytelnika.

      • Tadeusz pisze:

        Twierdzi Pan że różne odpowiedzi udzielane przez sedewakatystycznych teologow nie mogą się opierać na skrotowych polskich podręcznikach do apologetyki. Ponieważ mamy wyjątkowa i nową sytuację to i odpowiedzi muszą być nowe odpowiadające rzeczywistości ale w zgodzie z teologia katolicką. W związku z powyższych chciałbym poznać źródła takiej nauki. Bo oprócz bp Gerarda chyba nigdy w Kościele żaden teolog nie zastanawiał się nad kwestia czy Kościół Katolicki może przestać być świętym zachowując cechę apostolskości.

        • Szanowny Panie,

          Odpowiedź dotycząca problemu teologicznego nie opiera się w żadnym wypadku na podręcznikach do apologetyki.
          Teologia a apologetyka to co innego.

          To, że nowy problem wymaga nowej odpowiedzi to nie żadna „nauka” i tylko talmudyczny sposób myślenia, dogmatyzm czy formalizm, czy jakkolwiek to nazwać, domaga się zawsze i wszędzie jakiegoś paragrafu („źródła”).

          Następnie, Kościół nie może być apostolski przestając być świętym, to jest nawet w katechiźmie, więc żaden teolog się nad tym nie zastanawiał.

          Ja się natomiast zastanawiam, czy dalsza dyskusja ma sens… bo u Pana wyraźnie widać zacietrzewienie i brak chęci zrozumienia. Odpowiadam chętnie zawsze na wszelkie pytania, trudniejsze i łatwiejsze, ale w Pana przypadku nie widać chęci zrozumienia żadnych argumentów.

          In Christo Rege,
          Pelagiusz

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s