Odpowiedzialność rodziców (kazanie bpa Williamsona)

Cztery cnoty kardynalne (roztropność, sprawiedliwość, męstwo, umiarkowanie) z katedry strasburskiej. Cnoty nie są wrodzone, jak słusznie zauważył Arystoteles, je się nabywa wysiłkiem

Kształtowanie cnót jest podstawą wychowania. Tu: cztery cnoty kardynalne (roztropność, sprawiedliwość, męstwo, umiarkowanie) z katedry strasburskiej

Instytucja rodziny jest dziś bardziej atakowana niż kiedykolwiek wcześniej. Atak ten nabierał siły w XX wieku, by w ostatnich czasach ruszyć pełną parą ze sprzecznym z prawem naturalnym ustawodawstwem wielu państw świata oraz pochwałami dla wynaturzeń ze strony modernistów zasiadających w Watykanie i na stolicach biskupich.

Świat już dawno temu zarzucił sztukę rodzicielską, sztukę wychowania dzieci przez rodziców. Niestety, wśród katolików jest zazwyczaj tak samo. Ciężko dziś spotkać katolickich rodziców, którzy czynią jakiekolwiek wysiłki w tym kierunku, zwykle natomiast uważają, że się to samo stanie, że „jakoś to będzie”, że małe dzieci po prostu takie są, że potem z tego wyrosną, że to trudna rzecz wychowanie, etc. Nie pracując nad sobą wcale, nad swoim charakterem, nad ćwiczeniem cnót przyrodzonych i nadprzyrodzonych, spodziewają się, że ich dzieci wyrosną na dobrych ludzi i katolików. Przeto jakże mało ludzi wie, jak pracować nad sobą, na czym polega sztuka wychowania (a jest to sztuka w znaczeniu ścisłym), samemu nie mając od kogo się tego nauczyć, zaniedbują tę dziedzinę przez lata.

A wymaga to nie lada wysiłku, który jest tym pilniejszy, im bardziej świat się stacza w swym zepsuciu.

Na szczęście zaniedbania da się w pewnym przynajmniej stopniu naprawić, gdy nie jest jeszcze za późno (a i tak bywa, niestety). Gdy dziadkowie, rodzice, duchowni zaniedbali obowiązek wychowywania i przekazywania samych zasad wychowania można sięgnąć do dobrych książek, z których na pierwszym miejscu należy wymienić Katolicką etykę wychowawczą o. Jacka Woronieckiego OP (1878-1949). Wspominałem o tej pozycji już kilka razy i na pewno póki ten blog będzie istniał, będzie to najczęściej przywoływana i cytowana książka. Jest to w moim mniemaniu najpilniejsza lektura każdego katolika, po oczywistych podstawach katechizmowych i apologetyce (dla zdolnych ją pojąć, oczywiście). Samą książkę dość łatwo i tanio można kupić w wielu miejscach w internecie. Wyszło nawet nowe wydanie w 2013 roku (o ile się nie mylę), z fragmentami dotyczącymi komunizmu a ocenzurowanymi po II wojnie światowej i nieobecnymi w poprzednich wydaniach. Wystarczy jednak kupić najtańsze wydanie KUL’u z lat ’80 w dwóch tomach.

Swoją drogą, przeczytanie tej książki i przyswojenie sobie jej treści będzie doskonałym postanowieniem noworocznym, z pożytkiem nie tylko dla siebie, ale i dla bliźnich a także sprawy wiary w Polsce, która cierpi na brak poważnych apostołów.

Inne lektury wymieniłem we wpisie sprzed roku i do tematu wychowania samego siebie w ogólności, a wychowania dzieci w szczególności, będę wracał jeszcze nie jeden raz z racji jego pilności i wagi.

Tymczasem, w dzisiejsze święto Świętej Rodziny, przedstawiam kazanie bpa Williamsona na temat odpowiedzialności rodziców, wygłoszone w seminarium św. Tomasza z Akwinu, podczas ceremonii bierzmowania w Niedzielę Laetare, 10 marca 2002 roku, w czasach, gdy Jego Ekscelencja rzadziej zajmował się antysedewakantystyczną retoryką.

Pelagiusz z Asturii

mons-Richard-WilliamsonDzieci nie są zabawkami. W dzisiejszych szalonych czasach, z każdym dniem coraz bardziej szalonych, gdy wszystko jest tylko zabawą, żona jest dla męża zabawką, mąż dla żony jest zabawką, a dzieci są zabawką dla rodziców. Jeśli katolik ma choć szczyptę wiary i choć na chwilę się zatrzyma, żeby pomyśleć, czego niektórzy katolicy nie robią, oczywistością okaże się, jak bardzo to jest fałszywe. Życie jest poważne, nawet nieskończenie poważne, bowiem od tego krótkiego życia zależy wieczność.

Odpowiedzialność rodziców jest wielka, jest bardzo wielka, ale nie jest nieograniczona. Rodzice, chcący mieć dziecko, wiedzą, że dziecko będzie miało wolną wolę. Ich zatem odpowiedzialność ograniczona jest wolną wolą dzieci. Dzieci mogą być dobrze wychowane, ale mogą zejść na złą drogę; mogą być źle wychowane, ale mogą wyrosnąć na dobrych ludzi. Ale to, jak dzieci będą używać swej wolnej woli w znaczącej mierze zależy od tego, jak zostały wychowane. Gdy rodzice staną przed Bogiem w chwili śmierci, co spotka każdego człowieka, Bóg zapyta ich, co zrobili z dziećmi, które On im dał. To On bowiem im je dał. „Wy daliście ciało, ale Ja wlałem duszę, ta dusza była ode Mnie, jak więc dbaliście o nią?”

Bóg zna także odpowiedzialność xięży i biskupów. Wszyscy jesteśmy za siebie odpowiedzialni, w zależności od relacyj, jakie między nami zachodzą.

Dzieci pewnego dnia opuszczą dom. To, co będą brały na poważnie, co będzie miało dla nich pierwszorzędne znaczenie, znacznie zależy od tego, jak były wychowane w domu. Czy będą miały silną wiarę? Czy wieczność będzie dla nich na pierwszym miejscu? Czy też będą się bawić? Czy religia katolicka też była zabawką? Czymś do zabawy? Piękną, małą sukieneczką? Ładną, małą ceremonią? Czymś, dzięki czemu jest nam miło? A potem wracamy do domu i żyjemy jak wszyscy inni?

Dzisiejszy złowrogi świat wywiera silny, zły wpływ na nasze rodziny. Otacza ją jak rekiny. Diabeł na nie czycha. Podobnie czycha na xięży, żeby zniszczyć, zepsuć kapłaństwo. Nie tylko czycha na rodziców.

Dla katolika jednak, który ma wiarę, który myśli, używa swojego rozumu, ta straszna sytuacja wokół nas może być błogosławieństwem. Ów świat może nas prowadzić w ramiona Boga, wzmacniać naszą wiarę. Przemyślany jest tak, żeby nas od niej odsuwać, ale jeśli zareagujemy prawidłowo, jeśli stawimy mu czoła, będziemy trzymać się Boga jeszcze bardziej, niż kiedykolwiek.

I tak mądry katolik wykorzysta tę sytuację. Katolicki rodzic winien sobie zadać pytanie: co mogę zrobić, jak mogę dziś bronić moich dzieci?

Fałszywym poglądem jest ten, wedle którego musi zachodzić walka pokoleń. Przeciwnie, nie jest naturalna walka dzieci z rodzicami, zaniedbywanie dzieci przez rodziców. Ale trzeba wierzyć i myśleć. Należy zacząć od wierzenia, wierzenia w wieczność, do tego wierzenia w dobroć Bożą. Jeśli Bóg dopuścił obecną sytuację, to znaczy, że ma na to dobre powody. Sytuacja ta pozwoli wielu duszom osiągnąć o wiele piękniejsze niebo, niż w innej sytuacji.

Ale ceną tego jest branie swej religii na poważnie oraz dawanie przykładu dzieciom, że bierze się swoją religię na poważnie.

Nie ma innego sposobu na osiągnięcie nieba, niż przez religię katolicką. Dzisiejsza ceremonia bierzmowania nie jest zabawą. (Początek części II) Jestem pewien, że niektórzy z was myślą, że się tylko bawimy. Ale ilu z was myśli o wieczności? I myśli o duszach waszych dzieci?

Możnaby udzielić wielu porad praktycznych rodzicom. Sztuka rodzicielska jest w trakcie procesu zanikania. Wrogowie Boga atakują rodzinę z każdej strony, chcą zrobić z dzieci Bożych dzieci Szatana. Wiedzą doskonale, co robią.

Rodzice muszą często wracać do poprzednich pokoleń. Radzić się starszych, jak wychowywać. Sztuka rodzicielska zanika. Ale nie musi. Można ją odzyskać, można ją przywrócić, a katolicy będą musieli ją przywrócić. Ale nie mogą pytać nowoczesnego świata, jak to robić. Nowoczesny świat jest kompletnie szalony. Jest pełen rozproszeń. Rodzice, wywalcie te elektryczne maszyny z waszych domów!!! Wyrzućcie ten telewizor z domu, zdala od waszych dzieci. Niech w domu będą prawdziwi ludzie, prawdziwy kontakt z ludźmi, a nie z maszynami. Maszyny nie są w stanie kształtować ludzi, nie da się wychowywać dzieci maszynami. Oto jedna praktyczna rada.

Spędzajcie czas z waszymi dziećmi. Gdy chodzi o miłość wobec dzieci, pisze się to C Z A S. Te brenie o „jakościowym czasie” to nowoczesne banialuki. Musicie spędzać czas z dziećmi, bowiem jeśli nie, dziecko wywnioskuje, że nie jest ważne. „Sport jest ważny dla mojego ojca, ale nie ja…”

Uważajcie na szkołę, do której posyłacie wasze dzieci. Uważajcie na wasze dzieci, troszcie się o nie, poświęcajcie im czas, słuchajcie waszych dzieci. Wiele dzisiejszych dzieci nie ma dorosłych, którzy je słuchają, dlatego słuchają siebie nawzajem i to jest powód, dla którego presja otoczenia wywiera na nie taki silny wpływ, ponieważ tak się dziś dzieje, że dzieci są jedynymi ludźmi, które słuchają się wzajemnie. Jest to ludzka katastrofa dla dzieci, ponieważ dzieci nie mogą sobie udzielać rad, ponieważ rodzice nie dbają o swoje dzieci. Rodzice są zbyt zajęci gonitwą za robieniem pieniędzy, za dodatkowym zarobkiem.

Sytuacja obecna tak jest przemyślana, zaplanowana. Podatek dochodowy często jest tak opracowany, aby wypędzić matkę z domu. Wrogowie Pana Naszego wiedzą doskonale, co robią. Niestety, wrogowie Pana Jezusa często wiedzą lepiej, co robią, dokąd zmierzają, co chcą osiągnąć, niż przyjaciele Pana Jezusa. A to dlatego, że katolicy nie myślą. Chcą tylko dryfować, jak wszyscy inni, z wyjątkiem kilku godzin w niedzielę rano, ponieważ chcą się dobrze czuć. Niewiele się różnią od reszty ludzi i dlatego ich dzieci stają się jak dzieci wszystkich innych ludzi.

Ileż to dzieci rodzice, xięża w naszych kaplicach widzą, wychowanych pobożnie, ale gdy dorastają, gdy osiągną pewien wiek, kompletnie zapominają religię. Co się stało, co poszło nie tak?

Czy rodzice dawali przykład troszczenia się najpierw o Boga, o wieczność? Czy też sprawy religii katolickiej były tylko na trzecim czy czwartym miejscu?

Dzisiejsze bierzmowanie udziela specjalnej łaski, łaski, której nie daje żaden inny sakrament, w przeciwnym razie nie istniałby. Każdy sakrament udziela innej łaski, inaczej nie byłoby ich siedem.

A zatem rodzice, przyprowadziliście wasze dzieci do bierzmowania. Ileż to dzieci przestaje uczyć się katechizmu po przyjęciu bierzmowania? Otrzymują łaskę bierzmowania i koniec, to wszystko. Niestety, tak to nie działa.

Nasz Pan Jezus Chrystus nie jest „tani”. On kosztuje. Poważny wysiłek jest konieczny, aby Go osiągnąć, aby osiągnąć wieczność. Niebo, wieczność, jest bardzo drogocenna. Jest to perła o bardzo wysokiej cenie. W tym krótkim życiu musimy zdać się na wielki wysiłek, aby ją uzyskać. Muszę zdać się na bardzo wielki wysiłek, zrobić wszystko, co mogę, aby moje dzieci ją uzyskały. (Początek części III) Nie mogę tylko siedzieć, mając nadzieję, że się to wszystko stanie samo.

Dokładnie tak się działo w latach pięćdziesiątych. Rodzice przekazali swoje dzieci zakonnicom i xiężom, mówiąc, że religia to sprawa xięży i zakonnic, że sami się nie muszą o to martwić. I wiecie, co się stało? Xięża i zakonnice zwariowali z Soborem Watykańskim II, a rodzice stracili dzieci! Iluż rodziców straciło swoje dzieci na rzecz nowej religii. Dzieci straciły wiarę, a wtedy rodzice się obudzili. Było za późno.

To było w latach sześćdziesiątych. A czy my wzięliśmy z tego nauczkę? Czy też popadamy w miłe i wygodne zwyczaje lat pięćdziesiątych? Były miłe i wygodne, poprowadziły prosto do piekła bardzo wielu katolików, nie wszystkich, ale zbyt wielu. Niektórzy katolicy się przebudzili, zostali wybudzeni przez kryzys i podziękowali za to, że kryzys ich wybudził.

Podobnie i dziś. Ta straszna sytuacja, tak trudna dla wiary, tak trudna dla rodzin, tak trudna dla wytrwania moich dzieci, przy użyciu dobrych środków może uczynić z nas lepsze sługi Boże, da nam większą pewność wiecznej szczęśliwości, niż gdyby tego kryzysu nigdy nie było. Te przerażające okoliczności mogą być mądrze wykorzystane. Św. Paweł powiedział, że wszystko dopomaga do dobrego tym, którzy miłują Boga (w liście do Rzymian, VIII, 28).

Jak bardzo kocham Boga? Na którym tak naprawdę miejscu znajduje się On na naszej liście? W teorii jest na pierwszym… a w praktyce…

Dzisiejszy dzień jest dniem wielkiej łaski, łaski bierzmowania. Udzieli młodym i dorosłym znamienia na wieczność, znamienia na duszy, znamienia siły, które obecne będzie również w piekle. Iluż to katolików dziś, katolików, którzy byli ważnie bierzmowani, wpada do piekła?

Módlcie się, rodzice, módlcie się na różańcu w domu. Wywalcie te telewizory, gry konsolowe, a zachowajcie internet, który musicie mieć, absolutnie pod kluczem. Jest zbyt niebezpieczny, zwłaszcza dla dorastających dzieci. Niebezpieczeństwa są oczywiste. Ale iluż rodziców to nie obchodzi?! Póki nie są dorosłe, dzieci są od was zależne, są waszą odpowiedzialnością. Macie decyzje do podjęcia.

We wszystkich problemach oczywiście módlcie się na różańcu. Różaniec ma wielką siłę, różaniec odmawiany w rodzinie. Jeśli życie modlitewne rodziny jest silne, jeśli dziecko jest wzmocnione od środka, wszelka broń diabła będzie się odeń odbijać. Dom ma wielką siłę, jeśli tylko ją wykorzysta. Jeśli zaś dom opuści dzieci, świat je przejmie.

Ile razy słyszeliśmy, jak to w dawnych czasach katolickie matki, nie zaniedbując obowiązków domowych i wychowania dzieci, zawsze się modliły w swym sercu, powierzając swe dzieci opiece Matki Bożej? Gdy dzieci opuszczają dom, wszystkie ich decyzje są ich własne i tak ma być. Wtedy rodzice mogą niewiele zrobić, oprócz modlitwy. Ale jeśli Matka Boża jest wzywana przez gorącą i pokorną modlitwę, jest silniejsza od diabła, ma go pod swoimi stopami. Ale potrzebuje nas, aby wkroczyć.

Drodzy rodzice, mądrze korzystajcie z dzisiejszych wyraźnie trudnych okoliczności, ale okoliczności dopuszczonych przez Boga, bowiem nawet te okoliczności dopomagają do dobrego tym, którzy rzeczywiście miłują Boga.

Z języka angielskiego tłumaczył, miejscami spolszczył Pelagiusz. Kazania wysłuchać można w serwisie Youtube: część I, część II, część III. Umieszczenie powyższego kazania zmusza mnie do przypomnienia błędów bpa Williamsona dotyczących papiestwa i Kościoła. Szerzej o tym w następujących artykułach: „Biskup Williamson przeciw Soborowi Watykańskiemu… Pierwszemu!” autorstwa x. Murro IMBC, „Bp Williamsona błąd mentewakantystyczny” oraz „Bp Williamson gra w kotka i myszkę” autorstwa x. Cekady, „Odpowiedź biskupowi Williamsonowi co do wakatu Stolicy Rzymskiej” biskupa Sanborna oraz w filmiku z Biskupa Sanborna kolejną odpowiedzią na ataki biskupa Williamsona. Bp Williamson promuje także szemrane dzieło żydowskiej propagandy Poemat Boga-Człowieka autorstwa Marii Valtorty, o czym traktuje inny artykuł.

 

Advertisements

4 comments on “Odpowiedzialność rodziców (kazanie bpa Williamsona)

  1. Dziwak pisze:

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

    Szanowny Panie, mam uprzejme pytanie dotyczące „Katolickiej Etyki Wychowawczej” o. Jacka Woronieckiego OP. Orientuje się Pan może, czy to nowe wydanie z 2013 roku jest godne zaufania? Chodzi mi o to, czy jest to tekst wierny oryginałowi, czy może został on jakoś zmodyfikowany na sposób „modernistyczny”. Autorzy wydania chwalą się usunięciem cenzury komunistycznej, ale w obecnych czasach obawiam się trochę nowego rodzaju „cenzury”. W tekście nic Pan o tym nie wspomina, ale może ta książka wpadła Panu w ręce, ewentualnie coś się Panu obiło o uszy.

    Z góry serdecznie dziękuję za odpowiedź.

    • Na wieki wieków. Amen.

      Szanowny Panie,

      W tej sprawie nie wiem nic więcej niż to, co Pan.

      Prawdą jest, że moderniści w ohydny wręcz sposób „poprawiają” dawne książki (ja jestem ponadto przeciwnikiem „barbarzyńskiego zwyczaju”, jak mówi prof. Skoczyński, uwspółcześniania języka, ale o tym kiedy indziej). Doskonałym przykładem są teksty o. Kolbego i bpa Pelczara o masonerii i żydach, nawet zakonnice modernistyczne ich cenzurują.

      Ale w tym przypadku nie wiem. W każdym bądź razie, najpowszechniej dostępne wydania z lat osiemdziesiątych też zostały wydane przez zagorzałych modernistów z KUL’u, ale w nich nie ma nic zdrożnego. To, co zaś mogę, kupuję w oryginale czy jak najstarszym wydaniu. O ile jednak pamiętam, tylko pierwszy tom Kat. et. wych. został wydany za życia autora.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

      • Dziwak pisze:

        Bóg zapłać za odpowiedź.

        W takim razie prawdopodobnie zapoznam się z tym nowym wydaniem.

        Niedawno przeczytałem „Katolickość tomizmu”. Prosta książka, a ileż w niej treści! Ile prawdy katolickiej! Przyznam, że byłem pod wrażeniem. Z takiego rodaka można być dumnym, szczególnie patrząc na cały dorobek jego życia.

        Ale to był reprint „Antyku”, więc treści byłem pewien i stąd moje pytanie o wydanie. Tak czy inaczej, postanowiłem zapoznać się lepiej z twórczością o. Jacka Woronieckiego OP – warto korzystać z takiego rodzimego bogactwa, AMDG.

        Z Panem Bogiem

        • Według mnie jest to najwybitniejszy Polak. Szkoda, że tak mało znany, również, a nawet przede wszystkim wśród katolików (zwłaszcza sedewakantystów). Gdyby był znany, czytany i wdrażany w życie nie mielibyśmy tego, co mamy, a szkoda mówić, każdy widzi, jak jest.

          Zwłaszcza w obecnej sytuacji powiem, że nie tyle warto zapoznać się z jego pismami, ale stanowi to życiową konieczność.

          Katolickość tomizmu to doskonała książka, która może posłużyć jako zachęta (nie wprowadzenie) do studium filozofii, co kiedyś było nieodzownym elementem wyższej kultury katolickiej (i nie tylko, co prawda). Polecam także Około kultu mowy ojczystej i Umiejętność rządzenia i rozkazywania.

          Też wolę reprinty, jeśli oryginał nie jest dostępny.

          In Christo Rege,
          Pelagiusz

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s