Bp Fellay znowu u Franciszka

bp fellay3

I czy wolno jeszcze krytykować Sobór Watykański II?

Jak zwykle post factum FSSPX poinformowało swoich wiernych o kolejnym spotkaniu między władzami Bractwa i modernistycznymi. Choć Bractwo jest instytutem życia apostolskiego, do którego nie należy większość ich wiernych, ma to istotne znaczenie, bowiem planowany ordynariat personalny ma rozciągać się nie tylko na członków FSSPX (kapłanów, braci, siostry i niektórych świeckich), ale i na zwykłych wiernych korzystających z posługi tego instytutu. Dlatego myślę, że nieuczciwe jest „spóźnione” informowanie o tym, co dotyczy wszystkich. Zwłaszcza, że mowa o spotkaniu, które od dawna było przewidziane, jak wyraźnie informuje strona francuskiego dystryktu FSSPX.

I tym razem główne spotkanie odbyło się w Rzymie w obecności kard. Mullera, abpów Ladarii Ferrera i Pozzo, ale bp Fellay miał także okazję pozdrowić Franciszka, który ostatnio celuje w aktach publicznej apostazji (potępienie nawracania schizmatyków, etc.). Jeszcze tego samego dnia (13 X 2016) oddał cześć czekoladowej podobiźnie Lutra na Watykanie i przyjął grupę heretyków, którzy wręczyli mu elegancko oprawione tezy słynnego herezjarchy.

Jak zwykle notka FSSPX jest wręcz lakoniczna, mowa w zasadzie o kolejnym przypadku trwających od początku istnienia Bractwa stosunków między władzami tego ostatniego a „władzami rzymskimi”. Nie chcę bawić się tu w egzegezę oficjalnej polityki, wzajemnie sprzecznych deklaracyj i komunikatów FSSPX, które już tylu wyprowadziły w pole, ale w 2006 roku, gdy klimat był jeszcze zupełnie inny (jednomyślne „póki się Rzym nie nawróci, żadnych rozwiązań praktycznych”), mówiono o „epizodycznych” kontaktach Bractwa z Rzymem (Deklaracja kapituły generalnej), natomiast w tej chwili akcent jest inny: „stosunki, które Bractwo Św. Piusa X zawsze utrzymywało z władzami rzymskimi”, co można przeczytać we wspomnianym komunikacie z 13 X 2016 r. I jedno i drugie jest prawdziwe, ale nie bez niuansu.

Z tym człowiekiem spotykają się nie tylko "anonimowi chrześcijanie" z bergogliańskich peryferyj

Z tym człowiekiem spotykają się nie tylko „anonimowi chrześcijanie” z bergogliańskich peryferyj

Swoją drogą, ciekaw byłem, czy Bractwo informuje swych polskich wiernych, których również dotyczy bezpośrednio przyszła „superdiecezja” FSSPX o tym spotkaniu, które odbyło się już prawie dwa tygodnie temu. Póki co ani słowa o tym we „Wiadomościach Tradycji katolickiej”, ale z pewnością się ono pojawi.

A tymczasem zapowiada się wykład x. Gleize’a z ekońskiego seminarium pod tytułem: „Czy wolno już krytykować II Sobór Watykański?”

Tak naiwnie postawionego pytania, ponad pół wieku po zamknięciu obrad tego soboru, nie spodziewałem się jeszcze ze strony Bractwa, które zakładał jeden z pierwszych krytyków tekstów soboru jeszcze w trakcie jego trwania. Naiwne, bowiem x. Gleize i przynajmniej spora część duchownych FSSPX jest z pewnością na tyle rozeznana w sytuacji, by wiedzieć, że opus magnum, dzieło życia, wielu do dziś żyjących modernistów, a także jedyna doktryna, jaką znają młodsze pokolenia modernistów nie podlega dyskusji. Trzeba nic nie rozumieć, albo niewiele, z istoty modernizmu i jego popleczników, by spodziewać się oficjalnego i na szeroką skalę pozwolenia na podważanie soboru, nawet gdyby to było możliwe. To po pierwsze.

Z drugiej strony, natychmiast skojarzyłem tytuł prelekcji z wydarzeniem sprzed kilku lat, a mianowicie jednym z rozłamów „na lewo” w FSSPX, kiedy to usunięci z Bractwa xx. Aulagnier, Laguerie, de Tanouarn, Królikowski, Forestier i inni założyli Instytut Dobrego Pasterza, niecierpliwi „rozwiązania kanonicznego” całej tej sprawy. Instytut ów miał za cel, co było novum w porównaniu z Bractwami Św. Piotra, Instytutami Chrystusa Króla, Św. Filipa Nereusza i podobnymi, które bezwarunkowo przyjęły doktryny soborowe, m.in. „poważną i konstruktywną krytykę” Soboru Watykańskiego II (strona IDP). Rzeczywiście, członkom tego instytutu pozwolono na taką krytykę, byleby dowodziła ona hermeneutyki ciągłości, a nie zerwania, z „poprzednim” nauczaniem Kościoła (co zowią „Tradycją”). Ogólnie o tym przez tyle lat dość cicho, poza poszczególnymi przypadkami artykułów czy wykładów, które większego wpływu na obraz katolicyzmu „tradycyjnego” nie mają.

Wracając do pytania, na które zamierza odpowiedzieć x. Gleize, nie bardzo w zasadzie wiem, czy jest ono naprawdę tak naiwne, czy też może nie plasuje się ono w tym całym ciągu niekończącego się tańca FSSPX z modernistami. Jeśli bowiem Franciszek udzieli Bractwu status ordynariatu personalnego, to rzeczywiście będzie „wolno już krytykować II Sobór Watykański II” w obrębie „pełnej komunii”, jak w IBP, z którego pouciekało już sporo kapłanów, m.in. z powrotem (logicznie, a nie fizycznie) do Bractwa Św. Piusa X. A tymczasem „nie wolno jeszcze krytykować II Soboru Watykańskiego II” zbyt ostro, bo by się mógł zrazić i wycofać ten, który „chce dobrze dla Tradycji, chce, żeby Tradycja miała głos, żeby rozwijała się w Kościele” (bp Fellay szczerze o Bergoglio).

Kto zaś ma oczy do widzenia i uszy do słuchania, a przede wszystkim wiarę, wie, że Sobór Watykański II należy odrzucić wraz z przeklętym pseudoautorytetem, który go zatwierdził i jego moralną ciągłością, która go wprowadza w życie.

Pelagiusz z Asturii

P.S. Przy okazji dowiedziałem się również z „Wiadomości Tradycji” lefebrystycznej, że Katolicki Instytut Apologetyczny św. Tomasza z Akwinu wydał w jednym tomie dwie prace krytyczne wobec doktryn soborowych. Druga z prac, autorstwa bpa Tissier de Mallerais nosi tytuł: „Hermeneutyka Benedykta XVI”. A jednak doczekaliśmy się, w co kiedyś nie wierzyłem. Rzeczywiście kilka lat temu Ekscelencja wydał dwa gruntownie przygotowane studia teologiczne w „Sel de la Terre”, piśmie dominikanów z Avrillé, którzy od tamtej pory odcięli się od FSSPX i przyłączyli do „ruchu oporu” (a ktoś mi kiedyś mówił, że fakt trzymania się tych dominikanów z bpem Fellay stanowi dowód, że ten ostatni słusznie robi i „trzeba się trzymać wodza”, bo Avrillé to najlepsza szkoła teologiczna FSSPX). Tytuły artykułów to: „Le mystère de la rédemption selon Benoît XVI” czyli „Tajemnica odkupienia według Benedykta XVI” (nr 67 z zimy 2008-2009) i „La foi au péril de la raison : herméneutique de Benoît XVI” czyli „Wiara zagrożona przez rozum: hermeneutyka Benedykta XVI” (nr 69 z lata 2009). Oba artykuły wydano w formie książki pod tytułem L’Étrange théologie de Benoît XVI. Hermenéutique de continuité ou rupture?, który na polski można przetłumaczyć jako Osobliwa teologia Benedykta XVI. Hermeneutyka ciągłości czy zerwania? Ciężko się zorientować, czy praca przetłumaczona na język polski to tylko drugi artykuł z tej serii czy cała książka. Nie sugeruję bynajmniej celowej manipulacji ani oszustwa, ale tytuł polskiego tłumaczenia nie oddaje ani tytułu książki, ani drugiego artykułu bpa Tissier de Mallerais.

letrange-theologie-de-benoit-xvi-hermeneutique-de-continuite-ou-rupture

Okładka książki bpa Tissier de Mallerais

2 comments on “Bp Fellay znowu u Franciszka

  1. anteas1 pisze:

    Upraszam wybaczenia, ale co znaczy krytykować sobór watykański drugi?

    Z czasów gdy byłem jeszcze pogrążon w błędach i herezjach modernistycznej sekty i rozmowach jakie w onym czasie zdarzało mi się prowadzić z innymi sekciarzami, pamiętam że to co było przed „soborem” WII to była jedna wielka seria błędów i wypatrzeń Chrystusowej nauki (na przykład nazywanie „naszych braci odłączonych” heretykami czy schizmatykami. Bo w/g modernistycznych herezjarchów niby jest to wbrew przykazaniu miłości.). Na szczęście jedynie słuszny „sobór” te wszystkie błędy i wypatrzenia naprawił. Jak więc można krytykować tak wiekopomne osiągnięcie?
    Zważać iza też na słowa pisma, które rzecze; „Kiedy wejdziesz między wrony, kracz jako i one”. Czy „wrony” pomiędzy które wchodzi kacermistrz Felley krytykują „wiekopomne osiągnięcie”? Niektórzy tak, bo mówi pismo; „Car daleko, Bóg wysoko”, ale i oni krytykują tylko po cichu, w zaufanym gronie. I to tylko „pożałowania godne, drobne błędy jakie mogły się wkraść do interpretacji Przenajświętszego „soboru”.

    • Jak to się mówi, dla modernistów przez dekady 2+2 równało się wszystko, tylko nie 4.

      Benedykt XVI ogłosił „ex cathedra”, że 2+2 to także 4, ale nie tylko.

      Dla FSSPX i indultowców był to sukces, bo bliżej prawdy temu twierdzeniu.

      Biskup Fellay mówił dawniej zawsze, że 2+2 to 4 i tylko cztery (przynajmniej w wielu zasadniczych kwestiach). Natomiast chodzi do nauczycieli matematyki, dla których to również 5, 6, 3, -4 i wszystko inne. I wierzy, że oni chcą dobrze, tylko mają najwyżej bałagan w papierach. Chyba dożyjemy „owoców” tych odwiedzin i jeszcze dane nam będzie zobaczyć, komu się matematyka pozmienia. Taka jest bowiem „konieczność dziejowa”, że się tak wyrażę. W sprawach dotyczących ściśle wiary wszyscy, którzy się pogodzili z modernistami przejęli ich matematykę (le Barroux, Cheméré-le-Roi, Campos, et al.), choć tak naprawdę musieli ją przejąć co najmniej tuż przed oficjalną ugodą.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s