Kolejna wskazówka, że jest blisko a w zasadzie zaklepane (FSSPX-Rzym)

de galarreta preachingNa początku lipca, podczas kazania z okazji święceń x. Sabura, Chaldejczyka, który studiował w seminarium FSSPX w Econe (Szwajcaria), x. bp Alfons de Galarreta wyjawia ciekawą informację dotyczącą najnowszych relacyj między Bractwem założonym przez abpa Lefebvre’a a władzami w Rzymie:

I tak niektórzy, rzecz jasna, mówią, że nie mamy racji i że jesteśmy schizmatykami, że jesteśmy nielegalnymi (fr. illégaux) w Kościele i drogi Xięże, Xiądz sam musiał trochę przejść, jako dobry żołnierz Chrystusa, w bojach Bożych. Musiał więc Xiądz cierpieć to prześladowanie, o którym pisze nam św. Paweł: „Ci, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie będą cierpieli prześladowania”.

I tak więc Patriarcha Babilonu, który jest Chaldejczykiem, mówi, że jesteśmy schizmatykami. A we Francji Ordynariusz dla Kościołów wschodnich mówi, że jesteśmy nielegalni (fr. illégaux). Otóż sam Papież mówi, że Bractwo, że my jesteśmy katolikami. Zatem, czy jesteśmy katolikami czy jesteśmy schizmatykami? Mam ze sobą list, który został mi dany przez Jego Ekscelencję biskupa Fellay, w którym Kongregacja Doktryny Wiary mówi nam, mówi biskupowi [Fellay], że możemy przystępować do wyświęcania nie występując o pozwolenie do Ordynariuszy miejsca; że wystarczy przekazać im nazwiska wyświęconych, coś, co oczywiście będziemy robić, w porę. Nie jesteśmy więc ani schizmatykami, ani nielegalni.

Dlaczego zatem wymachują tym straszakiem – widzą Państwo co z legalnością, czy kanonicznie jesteśmy w porządku, czy nie – schizmy, podczas gdy jej nie ma i sam Rzym to przyznaje? (bp de Galarreta, 2 lipca 2016 w St-Nicolas du Chardonnet)

Tłumaczenie własne z j. francuskiego za: „Sédevacantiste” pour rester catholique.

Wraz z niedawnymi rewelacjami Przewodniczącego komisji Ecclesia Dei o rzymskiej propozycji prałatury personalnej dla FSSPX, którą przyjął bp Fellay, jest to informacja kapitalnej wagi dla przydługiej już historii stawiania oporu i uznawania, na przemian intensywniejszego oporu z gorliwszym uznawaniem władzy modernistycznej. Wraz z różnymi faktami i słowami ostatnich lat składa się to wszystko w coraz spójnieszą całość. I to pomimo uspokajających słów bpa Fellay, który w czerwcu jeszcze (prewencyjnie?) zapewniał, że FSSPX „nie stawia […] ponad wszystko uznania kanonicznego” (komunikat z 28 czerwca b.r.).

Twierdzę od lat kilku (co najmniej od 2013 r. i pewnej rozmowy, a raczej sporu, który dobrze pamiętam z pewnym wiernym FSSPX w Polsce), że bp Fellay świadom starzenia się trzech biskupów FSSPX i coraz to bardziej naglącej potrzeby następców w biskupstwie, śpieszy się w objęcia modernistów, aby zaklepać „pełną komunię” przed następnymi konsekracjami biskupimi. Aby były już w zgodzie i pokoju, a może nawet z nadania Rzymu.

Rzecz w tym, iż ów zasadniczy kierunek działania obecnego przełożonego generalnego FSSPX w niczym nie odbiega od „roztropnościowego”, „praktycznego”, „duszpasterskiego” podejścia abpa Marceliego Lefebvre’a, który zawsze, od założenia swojego zgromadzenia aż do swej śmierci, starał się uzyskać dla Bractwa odpowiednie warunki dla pokojowego istnienia tegoż w obrębie instytucji zarządzanej przez modernistów, a błędnie uznawanej za Kościół katolicki. To było jego nadrzędną zasadą we wszystkich kontaktach z modernistami: od starań u biskupa szwajcarskiego, który uznał Bractwo na prawie diecezjalnym i kompletny brak publicznego poparcia dla pionierów katolickiego oporu z początków lat 70., przez przyjmowanie z honorami modernistycznych wizytatorów (kard. Gagnon), podpisanie i wycofanie się z protokołu z 5 maja 1988 r., aż po mówienie o „naszym Ojcu świętym, Papieżu” podczas kazania z okazji sakr i słów z wywiadu nazajutrz (po sakrze), że ma nadzieję, iż za cztery czy pięć lat dojdzie do porozumienia. Przypominam, co wielu stara się (szczerze lub nie) zapomnieć, iż arcybiskup wycofał podpis pod słynnym protokołem z Ratzingerem, dlatego że uznał iż warunki w nim zawarte były niewystarczające dla sprawnego i niezależnego funkcjonowania FSSPX w obrębie modernistycznego systemu Novus Ordo (brak większości w „Komisji Tradycji”, etc.). Był to powód czysto praktyczny, nie doktrynalny.

A propos tej wierności bpa Fellay linii abpa Lefebvre’a, bardzo ciekawy zestaw faktów i wypowiedzi, wcale nie wyjętych z kontekstu, można znaleźć w fikcyjnej dyskusji między „pojednawcą” (który pragnie pojednania FSSPX z Rzymem) a „oporowcem” (który sprzeciwia się temu pojednaniu, należy do tzw. „ruchu oporu” bpa Williamsona i innych), napisany przez Petrusa na blogu „Le Blog-Note de Petrus” (po francusku). W większości są to rzeczy znane szerszemu ogółowi w innych krajach, ale chyba nie w Polsce.

Jest to jednak linia zgoła błędna, a to dlatego, że zasadza się na błędnej ocenie rzeczywistości (nie uznanie wakatu Stolicy Apostolskiej). Najnowszy epizod w całym tym szukaniu odpowiednich warunków na współistnienie z błędem w ramach modernistycznego Asyżu religij jest kolejną okazją, udzieloną przez Opatrzność wciąż błądzącym, aby zastanowić się głębiej nad istotą problemu i dojść do odpowiednich wniosków nie tylko teoretycznych, ale i praktycznych.

Pelagiusz z Asturii

5 comments on “Kolejna wskazówka, że jest blisko a w zasadzie zaklepane (FSSPX-Rzym)

  1. Podczaszy pisze:

    Nie znamy zakulisowych, tajnych uzgodnień. Po formalnym uznaniu Lefebrystów przez Franciszka może on wykończyć FSSPX jak Franciszkanów Niepokalanej.
    Jaki status właścicielski będą mieć nieruchomości, kaplice, kościoły, szkoły, plebanie FSSPX? Jak Franciszek usunie bp Fellaya i przejmie nieruchomości (koszerne posiłki dla kumpli z synagogi są kosztowne), wybudzi z transu część wiernych. Tylko, że trzeba będzie znów zaczynać od nowa.
    Dla modernistów, materialistów, FSSPX jedyne co ma do zaoferowania to własność.
    Zabiegać o akceptację u osoby, której się nie słucha, nie wykonuje poleceń? Po ludzku to nielogiczne.
    Obecnie to Lefebryści robią za pałkarzy Franciszka na Sedewakantyzm. To chyba jakieś warunki przyjęcia do Watykanu?

    • Szanowny Panie,

      Co się dzieje za kulisami, to mało kto wie.
      Natomiast to, co się mówi i robi publicznie jest dostępne, w miarę, dla wszystkich.

      Ważne jest też podkreślić, że w FSSPX funkcjonuje podwójna mowa, zgodnie z planem zainspirowanym przez prace GREC. Jedno ad intra, do członków i wiernych, a co innego ad extra, do modernistów i dziennikarzy.

      Franciszek teoretycznie będzie mógł wykończyć FSSPX, jak Franciszkanów Niepokalanej, ale po co? Będzie miał możliwość, ale tego na pewno nie zrobi, ponieważ wszelkie dotychczasowe próby pojednania mogłyby szybko legnąć w gruzach. Chodzi o urobienie, co razem z władzami FSSPX wychodzi całkiem sprawnie.

      Z tego też samego powodu Franciszek nie usunie bpa Fellay, nie ma się o co martwić. Tak czy siak, biskupowi zostały niecałe dwa lata do końca drugiej kadencji i o ile wiem, trzeciej już być nie może (ale mogę się w tym mylić, po prostu nie pamiętam już).

      Tak samo nieruchomości pozostaną w rękach FSSPX, dlaczego bowiem miałyby przechodzić w inne ręce?

      Znowu, chodzi o sprowadzenie FSSPX do współistnienia z modernizmem w obrębie jednej religii i to wystarczy. Ma być kompromis w zasadach (już jest, ale nie we wszystkim jeszcze).

      Zaczynać od nowa nie trzeba, choć może w niektórych poszczególnych lokalizacjach. Od początku niezależnie od FSSPX różni xięża i wierni robią, co mogą. Niekiedy, to prawda, FSSPX sprytem i oszustwem albo szantażem odbierało niezależnym kapłanom nieruchomości (np. we Francji) i wtedy wierni po śmierci takiego kapłana musieli zaczynać od nowa, jeśli nie chcieli się podporządkować superkościołowi z Econe/Menzingen.

      Dla modernistów FSSPX ma wiele więcej do zaoferowania niż nieruchomości, w tym się Pan na pewno myli. Nieruchomości to oni mają od groma, tyle tego przejęli od katolików podstępem i oszustwem. Dzięki bliższej „komunii” z FSSPX otrzymają od nich to, na czym im najbardziej zależy, aby utrzymać się u władzy: jeszcze większy stopień uwiarygodnienia i posłuchu. Chodzi o umocnienie fałszu, jakim jest uznawanie ich za Kościół.

      Tu nie chodzi o akceptację od osoby, której się nie słucha. Tu chodzi o otrzymanie uprawnień, których się nie ma, od tego, którego uważa się za najwyższego prawodawcę Kościoła, tego, który może dać to, czego się nie ma, czyli Papieża. To jest po katolicku logiczne. Natomiast przy jednoczesnym habitualnym (stałym, trwałym) oporze wobec jego nauczania i rządów jest to dopiero po katolicku nielogiczne, wręcz heretyckie.

      A że robią za pałkarzy Franciszka na sedewakantyzm wynika z tego, co napisałem powyżej: chodzi o uwiarygodnienie tego, który fałszywie uznawany jest za Papieża. To jest warunek, ponadto, pojednania. Ale nie robią tego od dziś, zaczął to wszystko abp Lefebvre. Niestety mało o dziejach oporu wobec soboru ludzie wiedzą w Polsce, czemu staram się zaradzić na łamach tego bloga. W przyszłości, mam nadzieję do końca tego roku, pojawi się bardzo ciekawy i długi artykuł x. Franciszka Ricossy, którego streszczenie można przeczytać tutaj. Już ponad połowa przetłumaczona, na razie należy zadowolić się streszczeniem.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz z Asturii

    • Jak powiedziałem wyżej, tym, na czym na pewno najbardziej zależy modernistom, to uwiarygodnienie, utrzymanie wszystkich, złych i dobrych, w fałszywym mniemaniu iż są Kościołem. Jest to jeden z wniosków wyciągniętych z sytuacji już u zarania katolickiego oporu wobec soboru i jego reform (nie mylić absolutnie z początkową bezczynnością abpa Lefebvre’a, z jego Bractwem, etc.). Dla przykładu, dość znany w środowisku francuskojęzycznym pionier, O. Roger Tomasz Calmel, OP (1914-1975): „Pozwólmy nauczaniu objawienia przekonać nas głęboko, że Rzym, pewnego dnia, zostanie uzdrowiony; że pozorny kościół zostanie wkrótce zdemaskowany [jako nie posiadający] autorytetu. Natychmiast obróci się w proch, bowiem jego główna siła wywodzi się z tego, że jego wewnętrzne kłamstwo uznawane jest za prawdę, że nigdy nie zostało napiętnowane od góry.” (pismo „Itinéraires”, maj 1973 r.). W oryginale: “Laissons-nous profondément persuader par l’enseignement de la révélation, que Rome, un jour, sera guérie; que l’église apparente sera bientôt démasquée d’autorité. Aussitôt elle tombera en poussière car sa principale force vient de ce que son mensonge intrinsèque passe pour la vérité, n’étant jamais désavoué d’en haut”.

      za: http://www.catholique-sedevacantiste.com

  2. Podczaszy pisze:

    Nie neguję, że celem głównym jest wzajemne uwiarygodnienie się, choć pozostała już tylko formalność.

    Biskupi w FSSPX to sytuacja nadzwyczajna, po pojednaniu już taka nie będzie więc np. nie-biskupi będą mogli wyświęcać nie-księży i zrobią z FSSPX wydmuszkę.
    Posoborowie ma rozpisane na lata wiele wariantów do rozegrania.

    Ewentualny bunt w FSSPX będzie miał zwyczajnie materialnie ciężej.

    Czas pokaże w jaki sposób kościół posoborowy rozprawi się z FSSPX czy na smutno „na Orwella” czy na wesoło „na Huxleya”.

    • Nie chcę się z Panem spierać, ponieważ w zasadzie się chyba zgadzamy. Napisał Pan jednak, że „Dla modernistów, materialistów, FSSPX jedyne co ma do zaoferowania to własność” i z tym polemizowałem. To nie własność jest tym „jedynym”, co ma do zaoferowania modernistom FSSPX, ale uwiarygodnienie. Bardzo wartościowe i to się liczy.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s