Moralność chrześcijańska i savoir-vivre

Komentarz P. „Podczaszego” na marginesie tematu o stroju niedzielnym zmotywował mnie do przetłumaczenia pewnej instrukcji rzymskiej dotyczącej ogólnych zasad wyglądu kobiet chrześcijańskich, na którą już kilka lat temu trafiłem i do potraktowania tej kwestii w oddzielnym wpisie.

Nie jest moją intencją obszerne opracowanie materii relacji między, z jednej strony, nauczaniem Kościoła i moralnością chrześcijańską, na której straży stoi właśnie Kościół (xięża, biskupi na czele z Papieżem) a zasadami współżycia między ludźmi i savoir-vivre’m z drugiej. Odsyłam do komentarzy P. „antura” w przywołanym przez P. „Podczaszego” artykule P. Krajskiego, ale pozwolę sobie również na kilka wstępnych uwag stanowiących przyczynek do dalszej ewentualnej dyskusji.

Kościół zawsze czuwał nad moralnością wiernych i przestrzegał przed zwyczajami, modami, praktykami przeciwnymi zdrowej moralności chrześcijańskiej. Podpada to pod uczynki miłosierdzia względem ciała (grzeszących upominać i nieumiejących pouczać), ale i przede wszystkim wynika z boskiego posłannictwa Kościoła jako stróża wiary i moralności. Nie trzeba być jednak wielkim historykiem, by zauważyć, że te różne zwyczaje i mody godzące w moralność nadeszły dopiero po tak zwanych Wiekach Średnich, gdzie cały organizm społeczny przesiąknięty był nauką Chrystusową. Przez wieki bowiem publicznie to Chrystus panował i Jego Ewangelia, w prawach niepisanych i pisanych, w zwyczajach, ubiorze, etc. To dopiero powolny upadek chrześcijańskich państw, przygotowany przez pomieszanie pojęć (nominalizm) i nawrót pogaństwa (renesans), a uskuteczniony przez rewoltę religijną (Luter) i polityczną (Rewolucja Francuska), doprowadził do rozprzestrzenienia się praktyk i zwyczajów przeciwnych chrześcijańskiej moralności, również w ubiorze, aż po usankcjonowanie tego buntu przeciwko Bogu w prawach państwowych. Savoir-vivre jako sztuka kulturalnego współżycia cywilizowanych ludów jest stara jak świat (a dokładniej: człowiek). Niemniej jednak, wraz z postępem tych błędów filozoficznych i rewolucji przeciwko Bogu i Kościołowi to elity antykatolickie zaczęły kształtować wszystkie dziedziny życia ludzkiego, od filozofii i polityki począwszy na modzie i zasadach życia (savoir-vivre) skończywszy. Stąd też szeroka akceptacja najpierw tych wielkich dekoltów, potem odsłoniętych kolan, wreszcie strojów plażowych, dzisiejszych pornograficznych reklam bilbordowych i innych zwyrodnień przeciwnych zdrowej moralności. I wydaje się, że nie widać końca.

Wraz z postępem degeneracji moralnej Kościół tym częściej i usilniej stawał w obronie moralności. Gdy chodzi jednak o kwestie praktyczne i konkretne zagadnienia życia codziennego, w przeszłości leżało to zwykle w gestii hierarchii lokalnej, czy to biskupów w swoich diecezjach (np. kard. Siri z Genui, kard. Begin z Quebecu, ale przykładów można przytoczyć co najmniej setki), czy to proboszczów w swoich parafiach. A to dlatego, że zasięg problemu z reguły bywał lokalny. Gdy sam Rzym przypominał o tym, robił to rzadko i świadczyło to tylko (i aż!) o powszechnym zasięgu danego problemu. Przykładem tego, nie jedynym, jest Instrukcja Św. Kongregacji Soboru z 1930 roku.

Takim problemem pod koniec XIX wieku był w niektórych środowiskach katolickich przesadny przepych, o czym świadczy wspomniana już „Instrukcja”. Jeszcze w pierwszej połowie XX wieku pisał o tym o. Jacek Woroniecki w Katolickiej etyce wychowawczej (tom II/1, RW KUL, Lublin 1986 r., s. 420-423). Choć niegdyś problemem bywał częściej wspomniany zbytek i przepych, to w czasach dzisiejszych jest raczej odwrotnie. Przesada idzie w drugą stronę. Dlatego też widzimy dzisiaj często tendencję, wyraźną wśród źle uformowanych katolików nawet dobrej woli, do fałszywie rozumianej pokory, przybierającej konkretne kształty „mierności”, „niedbalstwa”, wręcz „brzydoty” w ubiorze i manierach czy pogardy do przejawów kultury, godzących w prawdziwą godność człowieka, a wyrażanych na zewnątrz nie tylko w kościele. Wpływ na to, zwłaszcza w Polsce, ma postępująca proletaryzacja społeczeństwa, nie tylko materialna, ale przede wszystkim umysłowa. Komuś na pewno na tym zależy.

W każdym bądź razie, do obowiązków duchownych i dziś należy rozeznanie konkretnych problemów i potrzeb wiernych, w danych okolicznościach czasowych, geograficznych, kulturowych, i zastosowanie ogólnych zasad moralności chrześcijańskiej do tych konkretnych sytuacyj. Zwłaszcza, że napór wszechinwazyjnej deprawacji jest coraz silniejszy. W obliczu powszechnej apostazji, dzięki Bogu nadal nieliczni biskupi i xięża katoliccy raz po raz przypominają o tym w okólnikach mejlowych, biuletynach parafialnych czy w kazaniach.

Wracając do tekstu P. dra Krajskiego, o którym mowa we wspomnianym na początku komentarzu, katolik w swym postępowaniu kierować się ma zasadami moralności chrześcijańskiej zgodnie z wytycznymi Kościoła, które raz po raz wydawane były w formie instrukcyj, adhortacyj, bull, dekretów czy też ze wskazówkami biskupów lokalnych i swoich proboszczów czy spowiedników. Wolnomyśliciel i liberał zawsze stronił od stosowania się do nich. Trudno też byłoby się kierować tu zasadami ogólnymi wyłożonymi przez św. Tomasza z Akwinu, a interpretowanymi w odniesieniu do dawnych i obecnych okoliczności przez P. dra Krajskiego, który, bądź, co bądź, jest modernistą (religia Novus Ordo jest modernistyczną podróbką religii katolickiej). W tym, co dotyczy życia zgodnie z savoir-vivre’m i zasadami chrześcijańskiej moralności niestety P. dr Krajski, volens nolens, w tym konkretnym przypadku (dekoltu) jest liberałem i bardziej podoba się światu niż Panu Bogu. A liberalizm ten wynika co najmniej po części z modernistycznej religii. Nie umniejsza to jednak wielkiej zasługi, jaką przez swój wysiłek Pan doktor zbiera na polu podnoszenia poziomu kultury w wymiarze społecznym naszego narodu i dlatego jego blog wart jest czytania, ale czytania ze zrozumieniem. Przeto i dziś można być św. Ludwikiem czy św. Kazimierzem, Ludwikiem Veuillot czy Jadwigą Zamoyską, wzorowym i kulturalnym chrześcijaninem starającym się być zaczynem prawdy, dobra i piękna w swym otoczeniu. W swym postępowaniu i to należy również mieć na uwadze.

Pelagiusz z Asturii

 

 

3 comments on “Moralność chrześcijańska i savoir-vivre

  1. anteas1 pisze:

    Ja trochę przejrzałem blog P. Krajskiego i ze zdumieniem odkryłem, że spora część zasad dobrego wychowania, które zostały mi wpojone przez rodziców i otoczenie, w rzeczywistości nie jest zgodna z savoir-vivre. Niemniej jednak nie zamierzam stosować się do tego com przeczytał, a to z tego powodu aby nie wyjść na niekulturalnego osobnika w moim, nie znającym zasad savoir-vivre-vivre otoczeniu.

    No chyba że podrośle całej rodzinie, znajomym, współpracownikom, itd. link do blogu pomienionego Pana, i wszyscy oni przeczytają rzeczony blog od deski do deski, i zaczną się do tego wszystkiego stosować z zapałem neofitów. W co wątpię.

    • Szanowny Panie,

      A to dlatego, że przez dekady obcego nam duchowo systemu zostaliśmy cofnięci cywilizacyjnie.

      Jeśli człowiek nie ma zamiaru podnieść się kulturowo dlatego, że żyje w otoczeniu, które ma swoje braki w tej dziedzinie, to już jego sprawa.

      Gdy natomiast europejscy misjonarze docierali do ludów barbarzyńskich, nauczali przede wszystkim wiary prawdziwej, ale nie tylko. Nie bez powodu mówi się, że Kościół jest wychowawcą narodów. Wychowywał, cywilizował, podnosił. Nie oznacza to, że było to łatwe. I dziś nie jest to łatwe. Wymaga to pracy, roztropności, rozeznania, delikatności i wielu innych cnót. Większość po prostu nie zna zasad dobrego wychowania i jakoś żyje. Większość tych, którzy je poznała, nie chce ich wdrażać, bo nie widzą użyteczności tego typu zabiegów albo się im po prostu nie chce. Ale niektórzy się mimo wszystko starają i ze zdumieniem odkrywają, że przynosi to jednak dobre owoce.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

  2. W temacie: „Czy to rozrywka dla ducha ludzkiego ten rozpustny ton zabaw, ten element zmysłowy w tańcach nowoczesnych, ta często tak mało przystojna elegancja towarzyska?” (kard. Hlond w liście pasterskim z 1936 r.). Elegancja towarzyska, w tym stroje uwłaczające skromności chrześcijańskiej, mogą odbiegać czasami od zasad moralności chrześcijańskiej. Ale nie zawsze i nie znaczy, że mają być byle jakie, prostackie, nie uwzględniające zasad i zwyczajów ludzi kulturalnych.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s