W rocznicę Powstania Warszawskiego, raz jeszcze

powstanie_warszawskie

Nigdy dosyć przypominania, gdy chodzi o tak dramatyczne w historii naszego narodu i pouczające wydarzenia, jak Powstanie Warszawskie. Zwłaszcza, że ideologia insurekcyjna, która zainspirowała to powstanie, jest wciąż bardzo żywa, a podtrzymywana często przez uczciwych ludzi, służących niekiedy za pożytecznych idiotów dla celów przeciwnych polskiej polityce narodowej. Brak pracy od podstaw daje się odczuć dziś, jak nigdy.

Dlatego, raz jeszcze, przypomnę ważny głos w tej debacie, trafnie analizujący to wydarzenie w szerszym kontekście, a mianowicie artykuł Adama Doboszyńskiego:

„Ekonomia krwi i obce agentury”.

Polecam ocenę, również post factum, Jędrzeja Giertycha, którą można przeczytać w tomie III Tysiąca lat historii polskiego narodu, ss. 138-141 (wyd. Ostoja, Krzeszowice 2011 r.).

Prawdziwie narodowa polska szkoła polityczna będzie mogła powstać tylko wtedy, gdy powstanie pewna elita złożona z jednostek o odpowiedniej wiedzy, predyspozycjach, zdolnościach oraz silnym charakterze. Wymaga to jednak wiele pracy osobistej i organizacyjnej, a nie chybionych inicjatyw i „odzieży patriotycznej”.

Pelagiusz z Asturii

8 comments on “W rocznicę Powstania Warszawskiego, raz jeszcze

  1. Romano pisze:

    Panie Pelagiuszu,

    O ile chyba dobrze pamiętam to właśnie w tym urywku poświęconym powstaniu J. Giertych pisał, że na dziesięciu powstańców JEDEN miał pistolet, nawet nie karabin maszynowy … ale powstanie robimy.
    A po latach dumne Muzeum Powstania, jakby było co świętować, podczas gdy z wygranych, przemyślanych i dobrze prowadzonych powstań, które nie były sterowane z zewnątrz przez „elity” czy „białe fartuszki” jakoś nie robi się filmów, nie pamięta nie lansuje w „mediach”.

    Na dodatek bardzo źle odnosił się do możliwości wybuch powstania i prosił o rozwagę Prymas – Kardynał A. Hlond.

    Odzież patriotyczna, doby nośnik do powielania nietrafionych wzorców, orzełków i osób które kompletnie nie zasługują na szacunek, zwłaszcza tw. Ziuk.

    • Pewnie tam. W ogóle, jeśli Pan czy ktoś inny będzie miał czas przepisać te kilka krótkich stron o tym nieszczęśliwym wydarzeniu z książki Giertycha, na pewno to opublikuję w przyszłą rocznicę.

      A tak poza tym, tylko idiota może uważać, że nosząc publicznie bieliznę (t-shirt jest bielizną) z orzełkiem, flagą polską, tym bandytą Piłsudskim, a nawet Dmowskim, szerzy patriotyzm. W oczach ludzi poważnych to czyste pośmiewisko. Taka „odzież” nadaje się do lasu lub w góry, a nie w mieście czy na występach, a już zupełnie nie w kościele…

      Niestety, czasy mamy nieciekawe.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

  2. anteas1 pisze:

    My, Polacy jesteśmy jedynym narodem na całej kuli ziemskiej, który świadomie i dobrowolnie doprowadził do zrównania z ziemią swojej stolicy prowadząc nikomu na nic nie potrzebną walkę która była z góry skazana na przegraną. I jeszcze traktuje to jako powód do chluby.

    My, Polacy jesteśmy jedynym narodem na całej kuli ziemskiej, który jest wręcz hiperkatolicki (we własnym przekonaniu), a jednocześnie ma w najgłębszym poważaniu, to co mówią mu roztropni ludzie kościoła.
    ks. Piotr Skarga nawoływał do naprawy Ojczyzny, i siła ludu go słuchała i rękami założonymi bezczynnie siedziała.
    Prymas Michał Poniatowski nawoływał do nieprowadzenia wojny z Rosją, która była o wielokroć silniejsza od Polski, a w moim rodzinnym mieście rozwydrzony motłoch w jaki pod wpływem masonów zamienili się normalnie stateczni, spokojni i rozważni mieszczanie śpiewał;
    „My, Krakowiacy,
    Nosim guz u pasa,
    Powiesim sobie
    Króla i Prymasa”

    • Szanowny Panie,

      Przez pewną analogię można to powiedzieć, ale należałoby jednak doprecyzować, że przynajmniej pewna znaczna część naszego narodu nie była za kolejnym bezsensownym powstaniem. A że powstanie wybuchło, wypadało walczyć. Więc nawet wielu przeciwników powstania po części doprowadziło do zrównania z ziemią Warszawy, ale dlatego, że już nic innego nie dało się zrobić i należało walczyć z honorem. Podzielam tutaj całkowicie opinię wspomnianego wyżej J. Giertycha.

      Co do drugiej sprawy, również po części prawda. Ale nie jedynym. Włosi również za takowy naród byli uważani, a pod wpływem tych samych obcych czynników, co i u nas, rzucili się na Papieża i odebrali mu całe państwo.

      W każdym bądź razie, obce wpływy, zwłaszcza te zakulisowe, mają decydujący wpływ na politykę państw i narodów, jeśli brak im odpowiednio wykształconych i cnotliwych elit. Wobec dzisiejszego braku ludzi naprawdę możemy nie przetrwać dzisiejszej próby. Same półśrodki, brak powagi, a przede wszystkim brak jakiejkolwiek kultury intelektualnej i nieporządek w pojęciach.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

      • anteas1 pisze:

        Iza nam brać przykład z innych małych narodów, które z pokorą przyjmują co na nich Pan Bóg ześle, co jak ich uderzą w prawy policzek to lewy jeszcze nadstawiają, jak zmuszają ich aby szli tysiąc kroków to dwa tysiące idą i jak i płaszcz wydzierają, to jeszcze szatę oddają, i w brew pozorom całkiem dobrze na tym wychodzą. Wszak mówi pismo że pokorne ciele dwie matki ssie.

        • Szanowny Panie,

          Przyznam, że nie bardzo rozumiem ten komentarz w kontekście powyższych wypowiedzi. Prosiłbym o rozwinięcie.

          Polityka to oczywiście część moralności, istnieje między nimi związek konieczny wynikający z rozumnej natury człowieka. Ale pokora tu nie jest ideą nadrzędną, a dobro wspólne. To dobro wymaga niekiedy walki o byt, stąd i doktryna o wojnie sprawiedliwej.

          In Christo Rege,
          Pelagiusz

          • anteas1 pisze:

            Tak sobie myślę, że wojna może być i sprawiedliwa, ale jednocześnie nieroztropna. Wojna obronna w 1939 AD była bez wątpienia sprawiedliwa, ale niezbyt roztropna, jako że szans na zwycięstwo nie było. Należało tedy skapitulować od razu gdy się okazało że na zwycięstwo nie ma szans, a podpisane przez Polskę traktaty sojusznicze nie są warte nawet tego papieru na którym je spisano. W ten sposób oszczędzono by siła polskiej krwi.
            Analogicznie nie powinno być żadnych sił zbrojnych na zachodzie, bo one walczyły nie za Polskę lecz za Wielką Brytanię i (dość krótko) Francję. Oczywiście nie powinno być mowy o jakiejkolwiek partyzantce, bo nie służyła ona niczemu.
            W takich okolicznościach jak II WŚ należało tylko skoncentrować się na ocaleniu jak największej liczby Polaków i, oczywiście w miarę możliwości, materialnego stanu posiadania narodu.

            Niestety Polacy omamieni abstrakcyjnym pojęciem „honoru” rozumianego jako wylewaniu jak największej ilości polskiej krwi przy każdej możliwej okazji, pod pozorem że wylewa się ją „za Polskę”.
            Oczywiście śmierć za ojczyznę to dobra rzecz, ale śmierć za ojczyznę jest tylko w tedy, gdy ta śmierć przynosi ojczyźnie jakąś wymierną, godziwą korzyść, a nie abstrakcyjny „honor”. Oczywiście taka korzyść musi być na tyle wielka, aby zrekompensować ofiarę życia. Mówiąc brutalnie, musi się kalkulować.

            Jeśli sprawiedliwa wojna nie rokuje szans powodzenia, to po prostu należy wymierzenie sprawiedliwości odłożyć na bardziej sprzyjającą porę lub pozostawić Panu Bogu, a samobójczy „honor” wysłać na wieczne wakacje najdalej jak tylko się da.

            Nawiasem mówiąc w samobójstwie nie ma nic honorowego.

            Dla tego piszę inne narody lepiej wychodzą na uległości, gdy nie ma szans na zwycięstwo, bp oszczędzają w ten sposób siła chrześcijańskiej (lub pogańskiej – w zależności od narodu) krwi.

            Jednocześnie chciałem zaznaczyć że nie uważam niepodległości za jakieś uniwersalne, najwyższe czy niepodważalne dobro. Są przykłady w historii, gdy jakiś pozbawiony niepodległości naród radził sobie całkiem dobrze. Nadrzędną zasadą powinno być niemarnowanie polskiej krwi, potem nie marnowanie dóbr materialnych. Dopiero na końcu można myśleć o takich niezbyt istotnych sprawach jak niepodległość czy honor. Bo niepodległością i honorem nie można napełnić żołądka.

            Niektórzy twierdzą że lepiej umrzeć na stojąco niż żyć na klęczkach, ale zapominają że z klęczek zawsze można się podnieść, a z grobu już nie za bardzo.

            • Po pierwsze, aby ustalić porządek w tym, o czym mówimy: sprawiedliwość i roztropność to dwie cnoty kardynalne, a jako takie stanowią najwyższy rodzaj cnót (nad nimi nie ma żadnych w porządku naturalnym) i dlatego coś może się sprzeciwiać jednej, a nie sprzeciwiać drugiej i vice versa. Z natury tak jest.

              Dalej, klasyczne definicje: iustitia est suum cuique tribuere czyli sprawiedliwość to oddawanie każdemu tego, co mu należne, natomiast prudentia est recta ratio agibilium, czyli roztropność to zasada działania opartego na trafnym rozumowaniu. Sprawiedliwość odnosi się do czynów względem drugiego, a roztropność do czynów ludzkich w ogóle, ale konkretnych, poszczególnych czynów.

              Chodzi o to, że deklarację wojny musi poprzedzić rozeznanie, czy taka wojna będzie sprawiedliwa w takich okolicznościach i przeciwko takiemu a takiemu państwu. A samo to rozważanie „wciąga” roztropność, która dotyczy doboru środków do zamierzonych celów w obrębie każdej innej cnoty. Dalej też, rzeczywiście dany moment takiej deklaracji może być nieroztropny, poszczególne decyzje w trakcie jej trwania mogą być nieroztropne. Mogą też nie być sprawiedliwe, nawet jeśli wojna jako taka była sprawiedliwa.

              Więc Pana osobiste rozważania mają rzeczywiście sens i w świetle faktów możemy rozpatrywać tę wojnę, ze strony Polski, jako sprawiedliwą. Sam moment wybuchu wojny nie należał do gestii Polski, natomiast różne decyzje w jej toku mogły być roztropne lub nie (chwila kapitulacji, sposób kapitulacji, dalsze walki, etc.).

              Akurat opinia J. Giertycha jest rozbieżna z Pańską jeśli chodzi o sensowność walki Polaków na Zachodzie. Odsyłam do Tysiąca lat historii narodu polskiego, ale i innych dzieł tego, uważam, wybitnego Polaka. A tam to uzasadnia, o ile pamiętam, pokazaniu opinii publicznej, że Polacy trwale stoją po stronie przeciwnej Germanii/Niemcom i zawsze tak powinno być.

              Poza tym punktem, w którym i Pan przedstawia swoje racje, i J. Giertych ma swoje, więc zawieszam osąd, przynajmniej na tę chwilę, zgadzam się. Pojęcie takiego irracjonalnego „honoru”, odciętego od wyższych dóbr mamy, niestety, zaszczepione przez błędne różne szkoły polityczne powstawniowe i sanacyjne. Samobójstwa też rozpowszechniła nieco w naszym katolickim ongiś narodzie hołota spod znaku Piłsudskiego i jego zgniłej Sanacji (a miała być „oczyszczeniem”).

              Ale przyznam, temat ciekawy. Gdyby tylko było więcej ludzi myślących tymi kategoriami i jakiś sposób doprowadzenia ich do głosu w polityce narodowej byłoby zupełnie inaczej. A jest po prostu źle.

              Przepraszam za późne opublikowanie komentarza. Trochę o tym myślałem, ale niestety nie mam obecnie czasu na głębsze w tym temacie przemyślenia, a jest o czym rozważać.

              In Christo Rege,
              Pelagiusz

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s