Wiara czy władza apostolska: co pierwsze?

Wiara apostolska czy autorytet apostolski? Sprzeczności w nauczaniu dają odpowiedź na to pytanie

Wiara apostolska czy autorytet apostolski? Sprzeczności w nauczaniu dają odpowiedź na to pytanie

Jest to w zasadzie pierwszy dylemat wielu ludzi szczerze wierzących, że prawda przez Boga objawiona znajduje się tylko w Kościele katolickim, jedynej Arce Zbawienia oraz zauważających problemy w tej instytucji, którą powszechnie uznaje się za Kościół katolicki, a mianowicie rażące błędy, obrażające majestat Boży nabożeństwa czy wręcz pozwolenie na niemoralne praktyki. Dylemat ten zaznacza się zwłaszcza w krajach o kulturze (ongiś) na wskroś katolickiej, jak Polska czy Włochy, gdzie przywiązanie do autorytetu Wikariusza Chrystusa zawsze było bardzo silne i wielokrotnie uchroniło niektóre narody od popadnięcia w herezję lub schizmę.

Bp Donald Sanborn przedstawia logiczne rozumowanie, które dowodzi, że to właśnie wiara, nieskażona, ta sama, której Pan Jezus nauczał apostołów i uczniów, jest pierwsza. Jeśli chodzi o treść wiary, jej niezmienność poświadcza nauczanie Kościoła od najdawniejszych czasów, natomiast człowiek, jako istota z natury rozumna, posługuje się pierwszymi zasadami tego rozumu, do których należy zasada niesprzeczności.

Warto również zauważyć, że artykuł ten pomija nawet osobistą herezję tych, których uważa się błędnie za papieży, a rozważa interesujący nas dylemat z punktu widzenia tak zwanej tezy z Cassiciacum, która do zrozumienia nie wymaga specjalnych studiów teologicznych.

Pelagiusz z Asturii

Wiara czy władza apostolska: co pierwsze?

Bp Donald J. Sanborn

Odpowiedź na obiekcję wobec sedewakantyzmu.

OBIEKCJA: Paweł VI, Jan Paweł I i Jan Paweł II są prawowicie wybranymi Papieżami. Posiadają sukcesję apostolską i władzę apostolską nauczania, rządzenia i uświęcania Kościoła. Nauczanie Soboru Watykańskiego II, jak również reformy promulgowane przez tych Papieży powinny być przyjęte jako nauczanie i dyscyplina Kościoła katolickiego. Podporządkowanie tego nauczania i dyscypliny przebieraniu i odrzuceniu jest popadnięciem w błąd prywatnej interpretacji.

ODPOWIEDŹ: Jak się Czytelnik może domyślać, odrzucam tę analizę obecnej sytuacji, czyli to, że odrzucenie Soboru Watykańskiego II i następujących po nim zmian jest praktykowaniem prywatnej interpretacji. Raczej jest tak, że odrzucenie, jak to powiedziałem w „Sprzeciwie wiary” (inny artykuł bpa Sanborna – przyp. PA), wynika z samego aktu boskiej i katolickiej Wiary, która jednocześnie przyjmuje prawdę objawioną przez Boga i podawaną [do wierzenia] przez Kościół oraz sprzeciwia się twierdzeniu logicznie sprzecznemu z nią.

Na przykład, przyjmujemy wiarą twierdzenie, że Chrystus jest realnie obecny w Najświętszej Eucharystii; jednocześnie sprzeciwiamy się twierdzeniu, że Chrystus nie jest realnie obecny w Najświętszej Eucharystii. Sprzeciw jest tak silny, jak przyjęcie i nie ma wiary bez sprzeciwu wobec tego, co jest sprzeczne z prawdami wiary. Stąd Kościół nie tylko podaje [do wierzenia] prawdę, ale nieomylnie potępia to, co jest z nią sprzeczne.

Ale Sobór Watykański II i posoborowe „powszechne magisterium zwyczajne” zaprzeczyło nauczaniu Kościoła w wielu punktach. Zatem katolik musi się mu sprzeciwić, jeśli ma pozostać wierny swemu Chrztowi.

Ten sprzeciw, z kolei, za pośrednictwem kilku prostych logicznych kroków prowadzi do faktu dogmatycznego, którym jest to, że sprawca fałszywego nauczania nie może nauczać z autorytetem Chrystusowym. Byłoby to bluźniercze i sprzeczne z obietnicami Chrystusowymi.

Argument ten nie porusza nawet osobistej ortodoksji posoborowych „papieży”. Jest zwykłym porównaniem powszechnego magisterium zwyczajnego przedsoborowego i posoborowego Kościoła. Choć wiara jest ponad rozumem, nie sprzeciwia się rozumowi i wiara nie może tolerować sprzeczności w nauczaniu tak, jak tego nie może i rozum.

Rozpoznanie prawdziwego Kościoła nie jest aktem wiary, ale aktem rozumu. Jak to ujmuje Garrigou-Lagrange w swym De Revelatione, człowieka należy doprowadzić do wniosku, że rozumne jest dokonanie aktu wiary w Kościół katolicki. Apologetyka musi doprowadzić rozumnego człowieka do punktu, w którym rozpoznaje, że Kościół katolicki ma znamiona jedynego, prawdziwego Kościoła Chrystusowego.

Absolutnym wymaganiem autentyczności prawdziwego Kościoła Chrystusowego jest to, że nie może zaprzeczać sobie w swej oficjalnej doktrynie. Sprzeczność bowiem w oficjalnej doktrynie byłaby pewnym znakiem deformacji ludzkiej i czysto ludzkiego pochodzenia. Zatem, nawet przed aktem wiary, jedność doktryny – niesprzeczność doktryny – Kościoła katolickiego musi być widoczna dla wszystkich, nawet dla tych, którzy nie mają wiary.

Sobór Watykański II niszczy zatem cały apologetyczny argument Kościoła katolickiego, bowiem stanowi wyraźne zaprzeczenie w kwestiach:

(1) wolności religijnej (potępionej przez Mirari vos Grzegorza XVI i Quanta cura Piusa IX);

(2) jedności i jedyności Kościoła katolickiego jako jedynego prawdziwego Kościoła (eklezjologia Soboru Watykańskiego II została potępiona przez Piusa XII w Mystici Corporis);

(3) ekumenizmu (potępionego w Liście Apostolskim Piusa VIII, Summo iugiter Grzegorza XVI i Mortalium animos Piusa XI).

Nowy Mszał, ponadto, zawiera heretycką definicję Mszy. To tylko kilka problemów Soboru Watykańskiego II, ale te wystarczą, przeto jedna sprzeczność byłaby wystarczyła.

Obiekcja polega w istocie na tym, że te doktryny nie mogą być sprzeczne, bowiem pochodzą one od prawidłowo wybranego Papieża, który nie może błądzić w nauczaniu i ustanawianiu praw dotyczących tych spraw. Jeśli zachodzi sprzeczność, musi być ona tylko pozorna a łagodząca interpretacja dokumentów rozwiązałaby problem.

Odpowiadam, że w tych punktach Sobór Watykański II jest wyraźnie sprzeczny – praktycznie słowo w słowo w niektórych przypadkach – oraz że wiara musi odrzucić te sprzeczności z nawet większą siłą niż zrobiłby to rozum. Argument taki wymaga od wiary zrobienia czegoś, co jest wewnętrznie niemożliwe, nawet dla Boga, czyli stwierdzić i zaprzeczyć temu samemu w tym samym czasie.

Wiara nie może powiedzieć, że twierdzenie „Maryja nie była wniebowzięta ciałem i duszą” jest jakoś do pogodzenia z twierdzeniem „Maryja była wniebowzięta ciałem i duszą”. Jakikolwiek kościół, który by wymagał przyjęcia czegoś takiego od swych wyznawców, niezależnie od tego, jakiej „interpretacji” by mu nie dano, z pewnością nie jest tym Kościołem i nigdy nie wytrzymałby długo, ponieważ nie wytrzymuje egzaminu rozumu.

Przyjęcie Soboru Watykańskiego II i jego reform jako katolickich wyrządza niezmierną szkodę dla, faktycznie niszczy jedność wiary Kościoła katolickiego i burzy całą budowlę apologetyczną, którą jest jej odwołanie się do rozumu i zdrowego rozsądku.

Obiekcja ta głosi, że apostolskość Kościoła jest wystarczającym gwarantem prawowierności Soboru Watykańskiego II. Ale apostolskość, tak rozumiana, jest przesadnie ograniczona, bowiem Kościół musi być apostolski nie tylko w swej sukcesji papieży i biskupów, ale także w swym nauczaniu, kulcie i rządzie.

O. Shultes OP, w swym De Ecclesia catholica definiuje apostolskość w następujący sposób:

Nota apostolicitatis est charisma et proprietas Ecclesiae qua per legitimam, publicam et numquam interruptam pastorum ab Apostolis successionem in identitate fidei, cultus et regiminis continuatur. (Podkreślenie moje.)

[„Cecha apostolskości jest znamieniem i właściwością Kościoła, dzięki której zachowuje on ciągłość w prawowitej, publicznej i nigdy nie zerwanej sukcesji pasterzy od Apostołów w tożsamości wiary, kultu i dyscypliny.”]

Tak więc bez tożsamości wiary, kultu i dyscypliny na przestrzeni następujących po sobie pontyfikatów nie da się uratować apostolskości. Bowiem, jak to zauważają prawie wszyscy autorzy, sukcesja musi być formalna i nie tylko materialna, i.e. musi istnieć jedna władza apostolska sprawowana przez różnych tytularnych piastunów władzy. To ta jedność władzy wspieranej boską asystencją jest tym, co zapewnia jedność wiary, kultu i rządu. Zatem brak tożsamości w wierze, kulcie i dyscyplinie jest nieomylnym znakiem braku władzy wspieranej boską asystencją.

Ale Sobór Watykański II zerwał tożsamość wiary, kultu i dyscypliny, z czego wynika, że władza, która promulgowała tę nietożsamą – nie-katolicką – wiarę, kult i dyscyplinę, nie może być władzą apostolską, bowiem władza apostolska jest niezdolna do zrobienia czegoś takiego. To, co pozostaje na Watykanie, to czysto materialna sukcesja papieży, i.e. czyste posiadanie stolicy bez władzy, która naturalnie mu towarzyszy. Jeśli chodzi o władzę, stolica jest pusta, a Kościół jest w tym samym stanie, pod kątem władzy, jak wtedy, gdy Papież umiera i inny nie został wybrany.

Obiekcja brzmi, jeśli ją właściwie rozumiem: jeśli zachodzi sukcesja apostolska, zachodzi jedność wiary. Moja odpowiedź brzmi: jeśli zachodzi brak jedności wiary, nie ma (formalnej) sukcesji apostolskiej. Oba te argumenty, wyrażone tu jako hipotetyczne przesłanki większe, są prawdziwe. Ich wartość we wniosku zależy od potwierdzenia warunku. Zatem pytanie brzmi: co jest pierwsze? Sukcesja apostolska czy wiara?

Odpowiadam wiara. Wiara jest metafizycznie pierwsza wobec władzy, bowiem władza polega na relacji osoby publicznej do wspólnoty, której podstawą jest szerzenie dobra wspólnego wspólnoty. Ale to wiara jest tym, co determinuje dobro wspólne, celowość, Kościoła. Stąd wyznanie prawdziwej wiary jest warunkiem sine qua non (łac. koniecznym – przyp. PA) przyjęcia władzy apostolskiej w Kościele i ona (Wiara) musi być potwierdzona zanim sukcesja apostolska będzie potwierdzona. Ale Sobór Watykański II, Nowa Msza i Nowy Kodeks zawierają sprzeczności z nauczaniem Kościoła. Ta sprzeczność jest zatem nieomylnym znakiem, że materialny okupant tronu piotrowego nie posiada lub nie posiadał cech koniecznych, by przyjąć władzę apostolską, bowiem musimy wierzyć wiarą boską i katolicką, że wewnętrznie niemożliwe jest, by władza apostolska była ze sobą sprzeczna w wierze, kulcie i dyscyplinie, podczas gdy nie jest niemożliwe, czy to podług wiary, czy podług rozumu, by okupujący papież utracił swą władzę. Zatem sukcesja, którą cieszą się Montini, Luciani i Wojtyła (a po nich Ratzinger i Bergoglio – przyp. PA) jest czysto materialną sukcesją, i.e. mianowani zostali w procesie prawnym na stanowisko, na którym są w stanie przyjąć ten autorytet.

Zgadzam się z tym, że autorytatywny świadek (e.g. biskup diecezjalny) konieczny jest dla autorytatywnego stwierdzenia nie-papieskości Pawła VI, Jana Pawła I i Jana Pawła II (oraz Benedykta XVI i Franciszka – przyp. PA), ale utrzymuję, że prywatne, nawet kolektywne uznanie faktu przez wiernych jest i słuszne i obowiązkowe. Bowiem każdy poszczególny ochrzczony katolik ma obowiązek odrzucić to, co jest sprzeczne z Wiarą. Odrzuca on zatem Sobór Watykański II jako sprzeczny z Wiarą. Gdy hierarchia, która przyjęła i promulgowała Sobór Watykański II każe mu go przyjąć, musi on odrzucić ich władzę apostolską w oparciu o jego wcześniejsze odrzucenie Soboru Watykańskiego II mocą jego cnoty wiary.

W tym leży cały sens I Listu do Galatów I, 8, gdzie św. Paweł ostrzega wiernych, by potępili jego samego, apostoła, („nawet gdybyśmy…”), jeśli stwierdzą, że jego nauczanie nie zgadza się z tym, co już od niego słyszeli. Zgodnie z teorią opisaną w obiekcji, ten tekst miałby brzmieć: „Ale choćbyśmy my, albo anioł z nieba głosił wam ponad to, cośmy wam głosili, musicie przyjąć tę nową naukę, ponieważ jest ona wam głoszona przez apostoła, więc musicie się założyć, że nie ma sprzecności między nimi.

Św. Paweł oczywiście wymaga od wiernych sprawdzenia tożsamości Wiary u ich apostolskich nauczycieli jako warunek przyjmowania ich. Doprawdy, jeśli brak tej Wiary, nakaz brzmi: niech będzie przeklęty.

Według nakazu apostolskiego zatem wierni muszą sprawdzić nauczanie wybranych na stanowiska apostolskie, przynajmniej domyślnie (ang. Implicitly – przyp. PA) poprzez gotowość do ich odrzucenia, wyklęcia ich, gdyby mieli nauczać fałszywej doktryny. Jest to niezbity argument, który właściwie jest teologiczny, bowiem głosi na podstawie autorytetu św. Pawła, że mianowicie tożsamość wiary poprzedza władzę apostolską oraz że sami wierni, a niekoniecznie biskupi, mogą i muszą rozpoznać tożsamość lub brak tożsamości Wiary.

Zgadzam się jednakże z Panem, że autorytatywne potępienie musi pochodzić od władzy kościelnej. To o to autorytatywne potępienie modlimy się i na nie mamy nadzieję. W międzyczasie zbieramy się na Placu św. Piotra i wołamy do JP2 jedno wspólne, nieautorytatywne, ale grzmiące ANATHEMA!

Metoda, którą proponuje obiekcja polega na mówieniu, że Paweł VI, Jan Paweł I i Jan Paweł II są niewątpliwie następcami św. Piotra, zostali wybrani zgodnie z prawidłową procedurą i za takich zostali uznani przez całą katolicką hierarchię. Posiadają zatem władzę apostolską. Zatem [ustanowiona przez n]ich doktryna, kult i dyscyplina są nieomylnie katolickie i wszelka sprzeczność musi być uważana przez wiarę za tylko pozorną, a nie rzeczywistą.

Odpowiadam mówiąc, że akt wiary, będąc aktem zgody intelektu, dokonuje się wraz z domyślnym stwierdzeniem zasady sprzeczności, która to zasada nie może, metafizyczną niemożliwością, przyjąć twierdzenia z nią sprzecznego. Przypominając wyżej przytoczony cytat, intelekt nie może jednocześnie przylgnąć do twierdzenia Chrystus jest rzeczywiście obecny w Najświętszej Eucharystii i Chrystus nie jest rzeczywiście obecny w Najświętszej Eucharystii. Takie twierdzenie byłoby równoważne z twierdzeniem, że koło jest kwadratem, co jest wewnętrznie sprzeczne.

Rodzaj aktu, którego wymaga od wiary Sobór Watykański II jest aktem niemożliwym, tj. przyjęciem sprzecznego nauczania, zwłaszcza z powodu Boga objawiającego i podającej [do wierzenia] władzy apostolskiej z Boską asystencją.

Z drugiej strony, nie jest niemożliwa, a przez wielu teologów wręcz dopuszczana jako całkiem możliwa, utrata władzy papieskiej przez jej posiadacza. Akt wiary, zatem, poprzez odrzucenie niemożliwego i grzesznego aktu stwierdzenia czegoś przeciwnego temu, co przyjmuje wiarą, odwraca się oraz słusznie i z koniecznością odmawia uznania władzy apostolskiej u promulgującego1.

Wymaganie przyjęcia sprzeczności Soboru Watykańskiego II w jego doktrynach, kulcie i dyscyplinie jest domaganiem się, by wierni dopuścili się niemożliwego aktu utrzymywania sprzecznych twierdzeń z najwyższą pewnością. To obala jedność wiary, bez której ani świętość; ani apostolskość, ani powszechność nie mogą przetrwać jako właściwości Kościoła katolickiego. Nie ma bowiem uświęcenia bez nadprzyrodzonej prawdy i nie ma nadprzyrodzonej prawdy bez jedności prawdy. Nie ma katolickości bez jedności wiary, bowiem katolickość – powszechność – z definicji jest zastosowaniem czegoś jednego do wielu (unum versus alia).

W końcu, jak widzieliśmy wyżej, nie ma apostolskości bez jedności wiary, bowiem jedność wiary jest warunkiem koniecznym posiadania władzy apostolskiej. Akceptacja Soboru Watykańskiego II i jego reform stawia zatem Kościół w radykalnej niedorzeczności, pozbawia go jego czterech znamion i sprowadza go do bycia czysto ludzką instytucją. Odrzucenie Soboru Watykańskiego II, z drugiej strony, jego reform oraz autentyczności „papieży”, którzy go promulgowali zachowuje jedność wiary, zachowuje cztery znamiona, zachowuje niezniszczalność Kościoła.

Moralna ciągłość hierarchii zapewniona jest przez (1) sukcesję materialną oraz (2) fakt, że Kościół oczekuje na formalnego następcę, to jest, kogoś, kto ma przyjąć władzę apostolską. To wyczekiwanie Kościoła na nowego papieża, tak, jak uznanie władzy papiestwa, daje moralną ciągłość między jednym papieżem a drugim na czas wakatu stolicy w chwili śmierci papieża.

Dalej, konieczne odrzucenie przez wiarę władzy apostolskiej u Pawła VI, Jana Pawła I i Jana Pawła II jest przytłaczająco potwierdzone przez nieporządek, do którego został sprowadzony Kościół wskutek Soboru Watykańskiego II. Przytaczam niezaprzeczalny fakt całkowitego i bezprecedensowego załamania się wiary w instytucjach, które ongiś były katolickie.

To załamanie się wiary, ta Wielka Apostazja, o której św. Paweł i Katechizm Soboru Trydenckiego mówią, jest bezpośrednim wynikiem wewnętrznego bezładu Soboru Watykańskiego II. Żyjąc przed, w trakcie i po soborze, mogę zapewnić Pana, że ten sobór był przyczyną załamania się wiary. Wiara katolicka była nienaruszona w instytucjach Kościoła przez Soborem Watykańskim II; stopniowo zniknęła wraz z wprowadzaniem reform soborowych przez Jana XXIII i Pawła VI.

Głównym powodem tego załamania jest fałszywe nauczanie odnośnie wolności religijnej i ekumenizmu, które pozbawia Kościół katolicki, gdyby to było możliwe, jego istotnej cechy bycia jedynym, prawdziwym Kościołem Chrystusowym, poza którym nie ma zbawienia. Pozbawia Kościół jego możliwości nauczania z władzą Boga i zobowiązywania sumień ludzkich.

Wielkim błędem Soboru Watykańskiego II jest przewaga sumienia ludzkiego nad nauczaniem Kościoła katolickiego. Błąd ten jest zasadniczo protestancki i masoński oraz jest nieomylnym znakiem, że ci, którzy autorytatywnie go nauczali z pewnością nie nauczali go z władzą Chrystusa. Do tego, przytaczam absolutnie apostackie postępowanie posoborowych „papieży”.

Jeśli przeczyta Pan Piotrze, czy Mnie miłujesz? (tytuł książki napisane w latach ’80 przez Daniela Le Roux, kleryka z Econe – przyp. PA), niemożliwe jest pogodzenie magisterium czy praxis Wojtyły z wiarą katolicką. A jednak jego na wskroś ohydne ekumeniczne czyny są dogłębnie zgodne z eklezjologią Soboru Watykańskiego II. Nie jest atakowany jako złoczyńca przez soborową hierarchię, ale raczej chwalony za swą apostazję religijnego indyferentyzmu i wolności sumienia w stylu masońskim. Zasady tego bezprecedensowego załamania się doktryny, kultu i dyscypliny zawarte są w Soborze Watykańskim II i w posoborowym „zwyczajnym magisterium powszechnym” hierarchii modernistycznej.

W końcu, scenariusz soborowych nie-papieży w pełni zgadza się z programami wrogów Kościoła od czasów Rewolucji Francuskiej. Pragnęli umieścić jednego ze swoich na tronie piotrowym i przepowiedzieli, że im się to uda. Św. Pius X ostrzegał nas przed modernistyczną infiltracją w szeregach duchownych. Fogazzaro, kapłan apostata, w swej książce Il Santo, potępionej przez św. Piusa X, opisuje kościół wyglądający jak kościół soborowy i przestrzega spiskowców, by nigdy nie opuścili Kościoła, ale raczej byli cierpliwi i przejęli go od środka. Ruch Rinovamento, również z tamtej epoki, miał te same plany. Katolik dwudziestego wieku mógł zatem spodziewać się sytuacji, którą teraz widzimy przed sobą i spodziewać się [konieczności] odmowy autentyczności władzy, do której posiadania pretendują te modernistyczne węże.

(Sacerdotium 4, lato 1992 r.)

1. Odrażające z obu punktów widzenia, tj. i wiary i władzy apostolskiej, jest uznawanie apostolskiej władzy u posoborowych papieży, ale jednoczesne odrzucanie ich nauczania i dyscypliny. Odrażające z punktu widzenia wiary, bowiem odbiera wierze jej warunek sine qua non, którym jest podanie do wierzenia przez Kościół, bowiem jeśli Kościół jest omylny w swym przedstawianiu prawd, nie może to być warunkiem wiary. Odrażające jest, ponadto, z punktu widzenia władzy apostolskiej, bowiem takie „przebieranie i wybieranie” nauczania i dekretów władzy domyślnie neguje nieomylność i niezniszczalność [ang. indefectibility – przyp. PA] tej władzy. Niestety to jest stanowisko Bractwa Św. Piusa X. Dla nich prawdziwą władzą, która przedstawia prawdy wiary w nieomylny sposób nie jest „władza apostolska” Jana Pawła II, ale raczej „władza” arcybiskupa Lefebvre’a. Przyjmą zatem nauczanie, praktykę liturgiczną lub zarządzenie dyscyplinarne Jana Pawła II tylko jeśli będzie zatwierdzone przez arcybiskupa Lefebvre’a. Obecną conditio sine qua non wiary adherentów tej grupy nie jest auctoritas Ecclesiae proponentis, ale auctoritas Archiepiscopi proponentis lub accipientis. Od chwili jego śmierci 25 marca, 1991 roku grupa ta nie była jeszcze postawiona przed próbą kwestii mogącej prowadzić do podziału, na razie, skoro arcybiskup zmarł, nową conditio sine qua non wiary tej grupy będzie auctoritas Patris Schmidberger proponentis. To, czy ta władza będzie miała ten sam silny charakter pozostaje jeszcze kwestią otwartą. Myślę raczej, że gdy staną na rozstaju dróg, podzielą się wobec kwestii „Co by arcybiskup zrobił w tym przypadku?

Z języka angielskiego tłumaczył Pelagiusz z Asturii. Źródło: TraditionalMass.org.

2 comments on “Wiara czy władza apostolska: co pierwsze?

  1. Polska Krew pisze:

    Pelagiuszu ,czy wiesz co się dzieje z Duchowym Prepperem i dlaczego usunął filmy ze swojego kanału?

    • Szanowny Panie,

      Nie wiem, kto to jest i pierwsze słyszę.

      Właśnie tylko szybko sprawdziłem i widzę, że to jakiś kolejny świecki kaznodzieja. Treści wysłuchałem tylko tu i ówdzie po kilkanaście sekund i z jakością doprawdy słabo. Lepiej, gdyby ten Pan na pytanie o istnienie Boga odpowiadał, jak zawsze podręczniki do teologii naturalnej (inaczej teodycei) i apologetyki o tym pisały, a nie zaczynał od „świadectwa ludzi”. Więc lepsza pierwsza lepsza katolicka książka, niż te wywody „świeckiego kaznodziei” w tych śmiesznych koszulkach.

      Bądź, co bądź, nigdy go nie widziałem na żadnej Mszy katolickiej w Polsce. Nie wiem, skąd się więc mógł wziąć…

      Opinię swoją mam i na razie nic w tym względzie się nie zmieni: wśród polskich katolików poważnych ludzi brak najbardziej, a prawie wszyscy Ci, którzy publicznie się udzielają, raczej tylko stanowią pośmiewisko dla naszych przeciwników i uczciwych ludzi szukających. I tu leży pies pogrzebany, jak to się mówi, oraz powód niepowodzenia katolicyzmu w Polsce, a jego powodzenia w krajach o kulturze mniej katolickiej, jak Francja czy USA. Pana Preppera po tych pierwszych wrażeniach będę uważał za kolejnego takiego „murzyna z powołaniem”, jak Klucznik czy inni.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s