Adam Władysław Doboszyński, w rocznicę śmierci

Adam Doboszyński jest bardzo ciekawą postacią narodowo-demokratycznej opozycji wobec reżimu sanacyjnego przed II wojną światową. Swe wyraziste poglądy wyrażał również sprzeciwiając się błędnym kierunkom i posunięciom władz polskich na uchodźctwie podczas tejże wojny. Przede wszystkim jednak interesująca jest jego koncepcja ekonomii, odpowiadająca naszym, polskim realiom, i zgodna z nauczaniem Kościoła zawarta w książce pt. Gospodarka narodowa, którą szczególnie polecam.

Poniższy artykuł pochodzi sprzed roku.

Pelagiusz z Asturii

Sylwetki niezłomnych
Adam Władysław Doboszyński

65. rocznica męczeńskiej* śmierci

Uczestnik najsłynniejszego procesu w II RP

adam doboszynski dorosłyAdam Władysław Doboszyński (ur. 11 stycznia 1904 w Krakowie, zm. 29 sierpnia 1949 w Warszawie) – polski polityk i pisarz, członek Stronnictwa Narodowego.

Urodził się w Krakowie w rodzinie ziemiańskiej Adama i Natalii Doboszyńskich. Ojciec był adwokatem i członkiem austriackiej Rady Państwa (1900–1907). W czasie wojny polsko-bolszewickiej 1920 zgłosił się jako ochotnik do 6 pułku artylerii ciężkiej w Krakowie, w którym służył cztery miesiące.

Po zdaniu matury w tym samym roku podjął studia na Uniwersytecie Warszawskim na wydziale prawa, jednak szybko z tego zrezygnował, przenosząc się do Wyższej Szkoły Technicznej w Gdańsku. Naukę łączył z aktywnością społeczną wspierając polskie organizacje narodowe, które działały na terenie Wolnego Miasta Gdańska.

Doboszyński był współzałożycielem Bratniej Pomocy Zrzeszenia Studentów Polskich oraz prezesem Związku Akademików Gdańskich „Wisła”. Otrzymał także godność członka honorowego Związku Polskiej Młodzieży Akademickiej i Związku Polskich Korporacji Akademickich.

Trzykrotnie brał udział w kongresach Międzynarodowej Konferencji Studentów, przewodnicząc delegacji polskiej na zjeździe w Budapeszcie. W 1925 ukończył studia, uzyskując dyplom inżyniera budowlanego.

W latach 1925–1927 kontynuował naukę w Szkole Nauk Politycznych w Paryżu, jednak musiał je przerwać z powodu kłopotów materialnych rodziny. Po powrocie do kraju ukończył z wyróżnieniem Szkołę Podchorążych Rezerwy Saperów w Modlinie, uzyskując stopień podporucznika rezerwy.

W tym okresie zajął się rodzinnym majątkiem w Chorowicach pod Krakowem. Powstały wówczas jego pierwsze książki: wydana w 1928 powieść „Słowo ciężarne”, która wzbudziła polemikę na temat socjologicznej roli radia w kształtowaniu poglądów politycznych i społecznych, a także praca z zakresu demografii „Szlakiem Malthusa” i niewydany dramat „Trans”.

Doboszyński udzielał się także w środowisku ziemiańskim pełniąc w latach 1929–1931 obowiązki sekretarza krakowskiego oddziału Związku Ziemian.

W 1931 r. przystąpił do Obozu Wielkiej Polski i od tej pory pozostawał związany z ruchem narodowym, lecz po rozwiązaniu OWP zachowywał dystans wobec różnych inicjatyw politycznych podejmowanych przez młodych działaczy wywodzących się z ruchu narodowego.

W 1933 r. podczas pobytu w Anglii, nawiązał znajomość z Gilbertem Keithem Chestertonem, pisarzem i myślicielem, którego koncepcja dystrybucjonizmu wywarła duży wpływ na poglądy Doboszyńskiego.

Znalazło to wyraz w wydanej w 1934 r. pracy Doboszyńskiego „Gospodarka narodowa”, przyjętej z entuzjazmem przez narodowców „młodego pokolenia”. Książka odniosła wielki sukces, ukazały jej trzy wydania, druk czwartego przerwał wybuch wojny.

Praca została uznana w kręgach narodowych za symbol scalenia polskiego nacjonalizmu z nauką społeczną Kościoła katolickiego. Poglądy Doboszyńskiego na gospodarkę narodową ukształtowały się pod wpływem pism św. Augustyna i św. Tomasza z Akwinu, będących punktem wyjścia jego rozważań.

W oparciu o naukę Kościoła katolickiego zawartą w encyklikach papieskich poddał krytyce uznając za niemoralny zarówno liberalny kapitalizm, z jego przewodnim hasłem niczym nieskrępowanej wolności, jak również wspólną dla socjalizmu i komunizmu formę ustroju kolektywistycznego.

Dowodził, że obie doktryny, pozornie tak różne, wyrastają z jednego wspólnego antychrześcijańskiego korzenia – światopoglądu materialistycznego.

Komunizm niszczył jestestwo człowieka, miażdżąc wszystko co odstawało od marksistowskich teorii i eksploatował jednostkę w służbie utopii. Liberalizmowi zarzucał deprecjonowanie etosu pracy, zdegradowanie jej do roli jednego ze środków do osiągnięcia zysku materialnego.

Gospodarka liberalna miała tłumić moralność wyzwalając w człowieku pierwotny instynkt chciwości i żądzę zysku. Postępujący proces bezmyślnego uprzemysłowienia, gigantomanii i centralizowania gospodarki Doboszyński oceniał jako zło, przyczynę upadku moralnego społeczeństw i postępującego wyzysku ludzi.

Przewidywał, że wraz z głębokim kryzysem gospodarczym lat 30. kapitalizm wszedł w okres schyłkowy.

Koncepcja Doboszyńskiego zakładała przebudowę społeczną w Polsce, stworzenie społeczeństwa narodowego, silnego organizmu stanowo – zawodowego, zdolnego obronić naród przed towarzyszącym kapitalizmowi zjawiskiem koncentracji przemysłu.

Społeczeństwo to jego zdaniem powinno przypominać „…budowę organizmu, w którym człowiek nie może być odosobniony lecz czuć oparcie w rodzinie, organizacji zawodowej i stanowej, oraz ojczyźnie.”

Doboszyński oparł swój system o koncepcję korporacyjną. Podstawą nowego, projektowanego ustroju gospodarczego miały stać się korporacje zawodowo-stanowe, obejmujące wszystkie dziedziny gospodarki i stanowiące rodzaj samorządu gospodarczego.

Miały one zrzeszać ludzi powiązanych nie tylko rodzajem wykonywanej pracy, lecz także wspólną etyką zawodową wynikającą z długoletniej tradycji, instancji organizacyjnych oraz sankcji.

Korporacje miały hierarchicznie zrzeszać pracowników i pracodawców, tworząc z kolei organizacje coraz wyższego stopnia składające się na strukturę państwa narodowego. Innym postulatem Doboszyńskiego było zachowanie w narodzie podziału stanowego, wynikającego ze światopoglądu, tradycji, wychowania. Przynależność stanowa miała wzmacniać poczucie własnej wartości w człowieku.

Jednak w systemie tym ludzie zdolni, bez względu na pochodzenie, mogliby wspiąć się na stanowiska kierownicze narodu. Drogą do awansu było więc wykształcenie, praca, samozaparcie i talent. Oceniając szansę realizacji swojego projektu Doboszyński przewidywał, że korporacje zawodowe powstaną szybko, ale proces tworzenia się stanów będzie długi i jego zakończenia doczekają dopiero następne pokolenia Polaków.

Od 1934 związał się ze Stronnictwem Narodowym, gdzie powierzono mu funkcje referenta prasy i propagandy okręgu krakowskiego. Był aktywny jako organizator struktury SN w okręgu krakowskim, wykazując się dużym zmysłem organizacyjnym w pracy propagandowej.

Wygłaszał odczyty w środowiskach robotniczych Bielska-Białej, Częstochowy, Łodzi, Radomia i Borysławia. Wykorzystywał też tak niekonwencjonalne środki szerzenia propagandy jak objazdowe biblioteki zawierające publikacje obozu narodowego, które przemieszczały się od wsi do wsi.

Organizował związki zawodowe „Praca Polska” w Krakowie, będące organizacją zawodową robotników w ramach Stronnictwa Narodowego. Efektem był znaczny wzrost liczebny i rozwój organizacji. Był powszechnie uznawany za autorytet w sprawach gospodarczych.

Swoje poglądy propagował w wielu artykułach i drukach propagandowych poświęconych narodowym zasadom gospodarczym i na licznych odczytach dla działaczy akademickiej „Młodzieży Wszechpolskiej”.

Pozostawał w bliskich kontaktach z działaczami Obozu Narodowo-Radykalnego: Tadeuszem Gluzińkim, Aleksandrem Heinrichem, Wojciechem Zaleskim (redaktorem dziennika „ABC”) oraz działaczem RNR Falanga Wojciechem Wasiutyńskim.

W związku ze swoją działalnością niejednokrotnie miał do czynienia z policją, która dokonywała konfiskaty druków, rozpędzała zebrania i dokonywała aresztowań działaczy. Sam Doboszyński dwa razy o mało nie został zesłany do obozu w Berezie Kartuskiej.

W reakcji na zabójstwo przez policję Wawrzyńca Sielskiego, Doboszyński zorganizował bojówki, które w nocy z 22 czerwca na 23 czerwca 1936 opanowały zbrojnie na kilka godzin miasteczko Myślenice, akcja ta została później nazwana „wyprawą myślenicką”.

Rozbrojono posterunek policji i zerwano kable telefoniczne. W znajdujących się na rynku sklepach żydowskich stłuczono szyby wystawowe, a znajdujące się w nich towary zostały zniesione na rynek i podpalone.

Zdemolowano także synagogę i wychłostano starostę powiatu myślenickiego za faworyzowanie kupców żydowskich i represje wobec działaczy SN. Inne źródła (zob. W. Karlicki w GW poniżej) podają, że do chłosty nie doszło.

Nad ranem oddział dowodzony przez Doboszyńskiego wycofał się z miasteczka, policja wysłała za nim trzy grupy pościgowe, które w toku kilkudniowego pościgu dwukrotnie starły się z grupą Doboszyńskiego, kierującą się na południe w stronę granicy z Czechosłowacją.

W wyniku walk grupa została rozproszona, a większość jej członków aresztowana. W starciu z policją i strażą graniczną dwie osoby z bojówki Doboszyńskiego poniosły śmierć (jedną z ofiar był Józef Machno), a jeden uczestnik został ranny.

Sam Adam Doboszyński mimo możliwości ucieczki do Czechosłowacji, po kilku dniach ukrywania się, 30 czerwca, dobrowolnie oddał się w ręce policji.

Podczas przesłuchania przez policję Doboszyński wziął całą winę na siebie. Sąd okręgowy w Krakowie skazał 36 oskarżonych na kary od 6 do 20 miesięcy więzienia, przy czym 20 z nich karę zawieszono, a 11 uniewinniono.

Przywódca wyprawy stanął przed sądem 14 czerwca 1937 r. i był to jeden z najsłynniejszych procesów politycznych II Rzeczypospolitej.

Akt oskarżenia obejmował m.in. wtargnięcie i zdemolowanie komisariatu policji, zawłaszczenie znajdującej się tam broni, zniszczenie i podpalenie kilku sklepów, wtargnięcie i zdemolowanie mieszkania starosty, rozbrojenie strażnika miejskiego i próbę popalenia synagogi.

Swój czyn Doboszyński określał jako demonstrację przeciwko terrorowi policyjnemu panującemu w powiecie myślenickim, który uważał za symbol panującego systemu sanacyjnego.

Sama akcja nie miała według niego na celu żadnego anarchistycznego zamachu. Ława przysięgłych uniewinniła Doboszyńskiego od wszystkich zarzutów, uznając, że działał w warunkach „wyższej konieczności”.

Ten sensacyjny wyrok odbił się szerokim echem w kraju i doprowadził do skasowania przez ministerstwo sprawiedliwości sądów przysięgłych na terenie dawnego zaboru austriackiego.

Uniewinnienie zostało uchylone przez Trybunał Apelacyjny i po ponownej rozprawie w lutym 1938 r. we Lwowie uznano Doboszyńskiego winnym tylko jednego zarzutu: zagarnięcia broni z posterunku policji. Ostatecznie Sąd Apelacyjny we Lwowie skazał go na trzy i pół roku więzienia, które Doboszyński opuścił dzięki urlopowi zdrowotnemu w lutym 1939.

Na wolności Doboszyński nie zrezygnował z aktywności politycznej. W kwietniu 1939 r. na Ogólnopolskim Zjeździe SN popierał kandydaturę Zygmunta Berezowskiego na stanowisko prezesa SN, a w razie jego wyboru sam miał zostać wiceprezesem stronnictwa.

Berezowski przegrał, a Doboszyński wszedł w skład Komitetu Głównego SN. Wygłosił wówczas serię odczytów politycznych w wielu miastach Polski wzywając do konsolidacji narodowej i obrony państwa.

W sierpniu 1939 nie otrzymał przydziału do wojska, w związku z wyrokiem pozbawienia praw publicznych. Po wybuchu wojny wstąpił ochotniczo do wojska, dowodził oddziałem saperów.

Ranny w bitwie pod Lwowem, zdołał zbiec z niewoli niemieckiej. Po klęsce wrześniowej przedostał się przez Węgry i Mediolan do wojska polskiego we Francji, a następnie w Wielkiej Brytanii.
Za zasługi wojenne został odznaczony Krzyżem Walecznych i francuskim Croix de Guerre.

Na emigracji w randze porucznika pozostał w wojsku, ale równocześnie prowadził działalność polityczną na własną rękę. Krytykował SN i jego prezesa Tadeusza Bieleckiego za ugodowość wobec rządu gen. Władysława Sikorskiego i oficjalnie wystąpił ze Stronnictwa Narodowego.

Brał udział w pracach powołanego wiosną 1942 Komitetu Zagranicznego Obozu Narodowego, którego był pomysłodawcą i jednym z organizatorów. Celem komitetu było wypracowanie wspólnego stanowiska politycznego i zbliżenia Stronnictwa Narodowego, Obozu Narodowo-Radykalnego „ABC” i falangistów Bolesława Piaseckiego. W dalszych planach było stworzenie wspólnego ruchu katolicko-narodowego.

W tym czasie dużo publikował, ukazały się wówczas dwie części pracy „Wielki Naród”, dedykowanej „bojowcom ukraińskim kolegom z celi i spaceru” oraz „Zagrody i wspólnoty”.

W „Catholic Herald” i „Weekly Review” propagował katolickie koncepcje ustrojowe i społeczno gospodarcze. W latach 1940–1941 wraz z księdzem Stanisławem Bełchem wydawał pismo „Jestem Polakiem”, będące trybuną dla środowisk narodowych, niezadowolonych z polityki Sikorskiego.

Na jego łamach wystąpił z krytyką rządu za jego dążenie do podpisania układu z ZSRS. Uważał Sikorskiego za człowieka słabego, którego kariera oparta była o kontakty z czynnikami zagranicznymi, a premierem rządu polskiego na wychodźstwie został pod naciskiem rządu francuskiego.

Zesłany do obozu odosobnienia na wyspę Bute, gdzie przebywał od kwietnia 1941 do stycznia 1942. Po wyjściu na wolność w dalszym ciągu prowadził działalność opozycyjną. 15 lutego 1943 w ukazującym się nielegalnie w Wielkiej Brytanii piśmie „Walka” Doboszyński opublikował list otwarty do prezydenta Władysława Raczkiewicza i gen. Kazimierza Sosnkowskiego, w którym nawoływał do obalenia Sikorskiego.

List spotkał się z poparciem wielu emigracyjnych środowisk politycznych, jednak za jego opublikowanie Doboszyński został przejściowo aresztowany, a następnie wydalony z wojska, a wydawca pisma „Walka”, Zygmunt Przetakiewicz, został skazany na 7 miesięcy więzienia.

Mieszkając w Londynie Doboszyński żył w biedzie, wspomagany czasami przez kolegów z wojska. Mimo tych kłopotów dużo pisał: w 1945 wydał po angielsku „Ekonomię miłosierdzia” („Economics of charity”), w 1947 „Małą Encyklopedię Pojęć Społecznych” i „Dwie płaszczyzny nacjonalizmu”, przetłumaczył m.in. „Krótką historię Anglii” autorstwa G. K. Chestertona i „Kryzys pieniądza” Ch. Hollisa.

Pozostał także aktywny politycznie w organizacji Pokolenie Polski Niepodległej, propagował ideę powołania federacji narodów środkowo-europejskich, którą uważał za najlepsze zabezpieczenie przed ekspansją Niemiec i Rosji. Należał do władz Klubu Federacji Środkowo Europejskiej w Londynie.

Popierał też działalność Antybolszewickiego Bloku Narodów, w którego skład wchodzili m.in. nacjonaliści z Ukrainy, Białorusi oraz narodów kaukaskich.

Doboszyński był czynny w akcji informowania o zbrodni katyńskiej, na przekór brytyjskim i polskim czynnikom oficjalnym zainteresowanym dobrymi stosunkami ze Związkiem Sowieckim.

Krytykował nieprzemyślane i nieprzynoszące korzyści Polsce szafowanie polską krwią w związku z szerzącą się w polskim podziemiu ideologią powstańczą. Doboszyński dawał wyraz obawom, że jeśli w okupowanym kraju wybuchnie powstanie, będzie ono równie tragicznego w skutkach co zrywy dziewiętnastowieczne.

W opublikowanej w listopadzie 1943 r. artykule „Ekonomia krwi” twierdził, że przez dwieście lat niewoli ciągoty powstańcze zaszczepiali Polakom ich wrogowie, ciągnący korzyści z nieudanych zrywów, których głównym efektem było wyniszczenie najbardziej ideowych i patriotycznych jednostek narodu.

Uważał następnie, że przebieg powstania warszawskiego w 1944 r. potwierdził trafność tych przewidywań.

Po wojnie główną troską Doboszyńskiego było przeciwdziałanie kolejnemu powstaniu narodowemu w okupowanej przez komunistów Polsce – uważał bowiem, że doprowadziłoby ono do ostatecznego zlikwidowania Polski.

Uważał, że wybuch nowej wojny przeciwko Związkowi Sowieckiemu jest nieunikniony, jednak nie doprowadzi ona do wyzwolenia Polski.

Przewidywał, że wywiady aliantów zachodnich będą dążyć do wykorzystania antykomunistycznego podziemia w Polsce do wzniecenia nieudanego powstania, które odciążyłoby ich własny wysiłek zbrojny.

Doboszyński przewidywał, że okupacja sowiecka jest sytuacją przejściową, będzie jednak ciężkim doświadczeniem dla Polaków. Dlatego opowiadał się za zlikwidowaniem podziemia w kraju, ewakuowaniem kadry wojskowej na zachód (tzw. „elita walki”), pozostawiając w kraju część nieczynnych działaczy politycznych i społecznych („elita trwania”) w oczekiwaniu na zmianę warunków geopolitycznych.

Doboszyński chciał osobiście zapoznać się z sytuacją polityczną, społeczną i gospodarczą w kraju, a ponadto wpłynąć na władze Podziemia Niepodległościowego, aby rozwiązały działające oddziały partyzanckie i wytłumaczyć im, że wszelkie rachuby na pomoc zachodu zawiodą.

W tym celu w grudniu 1946 r. przedostał się do Polski. W ciągu pierwszej połowy 1947 r. jeździł po całym kraju i odbył kilkadziesiąt spotkań z działaczami narodowymi i katolickimi.

Adam Doboszyński planował, że wynikiem tych spotkań będzie powstanie tzw. „Ośrodka”, nieformalnego środowiska, które miało wypracować wspólny program dotyczący bieżącej sytuacji. Miał pogląd:

„Położenie Polski stało się tak tragiczne, że nie wolno nam stracić ani minuty. Musimy przestawić naszą politykę całkowicie. Musimy zacząć mobilizować opinie całego świata w obronie Polski przeciw Sowietom. Musimy stworzyć Rząd, złożony z najtęższych ludzi, którymi rozporządza Naród. Panu Panie Prezydencie narzucono na jesieni 1939 r. zobowiązanie nie usuwania gen. Sikorskiego. Zobowiązanie to jest sprzeczne z Konstytucją i całkowicie nieważne; są to pacta conventa przypominające najgorsze wzory z epoki upadku Rzeczypospolitej. (…) Niech Pan stanie, Panie Prezydencie, na wysokości historycznego zadania i usunie Rząd, prowadzący Polskę do zguby. Człowiekiem, który cieszy się zaufaniem ogółu Polaków, jest gen. K. Sosnkowski. Niech Go Pan powoła do władzy, Panie Prezydencie. Niech Pan utworzy Rząd, Panie Generale. Nie wolno się Panu wahać albo usuwać. Ratujcie Polskę, pogrążaną coraz głębiej przez ludzi nieodpowiedzialnych. Poprą Was polscy żołnierze i wszystko, co w Narodzie uczciwe i ofiarne”.

Miał on nadzieję, że po klęsce ZSRS w starciu z Amerykanami i wygaśnięciu okupacji komunistycznej, grupa ta stanie się zaczątkiem szerokiego frontu katolicko-narodowego, który odbuduje nowa silną Polskę.

Było to jednak zadanie niewykonalne w ówczesnym czasie, o czym Doboszyński przekonał się w czasie pobytu w kraju.

Większość rozmówców została szybko aresztowana przez Urząd Bezpieczeństwa. Nie udało się doprowadzić do spotkania z dowódcą partyzanckim Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Romualdem Rajsem ps. „Bury”, odpowiedzialnym za pacyfikacje wsi i zabójstwo 79 osób wyznania prawosławnego.

W tym czasie Doboszyński napisał swoją ostatnią pracę zatytułowaną „W pół drogi”. Zawarł w niej syntezę swej myśli politycznej, ocenę ówczesnej sytuacji politycznej Polski, prognozy na przyszłość oraz wskazania dla ruchu narodowego.

Nie zdążył wykonać ostatecznej redakcji tekstu swego ostatniego dzieła. Funkcjonariusze UB aresztowali go w Poznaniu 3 lipca 1947 r. Śledztwo prowadził osobiście płk Józef Różański, przy zastosowaniu szeregu wymyślnych szykan i tortur.

Adam Doboszyński podczas procesu przed władzami komunistycznymi

Adam Doboszyński podczas procesu przed władzami komunistycznymi

18 czerwca 1949 rozpoczął się pokazowy proces przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie. Doboszyński został oskarżony o współpracę z wywiadem hitlerowskich Niemiec i Stanów Zjednoczonych, co było absurdalnym fałszem.

Na sali sądowej Adam Doboszyński odwołał zeznania złożone w śledztwie i publicznie obnażył metody, jakimi posługiwało się UB w celu ich wymuszenia.

W mowie końcowej podczas procesu Doboszyński wypowiedział słynne słowa:

„Mogłem w życiu popełnić wiele błędów, ale zamiary moje były uczciwe i byłem człowiekiem czystych rąk”.

11 lipca sąd wydał wyrok, skazując Doboszyńskiego na karę śmierci. Wyrok ten został utrzymany następnie przez Najwyższy Sąd Wojskowy, a prezydent Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski.

Wyrok został wykonany strzałem w tył głowy w dniu 29 sierpnia 1949 r. w więzieniu mokotowskim.

Grób symboliczny znajduje się na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie w Kwaterze „Na Łączce”.

Także po śmierci postać Doboszyńskiego była atakowana zarówno w prasie oficjalnej jak i w publikacjach drugiego obiegu z kręgów opozycyjnej tzw. lewicy laickiej.
Po latach starań rodziny i przyjaciół 29 kwietnia 1989 r. Sąd Najwyższy ostatecznie oczyścił ze wszystkich powojennych zarzutów i pośmiertnie zrehabilitował Adama Doboszyńskiego.

W Krakowie, w Dzielnicy I Stare Miasto, przy ulicy św. Anny nr 3 znajduje się tablica pamiątkowa poświęcona pamięci Adama Doboszyńskiego (seniora) oraz Adama Doboszyńskiego (juniora).

Dokumenty, źródła, cytaty:

http://ipn.gov.pl/__data/assets/pdf_file/0008/59516/1-20259.pdf
dr Krzysztof Kaczmarski IPN Rzeszów „Sylwetki niezłomnych”
http://pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Doboszy%C5%84ski_%28polityk%29

Źródło: blogpress.pl. Poprawiono kilka literówek. Zdjęcia dodane przez Pelagiusza.

Przypis Pelagiusza oznaczony w tytule gwiazdką (*): z tradycji całkowicie przeciwnej szeroko pojętemu ruchowi narodowemu z ostatnich dekad wieku XIX i pierwszych XX, którego czołowym przedstawicielem był Doboszyński, wywodzi się dziwny zwyczaj traktowania ofiar szykan czy prześladowań na tle politycznym jako ofiary religijne. To nie jest męczeństwo. Polska nigdy się nie podniesie, jeśli Polacy będą myśleć kategoriami romantyków dziewiętnastowiecznych i innych aparycjonistów, ezoteryków, rewolucjonistów czy wręcz szaleńców. Prześladowania polityczne nie czynią męczennika, tylko prześladowanie za wyznawanie prawdziwej wiary. Niestety, nie jest to jedyne błędne pojęcie w myśleniu politycznym bardzo wielu Polaków, zdanych na pseudoautorytety promowane wśród nich od dekad.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s