Ideał św. Jana Pawła II zbawieniem dla dusz – wykład x. Karola Stehlina

Wykład x. Stehlina o Janie Pawle II

Ideał św. Jana Pawła II zbawieniem dla dusz – wykład x. Karola Stehlina
Czyli notka o soborowych „kanonizacjach” i o tych dawnych

Dla tych, którzy nie rozwiązali jeszcze w sposób satysfakcjonujący (ani tym bardziej spójny) problemu dotyczącego tożsamości „kościoła soborowego” i jego „hierarchów” nadchodząca prędkimi krokami „kanonizacja” Jana Pawła II nie jest rzeczą błahą. Była jednak czymś łatwym do przewidzenia dla każdego, i to niezależnie od jego stosunku wobec wojtyliańskich „cudów”.

Nauczanie Kościoła w sprawie teologicznej wartości kanonizacji dokonywanych przez Papieży jest znane chyba wszystkim. Warto jednak przytoczyć najwyższy w tej kwestii autorytet, jakim jest kardynał Prosper Lambertini, późniejszy Papież Benedykt XIV. W istocie niczego nowego nie naucza, a idzie tylko za opinią powszechną teologów (ze św. Tomaszem z Akwinu włącznie), kanonistów, dokumentów papieskich.

Benedykt XIV, w swym monumentalnym dziele De servorum Dei beatificatione et beatorum canonizatione, stwierdza, że nieomylność papieska w kanonizowaniu świętych przynależy do przedmiotu wiary Boskiej (de fide divina) i każdy, kto ją odrzuca jest heretykiem. Dopuszcza jednak również opinię łagodniejszą, a mianowicie:

„tego, który ośmieliłby się twierdzić, że Papież zbłądził w tej, lub innej kanonizacji, czy że ten, lub inny święty przezeń kanonizowany nie ma być czczony kultem dulii: jak to twierdzą także ci, którzy nauczają, że de fide nie jest to, że Papież jest nieomylny w kanonizowaniu świętych i że de fide nie jest to, że ten lub inny kanonizowany jest świętym, nazywamy jeśli nie heretykiem (co jest opinią Benedykta XIV – przyp. PA), to jednak zuchwałym, przynoszącym zgorszenie całemu Kościołowi, obraźliwym wobec świętych, sprzyjającym heretykom odrzucającym autorytet Kościoła w kanonizowaniu świętych, pachnącym herezją, wręcz torującym drogę niewiernym, by naśmiewali się z wiernych, przyjmującym błędne twierdzenie oraz podlegającym najcięższym karom”.

„si non haereticum, temerarium tamen, scandalum toti Ecclesiae afferentem, in Sanctos iniuriosum, faventem Haereticis negantibus auctoritatem Ecclesiae in canonizatione Sanctorum, sapientem haeresim, utpote viam sternentem infidelibus ad irridendum Fideles, assertorem erroneae propositionis, et gravissimis poenis obnoxium dicemus eum, qui auderet asserere Pontificem in hac, aut illa Canonizatione errasse, hunque, aut illum Sanctum ab eo canonizatum non esse cultu duliae colendum: quemadmodum assentiuntur etiam illi, qui docent, de fide non esse Papam esse infallibilem in Canonizatione Sanctorum, nec de fide esse, hunc aut illum Canonizatum esse Sanctum”.

(De servorum Dei beatificatione et beatorum canonizatione, ks. I, roz. XLV, nr 29, por. ibid, roz. XLIII-XLV)

Kanonizacja oznacza, że święty praktykował cnoty w sposób heroiczny, stąd ma być brany za wzór przez wszystkich wiernych oraz że cieszy się chwałą niebieską. Dlatego też autorytety kościelne opierają swe przekonanie o nieomylności Papieża w wynoszeniu na ołtarze na dwóch prawdach wiary wyrażanych tym aktem najwyższej wagi: kulcie świętych i ich obcowaniu (por. Credo)*.

Tak więc się ma katolickie nauczanie w kwestii nieomylności Papieża (czyli Kościoła) w kanonizacjach. Sama zaś precyzyjna procedura prowadząca do ogłoszenia katolika wielebnym, błogosławionym, wreszcie świętym, podlegała rozmaitym zmianom w historii Kościoła. Przez wieki wymagano przynajmniej dwóch cudów oraz pilnie pracującego Promotora wiary (Promotor fidei), zwanego także „adwokatem diabła”, zanim dopuszczono kogokolwiek do zaszczytów ołtarzy. Moderniści zupełnie pozbawili tegoż „adwokata” pracy i ogólnie uprościli procedury. Skrócili także czas wymagany po śmierci osoby. Procedura procedurą, jednakże o pewnej oczywistości wielu dzisiejszych pseudotradycjonalistów zapomina lub nie dopuszcza jej do świadomości.

Papież, jako widzialna głowa Kościoła katolickiego jest jednocześnie jego Najwyższym Prawodawcą. Jest to po prostu jeden z tytułów Biskupów Rzymu. Wszelkie ustalenia czy dekrety soborów czy poszczególnych dykasterii rzymskich mają moc prawną tylko i wyłącznie za jego, choćby domyślną lub pośrednią, aprobatą. Samego natomiast Papieża nikt „nie kontroluje”. Wyraża to znany powszechnie aksjomat „prima sedes a nemine iudicatur” (kan. 1556) i oznacza po prostu tyle, że Papieża nie ma prawa sądzić żaden biskup, sobór, czy doczesny hierarcha. Od jego decyzji nie ma żadnego odwołania. Nie można mu stawiać oporu (polecam w temacie komentarz do św. Bellarmina autorstwa x. Cekady). Nie ma nad nim żadnego ludzkiego ciała prawodawczego, jest tylko sam Chrystus Pan, prawdziwa Głowa Kościoła, który jest Jego Ciałem Mistycznym, którego z kolei Papież jest tylko sługą.

Stąd też to Biskup Rzymu ustala reguły i prawa kościelne jak też zasady kanonizacji. Może również określać od nich wyjątki i samemu pomijać procedury wcześniej ustalone. Stoi on przeto ponad prawem kanonicznym. Nawet przepisy uroczyście zatwierdzone przez poprzedników na tronie papieskim, włącznie z tymi, które są „na wieczność”, może zmienić. Nad Papieżem nie ma nikogo, ale nad tym jedynym właśnie panującym. Dlatego też na przykład Najwyżsi Pasterze przez wieki dokonywali drobnych zmian w rubrykach mszalnych czy nawet w samych tekstach liturgicznych, pomimo zabezpieczeń Konstytucji Apostolskiej Quo primum. Mają do tego jak najświętsze prawo przysługujące wspartym asystencją Ducha Św. Wikariuszom Chrystusa na ziemi.

Dlatego też każdy katolik z łatwością zrozumie historyczne zmiany w procedurze prowadzącej do wyniesienia na ołtarze osoby przedstawianej jako wzór chrześcijańskich cnót. Nieraz przecież w historii Kościoła Papieże skracali okres wymagany przez przepisy i zmieniali szczegóły procedur.

W związku z tym, ludzi zowiących się katolikami tradycyjnymi „soborowe kanonizacje” stawiają „wobec tragicznej konieczności wyboru”. Albo bowiem należy uznać je za obowiązujące wszystkich katolików, a osoby wyniesione do godności soborowych stołów za wzory życia chrześcijańskiego, albo należy odrzucić całkowicie fałszywy autorytet tych, którzy podstępnie podają nam apostatów za wzorce świętości chrześcijańskiej.

Natomiast, stosowanie reguły przesiewania kanonizacji, czyli wybierania sobie „świętych”, którzy odpowiadają subiektywnym kryteriom, sprowadza się do negowania nauczania Kościoła w sprawie kanonizacji świętych oraz w kwestii prymatu jurysdykcyjnego Papieża. Jest to uzurpacja prerogatyw należnych samemu tylko (prawdziwemu) Papieżowi.

Uprościwszy reguły, soborowi „Papieże”, zwłaszcza Jan Paweł II, dokonali niezliczonej liczby „kanonizacji”. Aby zachować jeszcze jakieś pozory prawdziwej religii trafiły się im i prawdziwie święte osoby pośród różnych „czcicieli człowieka”, religijnych indyferentystów czy ekumenistów (jak na przykład Matka Teresa z Kalkuty czy x. Józef Maria Escriva de Balaguer). Problem jednak pozostaje ten sam: jeśli należy się im tytuł Najwyższego Prawodawcy, ich kanonizacje są wszystkie nieomylne i mamy obowiązek je wszystkie uznawać. Skoro x. Karol Stehlin nie waha się uznawać tych samych soborowych kanonizacji w odniesieniu do choćby o. Maksymiliana Kolbego czy o. Pio z Petrelciny, można przypuszczać, że nie omieszka się uznać i nadchodzącej kwietniowej kanonizaji Jana Pawła II. Gdyby ją odrzucił, stałby się przecież „jeśli nie heretykiem”, to co najmniej „zuchwałym, przynoszącym zgorszenie całemu Kościołowi, obraźliwym wobec świętych, sprzyjającym heretykom odrzucającym autorytet Kościoła w kanonizowaniu świętych, pachnącym herezją, wręcz torującym drogę niewiernym, by naśmiewali się z Wiernych, przyjmującym błędne twierdzenie oraz podlegającym najcięższym karom”.

jpii at assisi in 1986

„Św.” Jan Paweł II Wielki Apostata

Nie wiadomo jeszcze, jak to będzie, ale można przypuszczać, że po 27 kwietnia bieżącego roku usłyszymy w przeoratach i kaplicach Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X wykłady pod tytułem „Ideał św. Jana Pawła II zbawieniem dla dusz”. Z pewnością mało kogo to zdziwi, skoro dziś mało kto jest zaniepokojony przebieraniem „papieskiego” magisterium i „papieskich” kanonizacji przez FSSPX.

Pelagiusz z Asturii

P.S. Wydawałoby się, że nie muszę zwracać uwagi, że artykuł ten nie jest atakiem na osobę x. Stehlina. Tylko osoby dogłębnie „dotknięte duchem personalizmu” nie są w stanie rozróżnić osoby od poglądów, które wyznaje i polemiki z poglądami od zarzutów osobistych. A tu chodzi o bardzo poważną sprawę, jaką jest odrzucanie nauczania Kościoła. Jednocześnie podkreślam, co chyba również winno być oczywiste, że całkowicie odcinam się od różnego rodzaju obraźliwych dla x. Stehlina tekstów krążących po Internecie, niezależnie od przytaczanych w nich faktów.

P.P.S. Polecam wszystkim (żartobliwy) sondaż Novus Ordo Watch, w którym można zagłosować na to, jaka będzie reakcja semitradycjonalistów na wspomnianą „kanonizację”.

* Por. Enciclopedia Cattolica, s.v. Nieomylność, cyt. w: „Sodalitium”, nr 54 z lipca 2002, s. 30.

18 comments on “Ideał św. Jana Pawła II zbawieniem dla dusz – wykład x. Karola Stehlina

  1. P.S. Wydawałoby się, że nie muszę zwracać uwagi, że artykuł ten nie jest atakiem na osobę x. Stehlina. Tylko osoby dogłębnie „dotknięte duchem personalizmu” nie są w stanie rozróżnić osoby od poglądów, które wyznaje i polemiki z poglądami od zarzutów osobistych.

    I całkowicie odcinam się od różnego rodzaju obraźliwych dla x. Stehlina tekstów krążących po Internecie, niezależnie od faktów w nich zawartych.

  2. athalbracht pisze:

    Bardzo podoba mi się ten artykuł, ponieważ „mówi jak jest”, przy całej mojej nawet sympatii do osoby x. Stehlina

    • Szanowny Panie,

      Niezależnie od jakichkolwiek sympatii kwestia nieomylności Papieża w kanonizowaniu świętych jest rzeczą poważną. Jednak nie dla FSSPX, które otwarcie neguje nauczanie Kościoła w tej sprawie.

      Właśnie należy polemizować przede wszystkim z poglądami, które dana osoba wyznaje.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

  3. Marucha pisze:

    Niekoniecznie jest tak, jak pisze Pelagiusz.
    Beatyfikacje i kanonizacje mogą być nieważne ze względu na niedopełnienie pewnych warunków podczas samego procesu kanonizacyjnego.
    Podobnie, jak Msza Święta jest nieważna, gdy brak właściwej intencji.
    Zostawia to na mieliźnie Pana argumenty, że jakoby „FSSPX otwarcie neguje nauczanie Kościoła w tej sprawie”.

    • Szanowny Panie,

      Bardzo proszę podać choćby jeden autorytet, który tak mówi. Dalej, jakie są „warunki” nieomylności kanonizacji, skoro te zawsze uważane były przez teologów za nieomylne, a sam proces ulegał zmianie.

      Papież może zmieniać proces i jego prawo kanoniczne nie obowiązuje. Uroczyste kanonizacje w Kościele katolickim są nieomylne, niezależnie od procesu..

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

      • Organista pisze:

        Szanowny Panie Pelagiuszu,
        Jeśli prawo kanoniczne papieża nie obowiązuje, to również nie obowiązuje np. bulla Pawła iV o wyborze na papieża heretyka, i po herezji nie traci urzędu. To nonsens. Prawo kanoniczne można omijać, ale tylko ze względu na wyższe dobro, niż jest przedstawione w prawie, lub też dla ominięcia szkody. Ale to stosuje się tylko jako wyjątek, a nie jako zasadę. Biegunka kanonizacyjna wymusiła uproszczenie procedur i to jest moim zdaniem złe, A to dlatego, że to uproszczenie, dla wygody i większego tempa kanonizacji, poświęca oczywiście rzetelność procesu. Co jest ważniejsze: mieć „świętych” świętych, czy prędko i dużo świętych?
        Wracając do wyboru papieża heretyka, czy składania z urzędu, to właśnie samo prawo działa (bez pomocy sądu), a więc papież podlega prawu kanonicznemu.

        • Szanowny Panie,

          Popełnia Pan fundamentalny błąd, na który wielokroć już zwrócono uwagę.

          Bulla Pawła IV zwraca uwagę na to, co wyklucza człowieka z Kościoła mocą samego faktu. Być heretykiem i być katolikiem nie da się jednocześnie. Pius XII przypomniał to samo słowami: „Albowiem nie każdy grzech, choćby i ciężką był zbrodnią, jest już tej miary, aby z samej natury swojej wyłączył człowieka z Ciała Kościoła, jak to robi schizma, herezja lub apostazja.” (Mystici corporis) Błąd Pański polega na mieszaniu herezji jako grzechu i herezji jako przestępstwa. Oto tekst, który na podstawie przedsoborowej nauki kanonistów wyjaśni Panu, na czym polega Pański błąd: „Papież jako „jawny” lub „publiczny” heretyk”.

          Prawo ustanowione nie jest tym samym, co prawo Boże. Pan nie zna tego fundamentalnego rozróżnienia również. Oto artykuł, który powinien pomóc: „Prawo kanoniczne i zdrowy rozsądek”.

          Oczywiście całkowicie nierozsądne byłoby, gdyby Papież działał wbrew prawu kanonicznemu, nad którym i tak stoi, ale świadczyłoby to być może o jego nieroztropności czy braku rozwagi, nie zaś o „nieważności” jego postępowania i procedur, które ustala. Tym bardziej, że w omawianym przypadku prawo dotyczące kanonizacji zostało zmienione i soborowi „papieże” stosują się doń.

          Biegunka kanonizacyjna nie jest żadnym argumentem za nieważnością procedur i ważnością „papiestwa” JPII i spółki. Raczej świadczy o tym, że papieżami nigdy nie byli.

          Gorąco radzę doczytać o kanonizacjach u teologów katolickich. Jest kilka artkułów na stronie ultramontes i gdzie indziej w innych językach. Naprawdę, lepiej nie negować nauczania Kościoła w tej sprawie.

          In Christo Rege,
          Pelagiusz

  4. Zygmunt pisze:

    Z przytoczonego tekstu wynika, że negowanie nieomylności papieskiej w sprawach kanonizacji nie musi być herezją. Nie jestem teologiem – napiszę językiem potocznym: nieco Pan musiał naciągnąć, by cytat pasował do obrazka.

    • Szanowny Panie,

      Przerażającą jest rzeczą, że ludzie zwący się dziś katolikami nie boją się sprzyjać herezji i być winnymi najcięższych kar kościelnych, nawet jeśli nie są heretykami w sensie ścisłym. Nieomylność Kościoła w kanonizowaniu świętych jest jednomyślnie uznawana przez teologów katolickich. Zaprzeczanie temu nie jest z ducha Bożego. To, czy się jest heretykiem czy „tylko” „zuchwałym, przynoszącym zgorszenie całemu Kościołowi, obraźliwym wobec świętych, sprzyjającym heretykom odrzucającym autorytet Kościoła w kanonizowaniu świętych, pachnącym herezją, wręcz torującym drogę niewiernym, by naśmiewali się z wiernych, przyjmującym błędne twierdzenie oraz podlegającym najcięższym karom”, nie robi istotnej różnicy.

      Proszę wyjaśnić, co takiego jest tu naciągane. Obrazek jak najbardziej pasuje do teoretycznego wykładu.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

      • Zygmunt pisze:

        Szanowny Panie!

        Dziękuję za opublikowanie komentarza i udzielenie odpowiedzi.

        Z cytatu, jaki Pan w nim zamieścił, nie wynika, że – jak Pan w odpowiedzi napisał: „Nieomylność Kościoła w kanonizowaniu świętych jest jednomyślnie uznawana przez teologów katolickich.”
        Wynika coś wręcz przeciwnego. Papież Benedykt XIV według przytoczonych Pana słów wyraził co do tego wątpliwości i trzeba to zauważyć.

        Co do reakcji księdza Karola Stehlina, na kanonizację (jeśli do niej dojdzie), to staranne przygotowanie tekstu wymagało przywołanie urywku z jego opublikowanej wypowiedzi odnoszącej się do beatyfikacji:

        „Pozostaje jeszcze pytanie: co Bractwo uczyni, gdy zakończą się uroczystości beatyfikacyjne w dniu 1 maja 2011 roku? U schył­ku ubiegłego roku pewna dziennikarka “Rzeczpospolitej” zapytała bp. Bernarda Tis­siera de Mallerais’go: “A czy bractwo uzna Jana Pawła II – gdy zakończy się jego pro­ces – za błogosławionego? (…) Czy mimo to bractwo uzna beatyfikację Jana Pawła II?”. Ksiądz Biskup udzielił wówczas odpowie­dzi, która jest odpowiedzią nas wszystkich: “Z naszej strony będzie całkowite milcze­nie. Tak samo reagowaliśmy na beatyfikację Jana XXIII”.

        http://www.bibula.com/?p=34090

        Można się spodziewać (mimo różnic pomiędzy beatyfikacją, a kanonizacją), że reakcja na kanonizację będzie analogiczna. Milczenie jest czymś innym niż negacja. Przypomnijmy, że kiedyś w czasie sporów teologicznych papież mógł nakazać milczenie obu stronom, a rozstrzygnięcie pozostawić na później. Przykład tego mamy w Pamiętnikach Piusa II (wyd. polskie, s. 529-552).

        • Szanowny Panie,

          Przytoczony cytat wcale nie miał służyć za argument co do jednomyślności teologów katolickich, ponieważ jest głosem jednego, acz o najwyższym autorytecie, teologa. Określa tylko, że osoby negujące nieomylność papieską w kanonizowaniu świętych są heretykami, ale dopuszcza możliwość, że są tylko sprzyjąjącymi herezji i grzeszącymi ciężko (choć tego wprost nie mówi). Zrozumie to Pan, gdy przeczyta wspaniały artykuł pod tytułem „Czy muszę w to wierzyć?” Artykuł ten wyjaśnia różne stopnie obowiązkowego przylgnięcia rozumu ludzkiego do prawd nauczanych przez Kościół. I w tej dziedzinie panuje hierarchia (niestety zamazana przez lefebrystyczną szkołę teologiczną).

          Jednomyślność teologów co do nieomylności papieskiej w kanonizowaniu świętych przyznają nawet teologowie Bractwa. Nikt tego nie neguje, więc nie przytaczałem innych autorytetów. Innymi słowy, myli Pan jednomyślność co do nieomylności, a jednomyślność co do określenia „negacjonisty” mianem heretyka.

          Co do drugiej części Pańskiego komentarza, przemilczenie nie jest już możliwe. X. Stehlin głosi wykłady o „Ideale świętości św. Maksymiliana Kolbego”. Inni lefebryści mówią o „św. Ojcu Pio”. Kto decyduje o świętości? Uroczysta kanonizacja „Papieża” lefebrystów, czy poszczególni lefebrystyczni księża, czy też Przełożony Generalny FSSPX? Milczenia nie ma, jest natomiast przebieranie i substytut bliższej zasady wiary w postaci „niańki” „Wikariusza Chrystusa na ziemi”, jaką jest FSSPX.

          Nie ma też milczenia, ponieważ teologowie FSSPX (x. Gaudron, x. Gleize i inni) już opracowali swoje teorie co do procedur ich „Papieży”. Odrzucają nie tylko zasadę, że żywe magisterium, czyli papież, biskupi zjednoczeni z papieżem czy sobór zatwierdzony przez papieża, jest bliższą zasadą wiary, ale też prawdę, że papież jest nieomylny w uroczystym kanonizowaniu świętych. Odrzucają te zasady, aby bronić swoich „Papieży”.

          I to nie wszystko. Na przemilczenie jest nie tylko za późno, ale również nie ma miejsca. Przemilczenie jest niedopuszczalne, gdy chodzi o prawdy, nie tylko z pewnością nieomylne, które są podawane przez Kościół jako obowiązujące wszystkich wiernych. A takie są kanonizacje papieskie. W wyżej wspomnianym artykule x. kanonik Smith pisze: „Obowiązek podporządkowania się nie nieomylnym orzeczeniom władzy nie jest też wypełniony przez tak zwane silentium obsequiosum. Bezpieczeństwo doktryny katolickiej, które mają na celu te decyzje, nie byłoby zapewnione, gdyby wierni mogli swobodnie wstrzymać swoje przyzwolenie. Nie wystarczy, żeby słuchali w pełnym szacunku milczeniu powstrzymując się od otwartego sprzeciwu. Zobowiązani są w sumieniu do podporządkowania się im (9), a skrupulatne podporządkowanie się doktrynalnemu dekretowi nie oznacza jedynie wstrzymania się od publicznego odrzucenia go; oznacza podporządkowanie swego własnego sądu bardziej kompetentnemu sądowi autorytetu.” (źródło)

          In Christo Rege,
          Pelagiusz

  5. […] „ciekawe, skoro słyszymy już o ideale świętości o. Maksymiliana Kolbego, którego  Jan Paweł II  „kanonizował”,  czy  w  FSSPX  będziemy słyszeć wykłady o „ideale świętości św. Jana Pawła II”…? […]

  6. Rafał K. pisze:

    W kwestii zapowiedzianej „kanonizacji” JPII prowadziłem swego czasu korespondencję z ks. Stehlinem w tej sprawie. Ponieważ wydaje mi się, że stanowisko księdza dobrze oddaje charakter zjawiska które można nazwać „Lefebvryzmem” warto się z nim zaznajomić.

    Mój pierwszy list:

    Laudatur Iesus Christus

    Czcigodny Księże

    Stolica Apostolska ogłosiła, że w niedziele 27 kwietnia 2014 roku zostanie kanonizowany Jan Paweł II.
    Według Encyklopedii kościelnej Wetzera i Weltego (1876) „Kanonizacja jest to uroczyste po najściślejszym zbadaniu, orzeczenie Papieża, jako głowy Kościoła, że zmarły sługa Boży króluje w niebie, a na ziemi ma być czczony jako święty. To wpisanie do katalogu świętych pociąga za sobą przedstawienie takiego sługi Bożego za wzór do naśladowania wiernym i pozwala publicznie wzywać przyczyny jego u Boga. Żeby być uznanym za świętego w Kościele walczącym oprócz szczególnie świętego życia, potrzeba oznaki po śmierci, że Bóg chce aby ten jego sługa był uznany i czczony na ziemi jako święty i tę wolę swoją objawia cudami zdziałanymi za jego przyczyną. Orzeczenie o świętości należy do Kościoła, akt orzekający nazywa się kanonizacją. Kanonizację Papież ogłasza uroczyście : „Ku czci Trójcy Przenajświętszej dla podwyższenia Wiary Katolickiej i rozszerzenia chrześcijańskiej religii władzą Pana Naszego Jezusa Chrystusa, Świętych Apostołów Piotra i Pawła i własną po dokładnej rozwadze, i częstym wzywaniu pomocy Bożej, za radą kardynałów, błogosławionego za świętego uznaje i ogłasza, wpisując do do katalogu świętych, polecając aby w całym Kościele corocznie pamięć jego w dniu oznaczonym obchodzono. W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Amen.
    Encyklopedia katolicka również pisze „kto by utrzymywał, że ten albo inny święty kanonizowany nie powinien być miany za świętego, że Papież w kanonizacji jego pobłądził, daje światu katolickiemu zgorszenie, znieważa świętego, heretykom, którzy zaprzeczają Kościołowi władzy kanonizowania świętych, pomoc niesie i sam tchnie herezją, dając okazję niewiernym do wyszydzenia wiary, że taki słowem, fałszywe i bezbożne utrzymuje zdanie i najsurowsze kary kościelne na swą głowę ściąga.
    Wynika z tego jednoznacznie, że Papież ogłaszając akt kanonizacji dokonuje tego mocą swojego urzędu ponieważ jest on „narzędziem i drogą do ogłaszania prawdy, do obrony, do tłumaczenia, do strzeżenia jej od błędu, dla dobra i całości wszystkiego Kościoła. Nieomylność Papieża nie jest to nic innego jak nieomylność Kościoła. Papież dlatego tylko i o tyle tylko posiada nieomylność, że i o ile Kościół ją posiada. Ta sama Opatrzność Boska, która Kościół broni od błędu, tym samym broni od błędu Głowę Kościoła, najwyższego Pasterza, któremu zlecone jest wszystkim owcom podawać paszę czystej nauki.” (Encyklopedia katolicka)
    Zapoznałem się z broszurą Papież Asyżu ks. Patryka de La Rocque FSSPX wydaną przez wydawnictwo Te Deum. Broszura omawia naukę JP2 ujęte pod kątem oceny cnót Boskich: Wiary, Nadzieji, Miłości, których wyznawanie w sposób heroiczny jest niezbędne do pozytywnego zakończenia procesu kanonizacyjnego.
    Analiza przeprowadzona przez ks. Patryka de La Rocque stwierdza między innymi:
    – JPII narusza depozyt wiary otrzymany przez Ojców (str. 25)
    – Nauczanie Kościoła nie jest nauczaniem JPII (str. 28)
    – Tezy JPII są sprzeczne z wiarą Kościoła (str. 30)
    – Twierdzenie JPII jest niezgodne z nauczaniem Pisma Świętego (str. 38)
    – Przemówienie JPII jest niezgodne z Wiarą Katolicką (str. 39)
    – JPII porzuca nauczanie Soboru Trydenckiego (str. 47)
    – JPII nadaje całkiem nowe znaczenia pojęcia grzechu, sprawiedliwości, kary i pokuty (str. 51)
    – JPII rozwija tezę głoszącą możliwość, że piekło jest puste. (str. 53)
    – JPII wypacza odkupieńczy aspekt Krzyża (str. 58)
    – JPII opuszcza fundamentalny element depozytu wiary. (str. 60)
    – JPII przyczynia się do rozpowszechnienia herezji zamiast bronić zagrożonej wiary (str. 64)
    – Koncepcje JPII kłócą się z Ewangelią. (str. 84)
    – Motywacje JPII noszą ślady szatańskiej pychy (str. 92)
    – JPII postawił Kościół Katolicki na równi z innymi religiami. (str. 101)
    – JPII twierdził, że Duch św. mógł inspirować założycieli różnych religii co jest bluźnierstwem wobec Kościoła (str. 109)
    – JPII degraduje Kościół Katolicki do poziomu innych religii. (str. 110)
    – JPII uczy doktryny, która wielokrotnie została potępiona przez wcześniejszych papieży. (str. 113)
    – Do JPII można odnieść słowa proroka Jeremiasza „przeklęty człowiek, który ufa w człowieku”. (str. 129)
    – JPII uznaje współczesny Judaizm co jest sprzeczne ze słowami Jezusa Chrystusa (str. 141)
    – JPII wykluczył konieczność nawracania Żydów. (str. 141)
    – JPII fałszuje Pismo św. (str 157)
    – JPII systematycznie ukrywa rzeczywisty sens Nowego Testamentu (str. 160)
    – Słusznie możemy żywić obawę, że JPII wstydził się Ewangelii (str. 160)
    – JPII postępował chytrze fałszując Słowo Boże. (str. 160)
    – JPII uczynił Kościół sługą Synagogi. (str. 169)
    – JPII wyrządza krzywdę Kościołowi Katolickiemu. (str. 169)
    – Twierdzenia JPII są sprzeczne z biblijną i patrystyczną Tradycją Kościoła. (str. 171)
    Dodajmy do tego takie inicjatywy JPII jak: synkretyczny zjazd w Asyżu rozmaitych religii, akceptacja islamizmu poprzez całowanie Koranu, prośby do Jana Chrzciciela o opiekę nad islamem, udział w animistycznych obrzędach w lasach Togo, pochwały kultu voodoo, poddanie się w Indiach obrzędowi namaszczenia pogańskiego, wspólne modlitwy z protestantami, wychwalanie herezjarchy Lutra jako człowieka wielkiej wiary, uroczyste przyjmowanie w Watykanie żydowsko-masońskiej loży B’nai B’rith , akceptacja święceń anglikańskich (którym zaprzeczył Leon XIII), modlitwy w synagogach żydowskich, pod Ścianą Płaczu i na tle odwróconego krzyża – symbolu satanistów, itp. JPII porzucił odprawianie Mszy św. Trydenckiej kanonizowanej przez św. Piusa V i przyjął protestancko-judaistyczny ryt Novus Ordo Missae spreparowany przez masona Bugniniego.

    Podsumowując więc aktywność JPII w świetle jego własnych czynów i treści ogłaszanych jego własnych dokumentów, nie sposób nie stwierdzić, że JPII wyparł się Wiary Katolickiej i sprzeniewierzył się swojej misji związanej z Urzędem Papieskim.
    Jak więc można akt kanonizacyjny, którego przyjęcie ze względu na jego nieomylność jest obowiązkiem katolika pogodzić z odstępstwem od Wiary Katolickiej osoby, której ten akt dotyczy?
    Prosiłbym o odpowiedź

    Z Panem Bogiem,

    Rafał Kamiński

    Odpowiedź ks. Stehlina:

    LAUDETUR IESUS CHRISTUS

    Drogi Panie Rafale!
    Zanim skieruję Pańską uwagę na wybrane lektury wskażę na jedno określenie z przywołanego przez Pana Cytatu z Encyklopedii kościelnej: „Kanonizacja jest to uroczyste po najściślejszym zbadaniu…”. Otóż wydaje się, że od momentu zmiany przez Jana Pawła II procedury wymaganej do orzekania o beatyfikacji lub kanonizacji, te akty przestały być poprzedzane właśnie „najściślejszym zbadaniem” i dlatego są narażone na błędy. Gdyby wprowadzone przez Jana Pawła II zmiany polegały na zaostrzeniu kryteriów, to sprawa byłaby w pełni zrozumiała i definicje z Encyklopedii kościelnej byłyby w pełni respektowane. Owe zmiany jednak polegały na liberalizacji, obniżeniu (!) wymagań, a więc dziś badanie w procesach o beatyfikacje i kanonizacje nie jest „najściślejsze” tylko rozluźnione! Dlatego myślę, że do dzisiejszych beatyfikacji i kanonizacji niestety nie można odnieść definicji z Encyklopedii kościelnej. Wierni, którzy oddają cześć Janowi Pawłowi II jako świętemu, a czynią to w dobrej wierze i nieświadomi jego błędów, zasługują na usprawiedliwienie. Jeśli jednak zna się błędy tego pontyfikatu, to nie sposób temu papieżowi oddawać czci należnej nawet błogosławionym, nie mówiąc już o świętych.

    A teraz lektury, które radzę Panu przeczytać:
    1. ks. B. Lorber, ks. J.M. Gleize, Problem kanonizacji, ZW nr 83 i nr 84 z 2006 r., cz. I-II.
    2. Art. wstępny pt. Świętość i „świętość”, ZW nr 143 z 2011 r.
    3. Art. wstępny pt. O beatyfikacjach i kanonizacjach, ZW nr 142 z 2011 r.

    Serdecznie Pana pozdrawiam. Ślę Panu kapłańskie błogosławieństwo.
    In Iesu, Maria et Ioseph,
    ks. Karol Stehlin

    Odpowiedziałem na ten list następująco:

    Laudetur Iesus Christus

    Dziękuję Księdzu za odpowiedź na moje wątpliwości dotyczące kanonizacji JPII. Udało mi się dotrzeć do tych lektur, które mi Ksiądz polecił. Jednakże treść argumentacji Księdza jak i wyrażonych we wspomnianych artykułach stoją według mnie w sprzeczności z zasadami, którymi Kościół kieruje się w tym przedmiocie.
    Fakt, że dekret kanonizacyjny jest aktem nieomylnym Kościoła nie możemy mieć wątpliwości.
    „Kościół orzeka nieomylnie w wydawaniu dekretów kanonizacyjnych czyli w ogłaszaniu świętych” (ks. Bartynowski Apologetyka podręczna)
    Święty Tomasz mówi: (Quodlibet, 18 q. 8. art. 16) o ostatecznym celu nieomylności, jest nim „nauczanie wszelkich prawd koniecznych do zbawienia”. Kanonizacje są aktem dotyczącym kwestii koniecznym do zbawienia. „Cześć jaką oddajemy świętym jest w pewnym sensie wyznaniem wiary, stwierdzamy bowiem ich chwałę”. Papież, który kanonizuje świętego, w sposób pośredni wyraża boskie prawo i akt ten posiada charakter nieomylny. „Boża Opatrzność zachowuje Kościół tak, że w tych kwestiach (kanonizacji) nie może być oszukany przez fałszywe świadectwo człowieka” (Quodlibet ad. 2.) Ksiądz Bartynowski w Apologetyce podręcznej w podobny sposób definiuje nieomylność papieską która polega na tym, że „Duch Święty udziela papieżowi swojej szczególnej pomocy, aby nie zbłądził wtedy, kiedy jako Głowa, Najwyższy Nauczyciel Kościoła jakąś naukę odnoszącą się do wiary lub obyczajów bada i ogłasza ją jako ściśle obowiązującą wszystkich w sumieniu”.
    Ksiądz Gleize potwierdza te prawdy gdy pisze: „kanonizacja jest potrójnym, najwyższym i ostatecznym werdyktem przez który Kościół autorytatywnie stwierdza: 1. że dana osoba osiągnęła chwałę niebieską i praktykowała w czasie swojego życia cnoty nadprzyrodzone w stopniu heroicznym. 2. że życie jej stanowi dla wiernych Kościoła normę tak pewną, że przez naśladowanie go pewni być mogą osiągnięcia zbawienia wiecznego.
    3. że każdy wierny zobowiązany jest zaakceptować te werdykty i manifestować te akceptacje, biorąc udział w kulcie publicznym jaki Kościół odtąd oddawać będzie świętemu kanonizowanemu.

    Wątpliwości moje zaczynają się gdy Ksiądz kwestionuje zasadność i prawomocność dekretu kanonizacyjnego opierając się na ewentualnej wadliwości lub nierzetelności procesu kanonizacyjnego poprzedzającego dekret

    (‚wydaje się, że akty te przestały być poprzedzone najściślejszym zbadaniem i dlatego narażone są na błędy”)

    Taka postawa nie jest zresztą u Księdza nowa, ujawniona została np. w „ZW” nr 143, str. 3 : „Jedynie przy zachowaniu tradycyjnej definicji świętości można mieć niezachwianą pewność co do nieomylności aktu kanonizacyjnego.”. Przekonanie to podzielają również ks. Lorbere i ks. Gleize : „Konieczne jest jednak upewnienie się, za pomocą tradycyjnych procedur, że byli oni (kanonizowani) świątobliwymi i osiągnęli nadzwyczajny stopień łaski (ZW nr 84, str. 33)

    Takie stanowisko stoi w sprzeczności z nauką Kościoła.
    „Przypisywanie mu (Papieżowi) jakie bądź zewnętrzne prawidła i warunki, których by w wydawaniu wyroków swoich trzymać się powinien, tego Kościół nie może, ani też nawet żadnego zgoła nie miałby prawa do tego, skoro Piotr otrzymał obietnicę nieomylności niezależnie od żadnych jakichkolwiek ze strony Kościoła warunków”. (Suarez, De fide. disp. V sect. 1 n.11)
    „Opatrzność Boska, na mocy samej obietnicy swojej, nigdy do tego nie dopuści by Papież kiedy bądź miał wydać wyrok swój bez zastanowienia” ( Bellarmin l.c IV 2; Ballerini l.c.cap.15)
    „Właściwym dogmatem jest tylko samo orzeczenie nie zaś motywy onegoż i dowodzenie” (Veronins, Regula fidei § 4 n.5)
    „Papież gdy z Apostolskiej Stolicy swoją orzeka prawdę wiary, w samym tylko wyroku swoim nie podlega błędowi. Dowody zaś jakie przytacza, jeśli nie są przekonujące tym bardziej więc, jeśliby były nie całkiem odpowiednie albo niejasne słusznie możemy pominąć (…) Chociażby więc Papież nawet się i omylił kiedy, w sposobie dowodzenia w motywach swoich, tak jeszcze daleko stąd do wniosku by taka omyłka jaki bądź czyniła uszczerbek najwyższej powadze Apostolskiego Urzędu jego.” (Bossuet, Defensio declarat cleri Gallic I 3,1″
    „Zniewagę wyrządza Stolicy Apostolskiej kto wyrok jej za wątpliwy poczytuje” (Innocenty I, Epist 29 at conc. Carthac”)
    „Z Rzymu przyszła odpowiedź, spór skończony” (Augustin serm 131, 10)
    Z tego wynika słuszna konkluzja wyrażona w Encyklopedii katolickiej „Jeżeli wyroki te (papieskie) mogą podlegać błędowi na czym wtedy polegałyby wiernych poddanie się?. Czy mogliby, czy godziłoby się im jeszcze uznawać Papieża za najwyższego bez apelacji nauczyciela i sędziego wiary swojej?.
    Te cytaty dowodzą, że sam proces dochodzenia do tych aktów nieomylnych nie warunkuje nieomylności, warunkuje go obietnica Boska dana Głowie Kościoła.
    Sprzeczne z doktryną Kościoła jest pogląd Księdza wynikający zresztą z poprzedniego błędu, o możliwości zaistnienia sytuacji w Kościele, że wierni mogą być wprowadzeni w błąd lub niewiedzę przez najwyższe władze Kościoła („Wierni oddający część JPII jako świętemu są usprawiedliwieni w swojej niewiedzy, oraz wierni odmawiający czci JPII są usprawiedliwieni ze względu na poznanie jego błędów.”) Taka sugestia, że wierni mogą tymczasowo wierzyć w błąd, pozostawać w ignorancji i skłaniać się do kultu fałszu jest zaprzeczeniem istoty Kościoła. Myśl tą potępia Papież Innocenty X (Epist. ad. Innocent X Pap 15 Julli 1653) „Tymczasowo wierzyć, to znaczy wierzyć do czasu, póki się nie przekonamy, że byliśmy w błędzie. Ależ taka myśl sama w sobie jest w sprzeczności, boć akt wiary polega z natury swojej na pewności, żadnego powątpiewanie nie dopuszczającej. Myśl taka sprzeciwia się samejże podstawie, na której buduje się wiara, to jest nieomylnej powadze Boga; sprzeciwia się Duchowi Świętemu, który sam jest zasadą żywą i działająca, w której i przez którą wierzymy; sprzeciwia się całemu nadprzyrodzonemu charakterowi Wiary Katolickiej.” W związku z tym : „Stolica Piotrowa jest zawsze wolna od wszelkiego błędu, zgodnie z Boską Obietnicą uczynioną przez Naszego Pana i Zbawcę” (Denz. 1836)

    „Zaprawdę gdyby Kościół w swoich uroczystych orzeczeniach nie był nieomylny, bramy piekielne już by go dawno przemogły a wierni byliby przezeń uwikłani w najcięższe błędy” (ks. Bartynowski Apogoletyka podręczna). „Gdyby udało się wykazać choćby jedną sprzeczność w nauce Kościoła, cały Kościół rozpadłby się w gruzy” (ks. Bartynowski Apologetyka podręczna). „Gdyby któremukolwiek z 262 papieży można było udowodnić jakiś błąd w orzeczeniach wydanych w charakterze Głowy Kościoła w sprawach wiary i obyczajów – tym samym słowa Zbawiciela „A moce piekielne nie przemogą go” okazałyby się nieprawdziwe, Kościół zachwiałby się w swoich podstawach”
    Reasumując, stanowisko Księdza jest niezgodne z doktryną katolicką w dwóch kwestiach:
    1. Że wadliwość przeprowadzenia procesu kanonizacyjnego powoduje jego nieważność
    2. Że wierni mogą być w nauce wiary i moralności narażeni i wprowadzeni w błędy i dezorientację przez Najwyższy Urząd Nauczycielski Kościoła.
    Możliwość zaistnienia sytuacji chaosu moralno-doktrynalnego wprowadzonego przez władze Kościoła jest sprzeczna z istotą ich władzy. Pozostawianie zaś wiernym rozstrzyganie (co dopuszcza Ksiądz), na podstawie swojej wiedzy i niewiedzy który święty jest kanonizowany prawidłowo a który nie jest skłania do dyskredytowania aktów władz Kościoła. Dlatego też, nie dziwi stanowisko Bractwa w tej sprawie, które Ksiądz akceptująco przytacza. Na zapytanie czy Bractwo uzna beatyfikacje JPII „ksiądz biskup ( Bernard Tissier de Mallerais ) udzielił wówczas odpowiedzi, która jest odpowiedzią nas wszystkich: z naszej strony będzie całkowite milczenie”
    Tak również Bractwo reaguje na fakt kanonizacji (milczenie). Powstaje pytanie : jak możliwe jest „milczenie” gdy dekret kanonizacyjny : „jest potrójnym, najwyższym i ostatecznym werdyktem przez który Kościół autorytatywnie stwierdza (…) że każdy wierny zobowiązany jest zaakceptować te werdykty i manifestować tę akceptacje, biorąc udział w kulcie publicznym, jaki Kościół oddawać będzie świętemu kanonizowanemu poprzez oficjalne uznanie jego heroicznych cnót” (ZW 83 Problem kanonizacji część pierwsza ks. Lorber i ks. Gleize)
    Milczenie, które jest oczywistą odmową uznania kanonizacji i manifestowania jej przez akceptację oraz udział w kulcie publicznym, musi być w takim razie uznane za nieposłuszeństwo Najwyższym Władzom Kościoła.

    Z Panem Bogiem

    PS: Dziwnie brzmi język, którego Ksiądz używa w swojej argumentacji: „wydaje się”, „dlatego myślę”. Kościół zawsze używał jasnych, klarownych określeń rozstrzygających i definiujących dane zagadnienie. Niepewność, intuicjonizm, opinionizm, immanentyzm itp przejawy subiektywizmu są obce duchowi katolickiemu.

    Soli Deo Gloria

    Na moją replikę ksiądz już nie odpowiedział. Czyżby można było zastosować łacińską sentencję: qui tacet consetive videtur „kto milczy wydaje się zgadzać”?

    Sprzeczności jakie charakteryzują „nauczanie” FSSPX wytworzyły kilka nowych założeń teologicznych. Można znaleźć cytaty na podstawie których łatwo je rozpoznać i zidentyfikować.
    I. Nowy model papiestwa.
    Abp Marcel Lefebvre (wywiad Fideliteris 1989) „Nie jesteśmy przeciw papieżowi w takim stopniu w jakim on reprezentuje wszystkie wartości Stolicy Apostolskiej, które są niezmiennie i są wartościami Stolicy Piotrowej. Jednak jesteśmy przeciwni Papieżowi w duchu Asyżu w jakim jest on modernistą , który praktykuje ekumenizm”.
    (czyli dwóch papieży w jednej osobie: katolicki i antykatolicki – modernistyczny)
    II. Nowy model Kościoła katolickiego.
    Ks. J.M. Gleise (The Angelus 2013) „Ja widzę to w ten sposób, że istnieje jeden Kościół ze swoimi widzialnymi strukturami w których jest duch dobry i duch zły”.
    (Czyli dwa Kościoły w jednym: święty Kościół katolicki i Kościół zły, antykatolicki – demoniczny)
    III. Nowy model magisterium
    Ks. Gleize (The Angelus 2013) „Tok pańskiego rozumowania w mniejszym lub większym stopniu sprowadza się do sedewakantyzmu. To nic nowego, to stary błąd który został potępiony przez założyciela naszego Bractwa (…)nie podejmuję się bycia mądrzejszym od Salomona”.
    (Czyli dwie władze do których przypisana jest nieomylność: papieska oraz abpa Lefebvre’a oraz jego następców)
    Jeszcze jeden z przykładów rozstroju duchowego księży Bractwa, dwa cytaty: „utrata jedności w Kościele staje się coraz oczywistsza zarówno w odniesieniu do wiary, moralności jak i do liturgii i dyscypliny” (bp B. Fellay ZW nr 179), „mówimy tu bowiem o absolutnej jedności, przymiocie istotnym i niezniszczalnym, którego Kościół nigdy nie może utracić i który nie może istnieć ani zostać odbudowany poza nim” (ks. Davide Pagliani ZW nr 180) .
    Wobec tego trzeba mieć dwie głowy na karku żeby pojąć te dwie sprzeczne ze sobą wypowiedzi.
    FSSPX nie krępując się swoimi błędnymi sprzecznymi stanowiskami śmiało przyznaje sobie misje ocalenia Kościoła „jest tajemnicą, że Bóg wybrał abpa Lefebvre’a i jego małą wspólnotę tradycji aby niosła Kościół (…) i my podczas naszego wygnania niesiemy Kościół” (bp T. D Mallarais Econe 2013) . Nic więc dziwnego, że FSSPX już zapowiada kanonizację abpa Lefebvre’a : ” przykład Człowieka, który bez wątpienia pewnego dnia zostanie ogłoszony świętym” (bp B. Fellay Menzingen 2015). Kanonizacji, która zapewne musi przejść i przejdzie przez sito weryfikacji „urzędu nauczycielskiego” FSSPX.
    Smutny to widok obserwując tych młodych polskich księży, którzy mając dobrą wolę pokończyli seminarium w Zaitzkofen i którzy zostali ukształtowani przez tak zdeformowaną teologię i eklezjologie. Lojalność wobec swoich przełożonych nie pozwala im na poznanie rzetelnej nauki katolickiej, a rygor jakim zostają poddani odbiera im chęć i możliwość oporu. Być może wychodzą z założenia, że jednak „wolę błądzić z FSSPX niż z innymi prawdę znać”. Jeżeli chodzi o władzę FSSPX (tych którzy zarządzają jej misją) nie jest niemożliwe i bezpodstawne przypuszczenie, że mogli być od początku poddani infiltracji i wpływom tych, którzy jako cel postawili sobie likwidację Kościoła katolickiego i utworzenie na jego miejscu modernistycznego falsyfikatu. Bo skąd by wzięły się te urągające katolicyzmowi błędy i sprzeczności i ta ciągła konsekwentna kolaboracja z apostatami watykańskimi. Grabarze Kościoła katolickiego tworząc neokościół posoborowy nie zaniedbali „opieki” nad tymi katolikami którzy zachowali resztki sensus fidei i nie dali się do końca oszukać neomodernistycznej rewolucji. Im właśnie zaproponowano modernizm sprytnie ukryty w pseudo – tradycjonalistycznym wielomówstwie neutralizującym gorzki smak fałszu. Bractwo propaguje siebie jako jedyną grupę tradycyjnej ortodoksji katolickiej, zamilczając i dezawuując wszystkich którzy się nie podporządkowali ich władzy. Stworzono prestiż wielkich nazwisk poza którymi nie ma zbawienia, oczerniając jednocześnie wszystkich tych kapłanów którzy się nie przyłączyli albo odłączyli. Konsekwentnie i z determinacją FSSPX brnie w swoje własne błędy, jednakże ci którzy zachowali w jakimś stopniu odpowiedzialne i uczciwe myślenie mogą wyzwolić się z opresji jak np. ostatnio ks. Eric Jacqmin.
    Dla wszystkich tych którzy chcą zachować Wiarę katolicką w obecnych czasach trzeba wpoić zasadę, że jedyna obrona jaka pozostaje katolikowi jest postępowanie z wrogami Kościoła katolickiego (modernistami, masonami, liberałami, pseudo-tradycjonalistami) dokładnie tak jak postępuje się z dżumą, jeżeli nie można ich unicestwić to przynajmniej należy ich obejść szerokim łukiem.

    Rafał.

  7. Rafał K. pisze:

    Laudetur Iesus Christus

    Szanowny Pelagiuszu

    Onegdaj wysłałem do Ciebie moją korespondencję z ks. K. Stehlinem w sprawie dotyczącej ideału św. JPII. Ponieważ nie opublikowałeś jej, chciałem się dowiedzieć czy ona do Ciebie nie dotarła, czy jest do Ciebie nie do zaakceptowania?

    Z Panem Bogiem

    • In aeternum!

      Szanowny Panie,

      Nie miałem czasu przyglądać się tej prywatnej korespondencji, ale raczej nie mam zamiaru jej upubliczniać.
      Z korespondencją prywatną należy być ostrożnym. Bywa, że dla dobra wspólnego coś zawartego w takiej korespondencji należy upublicznić z uwzględnieniem okoliczności, ale to należy do roztropnych. Natomiast JPII został „kanonizowany” w tym samym kościele, do którego należy FSSPX, więc nie widzę tu żadnej większej kontrowersji. Temat jest ogólnie powszechnie znany: kanonizacje są przedmiotem nieomylności Kościoła, a FSSPX je neguje, mówiąc, że nowoczesne „kanonizacje” ich „papieży” nie są nieomylne z racji zmiany w procedurze. Ale jednocześnie ci ich „papieże” pozwalają na krytykę swych własnych poczynań, więc mamy swego rodzaju heretycki kościół, w którym wszystko wszystkim wolno.

      W ogóle, czy nie szkoda czasu katolikowi na takie korespondencje, z których niczego nowego się nie dowie? No chyba, że jest Pan wiernym Bractwa, to wtedy ma Pan niemały problem, ale w oparciu o te same zasady katolickie należy odrzucić te „kanonizacje” Wojtyły i innych, cały ten antykościół, jak również słuchanie Mszy w FSSPX. Inaczej dylemat za dylematem nie do rozwiązania.

      Podobnie zresztą ma się kontrowersja wokół nowoczesnych święceń i sakr, ale o tym jeszcze będzie, jak Panu obiecałem.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

      • Rafał K. pisze:

        Laudetur Iesus Christus

        Dziękuję za odpowiedź. Pozwolę sobie na kilka słów wyjaśnienia. Oczywiście masz prawo nie publikować prywatnych korespondencji. Moim zdaniem mimo, że nie była ona zamieszczona na forum publicznym to jednak treścią jej nie były sprawy prywatne lecz związane z problemami ogólnymi dotyczącymi nas wszystkich. Zastanawiasz się czy nie szkoda czasu na tego rodzaju korespondencję z których niczego nowego nie można się dowiedzieć. Do napisania do ks. Stehlina skłoniło mnie kilka motywów. Pierwszym jest to prowokacyjne pytanie postawione przez Ciebie czy ks. Stehlin będzie prowadził wykłady o świętości JPII. Najlepszym sposobem było sprawdzenie tej możliwości poprzez napisanie do niego. Drugim motywem było uzyskanie bezpośrednio wiedzy na temat jak FSSPX rozumie władzę i nieomylność papieską. Trzecim motywem była myśl, że przez taką dyskusję może być osiągnięty dobry cel: poznanie prawdy i porzucenie ewentualnego błędu przez tego, który zostałby pokonany przez katolicką argumentację. Jeżeli zaproponowałem ujawnienie tej polemiki to nie dlatego aby w jakiś sposób przyczynić się do ujmy osoby księdza ale raczej by ci wszyscy którzy szanują go i poddają się jego charyzmie nie przyjęli tych samych błędów których jest nosicielem. Z tekstu odpowiedzi księdza Stehlina jasno wynika, że błędy, które wyznaje są wynikiem nieprawidłowej teologii „lefebvrystycznej” przyjętej przez Bractwo która umożliwia absurdalną postawę wobec papiestwa: uznajemy autorytet Ojca św. ale nie uznajemy jego prerogatyw w dziedzinie mu właściwej (dyscyplina powszechna, wiara, moralność). Czytałem kiedyś na Twojej stronie, że święcenia kapłańskie księży FSSPX są ważne i można korzystać z sakramentów których udzielają. Teraz każesz odrzucić ten cały antykościół i słuchanie mszy FSSPX. Więc pozwól, że zadam Ci ważne pytanie: Gdzie należy słuchać Mszy św. aby spełnić niedzielny obowiązek i gdzie można przystępować do ważnie udzielanych sakramentów, czy możesz podać takie miejsca?

        Z Panem Bogiem

        • Szanowny Panie,

          Po prostu uznaję publikację tej korespondencji za zbyteczną, ale niech będzie. Rzeczywiście, skoro zasadnicza większość treści jest Pana autorstwa (i znakomicie argumentowana zresztą), sam zaś x. Stehlin napisał tam mało i nic takiego prywatnego, to po przeczytaniu tejże opublikowałem ją.

          X. Stehlin zresztą dowiódł, że jedynymi autorytetami lefebrystów są sami lefebryści oraz że to wszystko nie jest takie pewne, jak Pan sam zauważył.

          Nauka katolicka odnośnie nieomylności papieskiej w kanonizowaniu świętych (i nie tylko) jest jednak pewna i nie pozostawia cienia wątpliwości, w co ma katolik wierzyć. Duchowni FSSPX i wierni (chyba nie wszyscy, ale coraz więcej z czasem) odrzucają jednak to, aby w jakiś pokrętny sposób uzasadnić swe stanowisko niespójne i oparte na bardzo „wątpliwej” teologii, że się tak delikatnie wyrażę.

          Na koniec: ja nic nie każę, niczego nie nakazuję. Każdy w swoim sumieniu będzie odpowiadać przed Bogiem. Mamy Go poznać, kochać i wszystkim Mu służyć, aby potem cieszyć się Nim w wieczności. Drogą poznania Boga jest nauczanie Kościoła, który sam założył. A Kościół naucza tego, co do zbawienia konieczne i ku temu sprzyja, a potępia i zakazuje tego, co jest temu celowi każdego przeciwne. Stanowisko Bractwa Sw. Piusa X zakłada jawne sprzeczności z niektórymi prawdami, które Kościół podaje do wierzenia. Kto to rozumie, odcina się do tych błędów, pojmując jednocześnie, że Kościół pozbawiony jest obecnie Papieża.

          Pociąga to za sobą logiczne konsekwencje, które człowiek spójny wdraża w życiu, nie robiąc uników, nie tłumacząc sobie tego czy tamtego tak, jak mu pasuje. Skoro obecnie „panujący” w domku św. Marty Jurek nie jest Papieżem, należy unikać Mszy odprawianych przez kapłanów trwających w jedności z fałszywym Papieżem (a propos polecam artykuł „Szczypta kadzidła”). Nawet jeśli są ważnie wyświęceni (przypominam, że nie wszyscy duchowni FSSPX są ważnie wyświęceni).

          Jedynym takim kapłanem w Polsce jest x. Rafał Trytek. Mszę odprawia codziennie w Krakowie, regularnie we Wrocławiu, okazjonalnie gdzie indziej, również za granicą. W innych krajach takich kapłanów jest z reguły więcej. W niektórych nie ma wcale. Katolicy integralnie wyznający swą wiarę czasami muszą przebyć wielkie odległości, aby na taką Mszę chociaż raz na jakiś czas się udać.

          Wiedzę Pan ma, skoro był Pan zdolny do argumentacji zawartej w listach do x. Stehlina. Polecam lekturę tekstów:
          „Tradycjonaliści, nieomylność i papież”
          artykuł x. Murro o błędach biskupa Williamsona
          oraz po kolei tych, które po prawej znajdzie Pan pod znaczkiem pocztowym Sede vacante.

          In Christo Rege,
          Pelagiusz

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s