Największy dowód przeciwko sedewakantyzmowi „Kościoła teoretycznego”

Bergoglio Lampedusa

„Una cum papa nostro Francisco”??? Wiara mówi, że to nie jest katolik, a tak wielu „tradycjonalistów” wyznaje, że to najbardziej prawowierny ze wszystkich biskupów

Trudno nie przypisać głównej winy za obecny stan katolicyzmu brakowi znajomości podstaw wiary wśród wiernych i duchowieństwa. Ponieważ znaczna większość wygodnych katolików lat pięćdziesiątych nie znała dobrze katechizmu w latach sześćdziesiątych zastała ich soborowa rewolucja, za którą wygodnie poszły prawie wszystkie owieczki. Tak było łatwiej. Obecnie widać lepiej, niż kiedykolwiek wcześniej, do czego prowadzi brak znajomości wiary. Ani schizma Focjusza, ani herezja protestancka czy anglikańska nie osiągnęły tak dalekosiężnych skutków, jak Sobór Watykański II.

Pozostali jednak tacy katolicy, którzy pojęli oczyma wiary, że herezje głoszone od czasów tego soboru w imieniu Kościoła są nie do pogodzenia ze świętością wiary i nieomylnością Mistycznego Ciała Chrystusa, a w szczególności jego widzialnej głowy, jaką jest Biskup Rzymu. Powszechne nauczanie błędu, niegodziwej moralności i promulgowanie heretyckiej dyscypliny kościelnej Kościołowi powszechnemu jest niemożliwe dla tego, który posiada Boski autorytet Wikariusza Chrystusa na ziemi.

Każdy katolik jest w stanie to rozpoznać i zgodnie z tym poznanym stanem żyć. Wynika to z naszej świętej wiary, która zawarta jest w sposób najprzystępniejszy dla wiernych w zatwierdzonych przez Kościół katechizmach.

Inaczej rzecz się ma z zawiłościami prawa kanonicznego, którego dostateczną znajomość posiadają duchowni wykształceni w seminariach, gdzie lata spędzone na studium prawd Boskich i pogłębianiu życia duchowego mają owocować w pełnej ofiary i wysokich wymagań pracy duszpasterskiej. Nie każdy jednak kapłan jest od razu kanonistą, tym bardziej więc i od wiernych nie wymaga się (ani spodziewa) szczegółowej wiedzy dotyczącej prawa kanonicznego i jego interpretacji, zwłaszcza w kwestiach spornych czy nadzwyczajnych sytuacjach. Od tego zawsze były kompetentne organy diecezjalne czy rzymskie. Tym zajmowali się „zawodowi” kanoniści.

Powstali ostatnio w polskojęzycznej przestrzeni wirtualnej (i realnej) pewni świeccy katolicy, którzy znajomość prawa kościelnego zaczerpnęli z prywatnego zgłębiania konkretnych kanonów i stosowania ich do obecnej sytuacji wakatu Stolicy Apostolskiej. W ten sposób i do naszej Ojczyzny zawitał „Kościół teoretyczny” czystego prawa. Wyznawcy bowiem tego „Kościoła” starają się wiernie strzec integralnej wiary katolickiej potępiając jednak nawet swoich braci w wierze za „herezję sedewakantyzmu”.

clown-bergoglio

„Papież” liberałów, modernistów, sodomitów, muzułmanów, lefebrystów…

Lefebrystom słusznie zarzucają dualizm eklezjalny (uznawanie za prawowitego okupanta Stolicy Apostolskiej przy jednoczesnym notorycznym niepodporządkowywaniu mu się). Choć jednak wierni „Kościoła teoretycznego” nie uznają autorytetu Bergoglio, bowiem ten kłóciłby się z wiarą katolicką, wpadli na pomysł uznawania sedewakantystów za heretyków. Powodem miałyby być konsekracje biskupie bez mandatu apostolskiego praktykowane przez dzisiejszych katolickich biskupów uznających wakat. Pomijając już oczywisty absurd wynikający z braku autorytetu kompetentnego do wydania takiego mandatu (przecież mamy sedem vacantem), herezją tych ostatnich miałoby być pomijanie konieczności takiego mandatu na podstawie zasady epikei.

W największym skrócie, epikeia lub nadprawność jest cnotą, która polega na pominięciu litery prawa, gdy zaistniała sytuacja jest tak wyjątkowa, iż niemożliwym lub szkodliwym jest zastosowanie danego prawa stanowionego. Epikeia pomija w konkretnym przypadku, w konkretnej sytuacji, nie zawsze ani wszędzie, konkretny przepis prawa w imię prawa wyższego. Jest to kazuistyczne rozwiązanie praktyczne należące ściśle do dziedziny wykonawczej, nie zaś interpretacyjnej, mające na celu swego rodzaju stosowanie się do intencji prawodawcy, do którego w danym momencie nie można się zwrócić o autorytatywną wykładnię (por. św. Tomasz, Suma teologiczna II-II, q. CXX oraz komentarz jednego z najlepszych tomistów XX wieku, O. Edwarda Hugona OP, o epikei: De Epikeia et Æquitate, Revue Angelicum 1928 pp. 359-367 (volume v, n. 3), Ad q. cxx secundæ secundæ partis Summæ Theologicæ divi Thomæ Aquinatis).

Skoro stanowisko sedewakantystyczne polega na stwierdzeniu faktu wakatu Stolicy Apostolskiej z racji herezji, schizmy czy apostazji okupujących ją modernistów, jasną tego konsekwencją jest fakt dalszych konsekracji biskupich dokonywanych przez duchowieństwo nie uznające zwierzchności obecnego faworyta dewiantów. A to po to tylko, aby zachować sakramenty katolickie nieskalane ręką czy imieniem (w kanonie Mszy świętej) heretyków. Nic nie jest nam w stanie zastąpić sakramentów, doskonałych kanałów łaski ustanowionych przez naszego Pana Jezusa Chrystusa podczas Jego ziemskiego życia. Nie ma najmniejszej wątpliwości, iż zasada epikei znajduje swe zastosowanie w obecnej sytuacji (ponieważ nie mamy Najwyższego Prawodawcy).

Jednym z głównych kanonistów owego „Kościoła teoretycznego”, może nawet jego legatem na wszystkie polskie diecezje jest Szymon Klucznik. W pewnym komentarzu tak oto przedstawił on największy dowód przeciwko sedewakantyzmowi:

I jeszcze jedna kwestia. W przytoczonej książce ksiądz teolog Lawrence Joseph Riley stwierdza również, iż „w odniesieniu do spraw, które dotykają istoty sakramentów, zastosowanie zasady epikei jest zawsze wykluczone.”

Oraz. Co bardzo ważne. „Nie można stosować epikeji, gdy idzie o prawa ludzkie Irritantes.”

LEGES IRRITANTES = prawa zawierające postanowienia, wedle których orzeka się nieważność pewnej czynności (C. j. c. 11).
IRRITANS – unieważniający x. Jougan – SŁOWNIK kościelny łacińsko-polski, Gniezno 1948, s. 331.

Przytoczony tekst, jest największym dowodem na Operację Trast (sic!) pod nazwą: sedewakantyzm.

(Definicja ze Słownika kościelnego łacińsko-polskiego rzeczywiście się zgadza. Przytoczony cytat z pracy x. Riley również jest prawdziwy. – Pelagiusz)

Jak zatem widać, x. Riley w wymienionej pracy pisze, że epikeia nie stosuje się do istoty sakramentów ani do tego, co stanowi o ich ważności czy nieważności (kościelne prawa irritantes). Innymi słowy, nie można powoływać się na epikeię, aby uczynić nieważny sakrament ważnym, czy odwrotnie. W zasadzie sprowadza się to wszystko do jednego: ingerencji w materię i formę sakramentu.

Pope Pius XII

Pius XII, „Pastor Angelicus”

Otóż, niemożność zmiany czegokolwiek w istocie sakramentów potwierdza uroczyście Pius XII, którego „Kościół teoretyczny” i sedewakantyści uznają za bezspornego papieża, w konstytucji apostolskiej Sacramentum ordinis o święceniach diakońskich, kapłańskich i biskupich następującymi słowami:

„władza Kościoła nie sięga istoty sakramentów, tj. tego, co w znaku sakramentalnym, w świetle źródeł boskiego objawienia, pochodzi z ustanowienia Chrystusa. Nie zmieniając istoty sakramentu kapłaństwa – czego nikt z katolików nie kwestionuje – w ciągu wieków w różnych okolicznościach dodawano w czasie święceń różne ceremonie. W tym należy szukać przyczyny dociekań teologicznych, jakie obrzędy przy udzielaniu święceń kapłańskich są istotne a jakie nie. Stąd wyrosły również wątpliwości i zastrzeżenia w sporadycznych wypadkach. I dlatego niejednokrotnie zwracano się do Stolicy Apostolskiej z prośbą o ostateczne rozstrzygniecie przez najwyższą powagę Kościoła, co przy udzielaniu święceń decyduje o ich ważności.” (Sacramentum ordinis 1-2).

Istotą każdego sakramentu, która decyduje o ważności i jest z ustanowienia Chrystusowego jest forma i materia. W przypadku święceń kapłańskich, naucza dalej Pius XII:

„Jedyną materią święceń diakońskich, kapłańskich i biskupich jest włożenie rąk a jedyną formą słowa określające użycie tej materii: oznaczają one skutek sakramentu, tj. władzę kapłańską i łaskę Ducha św.: Kościół tak je rozumie i w tym celu stosuje. […] Przy święceniach kapłańskich materię stanowi pierwsze włożenie rąk przez biskupa bez wypowiedzenia żadnych słów […]. Forma składa się ze słów prefacji, z których następujące są istotne i konieczne do ważności: «Da, quaesumus, omnipotens Pater, in hunc famulum tuum Presbyterii dignitatem, innova in visceribus eius spiritum sanctitatis, ut acceptum a Te, Deus, secundi meriti munus obtineat censuramque morum exemplo suae conversatianis insinuet».” (ibid. 4) (dlatego też obrządek novus ordo używany do święcenia prezbiterów jest co najmniej wątpliwy – Pelagiusz)

W przypadku zaś konsekracji biskupiej tenże sam Papież naucza, że:

„przy święceniach czyli konsekracji biskupa materią jest włożenie rąk przez biskupa konsekratora, formą zaś słowa prefacji, z których istotne i dlatego do ważności potrzebne są następujące: „Comple in sacerdote tuo ministerii tui summam, et ornamentis totius glorificationis instructum coelestis unguenti rore sanctifica”.” (ibid. 5) (dlatego też nowy ryt sakry jest z pewnością nieważny – Pelagiusz)

Ani zatem misja kanoniczna, która kapłanowi daje uczestnictwo w jurysdykcji Kościoła, ani mandat apostolski, który taki sam skutek wywołuje u biskupa, nie należą do istoty sakramentu święceń czy sakry biskupiej (nie są ani jego materią ani formą). Wobec tego zasada epikei, z zachowaniem wszystkich innych przepisów kościelnych, z uwagi na prawo zbawienia dusz, które jest najwyższym prawem Kościoła, znajduje swe zastosowanie w obecnej nieszczęsnej sytuacji wieloletniego wakatu Stolicy Piotrowej.

Widać zatem siłę „największego dowodu na Operację Trust pod nazwą: sedewakantyzm” naszych domowych kanonistów „Kościoła teoretycznego”. Sprowadza się ona do czystej ignorancji spraw najbardziej podstawowych. Cóż wobec tego można powiedzieć na ich pozostałe, niższego rzędu, dowody?

Skoro więc to miał być „największy dowód”, pozwolę sobie tylko pobieżnie podejść do innych mniej rozsądnych sofizmatów, w które obfituje przestrzeń wirtualna ambony polskiego legata „Kościoła teoretycznego”. Tenże, opierając się na autorytecie znanego podręcznika do teologii moralnej dwóch dominikańskich zakonników (i tu daje świadectwo swej ignorancji, nazywając tych znanych autorów „panami”), słusznie zauważa, po pierwsze, że epikei „nie stosuje się do tych przepisów, których powszechne przestrzeganie jest wymagane przez dobro wspólne” oraz po drugie, że „może być stosowana tylko w stosunku do prawa ludzkiego”. A wiadomo, w normalnych czasach konieczność mandatu apostolskiego wymagana jest dla dobra wspólnego, jakim jest jedność Kościoła, co zresztą orzekł Pius XII, w encyklice Ad apostolorum principis.

Ad primum. Ponieważ modernistyczny neokościół nie jest Kościołem katolickim, wyższe dobro wymaga zachowania nieskażonych błędem sakramentów dla dobra dusz potrzebujących łaski, jakiej im nie da modlitwa prywatna. Chodzi tu zwłaszcza o kontynuowanie oblationis mundae bez zbrudzenia jej imieniem heretyka (jak to czyni FSSPX i inni „tradycjonaliści”). Dalej, zakaz konsekracji bez mandatu ma na celu dobro wspólne, jakim jest w tym przypadku jedność Kościoła, co konkretnie oznacza uniknięcie wszelkiej schizmy. A że na Watykanie zasiada uzurpator odszczepieńca, sedewakantyści po prostu przekazują to, co otrzymali, nie mając na celu żadnej schizmy z żadnym znanym katolickim hierarchą.

Ad secundum. Faktem jest, że mandat apostolski w formie, jaką ją znamy, nie należy do prawa Boskiego. Św. Paweł konsekrując św. Tymoteusza nie miał żadnego papierka od św. Piotra. Z prawa Boskiego Kościół jest hierarchiczny i wszelka jurysdykcja pochodzi od Boga za pośrednictwem Następcy św. Piotra. Tam jednak, gdzie się jej nie uzurpuje, nie można powiedzieć, że łamie się prawo Boskie.

W ostatecznym rozrachunku to, czego samozwańczy kanoniści „Kościoła teoretycznego” nie wiedzą lub nie pojmują to to, że

„Także dyscyplina prawa kanonicznego ukierunkowana jest na zbawienie dusz i celem wszystkich jego norm i praw jest to, by ludzie żyli i umierali w świętości udzielonej im z Bożej łaski” („Etiam iuris canonici disciplina ad animarum salutem dirigitur et omnibus normis legibusque suis in id denique potissimumque tendit, ut homines gratia Dei sancti effecti vivant et moriantur”, Pius XII, przemówienie do rzymskich kleryków z 24 czerwca 1939 roku, za: AAS 31-248).

Ów swoisty kanoniczny kantyzm („tak musi być zawsze i wszędzie”, niezależnie od okoliczności) połączony z prywatnymi interpretacjami objawień prywatnych („Kościół będzie zaćmiony”, „Rzym będzie stolicą Antychrysta”, etc.) nieuchronnie prowadzi do absurdalnego postulatu teoretycznej „hierarchii na wygnaniu”, której nikt ani nie widział, ani nigdy nie słyszał.

A poszukiwanie ukrywającego się po strychach i piwnicach „Papieża” może okazać się wyczerpującym i żmudnym zadaniem. Tym bardziej żmudnym i wyczerpującym, że nawet gdyby znalazł się jakiś japoński rybak czy irlandzki farmer nikt nie miałby pewności, że to akurat głowa „hierarchii na wygnaniu”. Papa dubius, papa nullus.

Wówczas z „zaćmionego Kościoła” pozostanie tylko „Kościół zaćmionych”.

Pelagiusz z Asturii

20 comments on “Największy dowód przeciwko sedewakantyzmowi „Kościoła teoretycznego”

  1. ANTONINUS PIUS pisze:

    To sedewakantystyczny episkopat jest jedynym potencjalnym ciałem wyborczym Kościoła zdolnym do wyboru przyszłego Papieża. W zarzutach z fanatycznymi felejowskimi lefebrystami słyszałem argument rodzaju że sedewakantyści wybierają sobie papieży. Czyste nieuctwo. Sedewakantyzm to nie konklawizm ( kościół palmariański i inne tego typu oszołomy). Przyszła elekcja jest absolutnie możliwa w przypadku oczyszczenia Rzymu z modernistycznych okupantów i satanistów. Kiedy to jednak nastąpi, zostawmy to samemu Panu Bogu. Przyszłość jest bliżej nieznana , triumf jest jednak absolutnie pewny , sęk w tym byśmy byli wówczas po stronie Zwycięzcy z Kalwarii.

  2. Katolik pisze:

    Laudetur Iesus Christus,
    czy 80-letnia babcia – żyjąca po Bożemu, przestrzegająca zasad wiary i obyczajności, bogobojna, wychowująca swoje wnuczki do pobożności – ale uczeszczająca na Msze Święte do kościoła posoborowego, nie dlatego, że świadomie i dobrowolnie wybiera herezję, ale dlatego, że z racji słabego wykształcenia teologicznego nie orientuje się w tych sprawach, nie wie nawet o istnieniu sedewakantystów, może zostać zbawiona?

    • In aeternum!

      Szanowny Panie,

      Oczywiście, że może (i nie ja to mówię, ale jest to zasadą moralną Kościoła). Jednakże niezawiniona ignorancja może usprawiedliwić konkretną osobę, lecz nie uzasadnia ignorancji. To znaczy, kto może, kto jest w stanie poznać, będzie przed Bogiem odpowiadał. Zwłaszcza odszczepieńcy prowadzący tysiące, jeśli nie miliony dusz na drogę do piekła przez to tylko, że lepiej (Benedykt XVI) lub gorzej (Bergoglio), udają katolickie władze.

      Kto zna wiarę, ten nie da się heretykom. Na świecie jest bardzo wielu zwykłych świeckich znających tylko katechizm, którzy całkowicie odrzucają autorytet soborowych apostatów.

      Pozwolę sobie na drobną refleksję. W Polsce elity narodu zostały usunięte z powierzchni tej ziemi przez różne siły i reżimy rządzone przez międzynarodą żydomasonerię. A prosty lud został i praktykuje tak, jak mu wpojono, lub jak mu się obecnie wpaja. Pewna znajoma mi prawie stuletnia Pani zauważyła jednak, że jej po soborze wiarę zmieniono i zapytała o to księdza. On tylko powiedział, że tak papież nakazał i tyle. I cóż… Bóg jednak upomni się o swoje prawa, a Jego święta Wiara, która jest uczestnictwem, poprzez łaskę, w Jego Boskim życiu, nie znosi mieszanki z dziełami Ojca kłamstwa.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

      • Roman Katolik pisze:

        Szanowny Panie!

        W czasach szesnastowiecznej pseudoreformacji podobnie jak dziś wmawiano babciom, że stara religia już została wykorzeniona z powierzchni ziemi. Ciekawy przykład tego podaje ks. Jan Badeni SI w „Żywocie św. Ignacego Loyoli”:

        „Niedaleko od miasta spostrzegła idących z okien szpitala znajdująca się tamże staruszka, a widząc różańce zawieszone na szyjach nieznanych wędrowców, wybiegła z okrzykami radości i głośno wołać zaczęła do gromadzących się tymczasem mieszkańców pobliskich domów: „Czyż nie mówiłam wam zawsze, że kłamiecie, kiedyście we mnie wmawiali, że na całym świecie już tylko luterska wiara panuje!? A ci tu skądże przychodzą, czy z poza świata? A przecież mają różańce, do Matki Boskiej się modlą, są katolikami, jak tu wszyscy dawniej byli katolikami, dopóki nie przedostała się i nie zniszczyła wszystkiego luterska zaraza!”.

        Poczciwa, wzruszona do łez staruszka ucałowała ze czcią różańce, a za chwilę wyniosła ze swego pokoiku cały kosz napełniony krzyżami, różańcami i obrazami, które zebrała z pobliskich kościołów i kaplic, chroniąc je w ten sposób przed świętokradzką ręką fanatycznych heretyków. Pielgrzymi nie mniej byli wzruszeni tą prostą, a tak silną wiarą, której żadne namowy, ani pokusy naruszyć nie zdołały. Uklękli, oddali Bogu chwałę i pobożnie ucałowali połamane już, zbezczeszczone krzyże i obrazy”.

        http://www.ultramontes.pl/zycie_sw_ignacego_6.htm

  3. dr pisze:

    Dlaczego właściciel niniejszego bloga jest anonimowy?

    • Szanowny Panie,

      A dlaczego Pan jest anonimowy???

      Anonimowość nigdy nie była uznawana za sprzeczną z religią katolicką. Bardzo a bardzo wielu katolickich pisarzy miało swoje pseudonimy pisarskie. I dziś Krusejder, Dextimus i wielu, wielu innych autorów pisze pod pseudonimem. Nie liczy się autor, co treść.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

      • dr pisze:

        Gdyby ta strona nie była anonimowa, to bym również nie był anonimowy.
        Owszem, treść jest istotna. Autorstwo ma jednak także znaczenie dla właściwego zrozumienia treści. Chodzi o powagę i odwagę.

        • Szanowny Panie,

          Typowo żydowska odpowiedź.

          Poza tym, absolute loquendo autorstwo nie ma znaczenia dla właściwego zrozumienia tekstu. Czasami, nie zawsze. Natomiast, jeśli brak gdzieś na łamach niniejszego bloga należnej powagi, proszę ją wskazać. Jeśli zaś brak odwagi, to kimże jest Pan, zwracając na to uwagę, jednocześnie pisząc anonimowo? Wielu katolickich pisarzy posługiwało się pseudonimami.

          In Christo Rege,
          Pelagiusz

          • Roman Katolik pisze:

            Szanowny Panie!

            Jako ciekawostkę można przytoczyć, że zasłużony publicysta ks. Ignacy Charszewski (1869 – 1940) pisał pod różnymi pseudonimami: „Bolko”, „Cholewista”, „Charix”, „Don Inigo”, „Dzięcioł Prowincjonalny”, „Grimel”, „Ignotus”, „Ksiądz D. ].”, „ks. Kolski”, „Lipnowianka”, „Lojola”, „Nietoperz”, „Paulin z Woli Czermińskiej”, „Philanthropos”, „Stary Gawędziarz”, „Ten Stary”, „Trzepowiak”, „Tryglodyta”, „Żegota”, „Żurominiak”.

  4. Vincentus pisze:

    1. Stanowisko sedewakantystyczne jest niekatolickie, gdyż stwierdza fakt wakatu Stolicy Apostolskiej wbrew orzeczeniom dogmatycznym Świętych Soborów. Stwierdzenie obecnej okupacji Watykanu przez modernistów, którzy popadli w herezję, schizmę czy apostazję jest poprawne, jednak zgodnie z Świętą Wiarą musi gdzieś istnieć Prawdziwa Hierarchia Kościoła z następcą Św. Piotra.
    I. To zaś, co książę pasterzy i wielki pasterz owiec, Jezus Chrystus Pan, ustanowił w osobie św. Piotra DLA ZBAWIENIA WIECZNEGO i trwałego dobra Kościoła, MUSI USTAWICZNIE TRWAĆ W KOŚCIELE, który z Jego woli założony NA SKALE NIEPRZERWANIE będzie stał mocno aż do końca wieków.
    Nikt nie może wątpić, a wiedziano o tym w każdej epoce, że święty i błogosławiony Piotr, książę i głowa apostołów, filar wiary oraz fundament Kościoła katolickiego, przyjął klucze królestwa od naszego Pana Jezusa Chrystusa, Zbawiciela i Odkupiciela rodzaju ludzkiego. Tenże Piotr ŻYJE, przewodzi i SPRAWUJE SĄD aż do dziś i NA ZAWSZE W SWOICH NASTĘPCACH, biskupach świętej Stolicy rzymskiej, przez niego założonej i uświęconej Jego krwią.
    Sobór Watykański – Sesja IV, Konstytucja Dogmatyczna PASTOR AETERNUS, Rzym 18/07/1870.
    II. Gdyby zatem ktoś mówił, że nie wskutek ustanowienia samego Chrystusa Pana, a więc nie na mocy prawa Bożego, św. Piotr NA ZAWSZE MA NASTĘPCÓW w prymacie nad całym Kościołem; albo że biskup Rzymu nie jest następcą św. Piotra w tym prymacie – niech będzie wyklęty.
    Sobór Watykański – Sesja IV, Konstytucja Dogmatyczna PASTOR AETERNUS, Rzym 18/07/1870.

    III. Kan. 6. Jeśli ktoś twierdzi, że w Kościele katolickim NIE MA HIERARCHII z rozporządzenia Bożego, która się składa z biskupów, kapłanów i ministrów – niech będzie wyklęty.
    Sobór Trydencki, Sesja XXIII (15/07/1563) Nauka o sakramencie kapłaństwa
    DENZINGER – Enchiridion symbolorum definitionum, Fryburg 1911, s. 485 (966).
    IV. Kan. 7. Jeśli ktoś twierdzi, że biskupi nie są wyżsi od kapłanów albo że nie mają władzy bierzmowania i udzielania święceń, albo że władza, którą mają, jest im wspólna z kapłanami, albo że święcenia przez nich udzielone bez zgody lub wezwania ludu czy władzy świeckiej są nieważne, albo że ci, którzy nie zostali PRAWNIE wyświęceni i POSŁANI przez władzę kościelną i KANONICZNĄ, lecz skądinąd przybywają, są uprawnionymi szafarzami słowa i sakramentów – niech będzie WYKLĘTY.
    Sobór Trydencki, Sesja XXIII (15/07/1563) Nauka o sakramencie kapłaństwa
    DENZINGER – Enchiridion symbolorum definitionum, Fryburg 1911, s. 485 (967).

    2. Kościół Święty został zbudowany na Skale, Św. Piotrze, pierwszym Papieżu. Gdyby teoria sedewakantystów, o długoletnim wakacie na tronie papieskim, była prawdziwa, wówczas milcząco aprobowaliby oni zniszczenie Skały i zbudowanego na niej Kościoła Świętego, wbrew zapewnieniom samego Pana Jezusa, że bramy piekielne go nie przemogą (). Hipotetyczna sytuacja długoletniego wakatu jest niespotykana w historii Kościoła, gdyż najdłuższy wakat trwał około 3 lat, lecz wówczas zgromadzeni na konklawe kardynałowie nie mogli dojść do porozumienia ws. wyboru papieża. Nawet podczas Wielkiej Schizmy Zachodniej zawsze jeden z papieży był prawowiernie wybrany i posiadał pełnię jurysdykcji.
    Sedewakantyści łamią z premedytacją nieomylną dyscyplinę Kościoła
    I. CODE IURIS CANONICIS 1917, Can. 682:

    As far as ecclesiastical discipline permits, laymen are entitled to receive from the clergy spiritual benefits, especially the means necessary for salvation. The reason for this general principle lies partly in the fact that laymen belong to the Church and must therefore be sanctified, taught, and governed, partly in the fact that the Sacraments are instituted for the salvation of men, and lastly that the clergy is the custodian and dispenser of the treasures of grace. The phrase, „ad normam ecclesiasticae disciplinae” MEANS that although all Catholics are entitled to the spiritual benefits, yet certain rules must be observed in the reception and distribution of them. Thus only actual and faithful members are in a condition to receive the spiritual bounties offered by the Church, whereas UNWORTHY and DISLOYAL MEMBERS are DEBARRED from certain benefits either for a time, or until they have complied with the conditions imposed. From this point of view it will be readily understood that the Sacraments especially may be given only to such members as are neither excommunicated nor unworthy to receive them. Besides, it is a GENERAL PRINCIPLE that those who have not been in actual communion with the Church during life shall not be in communion with her after death. This REASONABLE RULE debars certain unfaithful members from Christian burial, as will be seen in Bk. Ill, Title XII.
    Dom. Augustine – A COMMENTARY on the new Code of the canon law 1917, V. III, St. Louis 1919, s. 421-423.

    II. Wyrażenie to „WIĄZAĆ I ROZWIĄZYWAĆ LIGARE ET SOLVERE“ należy brać w znaczeniu MORALNEM, a więc w znaczeniu moralnego węzła czyli zobowiązania, nałożonego na kogoś, by działał w sposób wskazany, czyli jest to zniewolenie kogoś do działania zapomocą prawa. Że nie jest to tylko władza dawania rad, świadczy ta okoliczność, że Apostołowie pod grozą kar domagają się posłuszeństwa (Mat. 18, 17).
    x. Grabowski – Prawo Kanoniczne wedlug nowego kodeksu, Lwów 1927, s. 24.

    III. Prawa wydają Apostołowie powagą Chrystusa i wyraźnie stwierdzają, że On jest źródłem ich władzy. Apostołowie starają się też, by ich ustawy były wykonane i dlatego wysyłają delegatów do
    ich ogłoszenia. Władza ta niebyła ograniczona tylko do czasów apostolskich, lecz dana była i ich następcom. Apostołowie przekazują ją swoim uczniom, z tem poleceniem, by ci przekazywali dalszym
    następcom. Skoro bowiem Kościół ma trwać przez wszystkie wieki, następcy przeto Apostołów nie mogli być pozbawieni takiej władzy.
    PRZEDMIOTEM tej władzy jest to wszystko, co prowadzi do celu nadprzyrodzonego wprost lub ubocznie, oraz to, co odeń
    odwraca. Również przepisy prawa Bożego, naturalnego i pozytywnego, może Kościół wzmacniać swoją sankcją (c. 2221). Prawa te mogą dotyczyć karności kościelnej i spraw moralnych. PRAWA
    KARNOŚCI (leges disciplinares) dotyczą wiernych, o ile są członkami społeczności kościelnej; głównym ich celem jest zachowanie i udoskonalenie społeczności kościelnej.
    x. Grabowski – Prawo Kanoniczne wedlug nowego kodeksu, Lwów 1927, s. 25.

    IV. 37. We have heard that many such elections have been held contrary to all right and law and that, in addition, certain ecclesiastics have rashly dared to receive episcopal consecration, despite the public and severe warning which this Apostolic See gave those involved.
    Since, therefore, such serious offenses against the discipline and unity of the Church are being committed, We must in conscience warn all that this is completely at variance with the teachings and principles on which rests the right order of the society divinely instituted by Jesus Christ our Lord.
    38. For it has been clearly and expressly laid down in the canons that it pertains to the one Apostolic See to judge whether a person is fit for the dignity and burden of the episcopacy, and that complete freedom in the nomination of bishops is the right of the Roman Pontiff. But if, as happens at times, some persons or groups are permitted to participate in the selection of an episcopal candidate, this is LAWFUL ONLY if the Apostolic See has allowed it in express terms and in each particular case for clearly defined persons or groups, the conditions and circumstances being very plainly determined.
    39. Granted this exception, it follows that bishops who have been neither named nor confirmed by the Apostolic See, but who, on the contrary, have been elected and consecrated in defiance of its express orders, enjoy no powers of teaching or of jurisdiction since jurisdiction passes to bishops only through the Roman Pontiff as We admonished in the Encyclical Letter Mystici Corporis in the following words: „. . . As far as his own diocese is concerned each (bishop) feeds the flock entrusted to him as a true shepherd and rules it in the name of Christ. Yet in exercising this office they are not altogether independent but are subordinate to the lawful authority of the Roman Pontiff, although enjoying ordinary power of jurisdiction which they receive directly from the same Supreme Pontiff.”
    40. And when We later addressed to you the letter Ad Sinarum gentem, We again referred to this teaching in these words: „The power of jurisdiction which is conferred directly by divine right on the Supreme Pontiff comes to bishops by that same right, BUT ONLY THROUGH THE SUCCESSOR OF PETER, to whom not only the faithful but also all bishops are bound to be constantly subject and to adhere both by the reverence of obedience and by the bond of unity.”
    41. Acts requiring the power of Holy Orders which are performed by ecclesiastics of this kind, though they are valid as long as the consecration conferred on them was valid, are yet gravely illicit, that is, criminal and sacrilegious.
    42. To such conduct the warning words of the Divine Teacher fittingly apply: „He who enters not by the door into the sheepfold, but climbs up ANOTHER WAY, is a thief and a ROBBER.” The sheep indeed know the true shepherd’s voice. „But a stranger they will not follow, but will flee from him, because they do not know the voice of strangers.”
    43. We are aware that those who thus belittle obedience in order to justify themselves with regard to those functions which they have unrighteously assumed, DEFEND THEIR POSITION by recalling a usage which prevailed IN AGES PAST. Yet everyone sees that ALL ECCLESIASTICAL DISCIPLINE IS OVERTHROWN if it is in any way lawful for one to restore arrangements which are no longer valid because the supreme authority of the Church long ago decreed otherwise. IN NO SENSE DO THEY EXCUSE THEIR WAY OF ACTING BY APPEALING TO ANOTHER CUSTOM, AND THEY INDISPUTABLY PROVE THAT THEY FOLLOW THIS LINE DELIBERATELY IN ORDER TO ESCAPE FROM THE DISCIPLINE WHICH NOW PREVAILS AND WHICH THEY OUGHT TO BE OBEYING.
    44. We mean that discipline which has been established not only for China and the regions recently enlightened by the light of the Gospel, but for THE WHOLE CHURCH, a discipline which takes its sanction from that universal and supreme power of caring for, ruling, and governing which our Lord granted to the successors in the office of St. Peter the Apostle.
    47. From what We have said, it follows that no authority whatsoever, save that which is proper to the Supreme Pastor, can render void the canonical appointment granted to any bishop; that no person or group, whether of priests or of laymen, can claim the right of nominating bishops; that no one can lawfully confer episcopal consecration unless he has received the mandate of the Apostolic See.
    49. What then is to be the opinion concerning the excuse added by members of the association promoting false patriotism, that they had to act as they alleged because of the need to tend to the souls in those dioceses which were then without a bishop?
    53. Venerable brethren and dear children, thus far We have told you of the anxiety with which we are moved by the errors which certain men are trying to sow among you, and by the dissensions which are being aroused. OUR INTENTION is that, enlightened and strengthened by the encouragement of your common father, YOU MAY REMAIN STEADFAST AND WITHOUT BLEMISH IN THAT FAITH by which We are united and by which ALONE WE SHALL OBTAIN SALVATION.
    55. BE CONSTANT then and put your trust in Him according to the words:
    „Cast all your anxiety upon Him, because He cares for you.”
    Pius XII – Encyklika AD APOSTOLORUM PRINCIPIS, Rzym 1958.
    http://www.vatican.va/holy_father/pius_xii/encyclicals/documents/hf_p-xii_enc_29061958_ad-apostolorum-principis_en.html

    3. Uczęszczanie na sakramenty sprawowane przez sedewakantystów, którym pomimo ważności święceń brakuje posłannictwa od Hierarchii Kościoła, czyni te sakramenty niekatolickimi i pozbawia wszelkich łask:
    I. Do ważności konieczne jest, aby szafarz sakramentu działał w osobie Chrystusa, ale do KATOLICKOŚCI MSZY, musi on jednocześnie działać W OSOBIE KOŚCIOŁA.
    Św. Tomasz z Akwinu tak wyjaśnia to rozróżnienie:
    „A ponieważ konsekracja Eucharystii jest aktem, który wypływa z władzy święceń, ci, którzy czy to przez HEREZJĘ bądź SCHIZMĘ bądź EKSKOMUNIKĘ oddzieleni są od Kościoła, rzeczywiście mogą konsekrować Święte Postacie, które po ich konsekrowaniu zawierają prawdziwe Ciało i Krew Chrystusa: niemniej jednak NIE ROBIĄ TEGO SPRAWIEDLIWIE NALEŻYCIE (recte), lecz czyniąc to raczej GRZESZĄ. Dlatego też nie otrzymują owocu ofiary, która jest ofiarą duchową”.

    „Kapłan w modlitwach Mszy rzeczywiście mówi w osobie Kościoła, z którym pozostaje w jedności; ale przy konsekracji sakramentu mówi niejako w osobie Chrystusa, Którego miejsce zajmuje na mocy władzy święceń. W konsekwencji, jeżeli kapłan oddzielony od jedności Kościoła celebruje Mszę, to nie utraciwszy władzy święceń konsekruje prawdziwe Ciało i Krew Chrystusa; ale ponieważ jest odłączony od jedności Kościoła, jego MODLITWY nie mają ŻADNEJ SKUTECZNOŚCI”.

    Niektórzy święci i papieże w mocniejszych słowach wypowiadali się o MSZACH SCHIZMATYCKICH:

    Papież Pelagiusz I: „Jedno ciało Chrystusa dowodzi faktu, że jest jeden Kościół. Ołtarz, który jest oddzielony od jedności [Kościoła] nie może gromadzić prawdziwego Ciała Chrystusa”.

    Święty Cyprian: „Schizmatyk ośmiela się wznosić inny ołtarz i profanować prawdę boskiej Ofiary poprzez fałszywe składanie ofiar”. (Święty ten domagał się także, aby nawróceni kapłani schizmatyccy byli degradowani do stanu świeckiego, traktując ich jako „tych, którzy wbrew jedynemu, boskiemu ołtarzowi ośmielali się składać poza [Kościołem] świętokradzkie i fałszywe ofiary”).

    Święty Augustyn: „Poza Kościołem katolickim nie ma prawdziwej ofiary”.

    Święty Leon Wielki: „Poza Kościołem nie ma ani uznanego kapłaństwa ani prawdziwych ofiar”.

    Święty Hieronim: „Bóg NIENAWIDZI ich ofiar [tj. heretyków] i ODRZUCA JE OD SIEBIE, a kiedykolwiek gromadzą się w imię Pana, BRZYDZI GO ICH ODÓR, i zatyka Swój nos…”.
    Ks. Cappello wyraziście objaśnia to rozróżnienie:
    „Kapłani ODCIĘCI od Kościoła, choć w ważny sposób konsekrują w imię Chrystusa, niemniej jednak NIE SKŁADAJĄ OFIARY ani jako szafarze Kościoła, ani W OSOBIE KOŚCIOŁA. Jako że kapłan na mocy UDZIELONEGO PRZEZ KOŚCIÓŁ UPOWAŻNIENIA posiada władzę zanoszenia modłów, pośredniczenia i składania ofiary w imieniu Kościoła, to w odniesieniu do tej kwestii Kościół może kapłana, który się odciął od Niego pozbawić prawa do składania ofiary w jego imieniu”.

    Z przytoczonych tekstów niedwuznacznie wynika, że ważność Mszy nie jest wystarczająca do tego, by była ona Mszą katolicką, lecz KONIECZNY jest raczej inny bardzo ważny czynnik: jest nim fakt, że kapłan działa w osobie Kościoła tzn., że został on przez Kościół upoważniony, by modlić się w jego imieniu.
    http://www.ultramontes.pl/sanborn_v2_i_fsspx.htm

    4. Sedewakantystom brakuje znamiona APOSTOLSKOŚCI, w skutek czego nie są oni częścią Świętego Kościoła Rzymskokatolickiego.
    I. Kościół wschodni grecko-schizmatycki ma Biskupów, kapłanów i diakonów czyli część materialną charakteru apostolskiego, ale nie ma posłannictwa od najwyższej Głowy Papieża, następcy św. Piotra, słowem, NIE POSIADA CZĘŚCI FORMALNEJ TEGO CHARAKTERU APOSTOLSKIEGO, ZATEM NIE JEST APOSTOLSKIM. Jeden Kościół rzymsko-katolicki jest tylko prawdziwym, w nim przebywa Duch Święty, on prowadzi wszystkich bezpiecznie do nieba, on ufundowany jest na opoce
    x. Tylka – Dogmatyka katolicka. Część ogólna, Tarnów 1900, s. 332.

    II. Kościół nazywa się „APOSTOLSKIM” (…)
    3) nazywa się tak Kościół ze względu na swoje „następstwo” i „posłannictwo apostolskie”, czyli ze względu na to, że jego Pasterze są prawowitymi „następcami Apostołów”. „Posłannictwo” w znaczeniu ściślejszym oznacza PRZELANIE WŁADZY RZĄDZENIA. „Następstwo” oznacza podstawienie osób w miejsce Apostołów do rządzenia Kościołem. To zaś następstwo ma charakter
    a) publiczny, bo nigdy nie przelewano władzy biskupiej po kryjomu, bez wiedzy kapłanów i wiernych; b) „PRAWOWITY”, bo TRZYMANO SIĘ PRZY TYM PRZEPISÓW PRAWA KOŚCIELNEGO, wyłączając takich, którzy nie otrzymali swej władzy od prawowitych Biskupów i nie posiadali przymiotów do tego koniecznych; c) jest ono NIEPRZERWANE, to znaczy, że Biskupi wyświęceni przez samych Apostołów, przelewali swą władzę na innych, którzy znów czynili to samo tak, iż NIGDY NIE BRAKŁO KOŚCIOŁOWI RZĄDÓW PRAWOWITYCH, POSIADAJĄCYCH WŁADZĘ APOSTOLSKĄ. (…)
    Rozumiemy więc przez „apostolski Kościół” tę jego własność, że on przechowuje naukę apostolską od początku swego istnienia i że NIM RZĄDZĄ PRAWOWICI NASTĘPCY APOSTOŁÓW, którzy pozostają w ścisłej łączności z następcą św. Piotra, z Papieżem, od którego otrzymują do rządzenia część owczarni Chrystusowej czyli pewną diecezję. (…)
    A św. Jan w księdze Objawienia (21, 9 i dd.) opisując miasto Boże, powiada: „A miało mur wielki i wysoki. A mur miasta miał fundamentów dwanaście, a na nich dwanaście imion dwunastu Apostołów”. Z tych słów wynika jasno, że Kościół opiera się na samych Apostołach.
    To APOSTOLSKIE NASTĘPSTWO JEST KONIECZNE, bo Kościół nie może się obejść nigdy bez prawowitych Pasterzy. Wszakże Chrystus Pan wyraźnie powiada (Jan 20, 21): „Jako mię posłał Ojciec i ja was posyłam”, a do Piotra mówi (Jan 21, 15-17): „Paś baranki moje, paś owce moje”.
    x. Tylka – Dogmatyka katolicka. Część ogólna, Tarnów 1900, s. 325.

    III. Kościół rzymsko-katolicki posiada charakter apostolski, bo wywodzi swój początek od Apostołów; nauka w tym Kościele jest taką, jaką głosili Apostołowie; a wreszcie w tym Kościele Biskupi są następcami Apostołów. Wszyscy bowiem zachowują łączność z Papieżem i OD NIEGO OTRZYMUJĄ część trzody Chrystusowej do rządzenia czyli pewną diecezję. To znamię miał na myśli św. Cyprian, kiedy mówi (ep. 55. 1. ad Antonian.): „Pisałeś, abym kopię tychże listów do Korneliusza (Papieża) kolegi naszego przesłał, aby wiedział, że ty z nim, to jest z katolickim Kościołem, myślisz”. Tym charakterem apostolskim zawsze jaśniał Kościół rzymsko-katolicki.
    (…) stwierdzamy tylko, że kiedy wszystkie sekty rozpadają się obecnie coraz bardziej, Kościół rzymsko-katolicki stoi najsilniej zjednoczony.
    x. Tylka – Dogmatyka katolicka. Część ogólna, Tarnów 1900, s. 330.

    • Szanowny Panie,

      Stanowisko sedewakantystyczne polega na stwierdzeniu, w zgodzie z wiarą katolicką, iż Namiestnik Chrystusa na ziemi nie może głosić błędu (herezji) całemu Kościołowi i nie może promulgować szkodliwych dla zbawienia praw. Ergo Bergoglio i jego nieszczęsnej pamięci poprzednicy nie byli i nie są papieżami katolickimi. Należy to Panu przypomnieć, ponieważ Pan tego nie wie (nie pamięta?).

      Ad 1. „1. Stanowisko sedewakantystyczne jest niekatolickie, gdyż stwierdza fakt wakatu Stolicy Apostolskiej wbrew orzeczeniom dogmatycznym Świętych Soborów.”

      Pan musiał już głęboko zabrnąć w swe postulaty. Sedewakantyzm jest stwierdzeniem faktu, który opiera się na wierze katolickiej. Jeśli ma Pan gdzieś papieża, wbrew któremu tak zwani sedewakantystyczni biskupi konsekrują innych, to proszę go wskazać. Żaden taki „hierarcha na wygnaniu” ani nie kontaktował się z sedewakantystami, ani ich nigdy nie ekskomunikował.

      Pozostałe cytaty są albo nie na temat, albo nie wykluczają wakatu, nawet długiego. Czy Pan jest kanonistą par excellence, który ustala najdłuższy możliwy wakat na trzy lata? Jakim prawem? Sedewakantyzm, raz jeszcze jest stwierdzeniem faktu. Nikt jeszcze nie wskazał, gdzie jest Pańska hierarchia widzialna widzialnego Kościoła katolickiego, na którym to postulacie buduje Pan swój „Kościół teoretyczny”.

      Sobór Watykański I zaprzecza heretykom, którzy chcieli urząd papieski uzależnić od woli władcy, ludu, czy jakiegoś innego ciała. Urząd papieski jest z woli i ustanowienia Bożego. Żaden tak zwany sedewakantysta tego nie neguje, ani teoretycznie, ani praktycznie. A Pan tych postawowych faktów nie zna i dlatego interpretuje Pan święty Sobór Watykański na swoją modłę, a nie na modłę tych, co opracowali teksty i je promulgowali.

      Ad 2. (I) Mowa o „reasonable rule”. To, co Pan wyprawia, czyli stawianie warunku zbawienia w postaci wiary w „hierachię na wygnaniu” (nie wiadomo, gdzie) jest tak „unreasonable”, że można słusznie się zastanawiać, czy Pański dwu czy czteroosobowy Kościół nie jest sektą chorych na umyśle.

      (II) Czego żaden mi znany sedewakantystyczny duchowny sobie nie uzurpuje. Nie na temat.

      (III) Podkreślam spośród Pańskich cytatów: „wszystko, co prowadzi do celu nadprzyrodzonego wprost lub ubocznie” oraz „Prawa te mogą dotyczyć karności kościelnej i spraw moralnych. PRAWA KARNOŚCI (leges disciplinares) dotyczą wiernych, o ile są członkami społeczności kościelnej; głównym ich celem jest zachowanie i udoskonalenie społeczności kościelnej.” Dlatego stosuje się tu epikeia (i tu odsyłam do powyższego artykułu).

      (IV) Już o tym była mowa gdzie indziej. Przepisy Piusa XII są nieomylne jako prawa, nie są więc „niereformowalne” jak dogmaty, ale pozbawione błędu i nieszkodliwe. Celem ich było uniknięcie schizmy. Tak zwani sedewakantystyczni duchowni są w stanie schizmy faktycznej i prawnej z heretyckimi uzurpatorami na Watykanie ani „hierarchią na wygnaniu”, której nigdzie nigdy nie wykryto. Proszę mi wskazać z jakimi katolickimi hierarchami nie są w łączności.

      Ad 3. Różne w historii były przypadki duchownych bez właściwej jurysdykcji, a sakramenty u nich były jak najbardziej godne (biskupi emerytowani, zakonnicy, etc.). Cały czas opiera Pan swe argumentacje na postulacie niewidzialnej „hierarchii na wygnaniu” (w Pana umyśle), wobec której sedewakantyści są w stanie schizmy. Sedewakantyści zachowali ważne i godne sakramenty, które pozostały nieskalane ręką i imieniem (jak w FSSPX) heretyka. Pańska niewidzialna hierarchia nie ma żadnych sakramentów, ponieważ nie ma najmniejszych śladów jej istnienia.

      Ad 4. Znowu przewrotne rozumowania, u podstaw których leży ignorancja, podobne jak w nr 3.

      Jeśli „Sedewakantystom brakuje znamiona APOSTOLSKOŚCI, w skutek czego nie są oni częścią Świętego Kościoła Rzymskokatolickiego.”

      To równie dobrze możnaby powiedzieć:

      „Świeckim kanonistom, jak Szymon Klucznik czy Vincentius (który nawet swego imienia nie potrafi napisać po łacinie) brakuje znamiona APOSTOLSKOŚCI, w skutek czego nie są oni częścią Świętego Kościoła Rzymskokatolickiego.”

      Bezrozumna bzdura.

      Jak Pan wykazał, nie wie Pan, czym jest stanowisko sedewakantystyczne i robi Pan z sedewakantystów odrębną organizację, odciętą schizmą od Pańskiej niewidzialnej „hierarchii na wygnaniu” Kościoła, który jest społecznością widzialną.

      I jeszcze na koniec, przypominam: „Także dyscyplina prawa kanonicznego ukierunkowana jest na zbawienie dusz i celem wszystkich jego norm i praw jest to, by ludzie żyli i umierali w świętości udzielonej im z Bożej łaski” (Pius XII, przemówienie do rzymskich kleryków z 24 czerwca 1939 roku, za: AAS 31-248). Pan ma bardzo protestancką wizję Kościoła, jako bezlitosnego prawnika, który niczego nie widzi poza literą prawa.

      Więcej Pańskich przewrotnych rozumowań nie będę publikował. Zapewniam o modlitwie.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

  5. szymon klucznik pisze:

    Szanowny Pelagiuszu, złośliwie nazywasz mnie legatem „Kościoła teoretycznego”. [fragmentaryczne cytaty z dawnej rozmowy osobistej usunięto – Pelagiusz]. Nie obrazisz się w takim razie, jeśli nazwę Cię Kamerlingiem „Kościoła sedevacante”.

    Zarzucasz mi, że jestem „domowym kanonistą”, który samodzielnie interpretuje Kodeks Prawa Kanonicznego. Bardzo mocno się mylisz. Nie posiadam ani wiedzy, ani studiów, ani jurysdykcji, aby samodzielnie zinterpretować chociaż jeden kanon. Dlatego też, jako katolik posłuszny władzy Kościoła Świętego, opieram się na wykładni przedsoborowej Hierarchii – wykładni tych księży i doktorów teologii, którzy posiadali jurysdykcję oraz uprawnienia do nauczania.

    Niestety! Okazuje się, że wykładnia przedsoborowych teologów Kościoła Katolickiego jest zupełnie inna, niż wykładnia posoborowych sedewakantystów. Ponieważ żaden sedewakantysta (no, może jeden) nie uzurpuje sobie jakiejkolwiek władzy jurysdykcji, tj. prawa wiązania woli — ja, jako katolik przyjmuję wykładnię przedsoborowego urzędu nauczycielskiego, który wręcz domaga się jej przyjęcia.

    I tak dla przykładu.

    Napisałeś w swoim tekście:
    „Faktem jest, że mandat apostolski w formie, jaką ją znamy, nie należy do prawa Boskiego.”

    W książce Ks. Dr. Ignacego Grabowskiego (1927 rok) można zaś przeczytać.
    „Urząd biskupi pochodzi z ustanowienia Bożego (…). Biskupi są następcami Apostołów, posłannictwo bowiem, jakie Chrystus dał Apostołom, mają oni spełniać do końca wieków.”

    Napisałeś również:
    „Z prawa Boskiego Kościół jest hierarchiczny i wszelka jurysdykcja pochodzi od Boga za pośrednictwem Następcy św. Piotra. Tam jednak, gdzie się jej nie uzurpuje, nie można powiedzieć, że łamie się prawo Boskie.”

    A jednak Sobór mówi coś innego:
    Sobór Trydencki, Sesja XXIII (15/07/1563) Nauka o sakramencie kapłaństwa DENZINGER – Enchiridion symbolorum definitionum, Fryburg 1911, s. 485 (967).
    Kan. 7. Jeśli ktoś twierdzi, (…) że ci, którzy nie zostali PRAWNIE wyświęceni i POSŁANI przez władzę kościelną i KANONICZNĄ, lecz skądinąd przybywają, są uprawnionymi szafarzami słowa i sakramentów – niech będzie WYKLĘTY.

    Ponieważ komentarze na blogu to nie jest najlepsze miejsce na tego typu dyskusje, pozwoliłem sobie opublikować argumenty przeciwko herezjom sedewakantyzmu pod linkiem:
    [usunięto – Pelagiusz]

    Z Panem Bogiem!

    • Szanowny Panie,

      Stanowisko sedewakantystyczne polega na stwierdzeniu, w zgodzie z wiarą katolicką, iż Namiestnik Chrystusa na ziemi nie może głosić błędu (herezji) całemu Kościołowi i nie może promulgować szkodliwych dla zbawienia praw. Ergo Bergoglio i jego nieszczęsnej pamięci poprzednicy nie byli i nie są papieżami katolickimi. Należy to Panu przypomnieć, ponieważ Pan tego nie wie (nie pamięta?).

      Ad 1. Osobiste komentarze są nie na publiczne blogi. Ale powiem tyle, że jedność wśród sedewakantystów jest i żadnego konklawe na zasadzie epikei. Bądź, co bądź, nie ja jestem od tego. Jakże miałbym być kamerlingiem czegokolwiek? Ja mam swoich duchownych widzialnych, którzy wiarę świętą zachowali, a Pan gdzie ma swoją niewidzialną hierarchię na wygnaniu?

      Ad 2. Interpretuje Pan na własną rekę święte prawa Kościoła. Nie będąc znawcą prawa kanonicznego opieram się na zastosowaniu kanonów do sytuacji dzisiejszej przez mądrzejszych ode mnie, gdy to zgadza się z wiarą. Pan interpretuje na własną rękę, nie mając swej ukrytej „hierarchii na wygnaniu” ku pomocy. Może tylko jakiegoś innego świeckiego eksperta prawa kanonicznego podzielającego Pańską wiarę w „hierarchię na wygnaniu” (czy już ją Panowie odkryli?).

      Ad 3. Pierwsze porównanie cytatów nie wykazuje niczego. Chyba Pan nie czyta, co pisze. Biskupi są następcami Apostołów, ale forma, według jakiej urząd ten zostaje przekazany, nie była zawsze ta sama.

      Drugie porównanie w Pana interpretacji myli missio z sessio. Mądrzejszy o wiele od nas obu, o. Guerard des Lauriers opisał w sposób bardzo jasny to rozróżnienie, może kiedyś przetłumaczę Panu (chyba, że już gdzieś jest po polsku). Znowu dowodzi Pan swojej ignorancji i pretensji do autentycznej wykładni prawa Kościoła. Ma Pan jeszcze wiele lat lektury przed sobą zanim Pan będzie mógł coś poważnego napisać.

      Odsyłacz do przewrotnych rozumowań kogoś, kto nie zna się na temacie, oczywiście usunąłem. Tym bardziej, że powtarza Pan jawne bzdury o epikei, które wyżej obaliłem. Pański „największy argument przeciwko sedewakantyzmowi” polegający na „udowodnieniu” niestosowalności epikei do sakry biskupiej został odrzucony, więc póki się Pan nie ustosunkuje do powyższego, żadnego kolejnego komentarza nie przepuszczę.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

  6. Janek pisze:

    Spokojnie i powolutku panie „doktor”niedługo role w naszej Ojczyżnie zostaną odwrócone ,a wówczas zapytamy się żydowskich sąsiadów o ich prawdziwe nazwiska i nie tylko.

    • Szanowny Panie,

      Nie wiem, czy tak niedługo. Jeszcze ludzi należy ograbić z własności prywatnej i całkowicie pozbawić wolności (vide proces opisany w książkach o. Fahey, który to na naszych oczach się urzeczywistnia).

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

  7. ANTONINUS PIUS pisze:

    Dyskusje polemiczne z sedewakantyzmem to donkiszoteria-contra factum non sit argumentum! Żaden prawdziwy następca św. Piotra nigdy nie propagował herezji-od tego bowiem jest papiestwo by zwalczać wszelkie herezje-mamy do czynienia z heretyckimi przebierańcami , jeśli uważamy że jest inaczej , znajdujemy się na dobrej drodze do zakładu psychiatrycznego-sedewakantyści wzorem fachowego lekarza podają prawidłowe remedium na obecną chorobę , lecz uparci pacjenci odmawiają leczenia -choroba musi więc czynić dalsze postępy.

  8. Athalbracht pisze:

    Czy z powyższego wynika, że „kościół teoretyczny” to odmiana konklawistów? Ktoś gdzieś kiedyś wybrał jakiegoś Papieża, który zaszył się jednak nieznany światu, i to nie „Sedewakantystom brakuje znamiona APOSTOLSKOŚCI”, jako prawi pan Vincentus, lecz temu właśnie Papieżowi brakuje tego znamiona, ponieważ nie odbudowuje prawowitej Hierarchii, a jeśli nie Papieżowi (w szczególe), [bo załóżmy jednak, że kreuje nowe Duchowiestwo], to całemu (w ogóle) temu Kościołowi panów Vincentusa oraz Szymona Klucznika, ponieważ NIKT, oprócz nich samych nie słyszał o tej Hierarchii czy nawet jej Głowie. Nigdy nie słyszałem o apostolacie Duchownych_Papieża_Wygnanego. Tak więc Papież wspomnianych Panów oraz jemu podlegli ewentualni Duchowni nie posiadają znamiona apostolskości, „w skutek czego nie są oni częścią Świętego Kościoła Rzymskokatolickiego”, że znowu zacytuję pana Vincentusa. Samobój?

    • Szanowny Panie,

      Smieszna teoria tych dwóch panów wynika z ich całkowitego braku wiedzy filozoficznej i teologicznej. Wykreowali się na apostołów tego „Kościoła teoretycznego”, ponieważ, rzecz jasna, nie słychać nic od tej ich całej „hierarchii” na wygnaniu.

      Oczywiście ich „hierarchia”, będąca nikomu nie znaną ani widzianą, nie wypełnia żadnych kryteriów wymaganych dla katolickiej hierarchii, ale nawet wymaganych przez rozum ludzki. Wymyśleć sobie coś takiego łatwo, ale żeby ktoś w to w ogóle uwierzył, to już dopiero jest delirium maximum.

      Mam nadzieję wkrótce ukończyć kolejny artykuł przeciwko absurdom tych dwóch ignorantów, który praktycznie gotowy był kilka miesięcy temu.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s