A może początek procesu kanonicznego przeciwko Bergoglio?

next popeGdy prawie rok temu rozniosła się wieść o abdykacji Ratzingera wszyscy indultowcy, lefebryści, a nawet niektórzy sedewakantyści* wznowili swe nadzieje na wybór prawdziwie katolickiego papieża. Ci z modernistycznego neokościoła, dla których Ratzinger był oczekiwanym od lat przywracającym dawny porządek papieżem, podawali wyjątkowo mało licznych „konserwatystów” o podobnie „tradycyjnym” estetycznym guście i „przywiązaniu do łacińskiej tradycji liturgicznej”. Prym wiodli tacy, którzy odprawili Mszę trydencką cztery razy, czternaście lub nawet czterdzieści. Niektórzy oprócz odprawienia kilkunastu takich Mszy udzielili dwa czy trzy razy święceń kapłańskich w starym obrządku (szkoda, że nasz Pieronek nie jest kardynałem, choć i tak wybrany mógł być). Inni tylko kichnęli lub mieli okazję podrapać się na jednej czy kilku podobnych celebracjach, ale już to oznaczać miało pewień wystarczający stopień „tradycjonalizmu” i „umiłowania” „nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego”. Takie zresztą pojęcie katolicyzmu mają autorzy w stylu Dextimusa, Krusejdera, Jacques’a Blutoir’a, „Rorate Coeli” i wielu, wielu innych.

Czołowym kandydatem tych licznych konserwatywnych wiernych niewątpliwie był Rajmund „kardynał” Burke. Tenże mógł się poszczycić tak wielką liczbą odprawionych Mszy trydenckich, że wspomniamy wyżej indultowy blog „Rorate Coeli” nie był w stanie ich zliczyć. Niektórzy nawet podawali już powody, dla których zostanie on papieżem.

Nietrudno było jednak przewidzieć wynik marcowego zjazdu apostatów, ale to jeszcze nie koniec.

Niedoszły papież konserwatystów

Niedoszły papież konserwatystów

Otóż, soborowa błazenada trwa w najlepsze z człowiekiem roku wszystkich wrogów katolicyzmu. W obliczu tej chodzącej kpiny z papiestwa, jaką odprawia na co dzień Bergoglio ów były papabile konserwatystów podniósł słaby, acz słyszalny głos krytyki. A dokładnie chodzi o „apostolską adhortację” Evangelii gaudium, która niejednego soborowika pozostawia w poważnym zakłopotaniu. W grudniowym wywiadzie dla EWTN „kardynał” Burke określa ów tekst jako „niezupełnie łatwy do interpretowania” i mówi, że w jego mniemaniu nie należy on do papieskiego magisterium. Nie bardzo mu się widzi zbyt daleko idąca reforma Kurii Rzymskiej oraz wykazuje wyraźne zażenowanie wobec komentarza Bergoglio o przesadzie w mówieniu o kwestiach moralnych (aborcja i „małżeństwa” sodomitów). Ponadto nie wydaje się „kardynałowi”, by Papa Buongiorno miał znieść Summorum pontificum, przeto „musiałby do tego mieć najpoważniejsze powody”.

Być może nasi „tradycjonaliści” tęskniący za czasami Ratzingera, którzy swego czasu mieli nadzieje na godnego dlań następcę, marzą obecnie o jak najszybszym końcu obecnego „pontyfikatu”. Może poprosić „kardynała” Burke’a o wytoczenie procesu kanonicznego nieudanemu Bergoglio?

Pelagiusz z Asturii

* Bardzo marne, ale spójne z przyjmowaną tezą prawowitej materialnej sukcesji (tak zwaną tezą z Cassiciacum), nadzieje wyrażone były m.in. przez Instytut Matki Dobrej Rady w komunikacie z 11 lutego 2013 roku z okazji wspomnianej abdykacji. Zgodnie z tezą, „kardynałowie” modernistycznego neokościoła wybierają ważnie „papieża-elekta”, który ważnie sprawuje wyłącznie funkcje administracyjne (nominowanie biskupów na diecezje i elektorów na przyszłe konklawe). Nadzieje te były o wiele większe w 2005 roku (por. komunikat Instytutu z 5 kwietnia 2005 roku czy artykuł x. Belmonta „Une perspective théologale”, oba w numerze 57 pisma „Sodalitium”. W tym samym numerze można przeczytać komunikat z 20 kwietnia, w którym członkowie Instytutu przyznają się do „zbyt naiwnej nadziei” wyrażonej we wcześniejszym komunikacie). Niezależnie od tego, czy teza ta jest prawdziwa, czy nie, nadzieje takie trudno pogodzić z rzeczywistością.

8 comments on “A może początek procesu kanonicznego przeciwko Bergoglio?

  1. Adversus pisze:

    Czigodny Panie Pelagiuszu,
    a czytał Pan traktat JE B-pa Donalda Sanborna nt. tezy Cassiciacum (de papatu materialiter tantum, sed non formaliter)?

    Odnoszę wrażenie, że ma Pan zbyt powierzchowne pojęcie na ten temat, stąd Pańskie wypowiedzi w tym obszarze tchną, w moim odczuciu, kpiną, bez krzty powagi tej kwestii należnej…

    • Szanowny Panie,

      Właśnie go kończę i muszę przyznać, że jeszcze lepiej ją poznałem i moje zdanie się o niej dość znacznie zmieniło.
      Nie zamierzałem kpić z tak poważnego tematu, a raczej zwrócić uwagę na raczej naiwne nadzieje wobec konklawe apostatów. O ile wiem amerykańscy duchowni przyjmujący tezę nie podzielali optymizmu Instytutu ani w 2004, ani w 2013.

      Rozumiem jednak Pana uwagę i postaram się nieco poprawić przypis. Niemniej jednak żaden sedewakantysta simpliciter nie miał najmniejszych złudzeń co do tych zjazdów na Watykanie. Niestety wielu sedewakantystów przyjmujących tezę takie próżne nadzieje miało. A wynikają one z przesłanek tezy, niezależnie od jej prawdziwości (jest ona zaiste logiczna, zwłaszcza z prawnego punktu widzenia).

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

    • Szanowny Panie,

      Naprawdę nie wiem, jak to poprawić. Kpiny tam nie ma, nie piszę, że teza jest błędna, a tyle tylko, że spójne z jej przesłankami nadzieje niektórzy przyjmujący tezę żywili podczas ostatnich dwóch konklawe. Można przyjmować tę tezę, ale nie pisać takich rzeczy.

      Pozdrawiam serdecznie.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

  2. Papparazzi pisze:

    „Zgodnie z tezą, „kardynałowie” modernistycznego neokościoła wybierają ważnie „papieża-elekta”, który ważnie sprawuje wyłącznie funkcje administracyjne (nominowanie biskupów na diecezje i elektorów na przyszłe konklawe)”

    Jak się to ma do stanowiska sedewakantystycznego, że konsekracje biskupie „rytu montiniańskiego” w kościele soborowym są nieważne?
    Chyba że to są też biskupi o funkcji administracyjnej…

    • Szanowny Panie,

      Jednym z podstawowych rozróżnień, które należy tu poczynić, to podział na porządek święceń i porządek jurysdykcji. Można być ważnie konsekrowanym biskupem bez żadnej jurysdykcji i nie być biskupem posiadając jurysdykcję. Grzegorz XVI został wybrany na papieża nie będąc nawet biskupem, a od razu po przyjęciu wyboru otrzymał pełnię najwyższej władzy w Kościele powszechnym. Potwierdził tę prawdę Pius XII mówiąc, że nawet świecki może być wybrany na papieża, o ile nie odmawia przyjęcia sakry biskupiej.

      Teza z Cassiciacum opiera się na tym rozróżnieniu jako na jednej ze swych przesłanek i czyni to nader trafnie. Soborowi „biskupi” nie mając święceń są rzeczywiście zarządcami diecezji, choć bez żadnej jurysdykcji ponieważ stawiają przeszkodę (obex) przyjęciu autorytetu, który bezpośrednio od Boga pochodzi.

      Jest to dość złożone wyjaśnienie obecnej sytuacji, ale da się je pojąć. Polecam wspomnianie wcześniej studium J. Eks. x. bp Sanborna.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

  3. antoninuspius pisze:

    Teza cassiciacum ma swoje mocne uzasadnienie , pewne jest natomiast że Bergoglio w przypadku jakiegokolwiek porzucenia błędów zostanie oceniony przez Boga i historię jako uzurpator i apostata.

  4. Adversus pisze:

    Wyboru papieża dokonują kardynałowie, a więc osoby inkardynowane do stanu duchownego diecezji rzymskiej (tak mi to tłumaczył znajomy ksiądz). Są to osoby np. zobowiązane do celibatu, ale niekoniecznie muszące posiadać właściwe święcenia kapłańskie czy biskupie, ponieważ wybieranie papieża nie wymaga władzy święceń. Zatem ta kwestia nie ma związku z problemem nieważności święceń w Novus Ordo.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s