Pamięci o. Marcina Stepanicha, OFM w rocznicę śmierci

Fr. Martin Stepanich OFM, STD

O. Marcin w swoim ogrodzie z okazji siedemdziesiątej rocznicy święceń kapłańskich

Równo rok temu odszedł po swą wieczną nagrodę o. Marcin Stepanich, amerykański franciszkanin, który od początku odrzucał wszystkie reformy zbójeckiego soboru i nie uznawał autorytetu uzurpatorów na czele modernistycznego neokościoła. Urodzony 12 listopada 1915 roku, Franciszek Stepanich wstąpił do zakonu kapucynów 2 września 1934 roku przyjmując zakonne imię Marcin, ku czci św. Teresy od Dzieciątka Jezus, która na nazwisko miała Martin (po francusku „Marcin”). 18 maja 1941 roku brat Marcin otrzymał święcenia kapłańskie. Później został doktorem świętej teologii.

Więcej o żywocie tego mnicha o bezkompromisowej wierze i odwadze można przeczytać w biuletynie z okazji siedemdziesięciolecia jego święceń kapłańskich na blogu x. Cekady.

Kilka tekstów o. Marcina, które świadczą o jego zacięciu polemicznym w obronie integralnej wiary katolickiej, zostało przetłumaczonych na język polski na portalu ultramontes.pl:

Niepokalane Serce Maryi wkrótce zatriumfuje… List do ks. Mikołaja Grunera (z 26 XII 1989)

List do Atila Sinke Guimaraesa (z 21 I 2002)

List do x. Pawła Kramera (z 21 I 2003)

Zarzut wobec sedewakantyzmu: „Wieczni Następcy” Piotra (z 30 XI 2002, 25 III 2003)

Komentarz na temat antysedewakantystycznego stanowiska duetu Gruner-Ferrara (z 16 VIII 2005), gdzie znajduje się mój ulubiony cytat tego niezłomnego kapłana Bożego:

To nie Nasz Pan, lecz antysedewakantyści są tymi, którzy bezmyślnie upierają się przy tym, że publiczny heretyk na Stolicy Piotrowej „wciąż jest Papieżem”. Dla antysedewakantystów, może nadal być „Papieżem” i ubrać się jak Papież, ale w żaden sposób nie może być prawdziwym katolickim Papieżem. Taki „Papież” jest w rzeczywistości niczym innym jak tylko masońskim „Papieżem naszych marzeń”, o jakim śnili wolnomularze już bardzo, bardzo dawno temu i faktycznie przewidzieli, że nadejdzie taki dzień, kiedy to Papież naszych marzeń zajmie Tron Piotra.

Antysedewakantyści uwikłali się w rozważania o „formalnym” i „materialnym” Papieżu. Za „formalnego” Papieża przypuszczalnie uważają prawdziwego katolickiego Papieża. Ale czym jest Papież „materialny”? Jeżeli człowiek zasiadający na Tronie Piotra nie jest prawdziwym katolickim Papieżem, wtedy po prostu nie jest Papieżem, kropka! Jedynym miejscem, gdzie na pewno można by znaleźć Papieża „materialnego” jest trumna.

Antysedewakantyści lubią także używać w stosunku do „Papieża” heretyka zwrotu „Ojciec Święty”. Jak teraz będą go nazywać, gdy zwraca się do nich „Drodzy bracia i siostry”? Czy nie powinni nazywać go „Świętym Bratem”?

Wszyscy, nawet na drugim końcu globu, jesteśmy dłużnikami tych prawdziwych mężów Bożych, dzięki którym nieskażona wiara katolicka została zachowana w dobie obecnej kary i dlatego winniśmy pamiętać o nich w naszych modlitwach. O. Marcin, który dzięki swemu długiemu życiu przez wiele lat niestrudzenie prowadził apostolat osobisty, ale i telefoniczny oraz listowny, niewątpliwie zasługuje na naszą pamięć i modlitwę.

Requiem aeternam dona ei Domine. Et lux perpetua luceat ei. Requiescat in pace. Amen.

Pelagiusz z Asturii

6 comments on “Pamięci o. Marcina Stepanicha, OFM w rocznicę śmierci

  1. antoninuspius pisze:

    Stany Zjednoczone mają o wiele większą liczbę sedewakantystycznego , czyli katolickiego duchowieństwa o wiele więcej niż cała reszta świata. Ja widzę w tym jakiś znak Boży-kraj zbudowany od początku na zasadach czysto masońskich ma największy na świecie odsetek tradycjonalistów-to trochę jak w pierwszych latach Kościoła pod rządami pogańskiego imperium rzymskich cezarów. W Europie ruch sedewakantystyczny jest w powijakach , monopol na Tradycję przypisuje sobie (ku swej zgubie zresztą )FSSPX-wydaje się być w tym kara z nieba- bo to przecież Europa w największej mierze wyprodukowała modernistyczną hydrę ( Ren wpada do Tybru)-za swoją pychę Stary Kontynent jest pokarany najgorszą podróbą Tradycji z możliwych , czyli lefebrystyczno-felejowskim Menzingen i petrystami. Tak, mały odsetek sedewakantystów w Europie to kara Boska na cały kontynent-podobnie było z północną Europą w XVI wieku-za herezję protestantyzmu Bóg odjął od połowy kontynentu swe łaski i przelał je na mieszkańców Nowego Świata ( św. Róża z Limy , św. Franciszek Ksawery, jezuickie redukcje paragwajskie, misje jezuitów w Japonii). Pisał o tym ks. Holzhauser- tam gdzie Wiara słabnie , tam Bóg odbiera swoje łaski i przekazuje swe dary godniejszym. Wielka szkoda że w Polsce nie mieliśmy takich kapłanów w czasach PRL-u, Polska została spacyfikowana a Wojtyła dokonał drenażu mózgu milionom naszych rodaków, nie można jednak zapomnieć że i katolicyzm przedwojenny też nie był wolny od wypaczeń, najlepszy przykład to przychylna postawa prymasa Hlonda wobec masońskiej kliki Piłsudskiego . Również i w latach św. Piusa X na polskim podwórku działali czynnie moderniści, niektórzy na znak protestu wobec encykliki ,, Pascendi” oficjalnie wystąpili nawet z Kościoła. Wielki dzięki za wspomnienie o tym wielkim kapłanie , bardzo prosiłbym o tłumaczenia anglojęzycznych linków!

    • Szanowny Panie,

      A zastanawiam się od pewnego czasu, czy to właśnie nie sedeprywacjoniści z ich materialną hierarchią nie są większym problemem, w teologicznym znaczeniu, prawdziwej odbudowy Kościoła. Przez ich tezę materialnej hierarchii wielu nie dociera do tajników „tezy” i obstaje przy hierarchii apostackiej. Poza tym IMBC blokuje sobie sedewakantystyczne powołania w Europie. Pozostają tylko Stany, Meksyk lub Argentyna. A to dość daleko, jak na początek, dla niektórych.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

  2. antoninuspius pisze:

    IMBC ma msze bez una cum. Sedeprywacjonizm był może aktualny w czasach Wojtyły który miał ważną sakrę biskupią , ale teraz ta doktryna to już rzeczywiście niewypał. Amerykanie powinni przyjechać do Europy i założyć w jakimkolwiek miejscu seminarium. W tym się zgadzam!

    • Szanowny Panie,

      Teza z Cassiciacum jest największym naszym problemem z punktu widzienia teologicznego.
      Napiszę o tym jeszcze nieco w swoim czasie. Na poważne studium potrzeba więcej czasu.

      Niestety to sedeprywacjoniści mają dwa seminaria z czterech. Na szczęście w jednym z nich panuje względny opinionizm co do „opatrznościowej tezy”. Bardzo słuszna uwaga, koniecznie powinni założyć w Europie seminarium.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

  3. G17 pisze:

    Jak teraz będą go nazywać, gdy zwraca się do nich „Drodzy bracia i siostry”?

    A jak wcześniej się zwracał Papież?

    • Szanowny Czytelniku,

      Wcześniej papież zwracał się do braci w biskupstwie per „bracia”, do niższych zaś w hierarchi władzy święceń (i.e. nie-biskupów) oraz wiernych per „synowie i córki”. Dlatego encykliki adresowane były do „czcigodnych braci”.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s