Okropny upadek I. Komentarz Eleison nr CCCVIII (308)

Bp Williamson pondering

Okropny upadek I
J.E. bp Ryszard Williamson
Komentarz Eleison nr CCCVIII (308)
8 czerwca 2013

Upadek Bractwa Św. Piusa X od tego, jakie było pod arcybiskupem Lefebvrem między 1970 a 1991 do tego, jakie się stało przez, powiedzmy, ostatnie 15 lat, graniczy z okropieństwem. W krótkiej serii [komentarzy] spójrzmy najpierw, dlaczego okropieństwo jest normalne w tym biednym otaczającym nas świecie, ponieważ zrozumieć to wybaczyć, a wszyscy potrzebujemy przebaczenia; na drugim miejscu stawmy czoła okropieństwu, nie aby dać się zniechęcić, ale przeciwnie, aby przygotować się na gorsze, które prawie z pewnością nastąpi; i na trzecim miejscu zobaczmy, co możemy zrobić, żeby się przygotować, ponieważ pod Bożym Niebem nie mógłby On nas zostawić bez niczego, co byśmy mogli zrobić (ale w związku z tym ważne jest, by nie wylać w piach tej odrobiny wody, jaką mamy). Rozpocznijmy z trzema wytrawnymi katolickimi umysłami oceniającymi naszą epokę, aby zobaczyć dlaczego okropieństwo jest dzisiaj normą.

W swej wspaniałej Encyklice z 1884 o wolnomularstwie, Papież Leon XIII zaznacza, jak jego złe zasady postępują od (#13) lekceważenia do (#14) szkodzenia do (#15) niszczenia Kościoła katolickiego i potem od (#16) unicestwienia wszystkich religii pozytywnych do (#17) unicestwienia wszelkiej naturalnej religii do (#18) unicestwienia wielkich naturalnych prawd, jak Boże Stworzenie i Opatrzność oraz nieśmiertelność duszy. W XXI wieku doszliśmy, logicznie, jeszcze dalej, a mianowicie do unicestwienia samego pojęcia prawdy. Umysły zostały zamienione w papkę, nawet umysły papieży, kardynałów i biskupów.

W swej wielkiej Encyklice z 1907 o moderniźmie, Papież św. Pius X jasno widział to samo unicestwienie wszelkiej prawdy i myślenia przez modernistów. Krzyczenie jest poniżej godności Papieża, ale w Pascendi Pius X używa najmocniejszych dostępnych mu wyrażeń, by skarcić zgniliznę umysłu, za pomocą której moderniści powodują gnicie Wiary katolickiej. W tak wielu słowach mówi, że modernizm jest na samym końcu. Jego dramatyczne ostrzeżenie zyskało dla Kościoła pół wieku wytchnienia, ale z Soborem Watykańskim II zgnilizna Wiary, którą wyrzucił z Kościoła, stała się dzięki Janowi XXIII i Pawłowi VI oficjalną doktryną Kościoła! Jeśli papieże tracą rozum, jakżeby nie mogli zwykli przełożeni?

Trzecim katolickim umysłem, oceniającym spustoszenie wywarte na doktrynie katolickiej przez Sobór Watykański II był [umysł] Romana Amerio, włoskiego świeckiego, którego analiza nowoczesnych błędów, Iota unum, była wielce chwalona przez arcybiskupa Lefebvre’a. W pewnym miejscu Amerio mówi (czy ktoś mógłby mi znaleźć odnośnik?), że jeśli sprawy pójdą dalej tą samą drogą jak teraz, w przyszłości niemożliwe będzie już mówić czy pisać, wszystko, co pozostanie, to milczeć! To może wydawać się niewyobrażalne, ale jeszcze niedawno bardzo dobry komentator w USA, dr Paul Craig Roberts, prawie przestał pisać, ponieważ wydawało mu się, że nie ma już żadnej publiczności potrafiącej czy chcącej myśleć.

Doprawdy, podczas tej obecnej próby generalnej Antychrysta, jeśli te dni nie byłyby skrócone, jak mówi Pan Jezus (św. Mat. XXIV, 22), wszyscy moglibyśmy utracić rozum i naszą wiarę. Kto więc może odczuwać chęć rzucenia pierwszego kamienia w papieża czy biskupa tracącego dzisiaj umysł?

Jednakże, podczas gdy Pan Jezus zakazuje nam sądzić-potępiać (św. Mat. VII, 1), ponieważ tylko Bóg posiada tą doskonałą wiedzę wszystkich okoliczności, co jest konieczne jeśli ktoś ma osądzać bezbłędnie, jednocześnie Pan Jezus nakazuje nam osądzać-rozeznawać między prawdziwymi pasterzami i najemnikami, albo między owcami i wilkami w owczej skórze (św. Mat. VII, 15). Taka jest nasza odpowiedzialność jako katolików, i oto dlaczego wkrótce ponownie spojrzymy na okropieństwo obecnie mające miejsce wewnątrz Bractwa Św. Piusa X.

Kyrie eleison.

Tłumaczył z języka angielskiego Pelagius Asturiensis. 

© 2011-2013 Richard N. Williamson. All Rights Reserved.

A non-exclusive license to print out, forward by email, and/or post this article to the Internet is granted to users who wish to do so provided that no changes are made to the content so reproduced or distributed, to include the retention of this notice with any and all reproductions of content as authorized hereby. Aside from this limited, non-exclusive license, no portion of this article may be reproduced in any other form or by any other electronic or mechanical means without permission in writing from the publisher, except by a reviewer who may quote brief passages in a review, or except in cases where rights to content reproduced herein are retained by its original author(s) or other rights holder(s), and further reproduction is subject to permission otherwise granted thereby.

Permissions inquiries should be directed to editorial@dinoscopus.org.

27 comments on “Okropny upadek I. Komentarz Eleison nr CCCVIII (308)

  1. SZ pisze:

    czy x. Stehlin nie dostrzega kryzysu w Bractwie?

    • Szanowny Panie,

      Choć nie jestem x. Karolem, uważam, że widzi go gdzie indziej albo przynajmniej nie widzi jego rozciągłości.

      Że jest nie tak, jak powinno być, tego nie może negować nikt przy zdrowych zmysłach. Myślę, że przynajmniej znaczna część członków i wiernych FSSPX to widzi i rozumie. Ale dla jednych to są nieliczni wywrotowcy pod wodzą bp Williamsona, a dla innych skoro kryzys rozciąga się na cały świat problem musi być w głowie, czyli na samym szczycie.

      Niech każdy dogłębnie przestudiuje fakty i się przekona, co może być przyczyną kryzysu.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz z Asturii

  2. Bogusław pisze:

    W Komentarzu Eleison nr 307 [1] biskup Williamson pisze tak: „Pewna liczba dobrych dusz pragnie, by zostało założone Zgromadzenie, aby zastąpić Bractwo Św. Piusa X”. Po czym stwierdza: „nie wierzę jednak, by to było możliwe”. Co uzasadnia brakiem szans na oficjalne zatwierdzenie przez jakiegoś mającego jurysdykcję biskupa.

    Chyba trudno o słabszy argument, wkrótce też obalony pytaniem [2]: „Czy św. Atanazy martwił się o oficjalną zgodę na konsekracje (…)? (…)Działał uparcie, twierdząc: Oni maja kościoły, a my mamy Wiarę”.

    Tym bardziej to dziwne, że wcześniej, 5 stycznia [3], wydawało się że miał lepszy: „Wielki Kościół upadł przez strukturę, hierarchię i posłuszeństwo w latach ’60, dzieło abp Lefebvre’a jest w trakcie upadania przez strukturę, hierarchię i posłuszeństwo”. To są fakty, zatem można wnioskować, że ewentualne nowe zgromadzenie skończy podobnie. Ale czy na pewno to jest takie oczywiste?

    W KE 307 [1] bp Williamson wyciągnął to zatwierdzenie. Ale ani tu, ani w krytyce, nie ma odpowiedzi na pytanie o długofalowe konsekwencje ewentualnego braku zatwierdzenia. Bractwo realnie już istniało, zatem o ile można mówić że zatwierdzenie było dla Arcybiskupa ważne, o tyle trudno mówić że było rozstrzygające. A konsekwencje takiej sytuacji wydają się jasne: byłoby to immunizowanie Bractwa na napływ ludzi kompromisu. Bo tu jest tylko prawda, względów ludzkich nie oferujemy. W konsekwencji Bractwo byłoby dzisiaj mniejsze, nawet dużo mniejsze, ale katolickie.

    A jeżeli tak, to i nowe zgromadzenie, założone na zasadach braku pozorów legalności w ramach sekty modernistów, nie upadłoby tak szybko. A to przecież sprowadza się do walki z czasem: nic co ludzkie nie jest trwałe, ale do tej wojny chyba byśmy wytrzymali?

    Ja jednak uważam biskupa Williamsona za bystrego człowieka i nie sądzę, by tego nie ogarniał. A w świetle jego uwag [3] o klasycznych seminariach, dość niejasnym „ojcostwie”, a zwłaszcza rządach i konieczności działania po cichu, nie sądzę aby słowa „nie wierzę jednak, by to było możliwe” oznaczały koniecznie, że nie robi właśnie tego, tylko jakoś inaczej. Ale w takim przypadku mielibyśmy już do czynienia z jakąś ukrytą grą, której komentowanie byłoby pewnie tylko szumem i biciem piany.

    [1] https://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2013/06/02/przetracony-autorytet-komentarz-eleison-nr-cccvii-307
    [2] http://zniepokalana.blogspot.fr/2013/06/komentarz-avec-limmaculee-do-tekstu.html
    [3] https://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2013/01/21/konferencja-bp-ryszarda-williamsona-wygloszona-5-stycznia-2013-we-francji/

  3. Misserere pisze:

    „Za późno, burza nas ogarnęła, kapitanowie wypili truciznę”
    „Serce mieć suche jak orzeszek”
    zboże skoszone przedwcześnie, uchowaj Panie Boże

    • Szanowny Panie,

      Rzekł nasz Pan i Zbawiciel: „napisano jest: Uderzę pasterza, a rozproszą się owce” (św. Marka XIV, 27). I to mamy niestety dzisiaj.

      Kyrie eleison!

      In Christo Rege,
      Pelagiusz z Asturii

  4. Bogusław pisze:

    Wracam do tego co powiedział biskup Williamson [3]: „Zwątpiłem w seminarium klasyczne”. I dalej: „Gotów jestem bierzmować albo wyświęcać. Abp Lefebvre wyświęcił wielu kapłanów poza wszystkimi seminariami”. Jasne jest, co Biskup ma przeciwko tym seminariom – w końcu większość ich wychowanków nie przechodzi dobrze obecnej próby. Natomiast nie jest jasne, co w zamian: jak widzi przygotowanie tych, których miałby wyświęcać. Mimo wszystko można coś o tym napisać, bo mamy historię Kościoła, ale oczywiście nie będzie to już komentarz do biskupa Williamsona.

    Seminaria to nie jest jakaś Tradycja Apostolska – o ile wiem, to wynalazek okołotrydencki. Ich głównym celem było wtedy danie przyszłym kapłanom wiedzy z teologii dogmatycznej, aby potrafili odpierać zakusy heretyków. To wystarczało, bo z tych seminariów wychodzili w świat, który jeszcze był generalnie chrześcijański.

    Ale dzisiaj to już nie daje dobrych rezultatów, bo tradycyjne seminarium, z konieczności całkiem obce światu, który stał się tymczasem bezbożny, jest jakąś cieplarnią. Młodzi ludzie, akurat w okresie dojrzewania, zostają wyłączeni spod większości prób, które by ich hartowały i zarazem pozwalały przekonać się, co są warci. To ujawnia się dopiero potem, zbyt często w sposób negatywny.

    Nie mogę twierdzić że wiem, jaka jest na to rada, mogę tylko z grubsza opisać, jak było wcześniej. Wcześniej nie było seminariów, a i świat nie był tak zaraz chrześcijański. Wtedy prości, pobożni ludzie obserwowali młodzieńców, jak w życiu się sprawdzają. A biskup co jakiś czas obchodził diecezję, pytając tych pobożnych, czy mają kogoś wypróbowanego, zdatnego do wyświęcenia.

    Inny model polegał na tym, że proboszcz przyuczał wybranych chłopców, którzy poza tym żyli w świecie i podlegali jego próbom. Ci którzy je dobrze przeszli, byli wyświęcani z rekomendacji proboszcza. W obu przypadkach było to podejście z przeciwnego końca, niż dzisiaj.

    Na koniec jeszcze jedna refleksja, zainspirowana sugestią biskupa Williamsona [3], aby działać po cichu. Uważam za oczywiste, że celem masonerii jest zniszczenie nie tylko katolicyzmu jako takiego, ale nawet jego modernistycznych pozorów. Myślę, że to drugie ma sporą szansę realizacji, bo uderzenie trafi w nieprzygotowanych. Natomiast katolicyzm, jeżeli zastosuje konspirację, wyjdzie z tego dużo lepiej.

    Przypisy jak powyżej.

    • Szanowny,

      Ciekawy i wnikliwy komentarz (1& 2), z którym się zgadzam bez zastrzeżeń. Uważam, że należy zachować wielką roztropność w czasach obecnych, a bp Williamson, jako osoba z wiedzą, doświadczeniem i po prostu sprawdzona, zasługuje na nasze zaufanie.

      Czas jeszcze pokaże wszystko. A czasy złe są i gorsze idą.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz z Asturii

      • Bogusław pisze:

        Czy z biskupem Williamsonem wszystko jest już pewne? Pomijając że każdy człowiek grzeszny jest, to nie daje mi spokoju myśl, że wypuszczenie z rąk przez modernistów takiego zaczynu odnowienia Tradycji było wyjątkowo głupim błędem. Tak głupim, że aż niemożliwym.

        Ale pewnie zły mam dzień i marudzę. Ma Pan rację: „Czas jeszcze pokaże wszystko”.

  5. antoninuspius pisze:

    Panowie! Ciągle biadolimy że czasy są złe i będą jeszcze gorsze a przecież diabeł jest cały czas ten sam, podobnie jak sam Wszechmogący! Cała ta walka z posoborowiem to jedna wielka donkiszoteria-skończy się ona dopiero wtedy gdy wszyscy tradycjonalistyczni liderzy i ich kler jednogłośnie oświadczą że tzw. kościół posoborowy jest bękarckim potworem, diabelską podróbą prawdziego Kościoła która ma w sobie tyle sukcesji apostolskiej co ,,biskup” Jarecki zeszłej jesieni za kółkiem! Możemy wierzyć w objawienia prywatne lub nie, ale osoba Anny Katarzyny Emmerich to nie słodziutka pielęgniareczka Celakówna tylko mistyczka o dużym poważaniu -opisała ona dokładnie całą dzisiejszą sytuację dodając że na krańcach świata będą podejmowane działania ratujące Kościół,powtarzam, NA KRAŃCACH ŚWIATA, dalej,mówi ona o instytucji płatnego papieża, właściwie ANTYPAPIEŻA który ma być kapłanem synkretycznej religii ogólnoświatowej a po tym całym dramacie ma przyjść ,, łagodny, lecz stanowczy człowiek”-interpretujmy to jak chcemy, byle nie zwariować! Osobiście uważam że moderniści ubierając Bergoglio w białą sutannę strzelili sobie świetnego samobója-z tego pajaca śmieje się już cały świat! Problem bp Wiliamsona i jego sympatyków polega na tym że posoborową apostazję i liberalizm sprowadzają do problemu psychologii a przecież jest to zwykły grzech śmiertelny jak aborcja, eutanazja czy zabójstwo 1 stopnia-CZYN POPEŁNIONY Z PEŁNĄ ŚWIADOMOŚCIĄ! Rzeczy należy nazywać po imieniu a nie definiować ciągle liberalizm i kręcić się wokół własnej osi. Sedewakantyści dawno temu się określili i po dzis dzień funkcjonują bardzo dobrze, nie mają ciągle coraz to nowych podziałów-dzięki konsekracjom abp Thuca mają ok 20 biskupów i kilka seminariów i nikt tam nie wzdryga się od zakończenia dalszej działalności-abp Thuc, w przeciwieństwie do abp Lefebvre nie jest u nich wyrocznią we wszystkim-ot , zwyczajnie, stanął jako biskup w obronie Kościoła,dokonał konsekracji i tyle- a z kolei w FSSPX ciągle tylko że arcybiskup powiedział to lub tamto, a w tej kwestii byl tego zdania a w tamtej innego-ANI ARCYBISKUP ANI BP WILLIAMSON NIE SĄ GŁOWAMI KOŚCIELNEGO MAGISTERIUM W CZASACH POSOBOROWIA!-Jeżeli bp Wiliamson wzdryga się od dalszych konsekracji i prowadzenia seminarium to znaczy tyle że czuje się już wypalony i zmęczony życiem-TAM GDZIE NIE MA KONKRETNEJ DOKTRYNY TAM TWORZY SIĘ AUTODOKTRYNĘ ZBUDOWANĄ NA PIASKU-DZIEŁO ARCYBISKUPA LEFEBVRE POZBAWIONE ZDROWEJ DOKTRYNY NIE PRZETRWAŁO PRÓBY CZASU I TYLE!

    • Szanowny Panie,

      Mówienie o rzeczywistym stanie rzeczy (w religii, polityce, w ogóle świecie) nie jest biadoleniem, a podstawą wszelkiego myślenia i działania w świecie obecnym. Tym, którym nie brak wiary nie brak i nadziei, że to Bóg zwycięży przez Niepokalane Serce Maryi.

      Co do reszty powiem tyle. Sedewakantyzm nie jest według mnie problemem. Kilka ciekawych tekstów mam w przygotowaniu. Jest on jednak opinią teologiczną, na temat której musiałoby się w naszych czasach wypowiedzieć magisterium Kościoła, które przecież oszalało (a dokładnie podmioty piastujące urzędy magisterium).

      Rację ma Pan też mówiąc, że abp Lefebvre nie jest i nie powinien być absolutną i ostateczną wyrocznią w każdym temacie. Ale był w stanie zorganizować silny i zjednoczony opór wobec soborowej religii. Niestety wśród sedewakantystów są też podziały. Nie świadczą zaś one ani o „nieprawdzie” FSSPX, ani o „nieprawdzie” sedewakantyzmu. Póki pielgrzymami na tej ziemi jesteśmy, oportet haereses esse (I Kor. XI, 19). Podziały będą i tyle. Ważne zachować wiarę całą i nieskażoną i do nieba sobie zapewnić drogę współpracując z łaską.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz z Asturii

  6. antoninuspius pisze:

    Osoby piastujące magisterium są zwykłymi uzurpatorami władzy-kto tego nie widzi, cóż szkoda mi go…Wśród samych sedewakantystów jedynymi znanymi mi podziałami są negująca thucowe konsekracje grupa bp Kelleya i uzurpujący władzę terytorialną bp Oraviec, do tego kilku którzy ustalają inne daty wakatu..MODERNIŚCI ZMIENIAJĄC W LATACH 60′ RYTUAŁ KONSEKRACJI BISKUPICH CELOWO I ŚWIADOMIE POZBYLI SIĘ RZECZYWISTEJ SUKCESJI APOSTOLSKIEJ A MSZĘ ŁACIŃSKĄ UWOLNILI PO WIELU LATACH KIEDY JUŻ PRAWIE NIGDZIE NIE MA WAŻNIE WYŚWIĘCONYCH KSIĘŻY-MAMY POZORANTÓW CELEBRUJĄCYCH TRYDENT BEZ RZECZYWISTEJ WŁADZY SAKRAMENTALNEJ! Nie widzę najmniejszego sensu przypisywać strukturom Novus Ordo choroby psychicznej tylko świadome ścielenie drogi Anychrystowi-póki nie ogłosi się wszem i wobec że cesarz nie ma żadnych nowych szat tylko jest nagi -do tego dnia będzie istnieć podróba Kościoła Katolickiego na Watykanie. Dlatego uważam że sedewakantyści zajęli najlepszą postawę wobec tego wszystkiego-FSSPX swoją postawą pełni rolę hybrydy posoborowia chociaż wielu jego zwykłych członków to bezdyskusyjnie ludzie dobrej woli. Cechą prawdziwego Kościoła jest niezmienność wieczysta nauki , dyscypliny i sakramentów a Chrystus bez wątpienia dopuszcza by stan Jego Kościoła był nie tyle co w opłakanym stanie, ale raczej by Kościół , podobnie jak niewiasta z Apokalipsy, która uciekła na pustynię przed smokiem, składał się właśnie z ok 20 biskupów i kilkuset księży nie mających najmniejszego związku z fałszywą religią Novus Ordo i aby właśnie ta maleńka grupka rozproszona po całym świecie była wraz z laikatem w absolutnie pełnej komunii ze wszystkimi swiętymi w niebie a opętane posoborowie z liberałami Neobractwa nienawidzi tej grupy tak jak bezbożni Żydzi nienawidzą naszego najsłodszego Zbawiciela. A WIERZĘ ŻE DZIEŃ ZNISZCZENIA NOVUS ORDO JEST OD DAWNA PRZEWIDZIANY PRZEZ BOGA LECZ WÓWCZAS WŁADZĘ NA WATYKANIE NIE PRZEJMĄ KOLEJNE FARTUCHY Z MENZINGEN TYLKO TA WŁAŚNIE MALEŃKA TRZÓDKA!!!!

    • Jacek Stypuła pisze:

      Na marginesie – warto wiedzieć – http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=1287,

      • antoninuspius pisze:

        Arystoteles w swoich pismach (których zapewne pan nigdy nie czytał) też miał spory nieład składniowy i ortograficzny. Nie przeszkodziło to jednak św Tomaszowi w wykorzystywaniu jego dorobku w pracach nad swoimi wiekopomnymi dziełami. Słowianie chyba nigdy nie wyleczą się z miłości do drobiazgów.

        • Szanowny Panie,

          Drobiazgi traktowane z odpowiednią ich wartości uwagą prowadzą do doskonałości.
          Czyż do tego nie wezwał nas Chrystus: „Bądźcież wy tedy doskonali, jako i Ojciec wasz niebieski doskonałym jest.” (św. Mat. V, 48).

          In Christo Rege,
          Pelagiusz

        • Jacek Stypuła pisze:

          Sam Pan widzi, że potrzeba było aż samego św. Tomasza, aby się przebić przez ten nieład składniowy i ortograficzny, ja bym nie miał szans – dlatego nawet nie próbowałem ;-)

          • antoninuspius pisze:

            Przed Akwinatą przebili się z powodzeniem przez ten nieład Awicenna, Awerroes i tuziny pozostałych . Najistotniejsze jest przesłanie-integryści w Polsce nie mają po prostu czego szukać. Dziękujemy Ci ,,nasz papieżu’, dziękujemy Ci Germanio! STARSI BRACIA W WIERZE

  7. Bogusław pisze:

    W Zawsze wierni nr 3/2013 (166) opublikowano wywiad z biskupem Alfonso de Galarreta. Tam, wśród wielu dziwnych stwierdzeń, znalazło się i takie: „Przed rozpoczęciem ostatniej kapituły generalnej nie było jasno zdefiniowane, jakie warunki sine qua non powinny być spełnione, aby móc stwierdzić, że te gwarancje [swobodnego działania] zostały przez Rzym Bractwu dane”.

    Co to jest? Alzheimer? Czy aż tak bezczelne udawanie, że kapituły w roku 2006 i jej warunku nie było? A może po prostu… dojrzały modernizm?

    Katolicyzm zna pojęcie prawdy obiektywnej, ponieważ opiera się na Bogu, który jest Prawdą. Modernizm nie, ponieważ opiera się na człowieku. A przecież ludzi jest wielu, zatem skąd by się wzięła jedna prawda? Tak więc modernista może mówić co mu pasuje, przy całkowitym spokoju sumienia…

    Możliwe też, że mamy do czynienia ze szczególną formą modernizmu, to jest z fellaizmem, nieprzypadkowo tak podobnym do wielu innych osobowych izmów. W tym systemie od razu wiadomo kto jest prawdą i od razu wszystko ustawia się we właściwym sobie porządku, osiągając prawie doskonałość – prawie, bo bez niezmienności.

    • Szanowny Panie,

      Wciąż mi brak czasu uwypulkić najnowszą myśl bp de Galarrety zawartą zwłaszcza w pierwszych dwóch czy trzech odpowiedziasz wspomnianego przez Pana wywiadu. Bp de Galarreta ostatnio coraz bardziej się pogrąża. Tym się tylko różni od bp Fellaya, że mówi otwarcie za pojednaniem z Rzymem soborowym, a nie prowadzi podwójnego dyskursu.

      Niedawno we Francji do benedyktynek też podobne rzeczy mówił:
      http://lefebvristes.forum-box.com/t1777-Le-ralliement-vu-par-un-Eveque.htm
      In Christo Rege,
      Pelagiusz z Asturii

    • antoninuspius pisze:

      Pańskie uwagi są trafne.Felejowcy to kontynuatorzy modernizmu z przełomu wieku XIX i XX-modernizmu ściśle intelektualnego w oprawie trydenckej. Jeżeli gruntownie przerobiliśmy encyklikę Pascendi to wiemy że jedną z cech modernizmu jest ewolucjionizm a więc według felejowców Kościół jest w fazie zapierania się Swojego Założyciela itd. Tragedią Polski jest to że dwaj ludzie o tym samym imieniu zagospodarowali dwa skraje obozy-jeden rozszerzył modernizm a drugi zagospodarował obóz kościelnych konserwatystów niewiele filozoficznie odbiegając od swego imiennika.

  8. Bogusław pisze:

    W tutejszych komentarzach znalazłem takie zdanie: „Jeżeli bp Wiliamson wzdryga się od dalszych konsekracji i prowadzenia seminarium to znaczy tyle że czuje się już wypalony i zmęczony życiem”. Rozumiem że chodzi o konsekracje biskupie, bo od innych się nie wymawia.

    Ale mi sprawa wydaje się bardziej złożona, nie dająca się wyjaśnić prostą oceną ad personam. W istocie stoi przed nim kilka opcji wyboru i musi zdecydować się na jedną z nich. Krótko przedstawię te, które przychodzą mi do głowy.

    1. Nowe zgromadzenie, na wzór FSSPX. Tu wszyscy biskupi podlegają jednemu przełożonemu i sprawa jest prosta. Ale, jak wiadomo, biskup Williamson odrzuca ten model, z obawy że skończy jak obecne Bractwo.

    2. Skoro żadnych centralnych struktur, to po prostu wyświęcać. Ale popatrzmy na sedewakantyzm, z jego autokefalią. Jak dla mnie, widok mało budujący, bo gdzie głowa, gdzie jeden pasterz…

    3. Jeden tylko biskup dla całego świata Tradycji. Mały on już pozostał, to może jeden wystarczy.

    • Szanowny Panie,

      Słuszna uwaga. Do tego należy dodać świadomość bp Williamsona, że nawet pośród księży Oporu mogą już być osoby nieodpowiednie i chce uniknąć sytuacji, gdzie taka osoba będzie dowodziła w przyszłości…

      In Christo Rege,
      Pelagiusz z Asturii

      • antoninuspius pisze:

        Ruch ,,świata Tradycji ” to zwyczajni konserwatyści którzy wprawdzie bezkompromisowo sprzeciwiają się soborowi lecz nie są w stanie zdobyć się na odwagę ogłoszenia go soborem schizmatyckim na wzór synodu w Pistoi z XVIII wieku a całej jego władzy za uzurpatorską. Oni zwyczajnie czekają na lepsze czasy a ich oczekiwanie tylko je wydłuża.Sedewakantyści funkcjonują dużo lepiej a ich siła nie jest w liczbie tylko w doktrynie. Pamiętajmy na historię Gedeona!

        • Szanowny Panie,

          Soborem schizmatyckim w sensie ścisłym ogłosi go przyszły papież. Ja nie mam takiej władzy, nawet ze wszystkimi tradycjonalistami na świecie.
          Ale wydaje mi się, że gdzieś abp Lefebvre go i tak nazwał soborem schizmatyckim. I słusznie.

          In Christo,
          Pelagiusz

      • Bogusław pisze:

        Kiedy przed laty przyszedłem do FSSPX i trochę się rozejrzałem, od razu przyjąłem założenie, że już w tej grupie założycielskiej, która przyszła do Arcybiskupa, mógł być co najmniej jeden agent. Bo tak działa Antykościół, obstawiając wszystkie opcje, aby na wszystko mieć wpływ i wszędzie szerzyć zepsucie.

        Tak że obecne wydarzenia zaskoczyły mnie tylko trochę – bo jednak spodziewałem się, że dobre czasy potrwają dłużej.

        Z Ruchem Oporu pewnie jest nie inaczej. Agenci będą należeli do najgorliwszych, a dla nieuśpionych już jest robota: podsuwanie biskupowi Williamsonowi nierozważnych pomysłów.

        Wydaje mi się, że specyfiką tego Ruchu, rozproszonego i bez centralnej kasy, będzie duże znaczenie świeckich. W takich warunkach najskuteczniejszymi agentami mogą być nie księża, z natury uważnie obserwowani, ale ludzie z drugiego szeregu.

        • Szanowny Panie,

          Komentarz jak zwykle trafny. To proste, ale mamy mnóstwo pozytywistów zwących się tomistami, którzy jak nie znajdą niezbitego dowodu na papierze, to nigdy nie uwierzą w żadną teorię spiskową, a bp Williamsona uważać będą za oszołoma.

          Mnie też to nie zaskoczyło. Ale również nie spodziewałem się, że tak szybko.

          Duże znaczenie mieli świeccy na początku powstającej Tradycji w dobie posoborowej. Abp Lefebvre rozumiał dobrze znaczenie laikatu. Teraz jest podobnie. NeoFSSPX idzie na masę i ma doradców liberałów i innej maści pseudokonserwatystów, a odsuwa na bok, albo nawet wyrzuca, bezkompromisowych tradycjonalistów.

          In Christo Rege,
          Pelagiusz z Asturii

  9. […] Tłumaczył z języka angielskiego Pelagius Asturiensis (pierwotnie na blogu Pelagiusza). […]

  10. […] Tłumaczył z języka angielskiego Pelagius Asturiensis (pierwotnie na blogu Pelagiusza). […]

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s