Czy Rzym rzeczywiście zaskoczył kogokolwiek?

Ponieważ blog Pelagiusza ma na celu również odpieranie różnych zarzutów wobec tzw. Ruchu Oporu przeciwko nowej linii Menzingen, odniosę się tu do pewnej obiekcji Pana Jana, która pojawiła się w gajówce Pana Maruchy (a propos ostatniego Komentarza Eleison J. Eks. bp Williamsona). Pan Jan niewątpliwie w dobrej woli uważa, że Ruch Oporu w osobie bp Williamsona przesadza w swej krytyce obecnych władz FSSPX. Wiele już na ten temat tekstów pojawiło się na blogu Z Niepokalaną i u Pelagiusza. Interesująca nas w tym przypadku obiekcja brzmi następująco:

„Najświętsza Panna obroniła FSSPX w 1988 r. podczas paktowania z kardynałem Ratzingerem, obroniła też w 2012, kiedy Rzym odkrył swe zamiary.”

Zdanie to zakłada, że bp Fellay został zaskoczony przez władze soborowego Kościoła wymaganiem pełnej akceptacji Soboru Watykańskiego II i neomszy. Jako Przełożony Generalny FSSPX miałby nie spodziewać się podobnego warunku od wieloletniego adwersarza FSSPX. Sam zresztą bp Fellay przyznaje, że miał nadzieję na odłożenie tych spraw doktrynalnych na bok, tak, aby dogadać się ponijając to, co naprawdę w tej sprawie istotne:

„Przyznaję, że już nie wiem, co myśleć. Wydawało mi się, że zrozumiałem, że Wasza Świątobliwość był skłonny odłożyć na później rozwiązanie sporów, mających nadal miejsce w sprawie kilku punktów Soboru i reformy liturgicznej […], aby mimo wszystko osiągnąć jedność, i zaangażowałem się w tę perspektywę pomimo dość silnego sprzeciwu w szeregach Bractwa i za cenę poważnych kłopotów. I rzeczywiście mam zamiar kontynuować wszystkie moje starania podążając tą drogą, aby osiągnąć konieczne wyjaśnienia.

Obecnie wydaje się, że się pomyliłem i że naprawdę wymagane jest całkowite uznanie punktów spornych przed pójściem dalej…” (w liście do Papieża Benedykta XVI z 17 czerwca 2012)

Podobnie zresztą x. de Cacqueray, Przełożony dystryktu Francji, w swym liście do przyjaciół i dobroczyńców z marca b.r. opowiada, „dlaczego bp Fellay nie chwycił za dłoń wyciągniętą przez Benedykta XVI w tym 2012 roku”. Trwa więc w iluzji, że to bp Fellay odrzucił propozycję rzymską, a przecież było raczej tak, że to niby nagle Rzym zaskoczył bp Fellaya nie przyjmując jego soborowej deklaracji doktrynalnej z 15 kwietnia.

Zatem, Pan Jan, jak i wielu duchownych i świeckich związanych z Tradycją katolicką, twierdzą, że to propozycja Rzymska zawierała niespodziewane warunki i że w związku z tym bp Fellayowi zawdzięczamy przerwanie pertraktacji. Nie szukając wiele, łatwo można się przekonać, że jest to czystą naiwnością albo po prostu nieznajomością rzeczywistych faktów. Bp Tissier de Mallerais już we wrześniu ub.r. słusznie zauważył, że:

„Nie ma mowy o porzuceniu broni w pełni bitwy, nie będziemy pragnąć zawieszenia broni, podczas gdy wojna szaleje: z Asyżem III czy IV w ubiegłym roku; z beatyfikacją fałszywego błogosławionego papieża Jana Pawła II. Jedna fałszywa rzecz, jedna fałszywa beatyfikacja. I wymaganie, bez przerwy przypominane przez Benedykta XVI, by przyjąć Sobór i reformy posoborowego magisterium. Mówił to bez przerwy. Powiedział to bp Fellayowi podczas audiencji, której mu udzielił w sierpniu 2005: aby być katolikiem, należy przyjąć Sobór i reformy, i magisterium posoborowe. To jest [wiadome] publicznie, bowiem bp Fellay udzielił później wywiadu wyjaśniając to, co się wydarzyło.” (wykład z 16 września 2012 wygłoszony w przeoracie św. Ludwika Marii Grignon de Montfort w Faye d’Anjou)

Widać więc, a i tak wiadomo to było, że to nie „Rzym odkrył swe zamiary”, ale ktoś zapomniał o podstawowych, niezmiennych, wciąż powtarzanych warunkach nienawróconego Rzymu, albo chciał o nich zapomnieć, czy wręcz miał nadzieję na „odłoż[enie] na później rozwiązanie sporów, mających nadal miejsce w sprawie kilku punktów Soboru i reformy liturgicznej”. Szkoda, że zapominając (świadomie, lub nie) o istotnych wymaganiach zaciekle soborowych władz Rzymu, zapomniano również o następujących słowach zaciekle antyliberalnego abp Lefebvre’a:

„Teraz jasno widać, że to, czego nieustannie wymaga się od nas: całkowite posłuszeństwo papieżowi, całkowite posłuszeństwo Soborowi, akceptacja całej reformy liturgicznej – to stoi w bezpośredniej sprzeczności z Tradycją w takim stopniu, w jakim papież, Sobór i reformy odsuwają nas od Tradycji, na co z każdym rokiem przybywa dowodów. Co za tym idzie, żądać tego od nas, to żądać, byśmy wzięli udział w tłumieniu wiary. Niemożliwe! Męczennicy umierali w obronie wiary; znamy przykłady chrześcijan więzionych, torturowanych, posyłanych do obozów koncentracyjnych za swoją wiarę! A odrobina kadzidła ofiarowana pogańskiemu bogu natychmiast ocaliłaby im życie. Ktoś dał mi kiedyś radę: „Podpisz, podpisz, że na wszystko się zgadzasz, a potem rób swoje!”. Nie! Nie igra się z wiarą!” (Oni Jego zdetronizowali, rozdział XXXI, s. 216).

A że ludzką rzeczą jest zapominać, wielu może dziś twierdzić, że nagle „Rzym odkrył swe zamiary” w czerwcu 2012. Mógł on rzeczywiście zaskoczyć bp Fellaya, ale obiektywnie wydaje się raczej, że Matka Boża posłużyła się stanowczym oporem trzech biskupów (list do Rady Generalnej z 7 kwietnia 2012) i wielu księży oraz świeckich (zwłaszcza Anglików z ich listem otwartym), aby uchronić Bractwo od sideł przewidywalnego soborowego Rzymu.

Pelagius Asturiensis

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s