Bp Williamson o dwóch pogłoskach z 2003

O dwóch pogłoskach i, przy okazji,
o soborowej religii człowieka i metodach modernistycznego okupanta Rzymu

bishop_williamson_sittingW dziesiątą, jak się składa, rocznicę, przedstawiamy wyjątkowo ciekawy list bp Ryszarda Williamsona, ówczesnego rektora seminarium św. Tomasza z Akwinu, do przyjaciół i dobroczyńców tegoż seminarium z 5 maja 2003 roku. Mówi on o dwóch pogłoskach, które rzeczywiście kilka lat później stały się rzeczywistością. Gdyby nie wiedzieć, kto dziś rządzi tym światem, możnaby je nazwać proroczymi. Wszystko się w zasadzie sprowadza do metod modernistycznego Rzymu wobec Tradycji: tworzenie podziałów i zamiana kija na marchewkę.

Warto zwrócić uwagę na pomysł podzielenia biskupów Bractwa, oddzielając oczywiście jednego niepokornego eksanglikanina-negacjonistę (jak to się o Ekscelencji wyraził jego współbrat, poszukać w internecie). Widać więc dobrze, że tylko ktoś wyjątkowo naiwny mógłby się nabrać na to, że najstarszego z biskupów wyrzucono za „nieposłuszeństwo”, konkretnie wyrażąje się w niczym innym, jak w niezamknięciu swoich cotygodniowych Komentarzy Eleison. Potrzeba dopiero było współpracy jednego z biskupów FSSPX, by ich podzielić i w ten sposób osłabić Bractwo. Ekscelencję, x. bp Williamsona, przebywającego obecnie w Niemczech, wizytującego m.in. siostry karmelitanki, które zaprzestały swą współpracę z Bractwem, wspieramy z całych sił modlitwą i za radą x. Nitogli nie pozostawimy go samego.

Pelagius Asturiensis

Dwie pogłoski – i kolejne, które mają nadejść

5 maja, 2003
Święto św. Piusa V

Drodzy Przyjaciele i Dobroczyńcy,

Jak było do przewidzenia i zostało przewidziane, Rzym nie zostawia Bractwa Św. Piusa X w spokoju. Jak to wyraził pewien kardynał Neokościoła, „Nie możemy mieć spokoju, dopóki FSSPX robi swoją robotę”. Marchewką albo kijem, Neokościół musi jakoś wykoleić FSSPX, jakkolwiek liczbowo nieznaczące może być FSSPX, inaczej to, co FSSPX reprezentuje prędzej czy później wykolei Neokościół, jak to się już dzieje.

W ostatnich kilku tygodniach dwie pogłoski wymknęły się z Rzymu, jedna dotycząca tego, że trzej z czterech biskupów FSSPX będą „ponownie przyjęci do komunii” (ang. „re-incommunicated” – przyp. tłum.) podczas publicznej Mszy trydenckiej, którą ma odprawić kardynał Hoyos w ważnej bazylice rzymskiej w sobotę, 24 maja; druga dotycząca tego, że indult Mszy trydenckiej zostanie rozszerzony na wszystkich katolickich kapłanów przed końcem tego roku kalendarzowego, 2003. Czy Rzym miał zamiar, by te pogłoski były prawdziwe, czy też czy Rzym może je urzeczywistnić, być może tylko Bóg wie. W każdym razie, obie pogłoski są z natury skłonne poddać FSSPX presji, a skoro wiele więcej podobnych im może mieć na celu wytrząść z zawiasów FSSPX, musimy zatem zachować nasz katolicki zdrowy rozsądek. Ryzykując to, że jeszcze raz powiem to, co już powiedziałem, nawet wiele razy, niech mi będzie wolno wytłumaczyć, dlaczego, nawet jeśli Rzym wydaje się być nadzwyczaj hojny, FSSPX musi być nadzwyczaj ostrożne.

Korzeniem problemu jest „modernizacja” Kościoła katolickiego zapoczątkowana – lub przynajmniej ujawniona – w latach ’60 XX wieku przez Sobór Watykański II (1962-1965), którego 16 dokumentów zrewolucjonizowało katolickie nauczanie, i przez Nowy Porządek Mszy (1969), który zrewolucjonizował praktykę Kościoła, a mianowicie liturgię Mszy. Skoro to w katolickich zasadach Kościół nie może się zmienić, zatem modernizatorzy udawali i dalej udają twierdzą, że aktualizacja nie zmieniła niczego istotnego. Jednakże, zmodernizowani „katolicy” tak mało podobni są do staroświeckich katolików, że zmiana w oczywisty sposób była istotna i patrząc wstecz Sobór Watykański II i Nowa Msza w oczywisty sposób zakładały podwaliny tego, co miało się stać nową religią.

Otóż, stara teocentryczna religia katolicka i nowa antropocentryczna religia soborowa są ze sobą sprzeczne, a skoro wszystkie wojny są ostatecznie religijne, tak więc sprzeczność między religiami może tylko oznaczać wojnę. Soborowcy zawdzięczają swej nowej wierze to, by wykorzenić i zniszczyć starą Wiarę, podczas gdy katolicy mają obowiązek odrzucić i potępić fałszywą nową religię z całą jej pompą i wszystkimi jej dziełami. Z tego powodu wkrótce po Soborze Watykańskim II, soborowcy twierdzili, że był to najważniejszy sobór w historii Kościoła, podczas gdy mała liczba katolików piętnowała go jako wprowadzenie do Kościoła katolickiego antykatolickich zasad nowoczesnego świata. Podobnie w 1969, soborowy Papież Paweł VI twierdził, że koniec ze starą Mszą, podczas gdy garstka katolickich biskupów i kapłanów utrzymała ją przy życiu, szczególnie – ale nie wyłącznie – arcybiskup Lefebvre i FSSPX, które założył.

Oto sedno problemu, które nie może nigdy zniknąć sprzed oczu. Mamy wojnę między dwoma religiami, która może się skończyć tylko wraz ze śmiercią jednej albo drugiej. Katolicy muszą brać udział w tej wojnie z bronią Prawdy. Soborowcy mogą brać w niej udział ze wszelkimi środkami im dostępnymi. Jako sprawiedliwa kara Boża za letniość wielu katolików, soborowcom pozwolono zająć prawie wszystkie stanowiska władzy i wpływu wewnątrz struktury Kościoła. Skorzystali z nich w pełni, aby ustanowić swą nową religię.

Mgr Williamson at ordination massJednakże, katolicy mieli i mają po swojej stronie Prawdę, która „jest wielka i zwycięży”. Soborowcy nie byli w stanie powstrzymać arcybiskupa Lefebvre’a od piętnowania Soboru Watykańskiego II i od uratowania starej Mszy. Jak na razie pokazali, że nie są w stanie powstrzymać jego FSSPX od kontynuowania robienia tego samego. Ale przetrwanie ich nowej religii zależy od zniszczenia tej starej religii, która w oczywisty sposób wykazuje, że Sobór Watykański II i Nowa Msza są fałszywe. Dlatego muszą zniszczyć, podzielić, okaleczyć albo zepsuć FSSPX, które na tę chwilę przedstawia największy zorganizowany opór wobec Soborowia.

Jedna oczywista strategia Rzymian jest tak stara, jak świat: „Dziel i rządź”. Stąd pierwsza pogłoska, twierdząca, że trzech z czterech biskupów FSSPX myślą tak, podczas gdy czwarty myśli inaczej.

Ale pierwszy i potem inny z trzech biskupów powiedział, że to wszystko nonsens, a trzeci bez wątpienia powiedziałby to samo także, ale pewnie mu się nie chciało. (Jeśli chodzi o czwartego, kąpał się w rozgłosie!) A jeśli, jak głosiła pogłoska, Rzym uważa, że 70% kapłanów FSSPX byłoby zadowolonych z powodu „ponownego przyjęcia do komunii” wraz z trzema mniemanymi biskupami, zatem Rzym zna naszych kapłanów tak mało, jak zna naszych biskupów.

Druga pogłoska przedstawia inną strategię, również starą, jak świat: „zadusić ich życzliwością”, e.g. obiecać udzielić w 2003 warunku wstępnego wymaganego w 2001 przez FSSPX dla wszczęcia negocjacji z Rzymem, a mianowicie pozwolenie dla wszystkich kapłanów swobodnego stosowania starego rytu Mszy. Otóż, czy Rzym mógłby spełnić taką obietnicę na przekór sprzeciwowi poważnej części soborowych biskupów świata jest mniej niż pewne. Ale jeśli mógłby, wówczas FSSPX radowałoby się tylko, że swobodne stosowanie prawdziwego rytu Mszy oznaczałoby stopniowo wzrastający przepływ łaski w Kościele, w miarę, jak kapłani uświadamialiby sobie, co za skarb został im zwrócony. Jednakże, nawet gdyby Rzym „ponownie przyjął do komunii” wszystkich czterech biskupów FSSPX, drugi warunek wstępny z 2001, mimo wszystko FSSPX zaangażowało się w 2001 tylko po to, aby rozpocząć negocjacje w kwestii pojednania z tym Rzymem, i prawie z pewnością soborowcy nalegaliby teraz na to, by FSSPX w jakiś sposób uznało Sobór Watykański II, czego FSSPX nie może zrobić. Same dokumenty tamtego Soboru, nie tylko jego następstwa, są przesycone nową religią.

Niemniej jednak, strategia „zaduszenia życzliwością” przedstawia prawdziwe korzyści dla Rzymu. Przypuśćmy, że Rzym zlekceważy swoich biskupów i jednogłośnie ogłosi: „FSSPX jest po prostu pojednane z Rzymem i ponownie przyjęte do Kościoła, włącznie z czterema biskupami, bez warunków, bez wymagań”!? Co zrobiłoby wówczas FSSPX? Gdyby FSSPX odrzuciło [to], naprawdę wyglądałoby to grubiańsko. Ale gdyby przyjęło [to], nastąpiłby koniec naszej ochronnej marginalizacji i miałaby miejsce masa skażonych kontaktów z „katolikami”, którzy, nie mając pojęcia o problemie soborowia, nie mają pojęcia o prawdziwym katolicyźmie. Mogłoby to oznaczać koniec obrony Wiary przez FSSPX.

Taka propozycja Rzymu może być mało prawdopodobna, albo niemożliwa, ale, aby okaleczyć FSSPX, może być najsprytniejszą rzeczą, jaką mogą zrobić. W każdym bądź razie to podkreśla centralny, centralny problem. Nawet jeśli ci Rzymianie mówiliby tym samym językiem co FSSPX. Mimo wszystko, z powodu ich modernistycznej religii, nie mieliby na myśli tego samego. Dlatego „pojednanie” byłoby ustne, nie rzeczywiste, i FSSPX utraciłoby ochronę swej obecnej marginalizacji.

Dlaczego więc nawet myśleć o zasiadaniu w celu negocjowania czegokolwiek z tymi Rzymianami? Po pierwsze, „na stolicy Mojżeszowéj usiedli” (św. Mat. XXIII, 2), więc mają potężny wpływ na wieczne zbawienie albo potępienie milionów dusz. Po drugie, mają, wraz z tymi ogromnymi obowiązkami, swoje własne dusze do zbawienia, i jeden albo drugi spośród nich mogą właśnie skorzystać z kontaktu z antysoborowymi katolikami. Oto dlaczego arcybiskup Lefebvre utrzymywał kontakty z Rzymianami aż do maja 1988.

Jednakże, te kontakty zakończyły się wraz z konsekracjami biskupimi onego czerwca, [bowiem] do tamtej pory, jak powiedział Arcybiskup, Rzym pokazał przez swoje czyny taki brak troski o dusze, że problem zdecydowanie przeszedł z dziedziny dyplomacji do dziedziny dogmatu. Kiedykolwiek więc jakiś kardynał Castrillon Hoyos nalega w obecnym czasie na dyplomację, z naszego punktu widzenia udaremnia jakiekolwiek kontakty zanim nawet się rozpoczną. Bowiem gdyby FSSPX negocjowało o czymkolwiek mniej niż o dogmatach, rezultaty okazałaby się śmiertelne dla Wiary, dokładnie tak, jak to było znowu widać u kapłanów z Campos w Brazylii.

Ale czy nieelastyczne dogmaty mogą nawet być pojęte przez elastyczne umysły, dla których słowa nie mają żadnego nieelastycznego znaczenia? Osobiście uważam, że masa umysłów dzisiaj tak daleko zaszła w fantazje, że tylko Kara sprowadzi je z powrotem do rzeczywistości, a by to zdziałać, będzie musiała zabrać wielką liczbę dusz z tego świata. W międzyczasie módlcie się, drodzy Czytelnicy, by FSSPX robiło to, czego Bóg od niego chce.

Szczególna podstępność Soborowia przez jego pozorne podobieństwo do katolicyzmu będzie głównym przedmiotem studium podczas Doktrynalnej Sesji dla Mężczyzn, która ma mieć miejsce w Winonie tego lata od wtorku, 22 lipca, do soboty, 26 lipca (przepraszam za błąd dotyczący tych dat w ostatniej ulotce z rekolekcjami). Temat będzie trudny, trzy główne encykliki Jana Pawła II, o Bogu Ojcu, Synu Bogu i Duchu Świętym Bogu, ale książki prof. Dörmanna będą naszym jasnym przewodnikiem. Książki te dostępne są w Angelus Press.

W miesiącu maju błagajmy zwłaszcza pomocy i opieki Matki Bożej i módlmy się na jej Różańcu, aby pomóc jej zyskać zbawienie milionów dusz błąkających się po świecie zamieszania.

Ze wszelkimi najlepszymi życzeniami, w Chrystusie,

+ Ryszard Williamson

Za Williamson Letters tłumaczył z języka angielskiego Pelagius Asturiensis. Jednocześnie polecam wywiad z Ekscelencją z tego samego roku: Bp Williamson o porozumieniu z Rzymem i indulcie w 2003 roku”.

One comment on “Bp Williamson o dwóch pogłoskach z 2003

  1. antoninuspius pisze:

    Lepiej być brutalnym dogmatycznym draniem niż słodkim dyplomatą. Moderniści stworzyli fałszywy Kościół który nie ma nic wspólnego z Katedrą Piotra-krynicą niebieskiej mądrości. Obyśmy nie byli na miejscu Menzingen na spotkaniu w dolinie Jozafata- bo,, kto wiele ma od tego też wiele zażądają”.

    .

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s