FSSPX: kronika 2012 roku

The Recusant BannerDziękujemy pewnemu naszemu regularnemu czytelnikowi za przetłumaczenie artykułu wstępnego papierowej wersji brytyjskiego pisma The Recusant z lutego 2013. Samo pismo jest jednocześnie godną polecenia dla czytających angielski stroną internetową (www.therecusant.com). Wspomniany artykuł jest spojrzeniem wstecz na pełen zasadniczo nieszczęsnych dla FSSPX wydarzeń 2012 rok i podaje informacje, które niestety nie pokazują się na oficjalnych witrynach FSSPX.

Każdy kapłan i wierny Bractwa powinien znać te wydarzenia. Czytamy tam między innymi:

„Co więcej, datą odpowiedzi był 14 kwietnia, który przypadkowo był setną rocznicą uderzenia Titanica w górę lodową. Dnia następnego, 15 kwietnia, w stulecie zatonięcia tego okrętu, bp Fellay wysłał Rzymowi skandaliczny tekst proponowanego porozumienia, w którym dość jasno sugeruje się, że Sobór Watykański II może nauczyć czegoś Kościół („implicite obecne w nim lub jeszcze nie sformułowane” jest jednym ze szczególnie zatrważających zdań).”

Przy okazji polecamy inne streszczenie wydarzeń z roku 2012, które pojawiło się na blogu Z Niepokalaną: część I, część II (pozostałe mają pojawić się w przyszłości). Te dwa opisy wspaniale się uzupełniają.

W niniejszym tłumaczeniu dodałem tylko kilka odnośników do tekstów źródłowych.

Pelagiusz z Asturii

FSSPX small logoDrogi Czytelniku,

Choć będzie już luty, gdy będziesz czytał te słowa, ja piszę je jeszcze w styczniu i wydaje mi się, że warto się zatrzymać i rozważyć rok, który właśnie minął. Jakże strasznym i doniosłym rokiem okazał się rok 2012 dla Bractwa i dla sprawy Tradycji Katolickiej w ogóle! Podejrzewam, że nie zapomnimy go jeszcze przez długi czas, który przed nami!

Poprzedniego roku (2011), 7 października zebranie przełożonych Bractwa w Albano odrzuciło propozycje z Watykanu, które, jak się wydaje, zakładałyby naszą akceptację nowego Katechizmu, i „legalność” Nowej Mszy. To było pierwsze pojawienie się niesławnej obecnie „preambuły doktrynalnej”. Jednak oficjalne stanowisko Bractwa św. Piusa X wciąż było „żadnego porozumienia dopóki nie zostaną rozwiązane kwestie doktrynalne”. Jednak pomimo pozorów, wszystko było nie tak: wielu ludzi było zgorszonych haniebnym wykluczeniem bp Williamsona ze spotkania w Albano (praktycznie bez żadnego pretekstu, nie mówiąc nawet o powodzie), a anemiczna odpowiedź na Asyż III również nie pomogła wzbudzić zaufania. Niemniej jednak wielu wciąż wstrzymywało się z osądem i czekało na coś rozstrzygającego, na „znak”, który by dla nich przesądził sprawę.

Nadszedł rok 2012, a ludzie u szczytu nie tracili czasu dając nam wszystkie znaki, których potrzebowaliśmy i jeszcze więcej. 2 lutego, bp Fellay powiedział kazanie atakujące księży niezależnych (i oczywiście utrzymując, że [ma] pośmiertną akceptację tego nowego stanowiska od abp Lefebvre’a!). To powinien był być dla nas znak: przez wiele lat większość księży brytyjskiego dystryktu było „niezależnymi”, niegdysiejszymi księżmi diecezjalnymi sprzed Soboru, z których kilku ostatnich zmarło stosunkowo niedawno.

Niedługo później, 13 lutego, x. Schmidberger udzielił wywiadu niemieckiemu dziennikowi Die Welt. Tu znalazła się pierwsza jasna sugestia, że przywództwo Bractwa może zadecydować „zrezygnować z naszej względnej wolności, do której się uciekaliśmy do tej pory dla międzynarodowego rozszerzania naszego dzieła i złożyć ją w ręce papieża” (a propos tego wywiadu, zob. Odpowiedź dla x. Schmidbergera – przyp. PA).

Dalej mówił, „Jeśli władze rzymskie […] nie będą wymagać od Bractwa czegoś, co jest sprzeczne z tradycyjnym nauczaniem i praktyką Kościoła, to nie będzie żadnych poważnych trudności, gdy idzie o regularyzację”.

Niemniej jednak, pomimo tych znaków ostrzegawczych, było na tym etapie prawdopodobnie wciąż stosunkowo niewielu wiernych świadomych bardzo realnego niebezpieczeństwa.

W marcu nadeszła medialna gorączka, z której zrozumieliśmy, że bp Fellay przez dwie godziny rozmawiał na osobności z kard. Levadą. To, co zaszło między nimi dwoma pozostało tajemnicą, ale wspomniana została ostateczna data 15 kwietnia. W Cor Unum, biuletynie dla księży Bractwa, bp Fellay argumentował po raz pierwszy za porozumieniem, mówiąc że sprawy w Rzymie zmieniają się na lepsze i że to tym samym uzasadnia zmianę postawy wobec modernistycznego Rzymu ze strony Bractwa św. Piusa X (tekst z Cor unum – przyp. PA).

W marcu widzieliśmy również, jak Rzym powiedział Instytutowi Dobrego Pasterza, bezpośrednio po wizytacji kanonicznej Komisji Ecclesia Dei, że musi on teraz przyjąć Nową Mszę w zasadzie, jeśli nie faktycznie, i że musi zacząć nauczać Vaticanum II w swoim seminarium. Sześć lat wcześniej ten sam Rzym udzielił Instytutowi Dobrego Pasterza porozumienia „bez zobowiązań”, w którym, według x. Laguerie w tamtym czasie, „Żaden kompromis nie był konieczny!” X. Laguerie bezzwłocznie skontaktował się z przełożonym dystryktu francuskiego, x. de Cacqueray’em, próbując ostrzec Bractwo przed podpisywaniem czegokolwiek z Rzymem.

Nim upłynął kwiecień, sprawy nabrały rozpędu i cały krajobraz Bractwa wyglądał już znacznie inaczej. Kilka rzeczy wydarzyło się w tym miesiącu, choć w tamtym czasie o wielu z nich nie wiedziano.

W Wielki Czwartek (5 kwietnia) bp Fellay wygłosił kazanie w Ecône. To długie i trudne do słuchania (po francusku) kazanie biadało nad złem pozostawania poza normalną strukturą i niebezpieczeństwem pozostawania zbyt długo w nieuregulowanej sytuacji.

7 kwietnia „Trzech Biskupów” napisało sławny list do bp Fellaya, x. Pflugera i x. Nély’ego, mówiący im „Nie róbcie tego!” (tekst listu – przyp. PA). List, który Menzingen wysłało w odpowiedzi (tekst listu – przyp. PA), będzie cytowany jeszcze przez długie lata, a nawet dziewięć miesięcy później dobrze się robi, czytając go na nowo, by przypominać sobie jak dalece prawdziwe myślenie przywództwa Bractwa (przebijające z tego listu, który nigdy nie został wycofany) zboczyło z właściwego kursu. Gdy tylko został opublikowany w następnym miesiącu, list ów stał się jednym z najbardziej oczywistych znaków dla tych, którzy ciągle byli skłonni udzielać Menzingen przywileju wątpliwości. Choć ta korespondencja traktowała o najważniejszych sprawach publicznych, jakie można sobie wyobrazić i choć już ją upubliczniono, komunikat prasowy DICI powiedział nam, żeby tego nie czytać oraz że przeciek był „poważnym grzechem”. Nietrudno zrozumieć dlaczego Menzingen chciało, żeby jego zawartość pozostała nieznana. Co więcej, datą odpowiedzi był 14 kwietnia, który przypadkowo był setną rocznicą uderzenia Titanica w górę lodową. Dnia następnego, 15 kwietnia, w stulecie zatonięcia tego okrętu, bp Fellay wysłał Rzymowi skandaliczny tekst proponowanego porozumienia, w którym dość jasno sugeruje się, że Sobór Watykański II może nauczyć czegoś Kościół („implicite obecne w nim lub jeszcze nie sformułowane” jest jednym ze szczególnie zatrważających zdań) (tekst Deklaracji – przyp. PA).

Patrząc wstecz, to mniej więcej w tamtym czasie media na świecie sprawiały wrażenie przeświadczonych o tym, że układ jest bliski. Der Spiegel pisał nawet tak, jakby był to fakt i ze śmiałością kogoś, kto został wtajemniczony, o bardzo pojednawczym liście przesłanym Papieżowi przez bp Fellaya, który sygnalizował kres starcia między Bractwem a Watykanem. Niewątpliwie to zupełny przypadek, że autor [artykułu] Der Spiegel, niejaki Piotr Wensierski, znany jest z przyjaźni i współpracy z Maksymilianem Krahem. I choć media zwykle przekręcają fakty, jak mówi przysłowie, nie ma dymu bez ognia. 18 kwietnia DICI zamieściło komunikat prasowy na temat medialnych historii o tym, że bp Fellay dał pozytywną bądź pojednawczą odpowiedź zaprzeczając jakoby była to prawda („La realité est autre”). Patrząc z perspektywy czasu, czy była to jeszcze jedna z bujd Menzingen? Czy może ktoś po prostu stosuje dużo restrykcji mentalnych? Rzym, powiedziano nam, odpowie bp Fellay w maju. To, usłyszeliśmy, nadało nowej wagi Krucjacie Różancowej. Oczywiście. Po trochu wielu ludziom coraz bardziej zaczęły spadać z oczu łuski.

W maju atmosfera napięcia i wyczekiwania była bardzo silna, wydawało się, że niemal każdy był przeświadczony o tym, że dojdzie do ważnej decyzji, i tak miesiąc ten był świadkiem takich czy innych barw przybijanych do masztów.

X.Walliez, przełożony dystryktu Belgii i Holandii napisał w biuletynie dystryktu, że abp Lefebvre „zaakceptowałby uznanie kanoniczne”.

Podobny przykład otwarcie prorzymskiej propagandy został przedstawiony przez x. Schmidbergera we wstępniaku biuletynu niemieckiego dystryktu, w którym również stwierdził, że abp Lefebvre w swej Deklaracji z 1974 r. odrzucił „niektóre z deklaracji soborowych i (…) niektóre z reform, które wyrosły z Soboru,” po czym zakończył słowem podziękowania dla Benedykta XVI za „przywołanie nas z wygnania.” Na pielgrzymce dystryktu do Trier, 2500 niemieckich pielgrzymów uraczono kazaniem, w którym x. Frey, rektor Zaitzkofen, wyraził opinię, iż porozumienie wzmocni Tradycję oraz pomału pomoże przezwyciężyć modernizm w Kościele.

We Francji, x. Michał Simoulin opublikował artykuł w majowym numerze Seignadou, biuletynie kaplic dominikanek z Fanjeaux, zatytułowany „Nie możemy być tacy, jak w ‘88.” W międzyczasie , x. Pfluger, przemawiał przed dużą widownią na dorocznej konferencji „Spes unica” w Hattersheim w Niemczech, gdzie bronił idei porzucenia jakiegokolwiek nacisku na doktrynę i w zamian za to uczynienia naszym celem czysto praktycznego, kanonicznego porozumienia z modernistycznym Rzymem. W tamtych dniach podróżował po francuskim dystrykcie głosząc tę samą przemowę otwarcie i bezwstydnie próbując pozyskać tyle poparcia, ile tylko się da. Dał także dość jasno do zrozumienia, że to jest myślenie Menzingen, a nie jego własne wymysły.

Do dystryktu amerykańskiego został skierowany przez x. Rostanda list przypominający, że bp Fellay jest następcą abp Lefebvre’a i „jedyną kompetentną władzą,” jeśli chodzi o „delikatne zadanie naszych relacji z Rzymem.” Ciągnął: „Ponawiamy wobec niego [sic] całą naszą wiarę, ufność i pełne szacunku posłuszeństwo”, i nakłaniał czytelników do uformowania „ducha lojalności wokół naszego Przełożonego”. W „synowskim oddaniu wobec niego, tak jak wobec Najwyższego Pasterza [sic!]” ogłosił Nowennę do Ducha Świętego, która miała zakończyć się w Niedzielę Zesłania Ducha Świętego. List ten został umieszczony w widocznym miejscu na stronie dystryktu amerykańskiego, podobnie jak tłumaczenie artykułu x. Simoulina, materiał autorstwa x. Iscary (który jest wykładowcą w Winonie) o „Ekonomii ciszy świętego Bazylego” i chwilę później artykuł napisany przez x. Céliera na temat „Jak interpretować słowa arcybiskupa Lefebvre’a” (!).

W Azji wiadomość x. Couture’a miała chociaż tę zaletę, że była zwięzła i na temat, „Chciałbym, by ostatni list x. Rostanda był moim listem.”

[Koniecznie tu należy dodać, że 8 maja przełożeni trzech klasztorów zakonów tradycyjnych znajdujących się we Francji, dominikanów z Avrillé, kapucynów z Morgon i benedyktynów z Bellaigue, udali się razem, tym samym pojazdem, do Menzingen, aby wyrazić swój zdecydowany sprzeciw wobec porozumienia z Rzymem. Wzywali, podobnie jak trzej biskupi w liście z 7 kwietnia, by bp Fellay nie szukał porozumienia praktycznego z Rzymem. Pouczani byli przez dwie godziny o dobrodziejstwach pojednania. Dodane do niniejszego tłumaczenia przez Pelagiusza z Asturii]

Jednym pozytywnym wydarzeniem była Konsekracja Rosji dokonana przez bp Williamsona na Filipinach 13 maja. Liczni wierni na całym świecie dołączyli swe intencje w modlitwie, pomimo tego, że 11 przed południem czasu filipińskiego oznaczała konieczność zwleczenia się z łóżka o 4 nad ranem brytyjskiego czasu letniego! I tak, skoro pytacie, jestem przekonany, że to czysty przypadek, że Menzingen wybrało maj, szczytowy moment niecierpliwego wyczekiwania, żeby wysłać bp Williamsona na bierzmowanie aż na Daleki Wschód!

Dzień 11 maja był świadkiem publikacji artykułu CNS (Catholic News Service – Katolicki Serwis Informacyjny – przyp.tłum.) podsumowującego wywiad z bp Fellayem. Zawierał takie perełki jak:

„…‘Są w Bractwie pewne rozbieżności’, bp Fellay powiedział CNS. ‘Nie mogę wykluczyć, że może nastąpić rozłam.’ (…)

‘Sądzę, że gest Ojca świętego – bo to naprawdę pochodzi od niego – jest szczery. Nie wygląda na to, żeby była tu jakaś pułapka,’ powiedział. (…)

‘Taką miałbym nadzieję,’ powiedział zapytany, czy Vaticanum II należy do katolickiej Tradycji.”

Następnie CNS wypuściło filmowy zapis tego wywiadu w języku angielskim, w którym bp Fellay powiedział następujące rzeczy:

„Mogę powiedzieć podczas rozmów, że jak sądzę, rozumiemy, że wiele rzeczy, które potępilibyśmy jako pochodzące z Soboru, nie pochodzi faktycznie z Soboru, ale z powszechnego rozumienia go.”

Oraz:

„Wolność religijna jest używana na tyle różnych sposobów i przyglądając się bliżej, naprawdę mam wrażenie, że niewielu wie, co naprawdę Sobór o niej powiedział. Sobór przedstawia wolność religijną, która rzeczywiście jest bardzo, bardzo ograniczona. Bardzo ograniczona.”

16 maja watykański komunikat prasowy ogłosił, że Kongregacja Nauki Wiary zebrała się, by przedyskutować odpowiedź bp Fellaya oraz postanowiła, że pozostałymi trzema biskupami „trzeba będzie się zająć oddzielnie i osobno.”

Następnego dnia kard. Koch oznajmił dziennikarzom, że co do Bractwa św. Piusa X, Sobór Watykański II (a w szczególności Nostra Aetate) jest „obowiązujący… i ważny dla każdego katolika”. Oraz, że „na negację Shoah… nie ma miejsca w katolickim Kościele.”

Nie wygląda na to, żeby pojawiło się wiele w formie oficjalnej odpowiedzi Menzingen.

Nie było również w następnych dniach żadnej odpowiedzi od bp Fellaya aż do dni 19-21 maja, kiedy udzielał bierzmowania w Austrii. Tak, jak w przypadku jego kazania z Niedzieli Zesłania Ducha Świętego tydzień wcześniej, i tu dostaliśmy zwykłą niekonkretną, pobożnie brzmiącą retorykę („Diabeł jest w Bractwie,” na przykład). Rzeczwiście zdawał się mówić, że do umowy nie dojdzie, ale tylko albo ze względu na machinacje złych liberałów, którzy działają przeciwko Papieżowi, albo jego własnej niepewności co do tego, czy będą w niej dla Bractwa „zabezpieczenia.” Nie z żadnego względu na zasady, jak można byłoby słusznie oczekiwać. Biskup mówił o „wiośnie” w Kościele zwiastującej koniec kryzysu.

Również w Austrii bp Fellay uczestniczył w spotkaniu księży dystryktu i tam ujawnił niektórym kapłanom, że na warunkach rzymskiej oferty, którą właśnie rozważał, Bractwo musiałoby współpracować z miejscowymi biskupami (których zgoda byłaby wymagana, żeby otworzyć nową kaplicę do odprawiania Mszy) i mogłoby definitywnie zachować tylko te miejsca, które istnieją już od trzech lat; co więcej, że Papież wybrałby nowych biskupów dla Bractwa. Kilka tygodni później powiedział DICI (wywiad z 8 września), że nigdy takich słów nie powiedział, a świadectwa o nich są „całkowicie falszywe.” Jednak kilku księży obecnych na spotkaniu zaświadcza przeciwnie.

W międzyczasie reakcja na zauważalne rozwodnienie stanowiska Bractwa oraz sprzeciw wobec jakiegokolwiek proponowanego porozumienia z Rzymem nabrały rozpędu i dały się słyszeć publicznie. Publiczny sprzeciw już słyszano od dwóch księży pracujących w dystrykcie azjatyckim, najpierw od x. Józefa Pfeiffera, później od x. Franciszka Chazala, z których każdy, niezależnie od drugiego, ostrzegł swoich wiernych przed niebezpieczeństwem jakiegokolwiek porozumienia z nowoczesnym Rzymem. Nagrania ich kazań zostały przesłuchane w internecie przez tysiące ludzi. Chociaż nie został nigdy wszczęty przeciwko nim jakikolwiek proces kanoniczny, i dystrykt azjatycki (x. Couture), i amerykański (x. Rostand) zabronił im odprawiania Mszy św. Gdy maj chylił się ku czerwcowi, podniosło się więcej głosów publicznego sprzeciwu.

X. Patrick Girouard, ksiądz z dystryktu kanadyjskiego, wygłosił kazanie przeciwko porozumieniu, w którym nie zrobił nic ponad to, że zacytował urywki z książki „Katechizm o kryzysie w Kościele” (wydanej przez Te Deum – przyp.tłum.) i nie narzucił ani słowa swojej własnej opinii. Niemniej jednak, nie upłynęło dużo czasu, zanim został wezwany na rozmowę ze swoim przełożonym. Przemówili także inni księża: x. Ronald Ringrose z kościoła św. Atanazego w Wirginii; x. Michał Koller we Francji. I, najznamienniejsze, bardzo jasno wypowiedział się bp Tissier de Mallerais, napierw w kazaniu w kościele św. Mikołaja du Chardonnet w Paryżu, później w wywiadzie udzielonym francuskiemu magazynowi Rivarol, w którym obalił ogromną część ostatniej prougodowej propagandy i wyraźnie zaznaczył, że nie może być żadnego porozumienia z modernistycznym Rzymem.

Bp Tissier powrócił do tematu pod koniec czerwca w swym kazaniu podczas święceń w Winonie (fragmenty kazania – przyp. PA). W następną niedzielę x. Hewko wygłosił kazanie na prymicjach jednego z nowowyświęconych księży. Pomimo subtelnego i niebezpośredniego charakteru jego przeciwporozumieniowego przesłania, i pomimo tego, że x. Rostand wcześniej pozwolił mu je wygłosić, tak czy inaczej x. Hewko miał kłopoty z tym samym x. Rostandem.

W międzyczasie, 8 czerwca, bp Fellay udzielił wywiadu dla DICI (w rezultacie był to wywiad z samym sobą!). Ten pomnik tendencyjnej propagandy i nieszczerych haseł z dozą mętnego i pogmatwanego myślenia naprawdę zasługuje na osobny artykuł i możliwe, że nie dostała mu się cała negatywna uwaga, na jaką zasługiwał. Jednakże stał się wielkim symbolem prougodowego optymizmu i gotowości bp Fellaya by zminimalizować wagę katolickiej doktryny.

13 czerwca spotkał się z kard. Levadą, by odebrać odpowiedź Benedykta XVI na proponowany tekst ugody i cały optymizm obrócił się w proch. Odpowiedź była kontrpropozycją podobną do pierwotnej preambuły z sierpnia 2011, w oczywisty sposób nie do zaakceptowania, nawet dla bp Fellaya. Późniejsza przechwałka bp Fellaya o tym, jak „podziękował” Rzymowi raczej nie trafia w sedno sprawy. Naprawdę było tak, że Benedykt XVI sam odrzucił tekst bp Fellaya z 15 kwietnia ponieważ był zbyt dwuznaczny: akceptacja Vaticanum II przez Bractwo powinna być bardziej wyraźna! To zostało potwierdzone przez x. Pflugera w październikowym wywiadzie dla Kirchliche Umschau (choć czy miał taką intencję czy nie, to inna kwestia!). Niemniej, zarówno prasa watykańska, jak i DICI wskazwały, że „dialog” jest w toku.

Warto tutaj wspomnieć trzy listy z połowy czerwca. Otwarty list do bp Fellaya, podpisany przez z górą 200 wiernych naszego brytyjskiego dystryktu, zapewnił nam na całym świecie reputację najbardziej krnąbrnego i najbardziej buntowniczego dystryktu w nowym FSSPX przyjaźnie nastawionym do Soboru, co stało się przyczyną wielu bezsennych nocy w Menzingen! Pracujmy ciężko, drogi czytelniku, by obronić tytuł i utrzymać ten medal, który jest dla nas słusznym powodem do dumy!

25 czerwca x. Thouvenot z Menzingen wysłał list do wszystkich przełożonych FSSPX. Choć był krótki, zawierał wiadomość o tym, że bp Williamsonowi zabroniono obecności na święceniach w Ecône oraz odsunięto go z Kapituły. A także, że bp Fellay nie udzieli święceń franciszkanom i dominikanom, jak było w planach, ponieważ wątpi w lojalność tych zgromadzeń. (Mamy wiarygodne informacje o tym, że posunięcia te, pozbawienie urzędu biskupa i kapitulanta i odmowa święceń, były według którejkolwiek wersji prawa kanonicznego, daleko poza kompetencjami władzy bp Fellaya.)

Niedługo po tym, x. Clifton, ksiądz z parafii św. Józefa i Padarna w Londynie, od dwudziestu lat kapłan FSSPX, napisał odpowiedź do x. Thouvenota zwięźle i trafnie podsumowując sytuację w Bractwie oraz wskazując winę tam, gdzie ona faktycznie leży (tekst listu – przyp. PA).

Kapituła Generalna miała miejsce w dniach od 3 do 14 lipca. Czekający z zapartym tchem i anielską cierpliwością wierni ostatecznie zostali rozczarowani: żadne z działań, które były tak pilnie wymagane nie miało miejsca. Rak nie został usunięty; raczej istniało ryzyko, że co lepsi kapitulanci zostaną pozyskani dla drugiej strony. Pomimo pozytywnego nastawieni i myślenia życzeniowego u niektórych przeciwugodowych księży, ostateczna deklaracja (podpisana w Dzień Bastylii) nie była budująca. Bp Tissier przedstawił później x. Chazalowi swą własną szczerą opinię na temat Kapituły: „Katastrofa!”

W lipcu byliśmy świadkami nominacji niemieckiego kardynała Müllera (siewcy obrzydliwych herezji i liberalizmu), oraz abp Di Noii (gładszy, bardziej dyplomatyczny, ale nie mniej niebezpieczny amerykański soborowik), pierwszego do Kongregacji Nauki Wiary a drugiego do Komisji Ecclecia Dei. Bp Fellay ostatnio opisał tego drugiego jako „dobrą nominację” uczynioną przez Papieża dla zrównoważenia „złej” tego pierwszego.

Na tym etapie stało się jasne, że niebezpieczeństwo bliskiego porozumienia zostało odsunięte. Optymiści mieli nadzieję, że na dobre, ale pesymiści obawiali się, że „nasze stosunki z Rzymem” zostaną podjęte jak tylko Rzym wróci po letniej przerwie. Niektórzy optymiści znajdowali otuchę w słowach bp Fellaya wygłoszonych w sierpniu podczas podróży po Australii. Wszędzie, gdzie zabierał głos, podkreślał niemożliwość pogodzenia się z modernistycznym Rzymem, nasze różnice i to, że nie będzie żadnego porozumienia po tej stronie następnego pontyfikatu (sic!, nieco niezrozumiałe w oryginale – przyp. PA). Zaiste, sprawił, że pomysł podpisania umowy z takimi oczywistymi modernistami do tego stopnia nie mieścił się w głowie, że niektórzy ludzie zaczęli się zastanawiać, czy kiedykolwiek nastąpił jakiś ruch w takim kierunku i wątpić, czy przypadkiem nie wymyślili sobie tych skandalicznych wydarzeń minionych czterech miesięcy!

Pod koniec sierpnia zaczęły krążyć niepokojące plotki, z których wynikało, że Hiszpan bp de Galarreta, został ponownie przydzielony do Genewy w Szwajcarii, a bp Tissier, rodem z Francji, jak dotąd największego na świecie dystryktu FSSPX, został oddelegowany do Chicago, do najmłodszego przeoratu w bardzo prougodowym dystrykcie amerykańskim. Podobnie jak wiele poprzedzających je, i te plotki okazały się być całkowicie prawdziwe.

We wrześniu bp Fellay, przemawiając na dużym zebraniu księży i seminarzystów w Ecône, powiedział, że został do cna oszukany przez Benedykta XVI. Kilka tygodni wcześniej mówił na spotkaniu katolickich rodzin we Flavigny, że cokolwiek by nie myśleć o Kościele soborowym „to wciąż Kościół… i to jedyny Kościół,” i dlatego też nie może zostać odrzucony – jakże to dalekie od rozróżnienia abp Lefebvre’a między Wiecznym Rzymem a Rzymem neomodernistycznym. Co więcej, zapewnienia bp Felleya w Ecône, że został „do cna oszukany,” były nie tylko nie fair w stosunku do Benedykta XVI, któremu trzeba przynajmniej przyznać wątpliwą zasługę bycia konsekwentnym modernistą (nie oczekuj, drogi czytelniku, że często usłyszysz jak bronię Benedykta XVI!), ale również zostały podkopane przez jego własne działania w następnych tygodniach i miesiącach. Daleki od dziękowania odważnym duszom, które przemówiły usiłując ostrzec go przed niebezpieczeństwem, i które publicznie sprzeciwiły się idei porozumienia, w wielu przypadkach ze świadomością, że robiąc tak zaszkodzą swoim światowym interesom – bp Fellay, wręcz przeciwnie, dalej działał przeciwko nim oraz stosował środki karne. W każdym razie, jego podwładni (x. Schmidberger oraz x. Pfluger) nadal otwarcie mówili o kompromisie z modernistycznym Rzymem.

Gdyby ktoś miał wcześniej jakieś wątpliwości co do trwającego dryfu w kierownictwie FSSPX, październik musiał rozwiać tego rodzaju wątpliwości. Podczas gdy x. Pfluger przyznawał, że Rzym odrzucił tekst zaproponowany przez bp Fellaya w czerwcu, „…ku naszemu ogromnemu zdziwieniu,” i groził tym, którzy ośmielą się krytykować władze, dobrym i odważnym zaczęto przykręcać śrubę. W szczególności x. Chazal i x. Pfeiffer zostali ostatecznie usunięci, a pod koniec miesiąca wyrzucono również bp Williamsona: żaden z nich nie uznał usunięcia i nadal nazywają się członkami FSSPX. W odpowiedzi na wydalenie bp Williamson napisał list (tekst listu – przyp. PA). W międzyczasie różni księża, którzy zostali odsunięci na boczny tor i wyrzuceni z FSSPX zaczęli współpracować z x. Pfeifferem i x. Chazalem w ich bazie w Kentucky.

W październiku słyszeliśmy ogłoszenie z Rzymu, które jasno pokazało, że Rzym w żadnej mierze nie uznaje sprawy porozumienia za całkiem pogrzebaną, jak bp Fellay dał do zrozumienia optymistom. Kolejne rozczarowanie czekało wiernych Tradycji: bp de Galarreta wygłosił w Villepreux we Francji przemówienie, w którym bronił idei praktycznego prozumienia z Rzymem, w ten sposób wyraźnie pokazując jego faktyczne pogodzenie się z oficjalnym kierunkiem Menzingen (najbardziej skandaliczny fragment z komentarzem – przyp. PA). Bp Tissier, wygnany do Chicago, do dnia dzisiejszego niepokojąco milczy.

Pod koniec miesiąca, w brytyjskim dystrykcie zaczął krążyć niewielki biuletyn. Od tamtej pory, wszystkie najbardziej godne uwagi wydarzenia zostały przedstawione w tym właśnie krnąbrnym pisemku, nie będziemy ich tu powtarzać.

W czasie ostatnich miesięcy 2012 roku bp Fellay wygłosił przemówienia w kilku miejscach, zawsze w trochę inny sposób, zawsze w sposób dokładnie przemyślany, by pozostawić oddźwięk u swych słuchaczy, ale żaden z nich nie był satysfakcjonujący dla poszukującego jasności FSSPX lat wcześniejszych. Jego ostatnie w roku przemówienie z 28 grudnia w Ontario, w Kanadzie zostało przeanalizowane gdzie indziej w tym numerze. Pełny transkrypt, dla mających wystarczająco cierpliwości i wytrwałości, można znaleźń na naszej stronie, podobnie jak różne inne dokumenty, wywiady, listy, etc. przytoczone tutaj.

Choć powyższe nie może mienić się wyczerpującym sprawozdaniem z roku 2012 (i spodziewam się, że ludzie bądą pisać zwracając uwagę, że zapomniałem o tym, czy o tamtym), myślę, że jest ono uczciwe. Miejmy nadzieję i módlmy się, by rok 2013 przyniósł nieco otuchy i pozytywnych wieści wytrwałym wiernym Tradycji.

Redaktor naczelny.

This entry was posted in FSSPX.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s