Czy wola podporządkowania Bractwa hierarchii Kościoła soborowego była chwilowym upadkiem, momentem słabości?

Mówi się, w obronie Przełożonego Generalnego, że jego ubiegłoroczna Deklaracja doktrynalna była chwilowym upadkiem, momentem słabości. Mówią tak ludzie, mówią tak księża, nawet ponoć bp de Galarreta. Czy było (i jest) tak rzeczywiście?

Po pierwsze, jego stanowcza, zdecydowana wola, by porzucić linię Arcybiskupa („żadnego porozumienia praktycznego, bez uprzedniego porozumienia doktrynalnego, czyli nawrócenia Rzymu”, potwierdzona decyzją kapituły generalnej z 2006) została w sposób jednoznaczny wyrażona w marcowym Cor unum, którego istota zawiera się w następującym fragmencie:

„Otóż, nie ma żadnej wątpliwości, że od 2006 jesteśmy świadkami rozwoju w Kościele, rozwoju ważnego i bardzo ciekawego, choć mało widocznego. […] Jeśli to prawda, a jestem do tego przekonany, wymaga to od nas nowego ustosunkowania się względem Kościoła oficjalnego. […] To w tym kontekście wypada zadać pytanie o uznanie Bractwa przez oficjalny Kościół. […] Nie możemy również wykluczyć, ponieważ Papież, jak się wydaje się, jest całkowicie poświęcony tej sprawie, że znajdzie ona nagłe rozwiązanie.” (bp Bernard Fellay, Cor unum z 18 marca 2012)

Ten jednoznaczny znak został właściwie odczytany przez wielu, ale zwłaszcza przez pozostałych trzech bikupów FSSPX, którzy 7 kwietnia wystosowali swój wspólny list do Rady Generalnej, który zakończyli następującą przestrogą:

„Ekscelencjo, księża, uważajcie, prowadzicie Bractwo do punktu, z którego nie będzie można się wycofać, do głębokiego podziału bez odwrotu i, jeśli doprowadzicie do takiego porozumienia, do potężnych niszczycielskich wpływów, których nie wytrzyma. Jeśli do tej pory biskupi Bractwa je chronili, to właśnie dlatego, że abp Lefebvre odrzucił porozumienie praktyczne. […] W jego imieniu, zaklinamy was: nie wciągajcie Bractwa w porozumienie czysto praktyczne.” (List z 7 IV 2012)

Rada Generalna, widząc powolną, ale wyraźną „odnowę Kościoła”, absolutnie nie zgodziła się z tą przesadnie negatywną oceną obecnej sytuacji. Odpowiedziała więc listem z 14 kwietnia 2012 (całość listu tutaj), w którym zarzuca myśleniu trzech biskupów konsekrowanych przez abp Lefebvre’a brak nadprzyrodzoności i realizmu. Chłopek roztropek może nie mieć odpowiedniego realizmu, a człowiekowi nader przywiązanemu do jego błyskotek może brakować spojrzenia nadprzyrodzonego na rzeczywistość, ale trzem wybranym przez abp Lefebvre’a biskupom???

Różnice poglądów tak wyraźne rzucają się w oczy na kartkach tej korespondencji. I to „do tego stopnia, że w kwestii najistotniejszej ze wszystkich, dotyczącej możliwości przetrwania w warunkach uznania Bractwa przez Rzym, nie dochodzimy do tych samych wniosków, co wy”, napisali członkowie Rady Generalnej w odpowiedzi na list biskupów.

Dlatego też mówienie, że chwilowa była owa błędna ocena rzeczywistości bp Fellaya, okazuje się czystym złudzeniem.

Tym bardziej taki pogląd stanowi iluzję, skoro nazajutrz po wysłaniu odpowiedzi trzem biskupom Deklaracja doktrynalna ułożona przez bp Fellaya została i tak, pomimo przestróg biskupów oraz wielu księży i wiernych, przekazana kard. Levadzie. Bp Fellay wolał uważnie wsłuchać się w nawołujący głos „swych nowych przyjaciół w Rzymie” (Cor unum z marca 2012) i działać według oznak odnowy w Kościele, niż skłonić się ku zrozumieniu racji jego współbraci w biskupstwie. Rozmaite argumenty przekonały Przełożonego Generalnego, „by nie zwlekać z odpowiedzią na rzymskie prośby.”

Jeśli zaś chodzi o sam tekst Preambuły z 15 kwietnia (tekst tutaj), stanowiącej podstawę porozumienia praktycznego FSSPX z Neokościołem, jest on gorszy od Protokołu z 1988, o którym to abp Lefebvre później napisał: „Gdybym podpisał porozumienie, bylibyśmy skończeni w przeciągu jednego roku” (a propos, ważny artykuł „Porównanie Protokołu „śmierci Bractwa” z 1988 i Deklaracji doktrynalnej z 2012”). Wiemy, że Arcybiskup wycofał swój podpis nazajutrz po podpisaniu owego słynnego „protokołu śmierci” Bractwa. Preambuła natomiast z 15 kwietnia 2012 leżała w Rzymie aż do 27 maja (por. konferencja bp de Galarrety z Villepreux), kiedy została opatrznościowo odrzucona przez soborowe władze. Tyle to czasu w porównianiu z jedną nocą Arcybiskupa w maju 1988… Z kolei, ze strony samego bp Fellaya została ona wycofana wyłącznie z powodów dyplomatycznych, ponieważ, jak powiedział sam bp Fellay 7 września 2012 w Ecône, źle byłaby zrozumiana przez wiernych, księży, etc… Czyli w istocie nie widzi w niej nic złego. Mogłaby się wielu nie spodobać, dlatego wolał uniknąć problemów natury praktycznej. Dalej zresztą czekamy na obiecaną 7 marca przez x. Thouvenota na minioną Wielkanoc oficjalną publikację kontrowersyjnej Deklaracji doktrynalnej z obiecanym „wszystkimi wyjaśnieniami i dokumentami dodatkowymi” (jakbyśmy nie mogli jej sami zrozumieć).

Bądź, co bądź, nie jest to sprawa należąca do przeszłości. Opatrznościowa porażka praktycznego porozumienia z Rzymem nie kończy się na tym. Nie chcemy tu wracać do rozmaitych niepokojących wypowiedzi hierarchów Bractwa, które miały miejsce po gorącym okresie kwiecień-maj-czerwiec-lipiec 2012 (z pożytkiem można się odnieść w tej kwestii do naszej Deklaracji z 19 marca b.r.). Przy okazji wspomnimy tylko, że ubiegłoroczna kapituła generalna FSSPX oficjalnie zatwierdziła nową linię Menzingen: porozumienie praktyczne pomimo różnic doktrynalnych, ponieważ ustala warunki ewentualnego uznania kanonicznego (porozumienie praktyczne), pomimo modernizmu panującego w Rzymie. Ale to temat na kolejny artykuł.

Facta, non verba, liczą się bowiem fakty bardziej, niż słowa. Dotychczasowe bowiem owoce nowej polityki Menzingen, podobnie jak liczne owoce ostatniego Soboru, są nader wyraźne i nie pozostawiąją najmniejszej wątpliwości co do ich źródła, a do tego rosną sobie i dziś obficie. Do minionych, mnogich owoców tej nowej linii bp Fellaya i jego ekipy, szantaży sakramentalnych dominikanów i kapucynów z ubiegłego roku, licznych karnych przenosin kapłanów, a nawet usunięć z Bractwa (na czele z jednym z jego biskupów), grożenia wiernym ekskomuniką (raz doprowadzone do skutku), dołączyć można najnowsze wieści sprzed kilku dni: zerwanie niemieckich karmelitanek z Bractwem (ich decyzja, cała historia i odpowiedź na zarzuty x. Schmidbergera) oraz przyłączenie się do katolickiego oporu kilku kapłanów i około tysiąca wiernych w Indiach (więcej na temat: „Kolejne dowody istnienia « nowej linii Menzingen » w Azji”).

Ale na tym nie koniec. Nic bowiem nie wskazuje na to, przynajmniej na razie, by liberałowie Menzingen i ich zwierzchnicy mieli się wyrzec swoich błędów i żeby mieli podjąć konkretne kroki zmierzające ku prawdziwej naprawie sytuacji. Do tych ostatnich z pewnością należy podanie się do dymisji obecnego Przełożonego Generalnego, który wciąż dowodzi swej niezdolności rządzenia. Przytaczanie niektórych słów abp Lefebvre’a w ostanim Liście do przyjaciół i dobroczyńców nie jest wystarczające. Facta, non verba, a faktów z dnia na dzień przybywa, ale nie na korzyść Menzingen.

Pelagius Asturiensis

P.S. A propos tego ostatniego, gorąco polecam artykuł, który pojawił się na blogu Z Niepokalaną: Co myśleć na temat Listu do przyjaciół i dobroczyńców nr 80 autorstwa bp Fellaya?

2 comments on “Czy wola podporządkowania Bractwa hierarchii Kościoła soborowego była chwilowym upadkiem, momentem słabości?

  1. janusz wozniak pisze:

    AD 20130330 u P Maruch do art. ” Miedzy by-em Felleyem a Watykanem” dodałem komentarz ; ad. Jan ,typowe kryptozydowskie krętactwa Bp Fallay tak broni Bp. Williamsona jak zydzi ze szwedzkiej tv. oraz ”prawda medialna” zyda Kuronia.Komentarz moderowany , ocenzurowany i wstrzymany a ja …..Szszesc Boze Bp. Williamson.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s