O nowym rycie święceń kapłańskich

Dyskusja między czytelnikami niniejszego blogu rozwinęła się pod niedawnym artykułem. Ponieważ dotyczy sprawy bardzo ważnej, postanowiłem rozwinąć temat oraz przytoczyć przekonująca argumentację w odrębnym artykule Pelagiusza.

Kwestia neosakramentów Neokościoła jest dość jasna dla katolika. Co do ważności ich wszystkich istnieją uzasadnione wątpliwości, a to z racji zmian w formie, intencji reformatorów i często używanej niewłaściwej materii sakramentu.

O samym Novus Ordo Missae pojawił się już tu artykuł (Lex orandi, lex credendi. Dlaczego novus ordo missae jest sam w sobie zły i nieprawowity”). Niepodważalnym tekstem dotyczącym „zreformowanego” (raczej „stworzonego” przy biurku) rytu Mszy jest Krótka analiza krytyczna novus ordo missae, podpisana przez kardynałów Ottavianiego i Bacciego (tekst tutaj).

Było też krótko o sakrze biskupiej kard. Ratzingera („Ksiądz Gerard Mura FSSPX o kardynale Ratzingerze”), czyli pośrednio o nowych rycie sakr biskupich (akurat tak się złożyło, że tekst ten pojawił się w przeddzień abdykacji Benedykta XVI).

Tak na marginesie tylko wspomniałem o kwestii wątpliwych święceń kapłańskich naszego obecnego panującego Pana Papieża Franciszka („skoro « dzień dobry », to Pan Papież”, jak to z humorem powiedział Pan Gajowy) w artykule „Franciszek Niepierwszy (modernista)”.

Jeśli chodzi o sakrament święceń kapłańskich, jest to w tym znaczeniu kwestia ważniejsza, że od kapłaństwa zależą wszystkie sakramenty. Przede wszystkim wszystkie sakramenty dotyczące „codziennego życia” wiernych (spowiedź i Komunia św.) od kapłaństwa zależą. Otóż, jeśli kapłan nie jest ważnie wyświęcony, nie ma mowy, by ważnie sprawował jakiekolwiek sakramenty. To proste. Jeśli kwestia jest wątpliwa, lepiej wiernemu nie ryzykować i iść tam, gdzie te sakramenty są pewne. Nie trzeba być teologiem, by dojść do takich wniosków.

Dopiero kilka tygodni temu trafiłem na bardzo przekonujący artykuł wyjęty ze starego Zawsze wierni dotyczący problemów z nowym rytem święceń (nr 1/2003, tekst poniżej). Po pierwsze, cieszy bardzo, że kapłani rozumieją, że kryzys w Kościele wymaga wyłamania się z sideł ślepego posłuszeństwa i prowadzenia duszpasterstwa naprawdę dla zbawienia dusz, a nie dla wchłonięcia ich przez nową religię człowieka. Jest to naprawdę łaska Boża i oznaka, że dany kapłan naprawdę poszukuje prawdy i w czyn wprowadza swe przekonania, czy to wstępując w szerego Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X, czy to stając się księdzem niezależnym. Wspaniałe są wieści, gdy dowiadujemy się o kolejnym kapłanie, który porzucił nowy porządek i powrócił do starego, tego pewnego w przekazywaniu łaski Bożej, dla zbawienia koniecznej. Jednakże jawi się wtedy często pytanie o pewność święceń kapłańskich kapłana skądinąd intelektualnie lepiej lub gorzej przygotowanego. Nawet jeśli dogłębnie zbadałby tradycyjną naukę Kościoła i poprawił swą mniej lub bardziej modernistyczną formację, w niczym nie zmieni to uzasadnionej niepewności co do nowego rytu święceń. Nie jest to kwestia zależna od czyjegoś autorytetu, pewne kryteria nauki katolickiej pozwalają mieć usprawiedliwione obawy w tej materii.

Dlatego też tym bardziej nieciekawie przedstawia się to, co opisał ów wierny Bractwa z Warszawy w komentarzu do innego artykułu na niniejszym blogu. Wszelka wątpliwość co do ważności sakramentu święceń, której żaden autorytet, ani żadne dokształcenie nie jest w stanie usunąć, może być usunięta tylko przez święcenia sub conditione w rycie prawdziwie katolickim.

Bądź, co bądź, gdzie, jak nie właśnie do Bractwa przychodzą wierni po pewne, tradycyjne sakramenty, nie mając żadnej pewności, że mogą je otrzymać w swoich „zwyczajnych” parafiach od swych „zwyczajnych” kapłanów w „zwyczajnych” obrządkach. Skoro salus animarum suprema lex, winno zależeć zarówno przełożonym, jak i samym kapłanom na tym, by święcenia kapłanów pierwotnie wyświęconych według wymyślonych przez masońską reformę rytów były pewne i dlatego zorganizować święcenia sub conditione.

Czyżby to była nowa praktyta, narzucona przez Menzingen, aby ułatwić pertraktacje z modernistycznym partnerem dialogu o praktycznym rozwiązaniu kanonicznego statusu Bractwa?

Zresztą, dlaczego tak wielu z nas, świeckich, bierzmowało się sub conditione przez biskupów FSSPX???

Problemy z nowym rytem święceń
Benedictus
Zawsze wierni nr 1/2003 (50)

Rewolucja, która w przeciągu ostatnich trzydziestu lat objęła wszystkie niemal dziedziny życia kościelnego, z całą pewnością nie ma precedensu w historii. Na oczach zdumionych wiernych wszystko to, co przyzwyczaili się traktować jako niezmienne i nienaruszalne, uświęcone wielowiekową praktyką Kościoła, legło w gruzach w czasie krótszym niż jedno ludzie pokolenie. Nowy katechizm, nowy rytuał, nowy Kodeks Prawa Kanonicznego, nowe, ekumeniczne przekłady Pisma św., nowe reguły zakonne, „zreformowane” tradycyjne nabożeństwa (np. Różaniec), a przede wszystkim nowa Msza, Novus Ordo Missae — nic nie oparło się fanatyzmowi zwolenników aggiornamento. Skutki nie dały długo na siebie czekać. Już po kilku latach dał się zauważyć dramatyczny spadek liczby powołań kapłańskich i zakonnych, obumieranie życia religijnego i stopniowy zanik tożsamości religijnej katolików. Spośród zmian, które przyczyniły się do tego stanu rzeczy, największe znaczenie przypisać trzeba bez wątpienia „odnowionej” teologii sakramentów i reformie, której uległy poszczególne obrzędy. Wiele napisano o losie, jaki spotkał największy skarb Kościoła — Najświętszą Ofiarę Mszy, stosunkowo rzadko jednak porusza się kwestię znaczenia reformy rytu święceń kapłańskich. Zanim jednak przejdziemy do szczegółowych rozważań nad dokonanymi pod koniec lat sześćdziesiątych zmianami i ich dalekosiężnymi konsekwencjami, zatrzymajmy się na chwilę i przypomnijmy kilka podstawowych prawd Wiary.

Czym jest sakrament?

Samo słowo sakrament oznacza rzecz świętą lub tajemnicę. Jak powtarzają za św. Augustynem ojcowie Soboru Trydenckiego:

Sakrament jest widzialnym znakiem niewidzialnej łaski, ustanowionym przez Chrystusa dla naszego usprawiedliwienia.

Kard. Gasparri w swym Katechizmie pisze:

Sakramenty udzielają nam łaski uświęcającej albo ją w nas pomnażają, i łaski sakramentalnej, czyli prawa do szczególnych pomocy, żebyśmy mogli osiągnąć cel pojedynczych sakramentów.

Sobór Florencki uczy:

Siedem jest sakramentów Nowego Przymierza, tzn. chrzest, bierzmowanie, Eucharystia, pokuta, ostatnie namaszczenie, kapłaństwo i małżeństwo. (…) Wśród nich pięć pierwszych zmierza do osobistego udoskonalenia duchowego poszczególnych ludzi, dwa ostatnie zmierzają do zapewnienia rządów w Kościele i do jego wzrostu. Przez chrzest bowiem odradzamy się duchowo, przez bierzmowanie wzrastamy w łasce i umacniamy się w wierze; odrodzeni zaś i wzmocnieni karmimy się pokarmem świętej Eucharystii. Jeśli przez grzech wpadamy w chorobę duszy, wówczas przez pokutę odzyskujemy zdrowie duchowe i nawet zdrowie fizyczne, jeśli to ma być pożyteczne dla duszy. Przez kapłaństwo Kościół utrzymuje rządy i pomnaża się duchowo; przez małżeństwo pomnaża się fizycznie1.

W sakramencie łaska Boża udzielana jest mocą samego sakramentalnego obrzędu (ex opere operato), jego skuteczność pozostaje niezależna od kondycji moralnej czy nawet wiary szafarza2. Jak pisze św. Tomasz:

szafarz udzielając sakramentów działa jako narzędzie; nie działa więc mocą własną, ale mocą Chrystusa. Do tej zaś własnej mocy człowieka należy zarówno miłość, jak i wiara. Zatem, jak do dokonania się sakramentu nie jest wymagane, żeby szafarz miał miłość, skoro — zgodnie z tym, co wyżej powiedziano — także grzesznicy mogą udzielać sakramentów, tak też i jego wiara nie jest wymagana. Niewierzący przeto może udzielić prawdziwego sakramentu, byleby tylko zaistniało wszystko inne do niego konieczne3.

Konieczna jest zaś, oprócz materii i formy, którymi zajmiemy się szczegółowiej, intencja szafarza —

Jeśli ktoś twierdzi, że u tych, co sprawują sakramenty i ich udzielają, nie jest potrzebna intencja przynajmniej czynienia tego, co czyni Kościół — niech będzie wyklęty4.

Materia i forma

Ojcowie Soboru Trydenckiego, posługując się terminologią arystotelesowską, użytą już wcześniej przez wielkich scholastyków (zwłaszcza św. Tomasza z Akwinu), określili, że

każdy sakrament zawiera dwie rzeczy, materię, która nazywana jest elementem, i formę, która zwykle nazywana jest słowem.

Materia i forma (res et verba) stanowią łącznie ryt zewnętrzny, posiadający na mocy ustanowienia przez Chrystusa szczególną skuteczność — zdolność do udzielania i pomnażania łaski. Tradycyjnie większe znaczenie przypisywane jest formie (słowu), jako że to poprzez słowa człowiek zwykle objawia swą intencję. „Verba inter homines obtinuerunt principatum significandi” („Pomiędzy ludźmi słowa zajęły zgoła pierwsze miejsce w oznaczaniu”) — pisze św. Augustyn5. Również materia może posiadać znaczenie symboliczne np. woda obmywającą główkę dziecka przy chrzcie czy olej, którym namaszczane jest ciało umierającego — jednak to słowa determinują ostatecznie sens.

W sakramentach ze słów i rzeczy powstaje poniekąd jedno, tak jak z formy i materii, w tym mianowicie znaczeniu, że, jak powiedziano, słowa ostatecznie stanowią o tym, co rzeczy oznaczają6.

Jednak i materia i forma i intencja szafarza są warunkami koniecznymi do ważności sakramentu.

Istotne elementy formy i materii są nienaruszalne i nie mogą zostać zmienione przez nikogo — nawet sobór ani papież nie posiadają takiej władzy. Wyjaśnia to Leon XIII w bulli Apostolicae curae:

Kościołowi nie wolno zmieniać, ani nawet dotykać, materii czy formy sakramentów. Może on zmieniać, usuwać czy wprowadzać coś do obrzędów nie zasadniczych lub do „ceremonii” towarzyszących udzielaniu sakramentu, takich jak procesje, modlitwy czy hymny, przed lub po słowach właściwej formy.

Św. Tomasz uczy:

Jest oczywiste, że gdy się opuści coś z tego, co stanowi istotną część formy sakramentalnej (substantia formae sacramentalis), ginie należyta treść znaczeniowa słów i w następstwie sakrament nie dokonuje się7.

W tym samych duchu wypowiada się św. Pius X:

Dobrze wiadomo, że Kościołowi nie przysługuje prawo wprowadzania czegoś nowego do istoty sakramentów (Ex quo nono).

Nie oznacza to, że Kościół nie może zmienić formy jakiegoś sakramentu, zastępując, nawet istotną jego część, sformułowaniem równoznacznym. Jak wyjaśnia to św. Tomasz, odpowiadając na zarzut, że niektórzy używają jako formy sakramentu bierzmowania słów „Umacniam cię krzyżmem zbawienia”, inni zaś „Umacniam cię krzyżmem uświęcenia”: „Przyczyną zbawienia jest świętość. Na jedno zatem wychodzi, czy powie się: krzyżem zbawienia, czy krzyżem odkupienia”8. Również Leon XIII w bulli Apostolicae curae (O nieważności święceń anglikańskich) przypomina:

Wiadomo, że sakramenty Nowego Prawa, będąc widzialnymi znakami niewidzialnej łaski, muszą zarówno oznaczać łaskę, którą powodują, jak i powodować łaskę, którą oznaczają. Znaczenie to, które, chociaż musi być obecne w całym zasadniczym rycie, tj. tak w formie, jak i w materii, zawiera się głównie w formie.

W przypadku zaistniałych uzasadnionych wątpliwości co do ważności udzielanego sakramentu, wiernych obowiązuje zakaz jego przyjęcia.

W udzielaniu sakramentów, podobnie jak w Konsekracji podczas Mszy, nigdy nie wolno skłaniać się ku zdaniu jedynie prawdopodobnemu, porzucając stanowisko bezpieczniejsze. Zdanie przeciwne zostało wprost potępione przez papieża Leona XI [1670—1676]. Postępowanie takie byłoby ciężkim grzechem lekceważenia tego, co ustanowił sam Chrystus Pan. Byłoby ciężkim grzechem przeciwko miłości, jako, że przyjmujący pozbawiony byłby łask i skutków sakramentu. Byłoby wreszcie ciężkim grzechem przeciwko sprawiedliwości, jako, że przyjmujący ma prawo do ważnego sakramentu9.

Sakrament kapłaństwa

Sakrament kapłaństwa posiada dla życia Kościoła znaczenie szczególne. To przez niego

Apostołowie i ich następcy w kapłaństwie otrzymali władzę konsekrowania, ofiarowania i podawania Ciała i Krwi Pańskiej, jak również odpuszczania i zatrzymywania grzechów10.

Najwcześniejsze znane obecnie ryty święceń kapłańskich pochodzą z III wieku: zawarte są w powstałym w Rzymie ok. 217 roku rytuale antypapieża Hipolita (którym posłużył się później Paweł VI przy reformie obrzędów konsekracji biskupich), oraz w sakramentarzach: św. Leona (†461), św. Gelazego (†496) i św. Grzegorza Wielkiego (†604). Obrzędy te, rewidowane później przez kanonistów, stały się ostatecznie podstawą pierwszego drukowanego pontyfikatu, wydanego w roku 1485, a papież Innocenty VII polecił stosować je we wszystkich kościołach pozostających w jedności z Rzymem. Przetrwały one w Kościele Zachodnim do roku 1968.

Istotne elementy sakramentu święceń kapłańskich

W szóstym rozdziale Dziejów Apostolskich czytamy o ustanowieniu siedmiu pierwszych diakonów: „Tych stawili przed oczyma apostołów, a oni pomodliwszy się, włożyli na nich ręce”. Możemy tu rozpoznać dwa składniki sakramentu: modlitwę (forma) i nałożenie rąk (materia). Aż do XII wieku teologowie i pisarze kościelni nie zajmowali się zagadnieniem, w którym konkretnie momencie udzielany jest sakrament i jakie słowa niezbędne są do jego ważności. Problem ten nie był jeszcze wówczas rozstrzygnięty przez uroczystą definicję, toteż przez szereg wieków występowała w tej kwestii różnica opinii, nawet, jeśli wszyscy zgadzali się, że przeprowadzony w całości obrzęd z cała pewnością udziela łaski sakramentalnej. Pierwszym dokumentem określającym nieco wyraźniej formę i materię sakramentu święceń był Dekret dla Ormian, promulgowany w roku 1439 przez Ojców Soboru Florenckiego. Czytamy w nim:

Szóstym sakramentem są święcenia. Materią jego jest to, co się [kandydatowi] podaje, aby mu udzielić święceń. Prezbiterat jest przekazany przez dotknięcie kielicha z winem i pateny z chlebem (…) Forma kapłaństwa jest taka: „Przyjmij władzę składania ofiary w kościele za żywych i umarłych w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”11.

Dekret ten, stanowiący odbicie poglądów św. Tomasza i stałej praktyki w kościele Rzymskim, nie był jednak definicją dogmatyczną. Tą ostatnią przedstawił prawie 500 lat później papież Pius XII w dekrecie Sacramentum Ordinis (1947). Zgodnie z nią

charakter, łaska i władze sakramentu są udzielane wszystkie równocześnie przez nałożenie rąk i słowa Da quesumus… (słowa z prefacji śpiewanej podczas obrzędu święceń — przyp. red. Zawsze wierni) (…) inne ceremonie — ubieranie, namaszczanie, przekazywanie instrumentów i powtórne nałożenie rąk — nie powodują tego, co oznaczają; oznaczają one w szczegółach to, co zostało już spowodowane poprzez materię i formę.

Według tej nieomylnej definicji „forma zawiera się w słowach prefacji”. Brzmi ona (a raczej — brzmiała) następująco:

Da quaesumus, omnipotens Pater, in hoc famulos tuos presbyterii dignitatem. Innova in visceribus tuorum spiritum sanctitatis, ut acceptum a te, Deus, secundi meriti munus obtineant; censuramque morum exemplo suae conversationis insinuent (Zlej, prosimy Cię, Wszechmogący Ojcze, na te sługi swoje godność kapłańską, odnów w sercach ich ducha świętobliwości).

Według zgodnej opinii teologów katolickich, jeśli właściwie ustanowiony szafarz sakramentu używa należnej materii i formy, z co najmniej minimalną intencją — czynienia tego, co czyni Kościół — udzielany sakrament jest ważny, nawet, jeśli sam szafarz przynależy do sekty otwarcie heretyckiej. Te same wymagania odnoszą się do przyjmującego sakrament.

Sprawa święceń anglikańskich

W skutek odpadnięcia Anglii od Kościoła Powszechnego w XVI wieku, bardzo szybko pojawił się na tym terenie problem ciągłości sukcesji apostolskiej. W roku 1550 narzucone zostało siłą tzw. Ordinale Edwarda VI, ułożone przez „sześciu prałatów i sześciu ludzi Króla, biegłych w prawie Bożym, zatwierdzone i podpisane przez Jego Majestat”. Dwa lata później ryt uległ kolejnym zmianom, dodano do niego wówczas bliższe określenia nadawanych święceń. Forma „zreformowanego obrzędu” brzmiała:

Przyjmijcie Ducha Świętego. Którym grzechy odpuścicie, są im odpuszczone, którym zatrzymacie, są im zatrzymane; bądźcie wiernymi rozdawcami Słowa Bożego i Jego świętych sakramentów.

Dalej, przyjmującym księgę Biblii mówiono:

Przyjmijcie władzę głoszenia Słowa Bożego i udzielania świętych sakramentów w zgromadzeniu, do którego zostaniecie wyznaczeni.

Forma konsekracji biskupich brzmiała:

Przyjmijcie Ducha Świętego i pamiętajcie, że przez to nałożenie rąk przyjmujecie łaskę Bożą, gdyż Bóg nie dał nam ducha bojaźni, ale władzy, miłości i stateczności

i dalej:

Pamiętajcie, by czytać, napominać i nauczać. Rozmyślajcie o rzeczach zawartych w tej księdze (…) Bądźcie dla trzody Chrystusa pasterzami, nie wilkami; karmcie ją, a nie pożerajcie, podtrzymujcie słabych, leczcie chorych, łączcie, co złamane, przyjmujcie wypędzonych, szukajcie zagubionych (…).

Jak widać, w obrzędach tych nie wymieniano jednak stopnia święcenia, co Kościół zawsze uważał za konieczne dla ważności tego sakramentu.

Dopiero w roku 1662 do formy święceń kapłańskich dodane zostały (po zwrocie „Przyjmijcie Ducha Świętego”) słowa:

dla sprawowania urzędu i dzieła kapłańskiego w Kościele Bożym, teraz wam przeznaczonym, przez nałożenie naszych rąk.

Ponad 200 lat później, w roku 1896, papież Leon XIII w bulli Apostolicae curae orzekł ostatecznie (jako fakt dogmatyczny12), że święcenia udzielane przez duchowieństwo anglikańskie „stały się całkowicie nieważne i nie posiadają żadnego znaczenia”13 nie tylko ze względu na brak sukcesji (sukcesja wszystkich „biskupów” anglikańskich wywodzi się od niejakiego Mateusza Parkera, wyświęconego przez bpa Barlowa w roku 1559 wg Ordinale Edwarda VI), ale taż istotne braki w formie oraz intencji. W uzasadnieniu Papież stwierdził:

Słowa, które aż do ostatnich czasów anglikanie tu i ówdzie uważają za właściwą formę święceń kapłańskich, mianowicie „Przyjmij Ducha Świętego”, wcale nie oznaczają wyraźnie sakramentu kapłaństwa lub jego łaski czy też władzy kapłańskiej, która polega głównie na konsekrowaniu i ofiarowaniu prawdziwego Ciała i Krwi Pana w ofierze, która nie jest tylko czystym wspomnieniem ofiary dokonanej na krzyżu. Forma ta została rozszerzona następnie słowami: „dla sprawowania urzędu i dzieła kapłańskiego”, lecz świadczą one raczej o tym, iż sami anglikanie spostrzegli, że pierwsza forma była niewystarczająca i nie odpowiadająca rzeczywistości. Dodatek ten, chociażby nawet mógł nadać właściwe znaczenie formie, został jednak wprowadzony później, w sto lat po przyjęciu rytuału Edwarda. Nastąpiło to więc wówczas, gdy z podanego wyżej powodu hierarchia już wygasła i tym samym władza udzielania święceń stała się nieważna (…) Z tym zasadniczym brakiem formy połączony jest brak intencji, która z tą samą koniecznością jest wymagana, by miał miejsce sakrament14.

Defekt intencji wynika tu z całkowicie odmiennego rozumienia terminów „kapłan” i „biskup”.

W całym Ordinale nie tylko nie ma wyraźnej wzmianki o ofierze, konsekracji czy kapłaństwie (sacerdotium) i władzy konsekrowania i składania ofiary, ale, jak już stwierdziliśmy, każdy ślad po tych rzeczach, które istniały w rycie katolickim, jeśli tylko nie zostały w całości odrzucone, zostały rozmyślnie usunięte lub wykreślone (…).

A przecież

sakramenty Nowego Prawa, będąc widzialnymi znakami niewidzialnej łaski, muszą zarówno oznaczać łaskę, którą powodują, jak i powodować łaskę, którą oznaczają

Ponieważ pojawiły się sugestie, że w przyszłości być może Kościół zmieni swoje stanowisko, w liście do kard. Richarda Leon XIII zadeklarował, że jego intencją było ostateczne rozstrzygnięcie tej kwestii.

Nowy ryt święceń kapłańskich

Pius XII, kończąc w roku 1947 swą konstytucję Sacramentum ordinis słowami „Niech więc nikt nie waży się naruszać w czymkolwiek tej konstytucji przez Nas wydanej albo lekkomyślnie się jej sprzeciwiać” nie miał oczywiście na myśli uprawnionych zmian wprowadzonych przez swych następców na Stolicy Piotrowej, jednak nie spodziewał się chyba, że zaledwie 20 lat później wszystkie wydane przez niego w sposób uroczysty deklaracje zostaną anulowane. A jednak tak właśnie się stało. 18 czerwca 1968 roku papież Paweł VI swą konstytucją apostolską Pontificalis Romani recognitio promulgował nowy ryt święceń diakonów, prezbiterów i biskupów, a w cztery lata później w motu proprio Ministeria quaedem zniósł tonsurę, święcenia niższe oraz subdiakonat. W pierwszym z tych dwóch dokumentów znajdujemy takie oto zdumiewające uzasadnienie wprowadzonych zmian:

konieczne było dodanie, usunięcie i zmiana pewnych rzeczy, by przywrócić tekstowi jego wcześniejszą integralność, uczynić sformułowania bardziej zrozumiałymi i lepiej wyrazić skutek sakramentu.

Oznacza to, że przez niemal dwa tysiące lat Kościół używał rytu w pewien sposób okaleczonego, źle — lub co najmniej nie w pełni — wyrażającego skutek sakramentu kapłaństwa! Co więcej, dokument ten przechodzi do porządku dziennego nad promulgowaną zaledwie 20 lat wcześniej konstytucją Piusa XII, całkowicie ją lekceważąc.

W nowej formie tego sakramentu znajdują się małe, prawie nie zauważalne zmiany, których wprowadzenie miało jednak katastrofalne skutki: „skoro Kuria Rzymska mogła wprowadzić zmiany w wersji łacińskiej, to dlaczego, my (konferencja episkopatu danego kraju) również nie moglibyśmy wprowadzić pewnych drobnych zmian dla lepszego zrozumienia?”. I tak np. oficjalne tłumaczenie angielskie, zatwierdzone przez ICEL (International Committee on English in the Liturgy), mówi o udzieleniu „godności prezbiteratu”. W języku tym jednak terminy „prezbiter” i „kapłan” posiadają, przynajmniej w rozumieniu potocznym, zupełnie odmienne znaczenia. Pierwszy z nich ma konotacje zdecydowanie anglikańskie i używany jest tradycyjnie przez High Church15. Na tym jednak nie koniec: słowa „urząd posługiwania kapłańskiego drugiego stopnia” zostały zastąpione przez niejasne określenie: „współpracownicy biskupów”. Jak słusznie zauważają krytycy tłumaczenia, termin ten oznaczać może niemal wszystko, tylko nie to, co wyrażają słowa wersji oryginalnej, i prawdopodobnie powoduje nieważność sakramentu udzielanego według nowego rytuału angielskiego. I tak na przykład usunięte zostało zdanie wspominające Melchizedeka, króla i kapłana, figuratywnie przedstawiającego Mesjasza.

Biskup nie mówi już do kandydatów: „obowiązkiem kapłana jest składać ofiarę, błogosławić, prowadzić, nauczać i chrzcić”; a zamiast modlitwy: „Chleb i wino niechaj przemieniają niepokalanym błogosławieństwem w Ciało i Krew Syna Twego” obecny tekst wspomina jedynie o „ofierze przynoszonej Bogu”. Porównując te dwie formuły, można zastanawiać się: czemu nie wspomina się o Przeistoczeniu? Czy dla autorów nowego rytu nie ma ono znaczenia?

Dotąd biskup podawał neoprezbiterowi do dotknięcia nakryty pateną kielich, z materią Ofiary świętej, to jest z chlebem i winem, mówiąc: „Przyjmij władzę składania ofiary Bogu i odprawiania Mszy za żywych i umarłych, w imię Pana”. Posoborowy ryt brzmi natomiast: „Przyjmij dar ludu świętego, abyś go zanosił Bogu”. I znowu można się pytać: czy kapłan przyjmuje jeszcze władzę składania Boskiej Ofiary, czy też to „lud święty” jest odtąd ofiarnikiem? Czy podczas Mszy nie ma już Ofiary, tylko zanoszenie darów od ludzi? Czy Msza już nie jest Ofiarą przebłagalną, składaną za żywych i umarłych? Czy nie ma już w czyśćcu dusz cierpiących, którym można przyjść skutecznie z pomocą poprzez ofiarę Mszy? Nowy ryt o tym wszystkim nic nie wspomina.

Na końcu tradycyjnego rytu biskup wyraźnie udziela kapłanowi władzę rozgrzeszania: „Przyjmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”. Nie ma tego wcale w nowym rycie. Dlaczego? Czy kapłan ma jeszcze władzę opuszczania grzechów? Czy otrzymuje tę władzę podczas swoich święceń? A jeśli tak, dlaczego wcale się już o tym nie wspomina?

I oto mamy przed sobą ryt, który nie wyraża już istoty kapłaństwa katolickiego: ofiarowywania Mszy świętej i udzielania rozgrzeszenia.

Znikło jeszcze wiele innych obrzędów i modlitw, np. wezwanie ze (śpiewanej podczas obrzędu) Litanii do Wszystkich Świętych: „Abyś wszystkich błądzących do jedności z Kościołem przywrócić i wszystkich niewiernych do światła Ewangelii doprowadzić raczył”, a także usunięto ostatnie błogosławieństwo udzielane przez konsekrującego biskupa:

Błogosławieństwo Boga Wszechmogącego niech zstąpi na was i umocni was w urzędzie kapłańskim, abyście mogli składać Wszechmocnemu Bogu ofiarę przebłagalną za grzechy ludu.

Wszystkie te zmiany, choć nie dotykają samej istoty formy sakramentu kapłaństwa, mają opłakane skutki tak dla konsekrujących, jak i dla wyświęcanych. Choć forma nowego obrzędu jest sama w sobie ważna (przynajmniej w łacińskim oryginale), to intencja udzielającego i przyjmującego może ulegać znacznemu wypaczeniu.

Możemy rozróżnić trzy przypadki — jeśli konsekrator/konsekro­wany…

  1. …zachowali (z powodu katolickiego wychowania) tradycyjne pojęcie kapłaństwa, to święcenia są ważne, jednak ich udzielenie/przyjęcie pozostawia bolesne wspomnienie na całe życie: udzieliłem/przyjąłem tak ważny sakrament według skażonego rytu, który nie tylko jest pozbawiony wielu łask wynikających z tradycyjnych obrzędów, lecz również dwuznacznie przedstawia tajemnicę kapłaństwa, zbliżając je do funkcji czysto naturalnej.
  2. …mają już posoborowe pojęcie o kapłaństwie, wyrażone w nowym rycie oraz nowych dokumentach papieskich (np. Jana Pawła II Formacja kapłańska), ale wymagana intencja nie ulegała zmianie: chcą wykonać to, co Kościół zawsze czynił i czyni nadal — święcenia również są ważne. Jednak kapłani ci (podobnie jak biskupi) często mają zupełnie odmienne od tradycyjnego rozumienie swej posługi, i zależnie od stopnia ignorancji, wątpliwości lub wręcz negacji istotnych funkcji kapłańskich, przyjmują lub udzielają sakramentu niegodnie, a często też nieważnie. Przekazują skażoną naukę i zamiast prowadzić ludzi do Boga, stają się przyczyną zguby wielu dusz. W obliczu osobistych niepowodzeń czy pokus łatwo tracą tożsamość kapłańską, ponieważ ich wyobrażenie o kapłaństwie jest zbyt ludzkie.
  3. …konsekwentnie i do końca podążają drogą „soborowej odnowy”, przyjmując całkowicie błędną koncepcję kapłaństwa, w której sługa ołtarza przeobraża się w protestanckiego pastora lub przewodniczącego zgromadzenia wiernych. Często kapłan staje się wręcz psychologiem lub liderem politycznym. Wszystko to znajduje się w wyraźnym konflikcie z prawdziwą istotą kapłaństwa i sprzeczność ta sama w sobie niweczy wymaganą intencję, tak ze strony udzielającego, jak i przyjmującego sakrament: biskup nie chce już czynić tego, co czyni Kościół, a kandydat nie chce przyjąć tego, co Kościół udziela. Święcenia kapłańskie są więc w konsekwencji nieważne.

Wnioski końcowe

Nie ulega wątpliwości, że zmiany, wprowadzone przez papieża Pawła VI konstytucją apostolską Pontificalis Romani recognitio miały, podobnie, jak w przypadku nowego rytu Mszy, charakter ekumeniczny. Ich celem, jak wykazuje Michał Davies w książce Porządek Melchizedeka, było stworzenie obrzędu święceń, akceptowalnego zarówno dla katolików, jak i protestantów. Wskazuje na to również udział w pracach nad nowym rytem tej samej grupy heretyckich „obserwatorów”, którzy przyczynili się wcześniej do zniszczenia katolickiej Mszy. Opinię tę podziela znawca problematyki święceń anglikańskich ks. Franciszek Clark16. Wszystko to rodzi podejrzenie, że pojęcia i terminy teologiczne obecne w tych obrzędach nie występują w znaczeniu, jakie nadaje im teologia katolicka. Wiąże się to również z nową, posoborową koncepcją kapłaństwa, postrzeganego obecnie raczej jako posługa polegająca na przewodniczeniu Ludowi Bożemu w służbie cierpiącym i uciśnionym, niż na pośrednictwie pomiędzy ludźmi a Bogiem.

Sytuację tę pogarsza dodatkowo postępujący kryzys wiary wśród wyższego duchowieństwa, którego wyobrażenie o kapłaństwie i urzędzie biskupim zbliża się bardzo znacząco do protestanckiego pojmowania tych funkcji. Świadczy o tym chociażby nagminne używanie tytułu biskupiego w stosunku do luterańskich supeintendentów. Fakt ten rzutuje na intencję konsekratora, która staje się wątpliwa (nawet biorąc pod uwagę wymagania minimalne — wirtualnej intencji czynienia tego, co czyni Kościół). Zwróćmy uwagę, że sytuacja ta dotyczy również wiernych uczestniczących w tzw. Mszach indultowych — często odprawianych przez księży wyświęconych wg nowego obrządku (w różnych językach narodowych) i nierzadko przez biskupów, co do których intencji można mieć poważne wątpliwości.

Jak w takiej sytuacji powinien zachować się katolik? Czy teologia moralna zna odpowiedź, która pozwoliłaby prostym wiernym, zagubionym w huraganach szalejących dziś w Kościele, odnaleźć pewny punkt oparcia? Przypomnijmy raz jeszcze słowa ks. Davisa:

W udzielaniu sakramentów, podobnie jak w Konsekracji podczas Mszy, nigdy nie wolno skłaniać się ku zdaniu jedynie prawdopodobnemu, porzucając stanowisko bezpieczniejsze. Zdanie przeciwne zostało wprost potępione przez papieża Leona XI [1670—1676]. Postępowanie takie byłoby ciężkim grzechem lekceważenia tego, co ustanowił sam Chrystus Pan. Byłoby ciężkim grzechem przeciwko miłości, jako że przyjmujący pozbawiony byłby łask i skutków sakramentu. Byłoby wreszcie ciężkim grzechem przeciwko sprawiedliwości, jako że przyjmujący ma prawo do ważnego sakramentu.

Katolikowi nigdy nie wolno więc korzystać z sakramentów, co do których ważności istnieje uzasadniona wątpliwość. W obecnej sytuacji stosuje się to często do sakramentów, których szafarzami są księża wyświęceni według nowego obrządku. Nie rozstrzygając kwestii ważności ich święceń, z całą pewnością możemy jednak powiedzieć, że w przypadku tak poważnej i dalekosiężnej w skutkach wątpliwości, świadome korzystanie z posługi duszpasterskiej tych kapłanów, które należą z pewnością do wyżej wymienionych grup 2° i 3°, jest moralnie niedopuszczalne.

Przypisy:

  1. Breviarium Fidei (BF), Poznań 1988, s. 355.
  2. „Jeśli ktoś twierdzi, że sakramenty Nowego Przymierza nie udzielają łaski mocą sakramentalnego obrzędu (ex opere operato), ale że wystarcza wiara w obietnicę Bożą do uzyskania łaski – niech będzie wyklęty”, Sobór Trydencki, sesja VII, kanon 8. BF, s. 359.
  3. Św. Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna III.64.9, Veritas: Londyn 1984, s. 82. „Niewierzący” oznacza osobę, która nie wyznaje wiary katolickiej.
  4. Sobór Trydencki, sesja VII, kanon 11. BF, s. 359.
  5. Św. Augustyn, De doctrina christiana II, 3.
  6. Św. Tomasz z Akwinu, op. cit., III.60.7, s. 23.
  7. Św. Tomasz z Akwinu, op. cit., III.60.8, s. 24.
  8. Św. Tomasz z Akwinu, op. cit., III.72.4, s. 223.
  9. Ks. Henryk Davies SI, Moral and Pastoral Theology, Londyn 1936.
  10. Sobór Trydencki, sesja XXIII, rozdz. I. BF, s. 473–474.
  11. Sobór Florencki, Dekret dla Ormian, BF, s. 472.
  12. „Pojęciem faktu dogmatycznego posługuje się teologia dogmatyczna. Rozumie się przez ten termin: 1) konkretne zdarzenie z historii Kościoła, które nie jest objawione, lecz od którego prawdziwości zależy prawdziwość dogmatów określonych przez Kościół (faktem dogmatycznym w tym sensie jest np. prawomocność soboru powszechnego, bo od jego prawomocności zależy nieomylna pewność zdefiniowanych na soborze dogmatów (…)” – ks. Marian Kowalewski, Mały słownik teologiczny, Księgarnia Św. Wojciecha: Poznań 1960.
  13. Leon XIII, bulla Apostolicae curae, BF, s. 479.
  14. Leon XIII, op. cit., BF, s. 478-479.
  15. Odłam sekty anglikańskiej, najbardziej zbliżony do katolicyzmu pod względem doktrynalnym i liturgicznym.
  16. Franciszek Clark SI, Eucharistic Sacrifice and the Reformation, Devon: Augustine, 1981.

Za: Zawsze wierni nr 1/2003 (50). Pogrubienia w tekście jak w oryginale. Polecam również Sub conditione: praktyka zgodna z Duchem Kościoła? oraz studium w języku angielskim Doubtfulness of New Catholic Ordination Rite, które właśnie tłumaczę na język polski.

9 comments on “O nowym rycie święceń kapłańskich

  1. Szanowni Czytelnicy,

    Z powodu braku czasu, proszę orientujących się w temacie, o przesłanie mi albo umieszczenie w komentarzu, odnośników do studium x. Piotra Scotta, o którym wspomniano w komentarzach wcześniejsczego wpisu. Słyszałem o nim, ale nie mam czasu szukać.

    Może być w którymkolwiek języku romańskim albo po polsku.

    In Christo Rege,
    Pelagiusz z Asturii

  2. Przytoczę tu komentarz Pana Pogromcy Szurów i moją odpowiedź z innego artykułu, który dotyczy niniejszej kwestii:

    o pogromca szurów pisze: 2013/04/08 o 19:45

    @Katz. “ale to irytujące, gdy osoba niezbyt wykształcona i niezbyt “kumata” poucza i trolluje” Istotnie, bardzo to irytujące dziecino. Abp Lefebvre zlecił dominikanom z Avrille zbadanie zagadnienia nowego rytu święceń a oni bezwzględnie orzekli jego ważność:
    http://www.angelusonline.org/index.php?section=articles&subsection=show_article&article_id=2487

     Pelagius Asturiensis pisze: 2013/04/09 o 11:51

    Szanowny Panie Pogromco Szurów,

    Gdyby przeczytał Pan uważnie tytuł artykułu, mowa jest o rycie sakry biskupiej. Tu P.T. Komentatorzy mówią zasadniczo o nowym rycie święceń.

    Bądź, co bądź, argument jest liberalny. Nawet jeśli w sensie ścisłym sama forma tych dwóch rytów jest ważna, sposób, w jaki sprawuje się te obrzędy, przede wszystkim intencja, powodują, że zachodzą mniej lub bardziej poważne wątpliwości, co do ważności. Na innym przykładzie, to, że FSSPX uznaje, że gdy novusa wiernie się odprawia, zgodnie z rubrykami i prawowitą intencją, sacramentum conficitur (sakrament ma miejsce), nie znaczy, że przyjmujemy te sakramenty. A w praktyce, czyli połączenie formy, materii i intencji w Neokościele, ich odprawianie stawia je w niejasnym świetle modernizmu.

    Nie orzekając z metafizyczną pewnością o nieważności tych sakramentów (czy sakry biskupiej, którą Pan tu błędnie przytoczył), ma się do czynienia z moralnymi wątpliwościami, które uzasadniają zastosowanie święceń sub conditione.

    Salus animarum suprema lex, pewność trzeba wiernym zapewnić, jeśli duszpasterzom na tym zależy.

    Argument nadal stoi. Proszę o coś lepszego.

    In Christo Rege,
    Pelagiusz z Asturii

  3. Szymon Klucznik pisze:

    MIesiąc temu przesłałam do wszystkich księży Bractwa poniższy list:

    LJCH

    Wielebny księże.

    Pisze w arcyważnej sprawie.
    Żywię wielką nadzieję iż mój list, nie zostanie przez księdza zignorowany i
    wyrzucony do śmietnika.

    Moje wątpliwości narodziły się po przeczytania artykułu w Zawsze Wierni:

    http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/571

    Później trafiły do mnie cytaty z katechizmu potwierdzające wątpliwości
    zawarte w powyższym artykule oraz fragmenty artykułu ks P. Scott’a.

    http://semperfidelisetparatus.blogspot.com/2013/01/sub-conditione-praktyka-zgodna-z-duchem.html

    Poniżej przytaczam fragmenty z powyższych tekstów oraz katechizmu i błagam
    księdza o pomoc.
    Ponieważ z wielkim bólem i z trwogą wacham sie czy mogę korzystać z posługi
    księży wyświęcanych w rycie posoborowym którzy posługują w kaplicach
    Bractwa.

    *Katechizm o kryzysie w Kościele:*

    91. Czy wolno otrzymywać sakramenty według nowych obrządków?

    Z powodu wyżej wspomnianych braków nie powinno się otrzymywać sakramentów w
    nowych, ale jedynie w starych obrządkach, gdyż tylko te są godne i z
    pewnością ważne. Normalnie nie jest dozwolone przyjmowanie sakramentów w
    formie, która jest w jakikolwiek sposób wątpliwa. Wyjątkiem są sakramenty
    dla osób umierających, jeśli nie jest możliwe sprowadzenie w odpowiednim
    czasie księdza wiernego Tradycji.

    *Artykul z „Zawsze Wierni” ” Problem z nowym rytem święceń”:*

    Istotne elementy formy i materii są nienaruszalne i nie mogą zostać
    zmienione przez nikogo – nawet sobór ani papież nie posiadają takiej
    władzy. Wyjaśnia to Leon XIII w bulli Apostolicae curae:
    Kościołowi nie wolno zmieniać, ani nawet dotykać, materii czy formy
    sakramentów. Może on zmieniać, usuwać czy wprowadzać coś do obrzędów nie
    zasadniczych lub do „ceremonii” towarzyszących udzielaniu sakramentu,
    takich jak procesje, modlitwy czy hymny, przed lub po słowach właściwej
    formy.
    Św. Tomasz uczy:
    Jest oczywiste, że gdy się opuści coś z tego, co stanowi istotną część
    formy sakramentalnej (substantia formae sacramentalis), ginie należyta
    treść znaczeniowa słów i w następstwie sakrament nie dokonuje się7 .
    W tym samych duchu wypowiada się św. Pius X:
    Dobrze wiadomo, że Kościołowi nie przysługuje prawo wprowadzania czegoś
    nowego do istoty sakramentów (Ex quo nono).
    W przypadku zaistniałych uzasadnionych wątpliwości co do ważności
    udzielanego sakramentu, wiernych obowiązuje zakaz jego przyjęcia.
    Katolikowi nigdy nie wolno więc korzystać z sakramentów, co do których
    ważności istnieje uzasadniona wątpliwość. W obecnej sytuacji stosuje się to
    często do sakramentów, których szafarzami są księża wyświęceni według
    nowego obrządku. Nie rozstrzygając kwestii ważności ich święceń, z całą
    pewnością możemy jednak powiedzieć, że w przypadku tak poważnej i
    dalekosiężnej w skutkach wątpliwości, świadome korzystanie z posługi
    duszpasterskiej tych kapłanów, które należą z pewnością do wyżej
    wymienionych grup 2° i 3°, jest moralnie niedopuszczalne.

    *artykuł ks P. Scott’a:*

    ks. Scott: *”…przełożeni mają prawo naciskać, by jakikolwiek ksiądz
    zwracający się ku Tradycji, ponownie, warunkowo przyjął święcenia…”*

    *”…od kogo mieliby ci seminarzyści przyjąć święcenia kapłańskie? Od
    soborowych biskupów, którzy, ze względu na ich** wątpliwe intencje**,
    udzielają **wątpliwych sakramentów**?*
    *”Sakramenty są bękarcimi sakramentami. Nie wiemy już, czy są sakramentami,

    które udzielają łaski. Nie wiemy już, czy ta Msza udziela nam Ciała i Krwi
    naszego Pana Jezusa Chrystusa.”*
    **
    **
    *pozdrawiam*
    *Szymon Klucznik*

    • Szanowny Panie,

      Dziękuję za podzielenie się informacją zawartą w korespondencji między Panem a kapłanami FSSPX w Polsce. Najpierw, a propos korespondencji prywatnej, przytoczę to, co napisałem publikując korespondencję między abp Lefebvrem i abp Benellim („Arcybiskup Lefebvre o soborowym Kościele i suspensa a divinis”):

      „Warto przy okazji napomnieć, że przekazywanie do publicznej wiadomości korespondencji prywatnej jest czynem z zasady niemoralnym. Jednakże, skoro salus animarum suprema lex, to niekiedy upublicznianie korespondencji prywatnej, by wykazać stan umysłu duszpasterzy i ostrzec dusze od nich zależne przed pułapkami liberalizmu i modernizmu jest jak najbardziej dopuszczalne. Może się nawet okazać konieczne.”

      W obecnej, nieciekawej sytuacji (ogólnie w Bractwie jest kryzys, jakiego nie było, co przyznał we wrześniu bp Fellay), mam nadzieję, że mnie Pan zrozumie, nie usuwając komentarzy zawierających odpowiedzi trzech Księży, ukryłem je. Nie uważam Pana czynu za niemoralny.

      Streszczając zaś ich odpowiedzi, argumenty Księży sprowadzają się do następujących punktów:
      1. sama forma nowego rytu święceń jest in se ważna. Concedo (zgoda)
      2. każdy przypadek wyświęconego w nowym rycie kapłana nawracającego się na Tradycję jest rozpatrywany osobno, in specie. Concedo
      3. Wyświęca się sub conditione (a nie ponownie, jak jeden kapłan napisał) tylko wtedy, gdy istnieją pozytywne wątpliwości co do jednego z istotnych elementów sakramentu (materia, forma, intencja). Concedo
      4. W trzech przypadkach, o których Pan pisał, ale także in genere w Polsce, biskupi polscy wyświęcający kapłanów mają katolickie pojęcie kapłaństwa oraz, co zakładam już sam, ordinandi też. Rzeczywiście jest to raczej pewne, ale skoro są niewątpliwie modernistami (tu trzeba by szukać dowodów, że którykolwiek polski purpurat nie jest modernistą), sam nie ufałbym nigdy moderniście w niczym, co robi. Tym bardziej w udzielaniu sakramentu tak ważnego, jak kapłaństwo. I stąd tutaj: nego (brak zgody).

      Dlatego, skoro salus animarum suprema lex, a okazuje się, że są wierni, którzy tylko do Bractwa przychodzą, ponieważ tu mają z pewnością ważne sakramenty, optowałbym za święceniami sub conditione. Ale jestem zwykłym laikiem, średnio obeznanym z filozofią i teologią moralną.

      Rzecz jasna, jak napisałem we wstępie to tego wpisu, uznaję wielkę zasługę tych kapłanów, którzy porzucili ciemności modernizmu (nawet jeśli tam byli w mniej zawiniony sposób) i poznali światło katolickiej wiary. Wspaniale o nich to świadczy.

      Odpiszę też prywatnie na adres mejlowy podany w komentarzu.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz z Asturii

  4. Marek pisze:

    Dziekujemy bardzo za komentarze.
    Wspieram Pana z calego serca w walce z grzechem liberalizmu w Bractwie.

    • Szanowny Panie,

      Wybaczy Pan, że nie jestem pewien, czy to do mnie, czy do P. Klucznika. Jeśli do mnie, dziękuję, jeśli do P. Klucznika, dołączam się do wyrazów wsparcia.

      In Christo Rege,
      Pelagiusz z Asturii

  5. Alfons pisze:

    Dla potomnych dorzuce jeszcze pare refleksji.
    Jest taka książka nie przetłumaczona na język polski:
    „Zakon Melchizedeka Michael Davies”
    Bardzo ciekawe dlaczego nikt jej nie przetłumaczył.
    Ale bardzo mocne słowa w niej padają z ust człowieka który przecież był obrońcą posoborowia.
    Pewno po napisaniu książki, obudził się przerażony i cały zalany potem i musiał stwierdzić, że on nie mógł tego napisać tylko jakis nieznany sedewakantysta. Ciekawe co dalej się działo z tą książką. Pewno dlatego żadne bratwo jej nie wydało.

    Michael Davies dowodzi nieważność nowego rytu

    W książce Zakon Melchizedeka Michael Davies (człowiek który faktycznie bronił ważności ordynacji nowego rytu) jest zmuszony, w świetle niezaprzeczalnych dowodów, wydawać oświadczenie po oświadczeniu dowodzące, że ordynacja nowego rytu musi być uznana za nieważną, tak jak ryt anglikański. Poniżej kilka z nich – s. 94-95:

    Michael Davies, Zakon Melchizedeka, s. 97:

    „Jeśli nowy ryt katolicki uzna się za ważny, to podkopana jest cała sprawa przedstawiona w Apostolicae Curae [Leona XIII] … Jeśli nowy ryt katolicki, pozbawiony wszelkiej obowiązkowej modlitwy oznaczającej istotne uprawnienia kapłaństwa jest ważny, to nie wydaje się być powodu dlaczego anglikański ryt z 1662 miałby nie być też ważny, a jeszcze mniej może być możliwy sprzeciw wobec Anglikańskiej Ordynacji Serii III z 1977”.

    Michael Davies, Zakon Melchizedeka, s. 99:

    „Jako ostateczny komentarz o nowej ordynacji katolickiej, chciałbym zacytować fragment Apostolicae Curae i poprosić każdego czytelnika by pokazał mi jak słów które papież Leon XIII napisał o rycie Cranmera nie można odnieść do nowej ordynacji katolickiej, przynajmniej jeśli chodzi o modlitwy obowiązkowe”.

    Michael Davies, Zakon Melchizedeka, s. 109:

    „… różnice między rytem katolickim z 1968 i nowym anglikańskim sa tak minimalne, że trudno jest uwierzyć że nie miały tego samego celu… Okaże się, że każda obowiązująca formuła może być interpretowana jako przyznająca specjalne uprawnienia kap-łańskie odmawiane wiernym w ogóle została starannie wyłączona z nowego rytu”.

    Michael Davies, Zakon Melchizedeka, s. 94-95:

    „Kiedy zmiany [w rycie ordynacji] rozważa się jako całość, wydaje się niemożliwe uważać, by jakiś rzetelny katolik zaprzeczył, że podobieństwo do reformy Cranmera [anglikańskiej] jest widoczne i alarmujące. Jest dość oczywiste, że w Kościele Katolickim są potężne siły i różne protestanckie wyznania zdecydowane na osiągnięcie wspólnej ordy-nacji za każdą cenę… XVI-wieczni protestanci zmienili tradycyjne pontyfikaty bo odrzucili katolicką doktrynę kapłaństwa. Abp Bugnini ze swoim Consilium zmienili pontyfikat rzymski w taki sposób, że jest mała albo nie ma żadnej różnicy między wiarą katolicką i protestancką, podkopując Apostolicae Curae [Leona XIII]”. [14]

    Św. Tomasz z Akwinu, Summa Theologica, Cz. III, Q. 60, A. 8: „… intencja jest kluczowa dla sakramentu, co wyjaśnimy później. Dlatego, jeśli zamierza przez takie dodanie lub tłumie-nie dokonać ryt inny niż ten uznawany przez Kościół, wydaje się, że sakrament jest nieważny; bo zdaje się on nie mieć intencji zrobienia tego co robi Kościół”.

    Należy także zauważyć, że Cranmer, tworząc nieważny ryt anglikański, unieważnił subdiakonat i mniejsze zakony i zastąpił je ministrami w 3 stopniach: biskup, kapłan i diakon. To jest dokładnie to co zrobił Paweł VI zmieniając katolickie ryty.

    Nowy ryt wspomina, że kandydaci do ordynacji maja być wyniesieni do „kapłaństwa” – ale tak samo robi nieważny anglikański.

    Fakt, że papież Leon XIII w Apostolicae Curae wyjaśnił, że jeśli ryt ordynacji implikuje wy-kluczenie uprawnienia składania ofiar przebłagalnych, tak jak nowy ryt, to musi być nieważny, choć może wyrażać lub wymieniać słowo „kapłan”.

    Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów przyznała, że teologia katolicka kapłaństwa nie była wyraźna w rycie 1968. [15]

    Faktem jest to, że nowy ryt Pawła VI jest całkowicie nowym rytem, który odrzuca to co robi Kościół, odrzucając to co przez konstytucję Chrystusa należy do charakteru sakramentu [wyświęcane kapłaństwo], dlatego jest wyraźne to, że konieczna intencja pokazywana w tym rycie jest niewystarczająca, a nawet przeciwna do i destrukcyjna dla Sakramentu Święceń (Leona XIII).

    Te fakty dowodzą, że Nowego Rytu Ordynacji Pawła VI nie można uważać za ważny, a nieważny.

    Poniżej link do całego artykułu:
    http://glostradycji.blogspot.com/2016/06/dlaczego-nowy-ryt-swiecen-ksiezy-jest.html

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s