Cała historia odważnych karmelitanek niemieckich z Brilon-Wald

Prawie miesiąc temu wyszła na jaw poważna sprawa niemieckiego klasztoru tradycyjnych karmelitanek, które dotychczas korzystały z duchowej opieki biskupów i kapłanów Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X („Odważne karmelitanki Tradycji: prawda przed posłuszeństwem”). Brytyjska strona The Recusant zaprezentowała opis całej historii odważnych karmelitanek oraz ich traktowania przez niemieckie władze FSSPX. Poniżej przedstawiamy nasze luźne tłumaczenie artykułu. Niech każdy przeczyta i się przekona, że to nie jest manipulacja kapelana sióstr, ale raczej manipulacja x. Schmidbergera, który woli „pokorę” jednej siostry, która złamała śluby uroczyste opuszczając klasztor, niż stanowczość i bezkompromisowość pozostałych sześciu sióstr posłusznych swej Przełożonej.

A w najbliższym czasie pojawi się list x. Zaby, kapelana sióstr karmelitanek (najpierw na forum Un évêque s’est levé).

Karmel św. Józefa i Bractwo Św. Piusa X
Krótka prezentacja wydarzeń z wiosny 2013

 Luźne tłumaczenie

Karmel św. Józefa w Brilon-Wald istnieje od 2 lutego 1984, jako klasztor-córka macierzystego klasztoru z Belgii, który to założyła rodzona siostra abp Lefebvre. Obecnie żyje tam, w zupełnej klauzurze, 6 sióstr ze ślubami i jedna nowicjuszka.

Jurysdykcja zastępcza

mother Christina with abp LefebvreAby zachować się przed niszczącym życie zakonne soborowym Kościołem, karmelitanki z Brilon-Wald oddały się pod duchową opiekę Bractwu Św. Piusa X. Obowiązki wynikające z „jurysdykcji zastępczej” na początku wykonywał abp Lefebvre, następnie bp Fellay, a po wyborze tego ostatniego na Przełożonego Generalnego FSSPX w 1994, bp de Galarreta. Opiekę tą opisał w okólniku do zgromadzeń zaprzyjaźnionych 28 maja 1991 ówczesny Przełożony Generalny, x. Franciszek Schmidberger, pisząc, że Arcybiskup był bardziej „ojcem, doradcą i przyjacielem, niż władzą prawną”.

Bp de Galarreta wypełnia tę swą posługę nie jako członek FSSPX, ale jako katolicki biskup i każde zgromadzenie zaprzyjaźnione „jest zupełnie wolne, by się do niego zwrócić, albo nie”. „Ani on, ani Bractwo, nie mają najmniejszej intencji przejęcia innych zgromadzeń w żaden sposób. Ważne jest również widzieć zawsze w jego działalności nadzwyczajną, a nie zwyczajną, jurysdykcję, dopóki nie nadejdzie dzień, kiedy sprawy w Bożym Kościele nie powrócą do porządku ustanowionego przez Boga.” (x. Schmidberger, 28 maja 1991)

Nowe i dziwne metody i konieczna decyzja

Nowa linia FSSPX wyraźna od 2000, a otwarcie wyrażona przez Pierwszego Asystenta, x. Pflugera podczas spotkania kapłanów niemieckiego dystryktu w Stuttgarcie we wrześniu 2011, polegająca na poszukiwaniu „kanonicznej regularyzacji” i „kanonicznego porozumienia” z soborowym Rzymem wprawiało w coraz to większe zakłopotanie nasze siostry karmelitanki, które właśnie po to, by się uchronić przed soborowym Rzymem oddały się w duchową opiekę FSSPX. Czyżby miałyby być teraz im przekazane przez ich własnych opiekunów?

Burzliwe wydarzenia w samym Bractwie, począwszy od jesieni 2011 wcale nie pomogły uspokoić siostry. Szczególne nadzieje pokładały w bp de Galarrecie, odpowiedzialnym za zgromadzenia zaprzyjaźnione, zwłaszcza, że w swychAlfonso de Galarreta at St. Jude'sRefleksjach” z okazji spotkania przełożonych Bractwa w Albano 7 października 2011 oraz w liście trzech biskupów do bp Fellaya z 7 kwietnia 2012 wyraźnie wypowiadał się przeciwko „porozumieniu kanonicznemu”.

Po kapitule generalnej FSSPX w lipcu 2012 z jej żałosnymi „sześciu warunkami” dla „honorowego poddania się”; po wykluczeniu bp Williamsona wpierw z kapituły generalnej, a potem z Bractwa, bez żadnej pomocy z jego braci biskupów; w szczególności zaś po wypowiedzi bp de Galarrety w Villepreux w październiku 2012 (pisaliśmy o tym niedawno, „Czyżbyśmy zaczęli wierzyć w demokratyzm? Smutna wolta biskupa de Galarrety”), w którym zmienił się z Szawła w Pawła, to znaczy, z przeciwnika porozumienia w jego zwolennika; po tych wszystkich wydarzeniach nic nie pozostało z ich pierwotnej nadziei. Nie można już mieć zaufania, że władze FSSPX mogą uchronić przez modernizmem soborowego Rzymu.

grec book coverOstatecznym czynnikiem jasnego zrozumienia sytuacji była lektura książki x. Michała Lelonga o GREC, Dla koniecznego pojednania (kilka tekstów na jej temat można przeczytać w kategorii GREC mojego blogu. Przygotowuję tłumaczenie kluczowych cytatów z książki, którą niedawno przeczytałem – przyp. PA), która w otwarcie pokazała, jak długo i jakimi metodami niektórzy w Bractwie pracowali nad doprowadzeniem do zjednoczenia z soborowym Rzymem, to znaczy, jak dalece „FSSPX” było już zarażone i jak głęboko zakorzenione było już zło.

Aby zachować wierność wierze katolickiej i uchronić się przez soborowym Rzymem, siotry karmelitanki uznały zimą 2012/2013, że konieczne będzie zerwanie współpracy z FSSPX. Skoro bp de Galarreta przebywał w marcu w Niemczech i zachodziła możliwość jego wizyty w klasztorze św. Józefa, siostry zakomunikowały mu 25 lutego, że już nie będą potrzebowały jego „jurysdykcji zastępczej” i w związku z tym jego wizyta nie będzie konieczna. Krok ten został podjęty po intensywnych badaniach, medytacji, modlitwie i szukaniu rad, do czego miały pełne prawo, skoro według słów Przełożonego Generalnego z 1991 zgromadzenia zakonne były zupełnie wolne, by kontaktować się z bp de Galarretą albo nie.

Manewry, by zdobyć fortecę

Wygląda na to, że były Przełożony Generalny FSSPX a obecny Przełożony niemieckiego dystryktu, x. Franciszekfr_schmidberger_at desk Schmidberger, zapomniał o swoim liście z 1991. Jeszcze tego samego dnia, kiedy bp de Galarreta powiadomił go o decyzji karmelitanek (25 lutego), zanim mógł nawet przemyśleć sprawę, a był, jak zwykle, w domu rekolekcyjnym Bractwa w Schwarzwaldzie głosząc rekolekcje, wysłał faks ojcowi duchownemu sióstr, w którym nakazał mu w przeciągu trzech dni, a dokładnie przez godziną 20:00 28 lutego (czyli do chwili abdykacji Benedykta XVI), opuścić klasztor i przenieść się do siedziby dystryktu w Stuttgarcie. Jako powód podał, że siostry pragną odciąć się z powodu „domniemanego liberalizmu” w Bractwie i nawet nie chcą opuścić klasztor rozmawiać ze swoim „Kościelnym przełożonym” (pewnie miał na myśli bp de Galarretę). Otóż, „jurysdykcja zastępcza” bez ścisłej jurysdykcji nagle stała się „Kościelnym przełożonym”, pomimo tego, że Pierwszy Asystent FSSPX nie tak dawno temu mówił dziennikarzowi, z pełną aprobatą Przełożonego Dystryktu i Domu Generalnego, że „FSSPX” cierpi z powodu „kanonicznej nieregularności”. Nieregularny kler z pewnością nie może być „Kościelnym przełożonym”…

Kapelan sióstr nawet nie był obecny w Brilon-Wald w dniach pomiędzy 25 a 28 lutego, gdy zaś wrócił, sytuacja się zmieniła. Po pierwsze, pewni dobrze chcący kapłani przekonali siostry, by poczekały z ostateczną decyzją i spróbowały porozmawiać z bp de Galarettą. Siostry zgodziły się poczekać do Wielkanocy i przyjąć biskupa w dniach 20 do 23 marca.

Po drugie, siostra zewnętrzna (każdy klasztor kontemplacyjny ma normalnie jedną zakonnicę, która nie mieszka za tą samą klazurą, może opuszczać klasztor, by robić zakupy, etc.). Choć dopiero kilka dni wcześniej, w święto św. Józefa, złożyła uroczyste śluby w Karmelu św. Józefa, nie chciała nic wiedzieć na ten temat i postąpić w zgodzie z całą wspólnotą.

Pomimo próśb swej matki przełożonej, by poczekała do Wielkanocy z decyzją, a wtedy, jeśli zechce, będzie mogła przenieść się do innego klasztoru (był już jeden chętny klasztor), siostra zewnętrzna zdecydowała natychmiast opuścić klasztor. Skontaktowała się ze swoim bratem, kapłanem FSSPX ze Stuttgartu, który po nią przyjechał samochodem i po prostu zabrał.

Między rekolekcjami zakończonymi 2 marca i spotkaniem kapłanów rozpoczynąjącym się 4 marca, Przełożony Dystryktu niemieckiego znalazł czas, by napisać list do kapelana Karmelu wzywając go, tym razem jako „rozkaz wedle posłuszeństwa”, by zjawił się w siedzibie dystryktu w Stuttgarcie 7 marca przez godziną 20:00.

Wobec tego Wielebna Matka Przeorysza zwróciła się do x. Schmidbergera i grzecznie poprosiła go, by zostawił im x. kapelana przynajmniej aż do Wielkanocy, inaczej, zwłaszcza po bezprawnym usunięciu siostry zewnętrznej, siostry nie mogłyby wierzyć w czystość jego intencji (i stąd intencji FSSPX). Odpowiedź z 6 marca brzmiała: Przełożony Dystryktu ma prawo przenosić księży, jak chce i nie ponosi żadnej odpowiedzialności za ucieczkę siostry zewnętrznej. Ponadto, usunięcię tejże siostry było konieczne dla jej nerwów oraz brakuje mu pokory pozostałych karmelitanek z Brilon-Wald.

Jeśli złodziej chce zdobyć miasto albo fortecę, wpierw stara się odciąc dostęp dóbr z zewnątrz. Coś podobnego miało miejsce tutaj. Po usunięciu siostry, która była odpowiedzialna za dostarczanie środków do życia, przyszła kolej na x. kapelana, aby odciąć siostrom dostęp do środków do życia duchowego. Wbrew swoim własnym słowom z 1991 roku, czcigodny Przełożony Dystryktu w oczywisty sposób pragnął przejąć niemiecki Karmel św. Józefa (nie mógł tego zrobić inaczej, skoro nieruchomości należą do sióstr). Wszystkie jego deklaracje niewinności na nic się zdały. Prawo przeniesienia kapłana nie zawiera prawa pozostawienia klasztoru bez pokarmu duchowego i nałożenia w pewnym sensie interdyktu (zakazu korzystania z sakramentów Kościoła), a żadnego przestępstwa nie udowodniono siostrom. Niemożliwe jest też, by kapłan pod jego władzą uprowadził zakonnicę, która potem zamieszkała w domu Bractwa jego dystryku, bez zgody samego x. Schmidbergera, zwłaszcza, że bronił on tej procedury.

Nieuniknione zerwanie

Sytuacja była dla karmelitanek jasna. Poinformowały bp de Galarretę, że nie musi się już fatygować. W takich warunkach współpraca z takimi ludźmi była nie do pomyślenia. Dla x. kapelana również było jasne, że nie może się słuchać nakazów Przełożonego Dystryktu. Bezsensowne i niesprawiedliwe rozkazy nie są obowiązkowe. Rozkaz nie miał sensu, jako że w trzy dni nie było możliwe, by ksiądz spakował wszystko i zorganizował przeprowadzkę. Rozkaz był niesprawiedliwy, jako że miał oczywiście za cel pozbawienie karmelitanek z Brilon-Wald Mszy św. i sakramentów.

Zaiste, bez specjalnego przekonania w wyżej wspomnianym liście Przełożony Dystryktu obiecał „zastępcę” za ojca duchowego, ale w „wyznaczonym dniu” 7 marca nie było ani widać, ani słychać tego „zastępcy”. Przynajmniej do Wielkanocy siostry powinny były mieć czas, by znaleźć sobie same nowego kierownika duchowego. Ponieważ Karmel nie był winien żadnego przestępstwa, lecz tylko skorzystał ze swego prawa, nie było żadnego powodu dla wymierzenia kary, zwłaszcza biorąc pod uwagę niezliczone zasługi, jakie modlące się siostry zdobyły dla niemieckiego dystryktu.

Naturalnie, można się spodziewać, że FSSPX będzie rozpowszechniało różnego rodzaju zniewagi i oszczerstwa wobec Karmelu z Brilon-Wald albo przynajmniej źle mówić o nim, skoro nie mogą go zdobyć. Po drugie, można przypuszczać, że x. kapelan zostanie usunięty z Bractwa za „nieposłuszeństwo”. Ale Bogu należy się być bardziej posłusznym niż ludziom. „In Deo laudabo verbum, in Domino laudabo sermonem: in Deo speravi, non timebo quid faciat mihi homo.” (Ps. LV, 11).

* * *

Fragment artykułu x. Schmidbergera o karmelitankach
(Pismo niemieckiego dystryktu, kwiecień 2012)
Tłumaczenie dokładne fragmentu za The Recusant

« W tym momencie muszę przekazać bardzo bolesną wiadomość: karmelitanki z Brilon-Wald, zmylone przez swego kapelana, skończyły swą przyjaźń z nami. Ich klasztor został założony 2 lutego 1984 pod wezwaniem św. Józefa i ostatnio obejmował osiem sióstr. Pod koniec lutego poinformowały bp de Galarretę, który jest odpowiedzialny za zgromadzenia zakonne związane z nami, że z powodu liberalizmu w FSSPX skończą swoje relacje z nami. Ten [liberalizm] stanowi prawdziwe zagrożenie dla ich Wiary. Półtoraroczny wpływ poprzedził tę decyzję, za którą nie było wystarczająco pociągniętej odpowiedzialności. W ostatnich miesiącach wywrotowe i oszczercze pisma, napisane przez kapłanów, którzy wkrótce nas opuszczą albo już nas opuścili, ponoć krążyły. Oczywiste jest, że zakonnice w odosobnieniu, które są tylko „informowane” z tej strony, nie są uzbrojone przeciwko takiemu wrogowi. Krok po kroku ich ufność została podważona. W końcu stały się ofiarami ojca kłamstwa i uwodzenia. Tak więc możemy tylko powiedzieć za cierpiącym Jobem: „Pan dał, Pan zabrał, niech imię Pańskie będzie błogosławione.”

To zerwanie powinno przypominać nam o ostrzeżeniach wielkiego Apostoła Pawła: „Przeto kto mniema, żeby stał, niech patrzy, aby nie padł.” (I Kor. X, 12). Nie “mówi, że ten kto stoi”, ale „kto mniema, żeby stał”, właśnie dlatego, że wiele dusz uważa się w bezpieczeństwie; kąpią sią w cnocie, podczas gdy pycha i przekonanie o własnej nieomylności dawno temu usidliły ich serca. Uparcie,  przekonanie o własnej nieomylności, pobłażanie, krytykanctwo, fałszywa dialektyka, kpina i złośliwość nie są darami Ducha Świętego, ale cechami przeciwnika Boga. Nie zależy mu na tym, że doprowadzi duszę do upadku przez jej dobrze znaną słabość, albo przez jej pychę z powodu własnej cnoty. Zbyt często diabeł zmienia się w anioła światła i dokonuje swego dzieła uwodzenia sub specie boni – pod pozorami dobra. Jeśli ktoś przesadzi ze swym prawem, na przykład, największa niesprawiedliwość może być zrobiona. Nie bez powodu stare powiedzenie mówi: Summum jus, summa injuria. Jeśli opłynąłeś dookoła niebezpieczeństwa złego posłuszeństwa i uniknąłeś liberalizm i modernizm, wcale nie jesteś odporny na sekciarski antyliberalizm. Tylko pokora ducha, a być może jeszcze bardziej serca, chroni przed upadkiem. „Uczcie się ode mnie”, mówi nasz święty Pan, „żem jest cichy i pokornego serca” (św. Mat. XI, 29) »

Na podstawie The Carmel of St. Joseph and The Society of St. Pius X. A brief presentation of the events of Spring, 2013 opracował Pelagius Asturiensis.

26 comments on “Cała historia odważnych karmelitanek niemieckich z Brilon-Wald

  1. Cristoff pisze:

    Jestem osobą świecką i z dużej odległości obserwuję sytuację w FSSPX, mam sporo sympatii dla całego Bractwa i nie chciałbym, żeby to środowisko zostało zniszczone poprzez działania pełne pogardy, pychy i zacietrzewienia. Sprawa JE Bpa Ryszarda już kładzie się cieniem, ale czy rozpętanie kolejnych „zadym” i eskalowanie wrogości wobec Władzy w FSSPX to dobra metoda na poprawę sytuacji? Ci co decydują się na radykalne kroki w tą lub przeciwną stronę muszą wiedzieć, że nie będzie już powrotu do sytuacji „sprzed”.

    • Katz pisze:

      A więc postawa rezygnacji? Hmm… Po co zatem przez tyle lat wierni pokonywali co niedzielę dziesiątki kilometrów? Do sytuacji „sprzed” się nie wróci, ale chodzi o Mszę św., w której można będzie uczestniczyć. Było takie powiedzenie – abp Lefebvre uczynił katolikom drogę do kościoła dłuższą. Wydaje się, że bp Felley uczyni jeszcze dłuższą…

  2. Szanowny Panie Cristoff,

    Sprawa jest bardzo, a bardzo prosta. Nie ma najmniejszego sensu poszukiwanie rozwiązania sprawy „kanonicznej” przed rozwiązaniem sprawy doktrynalnej. Taka była jasno wyrażona wola abp Lefebvre’a, taka też była decyzja kapituły z 2006 (np. https://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2013/03/15/fsspx-a-rzym-dokad-prowadzi-obecna-polityka/ oraz https://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2012/12/05/porozumienie-z-rzymem-wedlug-abp-lefebvrea/).

    Otóż, bp Fellay i jego towarzysze podjęli próby rozwiązania kwestii praktycznej („kanonicznej”) po tym, jak dyskusje doktrynalne jasno wykazały, że mamy do czynienia z dwoma innymi religiami (https://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2013/03/21/o-soborowym-kosciele-i-o-tym-prawdziwym-sloweczko/). Bp Fellay przekonał się do „nowej wiosny Kościoła” (https://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2013/03/12/bp-fellay-za-przylaczeniem-sie-do-rzymu-marzec-2012/).

    Wobec tej sytuacji, na początku trzech biskupów, obecnie tylko jeden, wielu kapłanów i wiernych ostrzegało i wyrażało swój sprzeciw. Jednym z fatalnych owoców nowej polityki Menzingen jest sianie nieufności z powodu podwójnego, niejednoznacznego języka, jakim się posługują. Na próżno przypisuje się to „wywrotowym” kapłanom i wiernym.

    „Zadymę” spowodował bp Fellay. Dowodem jego odejścia od linii Arcybiskupa jest jego własna deklaracja doktrynalna: https://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2013/03/09/soborowa-deklaracja-doktrynalna-niesoborowego-jeszcze-bp-fellaya/

    Proszę sobie jeszcze przeczytać Katechizm kryzysu w Bractwie napisany przez kapłana FSSPX: https://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2013/03/09/katechizm-kryzysu-w-bractwie-napisany-przez-kaplana-fsspx/, oraz dlaczego wierni powinni znać poglądy swych duszpasterzy: https://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2013/03/22/czy-wiernych-moga-interesowac-poglady-ich-duszpasterzy/. Może to nieco rozjaśni Panu spojrzenie na tę sprawę. Ale w tym liberalnym świecie, gdzie większość ludzi już tak jest na wskroś przesiąknięta jego doktryną, wątpię, by wielu zrozumiało o co tu chodzi. Dzisiaj ludzie nie są w stanie stać się Cristeros, ludźmi bezkompromisowymi. Bp Fellay jest człowiekiem kompromisu z modernistami. Dlatego słusznie zwie się go „zdrajcą” (pierwszy raz użyłem tego słowa w odniesieniu do Przełożonego Generalnego FSSPX, naprawdę świadomie i tego nie wycofam).

    In Christo Rege,
    Pelagiusz z Asturii

  3. Cristoff pisze:

    Panie Pelagiuszu! Przyjmując Pana poglądy i stawiane (popierane?) tezy chciałbym znać Pana pogląd na przyszłość Bractwa lub tych jego części, które odpadną od FSSPX w wyniku ostatnich wydarzeń. Jeśli hipotetycznie założymy, że Bractwo mogło zerwać lub nienawiązywać rozmów doktrynalnych, jako nie mających sensu bez pełnego spełnienia warunków wstępnych, to czy uzasadnionym jest twierdzenie, że z czasem trzeba byłoby liczyć się z obraniem przez nie drogi sedeprewacjonistycznej (np. kwestia przyszłych święceń biskupich, rzecz jasna bez zgody Rzymu). Czy grupa, która odpadnie od FSSPX, w przyszłości nie jest skazana na to samo?

  4. Smigly pisze:

    Dla mnie wiernemu Bractwa z Warszawy sytuacja w jakiej jestesmy postawieni jest skandaliczna.
    Mszę św odprawia neo kapłan wyświęcony w posoborowym rycie.
    W konfesjonale siedzi neo kapłan i sobie spowiada.
    Tak jest juz od wielu miesiecy.
    Zaden inny kaplan praktycznie nie spowiada.
    Wszelki prosby o spowiedz z innymi kaplanami sa ignorowane.
    Az sie w glowie nie miesci ze jeszcze pare lat temu Bractwo mialo taki stosunek do posoborowego rytu święceń:

    „Katolikowi nigdy nie wolno więc korzystać z sakramentów, co do których ważności istnieje uzasadniona wątpliwość. W obecnej sytuacji stosuje się to często do sakramentów, których szafarzami są księża wyświęceni według nowego obrządku. Nie rozstrzygając kwestii ważności ich święceń, z całą pewnością możemy jednak powiedzieć, że w przypadku tak poważnej i dalekosiężnej w skutkach wątpliwości, świadome korzystanie z posługi duszpasterskiej tych kapłanów, które należą z pewnością do wyżej wymienionych grup 2° i 3°, jest moralnie niedopuszczalne.”

    Jestem przekonany ze dla wiekszosci ksiezy Bractwa novus ordo juz nie stanowi zadnego problemu a pare lat temu nawet sam ks Karol pisal i glosil ze nie mozna uzestniczyc w novusie.

    Bp Williamson oczywiscie mial racje piszac wielokrotnie o upadku Bractwa i przelozonych lecacych w otchlan liberalizmu.
    To jest najwiekszy grzech kaplanow Bractwa ktory przenika i pograza samych wiernych poslusznych i bezrefleksyjnie przyjmujacych wszystkie zdrady przelozonych.
    Inaczej tego nie mozna nazwa jak Z D R A D A

    • Katz pisze:

      Jak kiedyś powiedział red. naczelny Angelusa – wprowadzą mszę katolicką, ale nie będzie już kapłanów…

    • Cristoff pisze:

      a na jakiej podstawie Panowie podważacie ważność święceń posoborowych? Jakieś argumenty? Automatycznie trzeba by stwierdzić, że święcenia biskupie też nie są ważne. Ale ok, proszę o jakieś źródło Panów twierdzeń…

      • Katz pisze:

        Cóż, ja na przykład, rzucałem monetą i tak mi wypadło. Ale może Pan zechciałby wytłumaczyć, skąd przekonanie, że zmieniony ryt święceń ma coś wspólnego z tym, który sprawdzał się w Kościele Katolickim od 2 tys. lat. I dlaczego owoce są gorzkie?

        • Cristoff pisze:

          odpowiedź pytaniem na pytanie, to nie za dobrze o Panu świadczy. Zresztą skoro o tak ważnej sprawie zaufał Pan ślepemu losowi… Podziwiam.
          Natomiast udowodnienie tezy należy do osoby, która tą tezę wygłasza, ja póki co nie wygłosiłem żadnej tezy na temat ważności święceń posoborowych, Pan Smigly tak, więc czekam!

  5. Smigly pisze:

    We wczesniejszych komentarzach byly linki do tekstow na temat watpliwych swiecen kaplanskich:
    http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/571
    http://semperfidelisetparatus.blogspot.com/2013/01/sub-conditione-praktyka-zgodna-z-duchem.html

    Katechizm o kryzysie w Kościele:

    91. Czy wolno otrzymywać sakramenty według nowych obrządków?

    Z powodu wyżej wspomnianych braków nie powinno się otrzymywać sakramentów w nowych, ale jedynie w starych obrządkach, gdyż tylko te są godne i z pewnością ważne. Normalnie nie jest dozwolone przyjmowanie sakramentów w formie, która jest w jakikolwiek sposób wątpliwa. Wyjątkiem są sakramenty dla osób umierających, jeśli nie jest możliwe sprowadzenie w odpowiednim czasie księdza wiernego Tradycji.

    Artykul z „Zawsze Wierni” ” Problem z nowym rytem święceń”:

    Istotne elementy formy i materii są nienaruszalne i nie mogą zostać zmienione przez nikogo – nawet sobór ani papież nie posiadają takiej władzy. Wyjaśnia to Leon XIII w bulli Apostolicae curae:
    Kościołowi nie wolno zmieniać, ani nawet dotykać, materii czy formy sakramentów. Może on zmieniać, usuwać czy wprowadzać coś do obrzędów nie zasadniczych lub do „ceremonii” towarzyszących udzielaniu sakramentu, takich jak procesje, modlitwy czy hymny, przed lub po słowach właściwej formy.
    Św. Tomasz uczy:
    Jest oczywiste, że gdy się opuści coś z tego, co stanowi istotną część formy sakramentalnej (substantia formae sacramentalis), ginie należyta treść znaczeniowa słów i w następstwie sakrament nie dokonuje się7 .
    W tym samych duchu wypowiada się św. Pius X:
    Dobrze wiadomo, że Kościołowi nie przysługuje prawo wprowadzania czegoś nowego do istoty sakramentów (Ex quo nono).
    W przypadku zaistniałych uzasadnionych wątpliwości co do ważności udzielanego sakramentu, wiernych obowiązuje zakaz jego przyjęcia.
    Katolikowi nigdy nie wolno więc korzystać z sakramentów, co do których ważności istnieje uzasadniona wątpliwość. W obecnej sytuacji stosuje się to często do sakramentów, których szafarzami są księża wyświęceni według nowego obrządku. Nie rozstrzygając kwestii ważności ich święceń, z całą pewnością możemy jednak powiedzieć, że w przypadku tak poważnej i dalekosiężnej w skutkach wątpliwości, świadome korzystanie z posługi duszpasterskiej tych kapłanów, które należą z pewnością do wyżej wymienionych grup 2° i 3°, jest moralnie niedopuszczalne.

    artykuł ks P. Scott’a:

    ks. Scott: „…przełożeni mają prawo naciskać, by jakikolwiek ksiądz zwracający się ku Tradycji, ponownie, warunkowo przyjął święcenia…”
    „…od kogo mieliby ci seminarzyści przyjąć święcenia kapłańskie? Od soborowych biskupów, którzy, ze względu na ich wątpliwe intencje, udzielają wątpliwych sakramentów?
    „Sakramenty są bękarcimi sakramentami. Nie wiemy już, czy są sakramentami, które udzielają łaski. Nie wiemy już, czy ta Msza udziela nam Ciała i Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa.”

    • Cristoff pisze:

      dziękuję za merytoryczną odpowiedź. Trochę przewrotnie napiszę: jeśli święcenia posoborowe nie są ważne to Papież Franciszek (bez numeru) nie otrzymał faktycznie sakry biskupiej, a kto wie (to zależy w jakim rycie otrzymał święcenia kapłańskie) czy ważnie został wyświęcony na księdza? Ale kto ma o tym zdecydować? Ja? Któryś z Panów? Ale to by świadczyło, że jesteście jednak sedewakantystami ipso facto…

      • Jacek Stypuła pisze:

        Nikt nie może zdecydować o tym, co już się stało, a więc – ipso facto – już zostało zdecydowane, przez konsekratora i konsekrowanego, bądź ,,konsekratora” i ,,konsekrowanego”.

        Natomiast, co się rzeczywiście stało, wie tylko Bóg, ponieważ tylko On zna intencje tych, którzy podjęli decyzję. My możemy mieć tyko uzasadnione, bądź nie, wątpliwości, które nie mają jednak dużo wspólnego z pojęciem sedewakantyzmu, bo czyż sedewakantyzmem jest, mieć uzasadnione wątpliwości, że telefon, który odebraliśmy w Prima Aprilis był rzeczywiście od papieża?

      • L pisze:

        „Trochę przewrotnie napiszę: jeśli święcenia posoborowe nie są ważne to Papież Franciszek (bez numeru) nie otrzymał faktycznie sakry biskupiej, a kto wie (to zależy w jakim rycie otrzymał święcenia kapłańskie) czy ważnie został wyświęcony na księdza?”

        To rzeczywiście przewrotne postawienie sprawy, bo o nowych święceniach nie mówi się, że SĄ nieważne, ale że istnieje poważna wątpliwość co do ich ważności. Skoro tak, to nie można powiedzieć z pewnością, że papież Franciszek nie został ważnie wyświęcony, można co najwyżej powiedzieć, że jest poważna wątpliwość co do tego, czy został ważnie wyświęcony. Wobec tego wniosek sedewakantystyczny jest nieuzasadniony, bo sedewakantyści nie bawią się w niepewność, oni są przekonani, że papież nie jest papieżem.

        Ponadto księży z niepewnymi (sic! niepewnymi, a nie nieważnymi) święceniami święci się sub conditione – „pod warunkiem, że ich święcenia były nieważne”, a nie „z pewnością, że były nieważne”.

  6. Katz pisze:

    „tą tezę”?!!! Chyba tę tezę. W języku polskim jest odmiana, dlatego piszemy i mówimy ta teza, te tezy, tą tezą, tę tezę… itd. Przyjacielu! Internet jest pełen odpowiedzi na Twoje zapytania. Nie zaśmiecaj. Stawiasz tezę, że nowoczesne święcenia są ważne, to je udowodnij. Poczytaj, przemyśl. Abp Lefebvre o tym mówił! Znajdziesz też w „Zawsze Wierni” (wcześniejsze wydania). Przepraszam za mocne słowa, ale to irytujące, gdy osoba niezbyt wykształcona i niezbyt „kumata” poucza i trolluje, bez chwili refleksji. Jeśli jesteś katolikiem, to pamiętaj – Pan Bóg stworzył człowieka rozumnym. Nakłada to obowiązek używania rozumu, pod grozą grzechu ciężkiego.

    • Cristoff pisze:

      Odwraca Pan kota ogonem i niestety kłamie pisząc, że stawiam jakąkolwiek TEZĘ! Zadałem PYTANIE, o czym może się przekonać każdy kto przeczyta moje wcześniejsze wpisy. Pięknie, że występuje Pan w roli eksperta poprawnej polszczyzny, ale jak mają się Pana „wycieczki” pod adresem mojego wykształcenia z elementarną kulturą wypowiedzi?

      A Pana zdanie „Nakłada to obowiązek używania rozumu, pod grozą grzechu ciężkiego.” czy przypadkiem w nim nie powinno być raczej groźbą, bo „groza” to nie groźba [inne znaczenie słowa], zatem nie jest chyba prawidłową odmianą słowa „grozi, grozić, zagrażać”!!!

      Zarzuca mi Pan tzw. trollowanie, bo nie zgadzam się z Pana insynuacjami? Tak jest najłatwiej. Pisze Pan o używaniu rozumu, a ma Pan problem ze zrozumieniem krótkiego tekstu! Przypominam, że napisałem: „a na jakiej podstawie Panowie podważacie ważność święceń posoborowych? Jakieś argumenty? Automatycznie trzeba by stwierdzić, że święcenia biskupie też nie są ważne. Ale ok, proszę o jakieś źródło Panów twierdzeń…” Zadałem pytanie. Jeśli zamierzacie tak traktować każdego kto ma wątpliwości wobec waszych poglądów i spostrzeżeń to raczej NIKOGO nie uda się Wam przekonać. Może i lepiej.

      Ale nic to, nie będę więcej najbijał popularności niniejszemu blogowi! Zauważyłem, że niektórzy na różnych forach piszą pod tym samym nickiem, więc ujawniają się ze swoimi poglądami i znani są z robienia fermentu. W jednym miejscu występując jako zatroskani, w innym plują jadem na kilometr!

      Cóż życzę Panom dużo zdrowia…

    • pogromca szurów pisze:

      @Katz. „ale to irytujące, gdy osoba niezbyt wykształcona i niezbyt “kumata” poucza i trolluje” Istotnie, bardzo to irytujące dziecino. Abp Lefebvre zlecił dominikanom z Avrille zbadanie zagadnienia nowego rytu święceń a oni bezwzględnie orzekli jego ważność:
      http://www.angelusonline.org/index.php?section=articles&subsection=show_article&article_id=2487

      • Szanowny Panie Pogromco Szurów,

        Gdyby przeczytał Pan uważnie tytuł artykułu, mowa jest o rycie sakry biskupiej. Tu P.T. Komentatorzy mówią zasadniczo o nowym rycie święceń.

        Bądź, co bądź, argument jest liberalny. Nawet jeśli w sensie ścisłym sama forma tych dwóch rytów jest ważna, sposób, w jaki sprawuje się te obrzędy, przede wszystkim intencja, powodują, że zachodzą mniej lub bardziej poważne wątpliwości, co do ważności. Na innym przykładzie, to, że FSSPX uznaje, że gdy novusa wiernie się odprawia, zgodnie z rubrykami i prawowitą intencją, sacramentum conficitur (sakrament ma miejsce), nie znaczy, że przyjmujemy te sakramenty. A w praktyce, czyli połączenie formy, materii i intencji w Neokościele, ich odprawianie stawia je w niejasnym świetle modernizmu.

        Nie orzekając z metafizyczną pewnością o nieważności tych sakramentów (czy sakry biskupiej, którą Pan tu błędnie przytoczył), ma się do czynienia z moralnymi wątpliwościami, które uzasadniają zastosowanie święceń sub conditione.

        Salus animarum suprema lex, pewność trzeba wiernym zapewnić, jeśli duszpasterzom na tym zależy.

        Argument nadal stoi. Proszę o coś lepszego.

        In Christo Rege,
        Pelagiusz z Asturii

  7. Jacek Stypuła pisze:

    Z tego co widzę, to żaden z P.T. Komentatorów nie postawił dotychczas żadnej tezy, a co najwyżej sugestię implicite – jeden za, a drugi przeciw. To po pierwsze.

    Po drugie, odnośnie przekonywania kogokolwiek; tu nie chodzi o opinię, która nie ma – obiektywnie – znaczenia, ale o prawdę.

    Po trzecie, dyskutujmy ad rem, a nie ad personam.

    Nota bene; ,,tą tezę”, jako kolokwializm dopuszcza się, oczywiście, podczas colloquium.

  8. […] najnowsze wieści sprzed kilku dni: zerwanie niemieckich karmelitanek z Bractwem (ich decyzja, cała historia i odpowiedź na zarzuty x. Schmidbergera) oraz przyłączenie się do katolickiego oporu kilku […]

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s