Kolejna oznaka jedności wewnętrzej (i owoców nowej polityki Menzingen)

FSSPX small logo

Niedawno temu wspominaliśmy o rozmaitych nieszczęsnych owocach nowej, błędnej polityki Menzingen w kluczowej sprawie relacji z Rzymem (FSSPX a Rzym. Dokąd prowadzi obecna polityka). Choć od ubiegłorocznej kapituły lipcowej mowa jest o odzyskanej jedności (a przecież wykluczono z niej samej jednego z bikupów konsekrowanych przez samego abp Lefebvre’a), wciąż mamy kolejne oznaki jedności.

Ponieważ sytuacja zasadniczo się nie zmieniła, sami przypomnieliśmy nasze stanowisko w swego rodzaju deklaracji z dnia 19 marca: Za Bractwo. Przeciwko modernizmowi i praktycznym porozumieniom z modernistami.

Tym razem x. Hugon Ruiz Allejo z Meksyku, do tej pory nie oskarżany publicznie o tworzenie podziałów i wywrotowe postępowanie, powziął osobistą decyzję, o której mówi w swym liście otwartym do wiernych Tradycji Miasta Meksyk. Przy okazji warto przypomnieć o październikowym Liście Kapłanów Dystryktu Ameryki Południowej i Meksyku z okazji przyjazdu biskupa Fellay’a do Argentyny.

 J+M
Straszne zaniedbanie
„Gdy sól traci swój smak…”

List otwarty księdza Hugona Ruiza Vallejo do wiernych Tradycji Miasta Meksyk

Moi drodzy w Chrystusie,

Niektórzy z was wiedzą już o moim opuszczeniu miejsca stałego zamieszkania, Domu św. Józefa, tutaj w mieście Meksyku. Aby uniknąć nieporozumień i zamieszania wśród was, nie tylko jest istotne, ale i konieczne, żebym wyjaśnił wam poważne powody, które zadecydowały o moim postanowieniu.

Nikt z nas nie powinien ignorować przyczyn, które kierowały tym, co dziś nazywamy ruchem Tradycji, początkowo obecnym w różnych częściach świata, ale obecnie przede wszystkim w Bractwie Świętego Piusa X, dziele wzorowego biskupa o imieniu Marceli Lefebvre, który próbował ratować wartości Kościoła katolickiego przed inwazją modernizmu, jaki uderzył w Kościół Chrystusa, przede wszystkim poprzez tzw. Sobór Watykański II oraz wszystkie reformy Kościoła, których Sobór był przyczyną sprawczą. Atak ten spowodował uzasadnioną, obronną reakcję autentycznych katolików, ruch w swojej istocie całkiem naturalny i konieczny. Walka  z doktrynalnymi błędami współczesnego świata, którą prowadzili papieże w wiekach XVIII, XIX i XX, a zwłaszcza papież Pius X, była również tą, którą chcieliśmy podjąć i starać się doprowadzić ją do celu.

Uważamy jednak, a szczególnie tradycjonaliści, którzy widzieli początek tej walki, stwierdzają [dziś], że nasi przełożeni stopniowo obniżyli poziom naszych wymagań i naszej walki w obronie Wiary. Początkowo twierdzono, że to jest metoda, która przyczyni się do nawrócenia  Rzymu: nie tylko sam fakt, że nie denuncjuje się już z taką samą mocą odchyleń ludzi Kościoła, lecz również doprowadzanie do coraz to ściślejszego przybliżenia się z oficjalnym Kościołem. Pytanie brzmi: czy jest to odpowiedni środek, aby nawrócić Rzym? A może to tylko złudzenie? Czy można nawrócić kogoś na prawdę ukrywając tę prawdę? Czy można nawrócić kogoś schodząc po zboczu jego błędów i jego dialektyki?

Z rosnącym niepokojem dostrzegamy wśród wielu kapłanów i wiernych Bractwa, jak i wśród zaprzyjaźnionych kongregacji, zaniedbanie, które przybiera coraz to większych i niejednoznacznych rozmiarów. Coraz bardziej zauważalną ciszę.

Faktem jest, że Rzymianie nie zrezygnowali z żadnego z poważnych błędów Vaticanum II, ani z Nowej Mszy (Novus Ordo Missae), ani z reform, które są konsekwencją tego soboru i, które mają wpływ na życie całego Kościoła; Rzym, dla zbliżenia z Bractwem,  zrobił tylko kilka małych ustępstw natury politycznej, nie wystarczających by miały one wartość dowodu na to, że nastąpiły realne zmiany kierunku w Rzymie, tzn. zmiany w kierunku Tradycji. Wręcz przeciwnie, we wszystkich tych negocjacjach i dialogach dostrzegamy pełną fałszu dyplomację. Nie możemy opierać naszych ważnych decyzji tylko na pogłoskach czy faktach, które w żadnym wypadku nie są dowodem nawrócenia ludzi Kościoła.

Faktem jest, że pomimo porażki poniesionej w słynnych dyskusjach doktrynalnych, rzekomo podjętych w celu nawrócenia Rzymu (i którch nadal nie opublikowano), dokonuje się za wszelką cenę starań dalszego dążenia ku pojednaniu z Rzymem na niezwykle niebezpiecznych warunkach. Dla ukoronowania tego wszystkiego, są już dzisiaj tacy, którzy uważają, że Bractwo powinno podpisać układ w celu podporządkowania się Rzymowi, bez względu na to, czy Rzym się nawrócił, czy też nie! … („Powiedziałbym nawet, że wobec tej wzniosłej rzeczywistości mówić, lub nie o układach z Rzymem, to drobiazg … Bronić wiary, zachować wiarę, umrzeć w wierze oto, co jest istotne”  Kazanie biskupa Fellaya, Paryż, 30 stycznia 2013). Ale może chcemy zależeć od tych, którzy nie mają tych samych zasad, które mamy my, katolicy? Czy można być dobrym duszpasterzem bez znajomości właściwej doktryny? A może ci, którzy nie znają dobrej doktryny mogliby kierować duszpasterstwem tradycjonalistów? Jak moglibyśmy zrozumieć to, co odnosi się do praktyki wiary, jeśli nie mamy tych samych zasad w sprawach wiary i moralności? Czy może nowy papież Franciszek nie rozpoczął swojego pontyfikatu polecając książkę heretyka Kaspera na Placu Świętego Piotra, Urbi et Orbi! Ale czy chcieć żyć w jaskini Alibaby i 40-stu rozbójników w celu  ich nawrócenia, nie jest  wielce pobożnym życzeniem…? To jest szczególnie pobożne życzenie i pełne realizmu….

Wnioski z ostatniej Kapituły Generalnej Bractwa również dramatycznie potwierdziły nasze obawy, bowiem w oficjalnej konkluzji tejże, przywódcy Bractwa ogłosili, jakie miałyby być 6 warunków abyśmy zaakceptowali układ z Rzymem albo regularyzację wewnątrz rzymskiego systemu. Spośród nich, 3 są konieczne, a pozostałe 3 „pożądane”, to oznacza, że nawet jeśli Papież nie zgodzi się na nie, to my i tak zaakceptujemy wspomniane „porozumienie”. Pragnę zauważyć, że warunek „pożądany”, tak naprawdę nie jest prawdziwym warunkiem. Wiele można powiedzieć na temat tych wszystkich warunków, ale najgorsze znajduje się w  pierwszym z trzech „pożądanych”: decyzje naszych sądów kościelnych mogą być cofnięte przez sądy soborowego Kościoła: i to za naszą zgodą! To oznacza, że oni, według ich modernistycznych zasad, decydują o duszpasterstwie księży Tradycji! Ponadto, w drugim warunku „pożądanym”, akceptujemy możliwość uzależnienia nas od lokalnych biskupów, wiedząc bardzo dobrze, jak oni bardzo pragną  możliwości podporządkowania nas swoim ideom i duszpasterstwu Soboru Watykańskiego II! Prawdziwe, zaprogramowane samobójstwo Tradycji! Poza tym, w trzecim z tych warunków, akceptuje się również możliwość, że ten, kto stoi na czele komisji reprezentującej nas przed Papieżem, nie będzie członkiem Tradycji! Ale jak mógłby nas reprezentować ktoś, kto nie myśli tak, jak my, ani nie jest jednym z nas…?! Ksiądz Mario Trejo, przełożony generalny dystryktu Meksyku, powiedział niedawno w czasopiśmie Dystryktu Bóg nigdy nie umiera (nr 41, s. 7), że w Deklaracji ostatniej Kapituły Bractwa „każde zdanie, każde słowo ważono i rozważano, aby dać świadectwo wierze wszechczasów”… A więc, jak w takich warunkach i przez tych, którzy już jej nie wyznają mogłaby być obroniona wiara wszechczasów?

W każdym razie, jest już teraz jasne, że ci, którzy kierują dzisiaj Bractwem św. Piusa X przyjęli nową postawę wobec Rzymu i jego błędów, nową postawę pełną zaniechań i gotową do poważnych kompromisów, które, chociaż się jeszcze nie zrealizowały, ukazują w  światle dnia więcej niż niepokojący stan ducha. Istnieje stopniowe zaniechanie wszystkiego, co odnosi się do naszej walki, do celów, które Arcybiskup wytyczył Bractwu, które są jednocześnie racją naszego istnienia i uzasadnieniają „stan konieczności”, abyśmy mogli wykonywać naszą kapłańską posługę. Jeśli „stan konieczności” nie istnieje, nasze nieposłuszeństwo w stosunku do Rzymu nie jest już teologicznie uzasadnione, tudzież nie byłoby uzasadnione posłuszeństwo wobec władzy, o które nasi obecni przełożoni Bractwa tak bardzo zabiegają.

Polityce zewnętrznej odpowiada „polityka” wewnętrzna: to znaczy, że wewnątrz tego samego Bractwa, za każdym razem wyraźniej potwierdza się istnienie represyjnej polityki w stosunku do  każdego, kto nie zgadza się z nową orientacją Bractwa. Wywierając presje, ścigając, dyskredytując i karząc w różnoraki sposób wszystkich tych, którzy się nie zgadzają. Można do tego dodać wiele coraz bardziej niepokojąch wypowiedzi i gestów. Jak ta, którą usłyszał ojciec Rafał Arizaga OSB z ust bp Fellaya podczas konferencji duchowej dla kleryków seminarium w Winona, minionego 21 grudnia: „Aby zachować wewnętrzną jedność, wycofałem dokument, który mówił: « Ja nie odrzucam całego Soboru Watykańskiego II », co rzeczywiście powiedziałem.”

Arcybiskup Lefebvre odradzał chodzenie na indultowe Msze, jak i na Msze o atmosferze takiej, jak u  Bractwa Świętego Piotra, bo atmosfera tam panująca jest zanieczyszczona od korzeni, w tym sensie, że to, co jest nauczane i promowane, w krótszym lub dłuższym terminie, prowadzi do asymilacji soborowego kościoła. Ale jeśli Bractwo Św. Piusa X zmienia swego ducha, zadanie i swoje cele, czy się nie doprowadzi się do podobnego stanu, identycznego lub gorszego, nawet jeśli na chwilę obecną układ z Rzymem nie skonkretyzował się?

Ja sam zauważyłem, jak wielu kapłanów zmieniło swoją postawę i idee w stosunku do walki Tradycji z jej wrogami, i niestety częściej wśród nowych księży. Ja sam jestem ofiarą tej nowej linii naszych przełożonych, linii pełnej zaniechań w stosunku do naszych zmagań i naszej walki. Już nie widzimy wielu wrogów w Rzymie, optymizm stopniowo zastępuje naturalną nieufność, która  powinna mieć miejsce w stosunku do niszczycieli Kościoła. Mój Przełożony Dystryktu, ksiądz Mario Trejo zabronił mi cokolwiek mówić o tych sprawach, nie tylko nauczając, ale także w rozmowach prywatnych (!) z wiernymi lub kapłanami, a to pod groźbą przenosin i surowych kar. A ponieważ nie mogę wypełniać mojej misji jako kapłan wewnątrz Bractwa, misji, która polega na wskazywaniu całej prawdy i wyjawianiu całego niebezpieczeństwa, jakie może zagrażać dobru dusz, postanowiłem kontynuować moją posługę poza strukturą Bractwa, choć wciąż jeszcze należę do niego, a to dla dobra wiernych, którzy znajdują się w mieście Meksyk i chcą korzystać z mojej posługi kapłańskiej. Mam nadzieję, że wy, jak i moi towarzysze kapłani, zrozumiecie przyczyny tej poważnej decyzji.

Niech Bóg przez Naszą Matkę z Gwadelupy, błogosławi was i oświeci,

Ksiądz Hugo Ruiz Vallejo, FSSPX
22 marca 2013
We Wspomnienie Siedmiu Boleści Najświętszej Dziewicy

Wiadomości na adres: Salterrae22@gmail.com

AMDG

Tłumaczenie na język polski za: Z Niepokalaną. Gdzieniegdzie w tekście dokonałem poprawek w celu zachowania większej wierności oryginałowi hiszpańskiemu listu (na podstawie blogu Non possumus). Pogrubienia w tekście moje. Tłumaczenie w języku angielskim: The Recusant.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s